Fot. facebook.com, Alfie Evans, Kate James.

Prawo nie może zabijać

Sprawa życia i śmierci.

Nie wiem, czy Alfie Evans będzie żył, nim skończę pisać ten komentarz. Mniejsza o to. Nie wiem, ile samemu mi przyjdzie być na tym świecie, więc sprawa jest jakby identyczna. Niby teoretycznie on powinien umrzeć szybciej, a ja później. Wcale tak jednak być nie musi. Mało tego, nie mnie o tym przyjdzie decydować.

W sprawie brytyjskiego chłopca stało się tak wiele zła, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Obłuda jest tak wielka, że zwolennicy zabicia dziecka nie bardzo wiedzą, jak ją zamieść pod dywan. Jedno jest pewne – państwo brytyjskie postanowiło chłopca zabić, i koniec. Tak jak w każdym totalitaryzmie. Władza decyduje, kto ma żyć, a kto nie. My, jako Polacy ale i Europejczycy, już to skądś znamy. Rzecz nie jest tak dawna. W systemie niemieckiego prawa nazistowskiego też tak było. Niestety analogii w tym temacie może być więcej i wcale nie będą one specjalnie odległe w czasie.

Tak naprawdę nazizm nie ukrywa się w lasach pod Wodzisławiem, przegryzając batoniki w rocznicę urodzin wodza Wielkiej Rzeszy. Nie sądzę, by istniał na poważnie w Dzierżoniowie, gdzie kilkuset policjantów podejmuje zmasowany atak celem pochwycenia kilku grubszych panów bawiących się ponoć nieładnie, nie wiadomo właściwie w co.

Nazizm ubrał się w togę sędziowską, przybrał uczoną minę i za pomocą dyskursu publicznego toczy jałową dyskusję nad ustanowionym przez siebie pseudohumanitarnym prawem. Tak jak kiedyś dyskutowano o rozwiązaniu kwestii żydowskiej i kilku innych pomniejszych.

Nie wiem, kto ma rację. Czy głoszą prawdę ci, którzy uważają, że w szpitalu, w którym chłopiec przebywa, stosuje się eksperymenty medyczne, a one w wypadku wydania chłopca lub choćby jego ciała zostaną przez niezależnych lekarzy wykryte. W takim wypadku uśmiercenie Alfiego miało komuś umożliwić dostarczenie organów, ale z powodu afery sprawa się rypła. Nie wiem, czy może sędzia orzekający w jego sprawie jest zaślepiony ideologią gejowską, chociaż nie rozumiem, co by to miało do rzeczy – chyba, że byłby wrogiem gatunku ludzkiego jako takiego. Może po prostu organy sądowe i państwowe Wielkiej Brytanii zagalopowały się i nie bardzo wiedzą jak się ze sprawy wyślizgać.

Kwestia życia i śmierci Alfiego jest tylko symbolem, który przez to, że został nagłośniony, jest na ustach świata. Tak naprawdę trzeba zadać sobie pytanie, ile takich dzieci ginie z powodów, których nie jesteśmy w stanie wskazać? Na obecnym poziomie wiedzy nie możemy też powiedzieć, czy rzecz cała jest wynikiem globalnego antynatalistycznego spisku, czy nie. Jedno jest pewne – cokolwiek się zdarzy, dyskusja będzie trwać.

Oczywiście najlepiej by było, gdyby Alfie przeżył i wyzdrowiał, pozostając świadectwem. O to powinniśmy się modlić, do czego zachęca nas Papież Franciszek, który też z całą siłą zaangażował się w ratowanie życia chłopca. Wydaje się jednak, że druga strona zrobi wszystko, by tak się nie stało.

Piotr Sutowicz

mak

Zobacz także w e-civitas:

Rekolekcje adwentowe 2018 – „Święty”

Rekolekcje adwentowe 2018 – zapraszamy na kolejne przeżycie adwentu.