Home / Historia / Prof. Krzysztof Ożóg: Mieszko autentycznie uwierzył (WIDEO)
Prof. Krzysztof Ożóg, wybitny historyk, mediewista, uhonorowany przez Katolickie Stowarzyszenie "Civitas Christiana" 69. Nagrodą im. Włodzimierza Pietrzaka (2016) - za rzetelną działalność naukową, oddanie się pracy badawczej dotyczącej kształtowania naszej narodowej tożsamości w kontekście narodzin chrześcijaństwa na ziemiach polskich. / fot. screen: marklucz/youtube.com

Prof. Krzysztof Ożóg: Mieszko autentycznie uwierzył (WIDEO)

O narodzinach chrześcijaństwa na ziemiach polskich, wierze pierwszego władcy Polan i fascynujących świętych, których na przestrzeni swych dziejów dał Kościołowi polski naród z prof. Krzysztofem Ożogiem, laureatem 69. Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka, rozmawia redaktor Anna Staniaszek.

– Wstęp do ostatniej książki Pana Profesora – ,,966. Chrzest Polski’’ napisał Prezydent RP Andrzej Duda. Jest Pan bowiem człowiekiem ,,tyleż głębokiej wiedzy, co głębokiej wiary’’. Tegoroczne nominacje do Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka są ściśle związane z ważnym dla naszego Narodu i Kościoła wydarzeniem: 1050. rocznicą chrztu Polski. Czy chrzest Polski jest fundamentem polskiej państwowości?

– Przede wszystkim uważam, że Polska narodziła się poprzez decyzję Mieszka I o przyjęciu wiary chrześcijańskiej a właściwie poprzez jego nawrócenie się z pogaństwa na wiarę chrześcijańską. Przyjęcie chrztu, a potem życie wedle nowej wiary, wedle zasad chrześcijańskich. Równocześnie wprowadzanie wiary chrześcijańskiej w krąg poddanych. Wejście całego państwa w świat chrześcijańskiej Europy i trwałe miejsce w tym świecie, które Mieszko zapewnił, a kontynuował Bolesław Chrobry, jego następca. To klucz rozumienia, że najważniejszy był akt wiary, akt nawrócenia Mieszka z wiary pogańskiej na prawdziwą wiarę chrześcijańską. Mieszko usłyszał przesłanie ewangeliczne od kapelanów, misjonarzy, od swojej żony Dobrawy i uwierzył. Autentycznie uwierzył. To staram się pokazywać poprzez wszelkie możliwe ślady źródłowe, które są do odczytania. Zarówno źródła pisane jak i materialne, bowiem one pokazują duchowy wizerunek Mieszka, który jest pomijany. Jest on przedstawiany tylko jako polityk. Natomiast brakuje tego właśnie odczytania i moja wiara, osobista wiara  pozwala dotknąć tej rzeczywistości. Dlatego trudno jest pisać badaczowi, który sam nie wierzy, nie ma pogłębionej relacji z Chrystusem o tym, jak mogła wyglądać wiara Mieszka i jakie są o niej świadectwa. To dla wielu jest zaskoczeniem, kiedy ze źródeł pisanych, ze źródeł materialnych możemy jednak wiele powiedzieć o tym, że wiara Mieszka była wiarą autentyczną, a nie traktowaną na zasadzie politycznej, instrumentalnej, doraźnej, bo wynikającej z jego aktualnej sytuacji, z którą musiał się zmierzyć właśnie w roku 965 i 966.

– Mieszko był zawsze przedstawiany jako polityk, który podejmował bardzo ważne dla państwa decyzje. Nigdy jednak nie dociekano tematu jego wiary. Minęło 50. lat od obchodów 1000-lecia chrztu Polski i  tysiąclecia państwa polskiego. Wtedy, za głębokiej komuny przeciwstawiano sobie te rocznice. Teraz Pan Profesor pokazuje to w zupełnie innym kontekście.  

– 1050. rocznica chrztu Polski umożliwia to poprzez zupełnie zmieniony kontekst. Sacrum Milenium Poloniae, uroczystości milenijne i 9-letnia Wielka Nowenna były zainicjowane i prowadzone przez kard. Stefana Wyszyńskiego z ogromnym programem duszpasterskim, który przeorał polski Kościół i polskie społeczeństwo odnawiając wiarę, jej fundamenty, rozumienie i przeżywanie wiary. Natomiast państwo paradoksalnie pokazywało, że to 1000-lecie państwa polskiego, chociaż naukowcy wykazywali w swoich badaniach, że państwo jest starsze, nie zaczęło się w 966 r. Mieszko był traktowany tylko z perspektywy politycznej,  jako polityk, który wykorzystuje wiarę instrumentalnie po to, by sprzeciwić się Cesarstwu Niemieckiemu. W nurcie myślenia marksistowskiego funkcjonuje wykorzystywanie wiary do celów politycznych. W tym kierunku szły zarówno badania jak i cały przekaz związany z milenium 966 r.

– Pan Profesor zajmuje się mediewistyką od 40 lat. Odkrywa Pan w swoich pracach historię bardzo głębokiego średniowiecza na nowo. Mówił Pan o świętych, których odkrywa Pan dla nas.

– Wymagają oni rzeczywiście odkrycia – poza osobami patronów Polski  – św. Wojciecha, św. Stanisława, ale i oni są znani bardzo powierzchownie. Trzeba poznać ich biografie, czyny ale także wiarę, ducha jak w przypadku św. Wojciecha, który jest niezwykle fascynujący. Staram się w szczególności poprzez to, co napisałem w książce ,,Korona i krzyż’’ pokazywać, jak chrześcijaństwo wnikało w glebę polskiego narodu i polskiego społeczeństwa, jak  wiara rodziła świętych, wiara Polaków. Myślę tu o XIII w. gdzie mamy ich niezwykły posiew – św. Jadwigę Śląską, św. Jacka, św. Kingę, bł. Salomeę i bł. Jolentę. To są ci, którzy wychodzili na plan pierwszy nie mówiąc o znaczeniu kanonizacji św. Stanisława.  Ważni dla narodu, dla budowy państwa, odbudowy królestwa a potem Felix Saeculum Cracoviae, czyli szczęśliwy wiek Krakowa w XV w. kiedy mamy kilku świętych żyjących w tym samym czasie. Zaczęło się jednak od św. Jadwigi Królowej, która położyła fundament wraz ze swoim mężem Władysławem Jagiełłą nie tylko pod monarchię jagiellońską, państwo polsko-litewsko–ruskie, ale równocześnie zapoczątkowała nową generację świętych. Wokół siebie skupiła ludzi głęboko wierzących, głęboko zatroskanych o Kościół. Jednym z jej ostatnich spowiedników był Stanisław ze Skarbimierza czy Piotr Wyż, biskup krakowski. Potem w Krakowie żyli i działali św. Jan z Kęt, św. Stanisław Kazimierczyk oraz św. Szymon z Lipnicy, a także kilku mężów, którzy zmarli w opinii świętości: Michał Giedrojć, Izajasz Boner, Świętosław Milczący, – to są ludzie, którzy tworzyli niezwykłą atmosferę duchową w ówczesnej stolicy. Natomiast w dynastii Jagiellonów świętością promieniował królewicz Kazimierz. Był on wnukiem Władysława Jagiełły. Zresztą sam Jagiełło jako chrystianizator Litwy po śmierci był przyrównywany do św. Pawła.  Właśnie on wraz z Jadwigą spowodował nawrócenie ostatniego pogańskiego narodu. I to dobrowolne nawrócenie. Tak samo Jagiełłę jak i Mieszka I można pokazać jako autentycznie wierzących, jako tych, którzy uwierzyli w słowa Ewangelii i niezwykle gorliwie troszczyli się o zbawienie swoich  poddanych, bo tak była rozumiana wówczas rola władcy chrześcijańskiego. Król stoi na czele swego ludu. Jest tym, który przewodzi i prowadzi do Boga. Także jest odpowiedzialnym za to, by cały lud został zbawiony.

– Intelektualny klimat Krakowa tworzyli także tacy uczeni jak Paweł Włodkowic – kapłan, prawnik rektor Uniwersytetu Krakowskiego, który na soborze w Konstancji mówił o prawach pogan. Pan Profesor pisał również o nim.

– Wiele prac poświęciłem Pawłowi Włodkowicowi i Stanisławowi ze Skarbimierza – uczonym tego czasu, ich refleksji nad człowiekiem, która zasadzała się nad czymś niezwykle fundamentalnym. Każdy człowiek został stworzony na boży obraz i boże podobieństwo. I każdy człowiek jako stworzenie boże ma niezbywalne prawa do tego, żeby żyć, móc posiadać rodzinę, własność, należeć do społeczności i państwa. Wszystko było uwarunkowane faktem, czy chce żyć w pokoju ze swoimi bliskimi. Zarówno Stanisław jak i Paweł Włodkowic pokazywali, że fundamentem wszystkich relacji międzyludzkich jest miłość bliźniego. Z jednej strony człowiek stworzony na boży obraz i boże podobieństwo. Z tego wynikają prawa. A zasadą, która jest podstawą życia społecznego jest miłość bliźniego.

– Bardzo dziękuję za rozmowę.

Anna Staniaszek

mk