Prof. Margaret Scotford Archer. Nie tylko poznawanie prawdy, lecz i czynienie sprawiedliwości należy do powinności uczonego.

Postulowane wymagania wobec uczonego, jako człowieka dążącego tak do prawdy, jak i do sprawiedliwości, spełnia Profesor Archer, realizując swe powinności jako współzałożycielka, aktywna członkini i – od 2014 r. – przewodnicząca Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie nadał godność doktora honoris causa Profesor Margaret Scotford Archer, która od 2014 r. przewodniczy Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. Uroczystość odbyła się 22 XI 2017 r.

Twórczość naukową M. Archer charakteryzuje klasyczny – sokratejski – respekt wobec powagi i doniosłości teoretycznego poznania, nieustępliwa dociekliwość, aby docierać w stronę podstaw, dbałość o rzetelność i konsekwencję argumentacji.

Jeden z intelektualnych mistrzów M. Archer, Karl R. Popper, w Logice nauk społecznych formułuje myśl, którą można odnieść do dorobku Profesor Archer: „Nie możemy pozbawić naukowca jego stronniczości, nie pozbawiając go jego człowieczeństwa. Nie możemy zakazać lub niszczyć jego ocen, nie niszcząc go jako człowieka i jako naukowca. Nasze motywy i naukowe ideały, takie jak ideał czystego poszukiwania prawdy, są głęboko zakorzenione w pozanaukowych i częściowo religijnych ocenach. Wolny od wartościowania naukowiec nie jest idealnym naukowcem. Bez pasji niczego nie możemy osiągnąć, a tym bardziej w czystej nauce. Słowo «umiłowanie prawdy» to nie tylko metafora”. Zdolność do dostrzegania wartości (umiłowania prawdy) i pasja – jako wyraz człowieczeństwa – to też cechy twórczości naukowej M. Archer. Uwidacznia się jej zakorzenienie w „częściowo religijnych ocenach” i daje ona wyraz temu zakorzenieniu, nie ukrywając religijnego zaangażowania, co wszakże nie oznacza konfesyjnego zdominowania nauki, gdyż respektuje ideał czystego poszukiwania prawdy, dyscypliny metodologicznej i rzetelnego krytycyzmu naukowego.

Rok 2017 był rokiem jubileuszu pięćdziesięciolecia doktoratu M. Archer, który obroniła w 1967 r. Temat brzmiał: The Educational achievement Aspirations of English Working Class Parents: their formation and influence on children’s school. Te 50 lat to czas bardzo owocnej pracy naukowej, gdyż dokonania – także w wymiarze nauki instytucjonalnej i działalności organizacyjnej, kierowniczej – mogłyby być rozdzielone na kilku znaczących naukowców, a są dziełem jednej Uczonej. Profesor Archer osiągnęła ponadprzeciętne wyniki w pracy naukowej, a – co trzeba podkreślić – potrafiła to pogodzić z życiem rodzinnym, będąc żoną i matką.

Kobiece oblicze M. Archer publicznie podkreślano, gdy wybierano ją na przewodniczącą znamienitych gremiów w świecie nauki: oto w tekście prasowym z 2014 r. zatytułowanym: British woman appointed by Pope to head Pontifical Academy, podaje się też informację: „Lady Archer was also the first woman to be president of the International Sociological Association from 1986–1990”.

W swej aktywności naukowej Profesor Archer była i wciąż jest związana z wieloma czołowymi ośrodkami akademickimi: London School of Economics, Ecole Pratique des Hautes Etudes (w Paryżu), University of Cambridge, University of Reading, University of Warwick, l’Ecole Polytechnique Fédérale de Lausanne.

Patron tego Uniwersytetu, który Profesor Archer przyznaje godność doktora honoris causa, przenikliwie pisał w 1939 r. o niszczeniu człowieczeństwa i unicestwianiu ludzkiej sprawczości w systemach politycznych odwołujących się do błędnych antropologii: „Wysoce niebezpieczna jest dążność kierunków totalistycznych, które przy pomocy szablonu politycznego niwelują właściwości indywidualne człowieka; jakie szkody kulturalne stąd wynikną – przyszłość pokaże. Zdaje się że jest pilną rzeczą podjąć walkę w obronie człowieka przed pozytywistycznym socjologizmem, ubóstwiającym – kosztem człowieka – społeczeństwo, przed totalizmem – wynoszącym do roli nowego bóstwa – państwo. Przykładem bezwzględnej likwidacji człowieka w Rosji Sowieckiej, gdzie na rozkaz jedynowładcy wymordowano starych bolszewików, przywódców czerwonej armii, rzeź czerwona (1934) w państwie hitlerowskim, a tu i tam system «czystki», przy pomocy dymisji, zdrady, fingowanych procesów – oto bezwzględny wał aparatury dyktatorskiej, która poświęca, rzekomo dla dobra państwa, życie ludzkie i prawa człowieka do samodzielności myśli. Nie trzeba powoływać się na te krańcowe przykłady, by wykazać niebezpieczeństwa grożące osobie we współczesnym państwie, gdzie zaznaczyła się przewaga grupy rządzącej nad społeczeństwem, gdzie podział władz stał się fikcją, a rządcy używają wszelkich środków, nie wyłączając władzy sądowniczej, dla likwidacji obywatela inaczej myślącego”. Gdyby Stefan kard. Wyszyński mógł wczytać się w książkę Człowieczeństwo autorstwa Profesor Archer, można domniemywać, iż dostrzegłby bliskie mu dążenia w „obronie człowieka przed pozytywistycznym socjologizmem, ubóstwiającym – kosztem człowieka – społeczeństwo, przed totalizmem – wynoszącym do roli nowego bóstwa – państwo”, dążenia, aby „wzbudzić w człowieku wolę indywidualnego postępu duchowego, wolę przekształcania społeczeństwa przez spotęgowanie swych osobistych wartości”. Zadaniem tych, którzy czują się spadkobiercami antropologii i myśli społecznej S. Wyszyńskiego, jest w kontekście jego przemyśleń odczytanie dzieła M. Archer. Dzięki czemu będzie można zmagać się – w poznaniu teoretycznym i w działaniach praktycznych – z wyzwaniami życia społecznego.

Na ten sam, co ks. dr S. Wyszyński w 1939 r., palący problem społeczny respektowania wartości poszczególnego człowieka uwagę zwrócił – w I poł. lat 50. XX w. – przedstawiciel etyki niezależnej, Tadeusz Kotarbiński w (przedstawianym wówczas także na publicznych wykładach) tekście Główne kierunki poglądu na świat, które nurtują współczesność i znajdują odbicie w umysłowości naszego społeczeństwa: „w walce marksizmu z katolicyzmem katolicyzm wziął w opiekę pewien punkt, którego jeśli marksizm w opiekę nie weźmie, to możemy przewidzieć, że w dalszym ciągu znaczna ilość młodej inteligencji u nas będzie odpływała do katolicyzmu, mianowicie marksizm musi wziąć w opiekę osobowość poszczególnego człowieka. Nie jest to jego specjalizacja. Marksizm zajmuje się sprawą wielkiej przebudowy ustroju społecznego, a na człowieka poszczególnego patrzy jako na uczestnika tej wielkiej reformy, uczestnika, który ma przede wszystkim obowiązki. Atoli człowiek poszczególny chce mieć zagwarantowane prawa indywidualne, chce mieć zagwarantowaną pełnię szacunku dla swojej osobowości, chce, by mu nie mówiono tak często, że można go zawsze kim innym zastąpić, że on jest nieważny wobec społeczeństwa i sił dziejowych”. Gdyby T. Kotarbiński mógł wczytać się w książkę Człowieczeństwo, to w dziele M. Archer dostrzegłby bliskie mu dążenia, aby „wziąć w opiekę osobowość poszczególnego człowieka”. Spadkobiercy antropologii i myśli społecznej T. Kotarbińskiego mogą się podjąć w kontekście jego przemyśleń odczytania – i poddania pod dyskusję – dzieła M. Archer.

Jeśli myśl społeczną Profesor Archer określać także jako myśl katolicką (o inspiracjach katolickich i ważną dla rozwijania katolickiej myśli społecznej), to przede wszystkim w tym sensie, w jakim ujął to T. Kotarbiński: „katolicyzm wziął w opiekę osobowość poszczególnego człowieka, gdyż człowiek poszczególny chce mieć zagwarantowane prawa indywidualne, chce mieć zagwarantowaną pełnię szacunku dla swojej osobowości”. Tej katolickiej, a więc powszechnej, trosce o osobowość poszczególnego człowieka daje wyraz Profesor Archer, wskazując m.in. na czynniki – kształtowanie się indywidualnej jaźni, refleksyjność, konwersacja wewnętrzna – niedające się sprowadzić jedynie do wytworów społecznych.

Ma to swą doniosłość praktyczną, gdyż nie brak doktryn społecznych, ideologii i sił politycznych, które uznają, iż danego człowieka „można zawsze kimś innym zastąpić, bo on jest nieważny wobec społeczeństwa i sił dziejowych”. Dlatego trzeba, także w dociekaniach teoretycznych, jak czyni to M. Archer, brać „w opiekę osobowość poszczególnego człowieka, aby miał zagwarantowane prawa indywidualne i pełnię szacunku dla swojej osobowości”. Takie właśnie zadanie spełnia Papieska Akademia Nauk Społecznych.

Nie tylko dążenie do poznawania prawdy, lecz i czynienie sprawiedliwości należy do powinności uczonego. Postulowane wymagania wobec uczonego, jako człowieka dążącego tak do prawdy, jak i do sprawiedliwości, spełnia Profesor Archer, realizując swe powinności jako współzałożycielka, aktywna członkini i – od 2014 r. – przewodnicząca Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. Na tym forum M. Archer przedstawia i dyskutuje koncepcje i działania dotyczące palących – a bywa, że zaniedbanych – kwestii społecznych, koncepcje i działania służące czynieniu sprawiedliwości, zwłaszcza tam, gdzie doświadcza się rażącej niesprawiedliwości. Jej wystąpienia tu także cechują się dociekliwością i krytycyzmem, aby proponowane koncepcje i działania nie były iluzją, która przesłania rzeczywistość, aby – co gorsza – nie przynosiły niepożądanych skutków. Już sama wieloletnia działalność Profesor Archer w Papieskiej Akademii Nauk Społecznych zasługuje na nadanie doktoratu honoris causa za dążenie do prawdy i do sprawiedliwości.

Marek Rembierz

mak

Zobacz także w e-civitas:

O kłopotliwej świętości

Każdy, kto zapoznał się choć z częścią bogatego dorobku literackiego Zofii Kossak-Szczuckiej, musi przyznać, że jej …