Home / Historia / Prymas Hlond o życiu państwowym

Prymas Hlond o życiu państwowym

Czekające nas w najbliższym czasie wybory samorządowe, a w przyszłym roku parlamentarne i prezydenckie zmuszają do pogłębionej refleksji nad wciąż aktualnymi wskazaniami kierowanymi do narodu przez prymasa Polski kard. Augusta Hlonda.

Troska kard. Hlonda o dusze wiernych, o ich zbawienie, o całokształt życia społecznego, znajdowała odbicie w jego działaniu i nauczaniu. W liście pasterskim O życie katolickie na Śląsku, ogłoszonym w 1924 r., prymas podkreślał, iż odrodzenie naszego narodu musi nastąpić na drogach życia publicznego, w ruchu społecznym i w polityce. „Bo – jak pisał – i tam katolik nie przestaje być katolikiem i powinien swego sumienia katolickiego słuchać. Nie ma polityki niezależnej od prawa Bożego, tak jak nie ma ani ruchu, ani stanowiska, które by spod zasad moralnych były wyjęte. Musi więc katolik i jako członek organizacji zawodowej, i jako mąż partii politycznej, jako poseł i jako senator, jako dziennikarz i jako urzędnik, postępować w myśl zasad katolickich. Czy na zebraniach przemawia, czy na konferencjach radzi, czy za swą partię walczy, czy w Sejmie głosuje, czy w redakcji pisze lub rozporządzenie wydaje, musi się trzymać tych samych zasad moralności chrześcijańskiej, które go w życiu prywatnym obowiązują”.

W 1932 r. kard. Hlond ogłosił swój słynny list pasterski O chrześcijańskie zasady życia państwowego. Bezpośrednią przyczyną opublikowania tego listu były wydarzenia związane z procesem brzeskim. Po przedterminowym rozwiązaniu Sejmu (VIII 1930 r.) i ogłoszeniu nowych wyborów obóz sanacyjny przystąpił do brutalnej rozprawy z opozycją. Bezprawnie aresztowano byłych posłów, m.in. Wojciecha Korfantego i czołowych działaczy opozycyjnych, wobec których (nim osadzono ich w Brześciu) użyto przemocy (maltretowanie, znęcanie się). Przemoc zastosowana wobec opozycji przez obóz sanacyjny wywołała powszechne oburzenie wśród społeczności zarówno polskiej, jak i zagranicznej. Episkopat Polski podczas konferencji plenarnej we wrześniu 1930 r. omawiał sprawę interwencji na rzecz uwięzionych. Kard. Hlond w październiku 1930 r. skierował w tej sprawie pismo do prezydenta, jednak nie otrzymał na nie odpowiedzi. Podczas posiedzeń Komisji Prawnej Episkopatu wielokrotnie podejmowano dyskusje dotyczące zaistniałej sytuacji i przyjęcia stanowiska hierarchii w tej ważnej dla narodu sprawie. Podczas konferencji plenarnej w lutym 1931 r. kard. Hlond wystąpił z propozycją opublikowania listu pasterskiego, dotyczącego etyki chrześcijańskiej w życiu publicznym. Episkopat zlecił kard. Hlondowi opracowanie listu Duch Chrystusowy w życiu publicznym. W listopadzie 1931 r. Komisja Prawna Episkopatu zatwierdziła ostateczną redakcję tego dokumentu. Kard. Hlond poinformował, iż zamierza go ogłosić 2 lutego 1932 r. Informacja ta wywołała zaniepokojenie i obawy, iż treść listu może przynieść Kościołowi „nieobliczalne szkody” na skutek reakcji rządu, jawnie okazującego wrogie nastawienie do Episkopatu. Ogłoszenie listu wstrzymano i zachodziły obawy, iż zostanie on odłożony ad acta. W marcu 1932 r. prymas Hlond udał się do Rzymu, gdzie przekazał Ojcu Świętemu Piusowi XI obszerny memoriał o sytuacji społeczno-politycznej Polski oraz stosunkach między państwem i Kościołem. W relacji tej kard. Hlond szeroko omówił uchwalane ustawy i rozporządzenia, których celem była laicyzacja życia, projekty kodyfikacji prawa małżeńskiego i karnego, zmniejszanie liczby godzin religii, usuwanie praktykujących katolików ze stanowisk, inwigilacja duchowieństwa, eliminowanie ze szkół nauczycieli-katolików i zastępowanie ich niewierzącymi i inne. Prymas zaznaczył, iż polityka rządu prowadzi do laicyzacji, która nie pozwala, „aby życie państwowe rozwijało się zgodnie z zasadami chrześcijańskimi”. Powyższy memoriał, jak również rozmowy kard. Hlonda przeprowadzone w Stolicy Apostolskiej spowodowały, iż Ojciec Święty wyraził zgodę na publikację tego listu.

O chrześcijańskie zasady życia państwowego pod tym tytułem list został ogłoszony w uroczystość św. Wojciecha. Otrzymali go członkowie rządu, posłowie, senatorowie, biskupi, działacze społeczni i polityczni.

HLOND_patrimonium

List ten – pisał we wstępie kard. Hlond – „zrodził się ze świadomości obowiązku pasterskiego” i „wiary w Państwo polskie i ukochania Narodu”. Omawiając normy etyki państwowej i ich źródło, prymas podkreślił, iż „państwo jest od Boga, ale nie jest Bogiem, a więc nie jest źródłem prawa obyczajowego, nie stwarza moralności ani nie ustanawia jej normy, ale czerpie przepisy etyczne i odpowiedzialność moralną z tego samego zakonu, z którego płyną jego władza i uprawnienia”. Kard. Hlond zaznaczył, że państwo nie ma mocy uprawiania „nieetycznych czynów, czyli zło nie staje się moralne i dozwolone przez to, że się go dopuszcza Państwo, albo że się je popełnia z ramienia lub na rzecz Państwa”. Autor listu podkreślił, iż zadaniem władzy politycznej jest popieranie i podtrzymywanie w państwie zasad moralnych jako podstawy porządku publicznego, spokojnego współżycia obywateli, materialnego i duchowego rozwoju społeczeństwa.

Kard. Hlond zaznaczył, iż państwo jest „obowiązane dopuszczać do dobrodziejstw swej opieki, swego skarbu i instytucji wszystkich obywateli, a nie powinno darzyć pewnych grup szczególnymi względami z krzywdą dla innych”. „Dzielenie obywateli – jak pisał – na uprzywilejowanych i nieuprzywilejowanych lub, co gorsza, na obywateli o pełnych prawach i na tolerowanych czy wyjętych spod prawa, jest przejawem niezdrowym i szkodliwym. (…) Klęską dla idei państwowej musi się skończyć sprowadzanie obywatela do biernego świadka życia państwowego, do płatnika, nie mającego wglądu na to, co się z groszem publicznym dzieje, do niewolnika zaprzęgniętego przymusowo do państwowego rydwanu”.

W liście kard. Hlond poruszył zagadnienia związane z rodziną i jej prawami, które – jak pisał –posiada ona wprost od Stwórcy. Prawa do bytu rodziny stanowią dziedzinę wyłączoną spod władzy państwowej, która „nie powinna w niczym osłabiać życia i zdrowia rodziny, ale raczej udzielać jej powinna szczególnej opieki, zwłaszcza w przypadkach licznego potomstwa”. Prymas zaznaczył, iż w krajach katolickich władza państwowa dopuściłaby się niedozwolonego nadużycia, gdyby wbrew woli rodziców w szkole lub poza nią wpajała w młode serca zasady i poglądy niezgodne z wiarą: „Niesłychanemu gwałtowi, dokonanemu na prawach rodzicielskich, równałby się państwowy monopol i przymus szkolny, na mocy którego dzieci z katolickich rodzin byłyby zniewolone pobierać naukę w szkołach, szerzących obojętność religijną, uprzedzenie do Kościoła, zasady niezgodne z wiarą i etyką katolicką”.

hlond.bs

Odnosząc się do osób zaangażowanych w życie społeczne i polityczne naszej ojczyzny, prymas Polski wyraźnie podkreślił, iż „katolik bez ciężkiej winy i bez zaparcia się swych przekonań katolickich nie może głosować nad takim ustawami, a nawet ma obowiązek z całą stanowczością podobne ustawy zwalczać. Od tego obowiązku – jak zaznaczył – nie uwalniają ani karność partyjna, ani żadne inne względy czy następstwa, bo katolik może do grup politycznych należeć tylko z zastrzeżeniem, że ani przynależność, ani karność partyjna nie będą go zmuszały do czynów, przeciwnych sumieniu katolickiemu. Za katolicki stosunek do zagadnień życia zbiorowego powinien polityk katolicki być zawsze gotów ponosić z godnością wszelką odpowiedzialność”. Bardzo wyraźnie podkreślił, iż Kościół oczekuje od katolików stanowczej postawy w polityce, gdyż tego wymaga dobro i honor kraju. Oczekuje również od każdego katolickiego posła i senatora stanowczego sprzeciwiania się uchwaleniu jakiejkolwiek ustawy, która by uwłaczała prawu Bożemu i kościelnemu, obrażała uczucia i przekonania religijne narodu. „Gdyby inaczej postąpili – dodawał prymas – zdradziliby publicznie wiarę, Chrystusa i dobro społeczne na rzecz neopogaństwa”.

Omawiając udział katolików w życiu państwowym, kard. Hlond pisał, że Kościół zachęca i wzywa katolików do udziału w polityce i czynnego udziału w życiu państwowym. Podkreślił, iż „nie jest do pomyślenia, aby zwłaszcza w krajach katolickich życie publiczne miało się stać wyłączną lub niemal wyłączną dziedziną kół liberalnych i wolnomyślnych i aby ta mniejszość miała stale rządzić katolikami w duchu im obcym i przeciwnym ich najgłębszym przekonaniom”. Zaznaczył, że „powinni katolicy iść do urn, aby do ciał ustawodawczych wybierać ludzi uczciwych i o duchu katolickim, powinni wchodzić do rządów, do sejmów i senatów, do administracji politycznej i samorządowej”. Równocześnie podkreślił, iż katolik stanowczo powinien odmówić udziału w życiu politycznym i ustąpić ze stanowiska publicznego, gdyby jego współpraca równała się z przyzwoleniem na czyny wyraźnie nieetyczne. Kontynuując swoje rozważania nt. udziału katolików w życiu państwowym, prymas Polski w liście pisał, iż „katolicki obywatel, robotnik, urzędnik, oficer, żołnierz, poseł, senator, członek rządu nie może mieć dwu sumień, katolickiego dla życia prywatnego a niekatolickiego dla spraw publicznych”, gdyż jak podkreślił, prawo Chrystusowe obowiązuje we wszystkich dziedzinach. Konkludował: „Jeżeli polityka psuje charaktery i paczy sumienia, znak to, że nie jest uczciwa”.

Podkreślając prawo Kościoła do wyrażania swojego stanowiska, do obrony swoich praw przed niczym nieuzasadnioną ingerencją władzy państwowej, kard. Hlond przywołał wypowiedź Piusa XI: „Należy się strzec nieporozumienia, które wtedy powstać może, gdy w pewnych chwilach My, episkopat, duchowieństwo i świeccy katolicy uprawiamy rzekomo politykę, a w rzeczywistości bronimy tylko wiary i pełnimy jej przepisy. Gdy zasłaniamy wolność Kościoła, gdy walczymy o świętość szkoły i rodziny, gdy domagamy się święcenia dni świątecznych, spełniamy ni mniej ni więcej tylko akty religii i bronimy religii. W tych i podobnych wypadkach nie uprawiamy polityki, ale polityka dotyka wtedy bezprawnie religii i ołtarza”.

Joanna Olbert

pgw