Home / Książki / Prymas w Stoczku

Prymas w Stoczku

Stefan kardynał Wyszyński był niekoronowanym królem Polski, pasterzem narodu, który przeprowadził go przez trudny okres stalinizmu. Mamy wielki dług wobec prymasa, dlatego powinniśmy przypominać jego postać i nauczenie, są one cały czas inspiracją dla nas współcześnie żyjących.

prymas_w_stoczku_361Musimy pamiętać, że to postawa prymasa Wyszyńskiego zdecydowała o zwycięstwie Kościoła z reżymem komunistycznym. Jak do tego doszło? Na początku przypomnijmy, że gdy bp Wyszyński został kardynałem i prymasem Polski, pojawiły się oskarżenia, że jest „czerwonym prymasem” zarzucano mu zbytnią uległość wobec władz komunistycznych.

Prymas zakładał, że trzeba szukać porozumienia i możliwości współpracy, ale nie za wszelką cenę. Doskonale wiedział, że pewne kwestie nie podlegają dyskusji. Racjonalna i zdroworozsądkowa postawa kardynała Wyszyńskiego wynikała z prostej i bolesnej analizy. Widział cierpienie narodu i Kościoła w czasie II wojny światowej, zdawał sobie sprawę, że konfrontacja z reżymem jest nieunikniona, ale chciał ją odsunąć jak najdalej w czasie, by Kościół miał czas odbudować się ze zniszczeń. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie dojdzie do wybuchu III wojny światowej i Polacy zdani są na siebie. A mając tak potężnego wroga, widząc jego zwycięstwa na Węgrzech i w Czechosłowacji, musiał zachować ostrożność.

Cóż mógłby zyskać wzywając do walki z władzą? Jeszcze większe represje wobec Kościoła i narodu? Takie myślenie kierowało Prymasa ku negocjacjom z rządem, a w końcu ku podpisaniu „Porozumienia”. Co ważne w tym dokumencie władza uznała Kościół za równorzędnego partnera, a to pozwalało mieć nadzieję relatywny spokój. A ten spokojny czas można było przeznaczyć na remonty starych kościołów, budowę nowych, a przede wszystkim na pracę duszpasterską i powołaniową. A więcej Kościoła, to mniej totalitaryzmu. Dzięki takim fundamentom Kościół mógł być ostoją wolności dla Polaków w latach PRL.

Mimo woli współpracy w pewnym momencie kardynał Wyszyński powiedział „non possumus”. Jego zdecydowany sprzeciw wobec łamania porozumienia, nie spodobał się władzy. Dlatego bez nakazu aresztowania i wyroku sądu prymas został aresztowany i więziony przez 3 lata.

Powieść Pawła Zuchniewicz obejmuje przede wszystkim okres pobytu prymasa w Stoczku. Książka wciąga i aż chciałoby się ją przeczytać w jeden wieczór. Nie należy tego jednak robić. Dzięki sprytnemu połączeniu fabuły z rozważaniami Wyszyńskiego dostajemy lekturę znacznie głębszą, wręcz zachęcającą do medytacji.

Prymas Wyszyński, bohater powieści to osoba inspirująca ale święta w trudnej codzienności. Obserwując jego zmagania z trudnym czasem izolacji widzimy co robił, by ten czas wykorzystać na zbliżenie do Boga. Co ciekawe niektóre z tych metod, można zaadoptować do naszego współczesnego życia. Prymas uczy, że dobry i konsekwentnie realizowany plan dnia, w którym znajdujemy czas na: pracę fizyczną, intelektualną, modlitwę, rozmowy, odpoczynek, ma ważne znaczenie nie tylko dla ciała, ale też ducha.

Kardynał Wyszyński szukał  Boga w codzienności, i choć była to rzeczywistość więzienna jego wskazówki są aktualne dla nas, żyjących tu i teraz, pędzących do pracy, do domu, do szkoły itd.

Konsekwentny porządek dnia, był przesiąknięty otwartością i miłością skierowaną do oprawców. Mimo bezprawnego uwięzienia kardynał Wyszyński zachował dla nich dużo ciepła i wyrozumiałości. Modlił się za nich i przebaczył im. Do takiej modlitewnej postawy zachęcał także swoich współwięźniów. Jak się później okazało współpracujących z władzą. Mimo, że donosili na niego,  to dzisiaj można ich działalność uznać za „błogosławioną winę”. Z tych notatek dostajemy potwierdzenie, że prymas Wyszyński, był rzeczywiście osobą wyjątkową, wybitną, a mamy nadzieję, że już niedługo, świętą.

Autor łączy wydarzenia współczesne z czasami stalinowskimi. Dostajemy niczym obuchem po głowie, gdy autor przywołuje współczesne komentarze  niektórych internautów, a właściwie hejterów. Ich nienawiść do Kościoła za bardzo przypomina wrogość komunistów. Cóż jednak pozostaje? Naśladując prymasa za takich wrogów Kościoła trzeba się modlić i przebaczać.

 

Karol Wyszyński

Dodaj komentarz