Home / Historia / Przeciw litewskim represjom

Przeciw litewskim represjom

 

Działania zbrojne na Suwalszczyźnie, a przede wszystkim powstanie sejneńskie, zapobiegły tragicznemu losowi mieszkańców tej ziemi. Groziło bowiem włączenie Suwalszczyzny w obszar przedwojennego państwa litewskiego, co oznaczałoby zlikwidowanie polskości podobnie jak na Kowieńszczyźnie

Litewska polityka już kilkadziesiąt lat temu w okresie odzyskiwania niepodległości doprowadziła Polaków do desperacji, a w efekcie buntu. Zebrane wtedy doświadczenia i tradycje litewskie rządy i dziś stosują na ziemi wileńskiej. Mieszkańcy Suwalszczyzny mieli trochę więcej szczęścia, jednak również dlatego że potrafili wyciągnąć po nie rękę.

Litewska buta

Rząd polski zarówno w okresie przed powstaniem, jak i po nim próbował negocjować z Litwinami. Niestety, pomimo przychylności polskich polityków Litwini przedstawiali tak butne i absurdalne żądania, że porozumienie nie było możliwe. Był to najprawdopodobniej efekt niemieckiej polityki, która zakładała wytworzenie u Litwinów nienawiści wobec Polaków dla osłabienia polskiego ruchu narodowego. Ową politykę realizowano jeszcze na długie lata przed I wojną światową i była ona równie perfidna, jak polityka austriacka wobec Ukraińców i Polaków. Podobnie jak Austriacy oddali Lwów Ukraińcom, Niemcy chcieli zrobić to samo z Suwalszczyzną, która ówcześnie znajdowała się pod ich kontrolą.

Już 16 lutego 1919 roku Litewski Komitet Powiatowy za zgodą Niemców przejął władzę, usunął Polaków z administracji, a w kwietniu ogłosił pobór do wojska litewskiego. Szykanowano polską ludność, zaostrzono cenzurę, prowadzono rekwizycje i kontrybucje, zdarzały się nawet zabójstwa.

Polacy nie pozostawali jednak bierni, walcząc zarówno piórem, jak i przemycając transporty broni poprzez strzeżoną przez Niemców sztuczną granicę. 27 czerwca w tygodniku „Ziemia Suwalska” redagowanym przez Tadeusza Katelbacha ukazał się artykuł pchor. Leonarda Zarzyckiego, w którym napisał o garści „żołnierzyków” litewskich, którzy weszli do miasta i zachowywali się tak jakby byli u siebie oraz prowokowali zajścia z gimnazjalistami, zrywając im orzełki z czapek. Pisał również: „Jeśli przyszli tu, by budować wielką Litwę, to radzimy im szczerze, niech się wybiorą, ale do Honolulu, tam znajdą lepsze warunki ku temu”.


Por. Adam Rudnicki przywódca powstania sejneńskiego, sierpień 1919
| Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Sejny_1919_rudnicki.JPG

Wobec gwałtów stawała w obronie ludności miejscowa policja. Niestety, tego samego dnia, 27 czerwca, żołnierze niemieccy napadli na komendę policji w Augustowie, bijąc do nieprzytomności policjantów, miesiąc później przy udziale żołnierzy litewskich dokonali pogromu komendy w Suwałkach.

Polacy nie pozostawali bierni, prowadząc na razie walkę „jedynie” partyzancką, ale wygrywali i poważne potyczki, m.in. pod miejscowością Tajno z rabującymi mieszkańców rozprzężonymi oddziałami niemieckimi.

Prośby o pomoc

1 czerwca o godz. 21.05 dwudziestodwuletni Tadeusz Katelbach został przyjęty na audiencję przez naczelnika państwa w Belwederze. Najpierw Piłsudski kazał młodemu człowiekowi referować sytuację, po kilku minutach zaś przerwał mu, mówiąc, że sam dopowie resztę, a nieścisłości kazał poprawić. Sprostowania po trafnych wywodach naczelnika były niepotrzebne, więc poprosił młodzieńca o wnioski. Ten stwierdził, że w przypadku, jeśli rychło niemiecko-litewska okupacja się nie skończy, to dowództwu POW trudno będzie powstrzymać ludność od rzucenia się do walki powstańczej. Piłsudski przerwał mu i powiedział podniesionym głosem: „Powstanie? Zmęczeni? Niecierpliwi? Jeszcze jeden przelew krwi, jeszcze jeden konflikt, o który się nas czepiać będą (…) wy przychodzicie mi tu z pomysłami powstania na Suwalszczyźnie, które znowu oznacza przelew krwi polskiej. I z kim? Czy tylko z Niemcami? Czy nie zetrzecie się z Litwinami?”. Biorąc pod uwagę już trwający konflikt z Niemcami, Ukraińcami czy Czechami, postawa naczelnika była zrozumiała. Nie chciał, żeby Polacy byli postrzegani na arenie międzynarodowej jako awanturnicy, co mogło utrudnić sytuację polityczną Polski. Tak samo zrozumiałe było zmieszanie i prawdopodobnie zawód młodego człowieka, który przecież znał z autopsji ciężką sytuację Polaków z Sejn i Suwałk. „Widząc zmieszaną twarz młodego żołnierza, Piłsudski dobrotliwie dodał: ťJeśli trzeba będzie zbrojnie wypędzać Niemców z Suwalszczyzny, dostaniecie wyraźny rozkazŤ”.

W drugiej połowie czerwca zainicjowano akcję zbierania tysięcy podpisów pod petycją do Warszawy. W pierwszej połowie lipca Sejm RP na wniosek mieszkańców podjął rezolucję celem uwolnienia Suwalszczyzny spod okupacji. 15 lipca naczelnik państwa przyjął delegację trzech powiatów przyznanych tymczasowo Litwie, którzy żądali interwencji zbrojnej. W efekcie tej wizyty marszałek interweniował u Ignacego Paderewskiego, by wysłać ich delegację do Paryża na konferencję. Tam przejął ich i zaopiekował się nimi Roman Dmowski, pomagając układać noty protestacyjne. Na skutek ich działalności pod koniec lipca Ferdynand Foch, który spowodował już przedtem pozostawienie Wilna po polskiej stronie linii demarkacyjnej, zyskał skuteczny powód, by udowodnić, że jest ona nadal dla Polaków krzywdząca. Efektem tego następuje jej korekta i przeciągnięcie dużej części Suwalszczyzny z Sejnami do Polski. Niemcy wycofali się. Litwini nie chcieli się z tym pogodzić. Już wcześniej 6 lipca Sejny odwiedził premier rządu litewskiego Mykolas Sleževičius, wzywając swoich rodaków, by „bronili swych osad do ostatka, jak kto może, z siekierami, z widłami, kosami”. Obiecał też, że wkrótce przybędzie tu batalion litewskiego wojska. W końcu lipca do Suwałk wkroczył 150-osobowy litewski oddział – słynny „Żelazny Wilk” razem z grupą urzędników.

Wybuch walk

16 sierpnia 1919 roku ppor. Adam Rudnicki oraz sztab tzw. Dowództwa Obrony Kresów podjął decyzję o rozpoczęciu powstania przeciwko wojskom litewskim okupującym Sejneńszczyznę. Oprócz przyznanej Polsce części Sejneńszczyzny działania planowano rozszerzyć dalej, czyli 30–40 km za linię demarkacyjną Focha aż do wysokości Simna. Rozpoczęcie akcji ustalono na 23 sierpnia o 3 rano. Siły główne zebrały się w Sumowie i Orzechowie na południowym zachodzie od Sejn. Zbiórka obwodu I i II nastąpiła w nocy z 21 na 22 sierpnia na suwalskim cmentarzu oraz w majątku Ksawerego Rukata o nazwie Szwajcaria. Z obu miejsc wymaszerowano do Sumowa. Dlatego główne siły powstańcze nazwano grupą „Sumowo” dowodzoną przez pchor. Wacława Zawadzkiego „Rózgę”. Tworzyły ją trzy kompanie. Oprócz tego walczyły samodzielna kompania „Krasnopol” pchor. Piotra Łankiewicza, „Giby” pchor. Józefa Rosińskiego, a także oddziały wydzielone podległe lokalnym komendantom w Łodziejach, Serejach, Wisiejach i Kopciowie.


Defilada polskiej kawalerii w Sejnach
| Fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_sejne%C5%84skie

Jako pierwsze ruszyły 22 sierpnia oddziały „Krasnopol” i „Giby” w celu rozbrojenia litewskich posterunków wzdłuż linii Czarnej Hańczy. „Sumowo” ruszyło zaś zgodnie z planem szosą Sumowo–Sejny. Przodem przemieszczały się kolejno 1., 2., a na końcu nieuzbrojona 3. kompania. Z 1. kompanii wydzielono jeden pluton, który posłano jako szpicę do przodu. Nieopodal w zbożu i kartoflach ukrywali się Litwini pełniący rolę czujek. Za „wzgórzem 150”, 700 metrów przed granicą miasta, ostrzelali oddział, raniąc ciężko jednego Polaka. Niebawem przybyła reszta 1. kompanii, ale Litwini ściągnęli ubezpieczenia i silnym ogniem z karabinów maszynowych przygwoździli oddział. Dwudziestojednoletni pchor. Piotr Zawadzki obserwujący walkę ze wzgórza zarządził obejście miasta przez 2. kompanię i uderzenia od wschodu. W tym czasie pluton 1. kompanii starał się jak najbardziej zbliżyć do miasta od zachodu, by odwrócić uwagę Litwinów.

O 5.30 udało się wykonać zbieżne natarcie. Pomimo ognia litewskiego pluton wdarł się do miasta przez cmentarz na ul. Kawaleryjską. Reszta 1. kompanii zajęła budynki od strony Sumowa, a 2. wzdłuż szosy Sejny–Bereżniki. O godzinie 6.00 powstańcy zdobyli miasto, z którego wycofali się Litwini, pozostawiwszy kilku zabitych i kilkunastu rannych. Do niewoli wzięto 100 żołnierzy. Opanowanie miasta kosztowało 2 zabitych i 14 rannych. Powstańcy, idąc w ślad za Litwinami, wystawili posterunki na wysokości Babańce–Gryszkańce.

W tym czasie kompania „Krasnopol” rozbroiła litewski posterunek w Krasnopolu, biorąc 40 jeńców i obsadzając go, później w Ryżówce biorąc do niewoli 20 (w tym litewskiego kapitana) do Tartaku, gdzie wzięto 60 Litwinów. Dalej po dostarczeniu przez ludność podwodów, dotarto na nich do Wigier, gdzie po zaciętej, lecz krótkiej walce udało się „ubezwłasnowolnić” kolejnych litewskich żołnierzy. Idąc wzdłuż Wigier przez Wysoki Most i Białogóry, oddział dotarł wieczorem do Sejn. W tym samym czasie Kompania „Giby”, skończywszy działania w samych Gibach, Posejnelach i Berżnikach, wzięła 100 litewskich jeńców i udała się w kierunku Sejn. W tym samym czasie lokalny komendant w Kopciowie na północ od linii Focha Adolf Bóbko rozbroił 40 Litwinów. Również 23 sierpnia oddziałowi Kazimierza Rugienisa, komendanta VII komendy lokalnej, udało się nawet zająć Łodzieje, lecz musiał ustąpić pod naporem dwóch litewskich kompanii. Po połączeniu się z oddziałem komendy lokalnej Simno wycofał się do Sejn. Na krótko udało się opanować również Wisieje.

Komendę miasta objął Katelbach, a następnie pchor. Franciszek Juszczyk. Zwolniono więźniów politycznych, a zdobyta broń pozwoliła na uzbrojenie wszystkich walczących, w tym 3. kompanii. 23 sierpnia zajęto cały ograniczony linią Focha obszar Sejneńszczyzny, ponadto Wiejsieje i Kopciowo. Wzięto do niewoli 400 jeńców, w tym 8 oficerów. Siły powstańcze w Sejnach liczyły 600 ludzi, w Krasnopolu i Tartaku – 60, Gibach – 40, Kopciowie – 80, Wisiejach – 30.

Następnie z powodu wieści o nadchodzących z Mariampola czterech kompaniach litewskich powstańcy wysyłali do Suwałk prośbę o posiłki. Z Suwałkami nawiązano łączność 24 sierpnia. Wkrótce blisko sił polskich, a konkretnie w Łodziejach oraz Dziedziulach, zaczęły się koncentrować silne odziały litewskie i dochodziło do pierwszej wymiany ognia na obsadzonej przez Polaków linii Janosław–Bubele–Klejwy. Dopiero późnym wieczorem z Suwałk do Sejn wyruszył II batalion suwalskiego pułku, który zatrzymał się jednak na rozkaz kpt. Stanisława Juszczackiego, po wejściu w kontakt bojowy z Litwinami w okolicach Ryżówki. Tego dnia pogrzebano dwóch poległych żołnierzy. Ksiądz Antoni Karaś, Litwin, wzdragał się od wypełnienia obowiązków duchownego, a w czasie fotografowania konduktu protestował przeciwko jego zatrzymaniu. Katelbach pogroził mu pejczem i gdyby się nie zatrzymał, jak pisał, „zdzieliłby go niechybnie”.

Dwudziestojednoletni ppor. Adam Rudnicki rozpoczął energiczne działania wobec zbliżających się do Sejn sił litewskich. Wyruszył w kierunku Suwałk. Napotkał po drodze oddział konny por. Antoniego Lipskiego, który poinformował go, że na nadejście regularnego wojska na razie nie ma co liczyć. Zabrał więc ze sobą Lipskiego i oddział konny, zdecydowawszy się zawrócić w tej sytuacji do Sejn, gdzie właśnie zaczął się atak litewski. Wydał też rozkaz ściągnięcia posiłków z Krasnopola. Z oddziałem Lipskiego zdecydował się natychmiast dokonać rozpoznania, a następnie obejścia Litwinów od tyłu, na kierunku Poćkuny–Gryszkańce. Rozbił kilka małych oddziałów litewskich pod wsią Zaleskie i zbliżył się do Sejn, lecz natknąwszy się na silny ogień z karabinów maszynowych, zarządził odwrót, by wejść do miasta od południa. Według Rudnickiego natarcie litewskie kierowało się po osi Borek–Sejny, oskrzydlając miasto od wschodu i zachodu. Brały w nim udział cztery kompanie litewskiego wojska regularnego, oddział niemiecki (!) i oddział szaulisów, wspierane ogniem 10 ckm. Naporu nie wytrzymała 1. kompania obsadzająca centrum. Wycofała się z powodu braku amunicji w głąb miasta. W czasie ataku litewskiego sam Katelbach obsługiwał karabin maszynowy.

3. kompania, która została okrążona, zaczęła się wycofywać. Rówieśnik Rudnickiego, dwudziestojednoletni pchor. Piotr Zawadzki, jako wsparcie dla 3. kompanii rzucił 2. kompanię i zdecydował się osobiście poprowadzić kontrnatarcie. Zginął, idąc na czele, zraniony kilkoma granatami ręcznymi. Strata dowódcy przesądziła o wycofaniu się powstańców na wzgórza na południowy zachód od Sejn, a miasto zajęli Litwini.

O godz. 8 wieczorem nadeszła z Krasnopola kompania Piotra Łankiewicza i po uporządkowaniu oddziałów o godz. 21.00 natychmiast ruszyło kontrnatarcie. O godz. 11.00 miasto znalazło się znów w rękach powstańców. Litwini zdążyli dobić w Sejnach kilku rannych polskich żołnierzy, zamordować cieszącego się wielkim autorytetem aptekarza Wincentego Domosławskiego i kilku innych mieszkańców. Nie były to jedyne litewskie ofiary w tym rejonie. Jedna z nich, niejaki Albowicz, został w Łozdziejach zakopany żywcem, pięciu wskutek zmasakrowania nie rozpoznano, jednego Litwini zamęczyli w więzieniu.

Walki 25 sierpnia kosztowały stronę polską 16 poległych i 30 rannych. Straty litewskie nie są znane. Wreszcie ruszyła 5. kompania suwalskiego pułku, zajmując wieczorem wieś Radziuszki. 26 sierpnia dotarła do Sejn, wieczorem dołączyła też 4. kompania tegoż pułku.

27 sierpnia w Sejnach odbyły się uroczystości żałobne i pogrzeb ofiar dwudniowych walk polskich (w tym pchor. Zawadzkiego) i litewskich. Dzień później pochowano poległych w bratniej na cmentarzu parafialnym.

28 sierpnia o godz. 5 rano siły litewskie przystąpiły do kolejnego ataku na Sejny, mając do dyspozycji tym razem dwa bataliony, niemieckich ochotników oraz 12 ckm-ów. W pewnym momencie 500-osobowemu oddziałowi powstańczemu zabrakło amunicji, lecz po lewej stronie od nich znajdowały się dwie kompanie (4. i 5.) regularnego wojska dysponujące 6 ckm-ami. Błyskawiczne przeciwnatarcie zmusiło Litwinów do odwrotu.

W ciągu kilkunastu najbliższych dni oddziały polskie obsadziły całą linię Focha. Siły powstańcze zostały rozwiązane, a część wcielona do III batalionu suwalskiego pułku. Drobne oddziały przeniosły się za linię demarkacyjną, gdzie prowadziły dalszą działalność.

Wkrótce przybył do Sejn owacyjnie witany Józef Piłsudski, krzepiąc mieszkańców swoimi słowami i słuchając ich opowieści o litewskich zbrodniach i rozbojach. Chciał spotkać się pojednawczo z litewskim biskupem Antonim Karasiem, ale ten wymówił się chorobą i nie wpuścił naczelnika na plebanię.

Litewskich gwałtów było na tyle dużo, że mieszkańcy zaczęli zbierać relacje w celu interwencji dyplomatycznej. Litwini utrzymywali, że ich wojskowi niczego takiego nie zrobili.

Aleksander Szycht

Artykuł ukazał się w numerze 11/2009.

Dodaj komentarz