piątek , 24 Listopad 2017
Fot. Szymon Szczęsny

Przemilczane ludobójstwo

Listopad jest w polskiej świadomości czasem zadumy – nad losem utraconych bliskich, jak i losem Ojczyzny. W tym szczególnym miesiącu znajdźmy chociaż chwilę na wspomnienie tragedii, która 80 lat temu dotknęła dziesiątki tysięcy Polaków zamieszkujących najdalsze tereny Kresów Wschodnich. „Operacja polska NKWD” 1937–1938 r.

Po latach milczenia wymuszonego przez panujący ustrój komunistyczny do polskiej świadomości została dopuszczona prawda o Katyniu, rzezi wołyńskiej oraz walce Żołnierzy Niezłomnych. Na odpowiednie upamiętnienie wciąż jednak czeka zbrodnia, która dotknęła Polaków żyjących po traktacie ryskim pod władzą sowiecką.
Ustalenia zawarte w Rydze 18 marca 1921 r. ostatecznie pogrzebały koncepcję federalistyczną Józefa Piłsudskiego, zakładającą powstanie zależnych od Polski państw – białoruskiego i ukraińskiego, mających stanowić bufor przed ewentualną agresją Rosji Sowieckiej. Kształt uzgodnionych granic pozostawił poza Ojczyzną nawet 2 mln Polaków. Części z nich udało się przenieść w wyniku akcji repatriacyjnej, jednak ciągłe utrudnianie jej realizacji przez bolszewików sprawiło, że w momencie jej zakończenia w czerwcu 1924 r. z 1,1 mln repatriantów aż 65% stanowili Ukraińcy i Białorusini, a jedynie 20% Polacy. Żywioł polski w ZSRS skupiał się głównie na terytorium dwóch republik sowieckich: ukraińskiej i białoruskiej. Spis kościelny z 1923 r. uwzględnił w Rosji ponad 1,2 mln Polaków. Podczas państwowego spisu ludności z 1926 r. zarejestrowano już tylko 782 000 Polaków, w większości zamieszkałych na wsi. Stosunkowo liczne skupiska polskie znajdowały się w Piotrogrodzie (Leningradzie, dziś Sankt Petersburg), gdzie Polacy byli trzecią najliczniejszą grupą narodowościową po Rosjanach i Żydach (43 000), Moskwie (17 000), Kijowie (13 000), Odessie, Mińsku i Charkowie.


Początkowo władze sowieckie starały się przekonać ludność polską do ustroju komunistycznego, poddając ją specyficznemu procesowi społecznemu, tzw. autochtonizacji (ros. korienizacja). W tym celu zorganizowano tuż przy granicy polsko-sowieckiej dwa Polskie Rejony Narodowe, osiedlając w nich Polaków z pozostałych terenów sowieckich. Pierwszy, nazwany od imienia polskiego komunisty Juliana Marchlewskiego Marchlewszczyzną, powstał w 1925 r. w obwodzie wołyńskim, w Ukraińskiej SRR. Drugi, od Feliksa Dzierżyńskiego zwany Dzierżyńszczyzną, ulokowano w 1932 r. w obwodzie mińskim, w Białoruskiej SRR. Otrzymując pewną autonomię (np. w zakresie edukacji i języka polskiego), miały być wzorcowymi okręgami produkującymi odpowiednio uformowane kadry dla przyszłej komunistycznej Polski. Oparte na kolektywizacji i indoktrynacji eksperymenty nie przyniosły spodziewanych rezultatów, gdyż Polacy z niechęcią odnosili się do nakazów i zaleceń sowieckiej władzy. Opór Polaków doprowadził do decyzji Kremla o likwidacji rejonów w latach 1935–1937. Jednocześnie przystąpiono do masowych wywózek na Syberię i do Kazachstanu, które początkowo objęły ok. 50 000 osób.


Masowa eksterminacja Polaków rozpoczęła się dwa lata później na mocy rozkazu szefa NKWD Nikołaja Jeżowa z 11 sierpnia 1937 r. Oznaczał on rozpoczęcie regularnych polowań na osoby narodowości polskiej. Akcja objęła całe terytorium ZSRS, szczególnie Ukrainę i Białoruś, ale także Leningrad i Moskwę, oraz Syberię, a nawet Władywostok. Ofiary wyszukiwano w księgach meldunkowych, książkach telefonicznych i wśród kadr zakładów pracy. Wytyczne NKWD nakazywały aresztowanie i skazywanie na śmierć mężczyzn oraz kierowanie do łagrów lub wysiedlanie kobiet i starców. Dzieci oddzielano od rodziców i wysyłano do ośrodków wychowawczych i obozów pracy, w których poddawano je sowietyzacji. Ofiarami akcji była rodzina Mieczysława Łozińskiego:

Zostali aresztowani moi dwaj stryjowie, Antoni Łoziński i Julian Łoziński, oraz wuj Józef Skórzyński. Wszyscy zostali straceni […]. Ich rodziny nigdy nie zostały powiadomione o losie skazanych. Stryj Antoni miał 36 lat, osierocił pięcioro dzieci. Julian, lat 24, był jeszcze kawalerem. Wuj Skórzyński miał 32 lata, osierocił czwórkę nieletnich dzieci […]. Najmłodsza dziewczynka, Aniela, miała tylko 8 miesięcy. Ciotka Adela była delikatną i wrażliwą osobą. Wkrótce po aresztowaniu męża zmarła ze zgryzot i zmartwień. Czwórka ich całkowicie osieroconych dzieci została przydzielona na wychowanie do rodzin zastępczych. Później skierowano je do domów dziecka.


Sprawy przeciwko aresztowanym Polakom rozpatrywały tzw. „dwójki” lub „trójki”. „Dwójka” była komisją składającą się z szefa miejscowego NKWD i prokuratora. To ona, po śledztwie obejmującym zapoznanie się ze specjalnym listem opisującym przewinienia i rekomendacjami dotyczącymi wymiaru kary oskarżonego, wydawała wyrok. Przygotowane przez nią krótkie streszczenia materiałów śledczych i agenturalnych wpisywano do specjalnych arkuszy, które zszywano w formie albumu i wysyłano do Moskwy w celu zatwierdzenia rekomendowanych wyroków. Ta procedura była potocznie nazywana przez pracowników NKWD „trybem albumowym”. Takich zatwierdzeń wydawano nawet 2000 dziennie. W skład „trójki” wchodził dodatkowo przedstawiciel partii. Po wysłuchaniu krótkiej mowy przedstawiciela NKWD i zapoznaniu się z materiałami śledztwa „trójka”, pod nieobecność oskarżonego, wydawała wyrok. Nie przewidywano od niego żadnej apelacji. „Trójki” pracowały taśmowo, a niektóre z nich wyróżniały się pod względem liczby orzekanych kar śmierci. W Leningradzie jedna z „trójek” tylko 9 października 1937 r. skazała na śmierć 658 aresztowanych. Najwięcej wyroków śmierci – 1301 – wydano w Omsku na Syberii. Wśród aresztowanych Polaków odsetek skazanych na śmierć prawie wszędzie utrzymywał się na poziomie 85–90%. Na Syberii na śmierć skazywano prawie wszystkich podejrzanych o „szpiegostwo” na rzecz Polski. W obwodzie orenburskim rozstrzelano 98% aresztowanych, w irkuckim – 96%. W toku „operacji polskiej” zamordowano prawie co drugiego dorosłego mężczyznę narodowości polskiej. O przebiegu akcji Jeżow na bieżąco informował Stalina, który na przekazane wieści zareagował słowami: „Bardzo dobrze! Wykopujcie dalej i usuwajcie ten polski brud”.


Wraz z rozpoczęciem terroru wobec Polaków bolszewicy przystąpili do ostatecznej rozprawy z Kościołem katolickim. Jego prześladowania trwały już od momentu podpisania pokoju ryskiego, z nasileniem od 1923 r. Wtedy to zlikwidowano całą strukturę hierarchii kościelnej, w tym archidiecezję mohylewską, diecezje mińską, żytomierską, kamieniecko-podolską, tyraspolską oraz wikariaty apostolskie Syberii, Krymu i Kaukazu. Głośna stała się sprawa abp mohylewskiego Jana Cieplaka, który stając w obronie rozkradanych dóbr kościelnych i przez założenie w Piotrogrodzie ukrytego seminarium duchownego został wraz z 14 księżmi oskarżony o działalność kontrrewolucyjną i szpiegostwo na rzecz Polski. Na śmierć skazano arcybiskupa oraz ks. Konstantego Romualda Budkiewicza, wykładowcę ukrytego seminarium duchownego. Pozostałym księżom wymierzono kilkuletnie wyroki więzienia. W wielu krajach podniosły się protesty przeciw wyrokom śmierci. W ich efekcie bolszewicy zamienili arcybiskupowi karę śmierci na 10 lat więzienia, a po roku nakazali wyjazd na Łotwę. Ks. Budkiewicza zamordowano strzałem w tył głowy w 1923 r. w więzieniu na Łubiance. Kolejne lata przyniosły następne fale represji. Pomiędzy 1926 a 1928 r. aresztowano 67 księży, zarzucając im agitację antysowiecką, działalność kontrrewolucyjną i szpiegostwo na rzecz Polski. Lata 1937–1938 oznaczały ostateczny kres Kościoła rzymskokatolickiego i resztki ocalałych z wcześniejszych pogromów polskich księży. Już 25 sierpnia 1937 r. komisja NKWD w Mińsku skazała na śmierć 5 księży, których dwa dni później zamordowano strzałami w tył głowy. Wedle badań ks. prof. R. Dzwonkowskiego na terenie ZSRS w latach 1918–1939 represjonowano w różny sposób 475 księży, wyroki otrzymało 327 księży – na śmierć skazano 213 z nich, a 142 rozstrzelano. Z ponad 500 kościołów funkcjonujących przed rewolucją bolszewicką, we wrześniu 1939 r. działały już tylko dwa – w Moskwie i Leningradzie, dostępne wyłącznie dla zachodnich dyplomatów. Pozostałe kościoły zrujnowano lub przekształcono w spichlerze, magazyny lub muzea ateizmu.
„Operacja polska” była jednym z najkrwawszych etapów Wielkiego Terroru. Polaków dotknęły najbardziej masowe i okrutne represje spośród wszystkich narodowości ZSRS. Według ustaleń moskiewskiej instytucji Memoriał, od 25 sierpnia 1937 r. do 15 listopada 1938 r. aresztowano 143 810 osób, z czego 139 835 zostało uznanych za winne i skazanych, w tym na karę śmierci – 111 091 osób; na karę łagrów – 28 344; na zsyłkę lub deportację – 400 osób. Sprawy 3995 osób skierowano do ponownego rozpatrzenia. Uniewinnionych zostało tylko 40 osób. Wymordowano elitę narodu polskiego w ZSRS, tak potomków rodzin szlacheckich, jak i zwykłych chłopów. Konsekwentna polityka depolonizacji tzw. dalszych Kresów sprawiła, że na zawsze utraciły one polski charakter.

Szymon Szczęsny

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Gietrzwałd – 140. jubileusz objawień Matki Bożej

Polska pobożność Maryjna to nie naiwny, romantyczny, pozbawiony rozumu sentymentalizm. Polska pobożność Maryjna to ogromna …