Przyjąć życie

Jan Paweł II 9 czerwca 1991 r. pozdrowił serdecznie każdą polską rodzinę, która spodziewa się potomstwa. Papież powiedział wtedy: „Pozdrawiam każdą rodzinę. Niech matki w stanie błogosławionym powiedzą kiedyś swoim dzieciom, że Papież zostawił im pozdrowienie i błogosławieństwo, zanim się jeszcze narodziły”.

Jak powiedział Tadeusz Styczeń w Roku Rodziny (1991), Ojczyzna to rodzina rodzin. Ojczyzna kwitnie, gdy rodzina kwitnie. Gdy rodzina upada, Ojczyzna upada. Rodziny to twierdze chroniące dobra ojczyźnianego Domu, jego ciepła i blasku, to stanice jego bezpieczeństwa i rozwoju. Twierdze kultury. T. Styczeń zastanawiał się nad sytuacją, gdy rodzina zabija tego, kogo rodzi. Czy wtedy rodzina zabija samo tylko dziecko? Czy nie uśmierca wówczas śmiercią moralną samej siebie? Czy nie zabija przez to moralnie całej rodziny rodzin, narodu, Ojczyzny? Czy nie dokonuje definitywnego – bo moralnego – rozbioru Polski? Czy nie niszczy cywilizacji życia (o której często wspominał św. Jan Paweł II), szerząc cywilizację śmierci?

W dzisiejszej dobie życie ludzkie jest narażone na wiele zagrożeń. Rozdzielenie aktu płciowego od prokreacji nosi liczne znamiona cywilizacji śmierci. Można tutaj wspomnieć m.in. o problemie szkodliwości środków antykoncepcyjnych, mentalności przeciwnej życiu oraz problemie demograficznym. Ważna jest również kwestia ustawodawstwa wspierającego zabijanie nienarodzonych oraz problem badań prenatalnych i technik sztucznej reprodukcji. Zauważalne jest, że została nie tylko utrwalona, lecz nadal szerzy się mentalność przeciwna życiu. Efektem głębokich przemian świadomościowych jest osłabienie wartości ludzkiego życia. Na gruncie cywilizacji użycia rodzi się mentalność przedmiotowego wykorzystania kobiet przez mężczyzn, postrzegania życia poczętego jako zagrożenia dla ludzi sukcesu. Pojawia się przekonanie, że dzieci są przeszkodą dla rodziców w ich samorealizacji, aborcja staje się „prawem wyboru”, rodzina spostrzegana jest jako instytucja ograniczająca wolność swoich członków. Relacje w takim społeczeństwie muszą być z natury rzeczy „wojną silnych przeciw bezsilnym”. Człowiek nienarodzony, chory, niepełnosprawny, stary swoją obecnością zagraża dobrobytowi, bywa postrzegany jako wróg, przed którym należy się bronić albo którego należy wyeliminować. Powstaje „spisek przeciw życiu”, niszcząc nie tylko relacje indywidualne, rodzinne i społeczne, ale też międzynarodowe oraz międzypaństwowe.

pregnant-1207238_1920Mentalność przeciwna życiu wypowiada się w postaci ruchu kontroli urodzeń. Ruch ten domaga się swobodnej antykoncepcji, ale też propaguje ją, edukując seksualnie oraz walczy na rzecz nieograniczonej aborcji. Kolejne niebezpieczeństwo przekazywania życia wiąże się z prowadzeniem badań prenatalnych oraz technikami sztucznej reprodukcji. Badania prenatalne okazują się zbyt częstą pokusą, aby dzięki poznaniu rozwoju płodu ludzkiego przerywać jego życie. Mentalność ta przyjmuje życie tylko pod pewnymi warunkami, odrzucając ułomność, kalectwo, chorobę. Dziś manipuluje się ludzkim organizmem, nie wiedząc, kim naprawdę jest człowiek. Nie można wiedzieć, kim jest człowiek, nie poznając przed tym, kim jest Bóg. Mentalność przeciwna życiu jest charakterystyczna dla bogatych społeczeństw, które zaczynają odczuwać paniczny strach – tym większy, im większe jest niebezpieczeństwo przyrostu demograficznego – dla jakości ich życia. Paniczny strach bogatych nakazuje im widzieć światowe przemiany demograficzne jako zagrożenie. W rękach sił spiskujących przeciw życiu argument przemian urasta do rangi „mitu przeludnienia”. Faktycznie w tzw. „epoce przeludnienia” świat jest mocno „niedoludniony”. Jeśli wciąż spada liczba urodzeń, nie dorównując poziomowi śmiertelności, to pod znakiem zapytania staje ciągły rozwój gospodarczy i sama przyszłość polityczna wielu bogatych krajów.

Zagrożeniem w przekazywaniu życia jest również ustawodawstwo sprzyjające zabijaniu nienarodzonych. Ustawodawstwo to chroni bardziej przestępcę niż jego ofiarę. Permisywizm prawny, sprzyjający dokonywaniu aborcji – czynu moralnie zabronionego – zwalnia z odpowiedzialności karnej, a poprzez wizję bezkarności tworzy swoisty system zachęt do tego działania. W ten sposób prawo zamiast moralnie wspierać i chronić rodzinę oraz każde poczęte dziecko – podważa podstawy samej rodziny. Również brak zakazu aborcji pod groźbą kary czyni prawo niesprawiedliwym, gdyż wyłącza pewien etap ludzkiego życia spod ochrony prawnej. Tym samym ogranicza to zakres ochrony prawa do życia, stwarzając okazję do ograniczenia życia również osób urodzonych. Polska po 1989 r. stała się areną burzliwej dyskusji nad prawem do życia nienarodzonych. Dyskusja odzwierciedla walkę z siłami przeciwnymi życiu. Efektem walki jest ustawa, która zawiera zezwolenie prawa na zabicie poczętego dziecka. Wiąże się to ściśle z zasadą „mniejszego zła”, pomija elementarną zasadę, że nie wolno popełniać złych czynów w celu osiągnięcia dobra. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, przyjęta w 1993 r., zezwala na pozbawienie życia dziecka poczętego w trzech przypadkach. Sprzeciw katolików nie dopuścił do zabijania dzieci ze względów społecznych. Mimo sprzeciwu przyjęcie ustawy w takim kształcie staje się dla katolików przyjęciem zasady mniejszego zła. Wybór mniejszego zła dokonany w tej ustawie przyczynia się do szerzenia mentalności przeciwnej życiu i bezkarnych zamachów na najsłabsze istoty ludzkie. Przez to zniekształca się świadomość i wypacza sumienie ludzkie, powodując katastrofalne skutki społeczne.

Jedynie przyjęcie płciowości odniesionej do osoby i małżeństwa jest w stanie zapobiec zagrożeniu życia. Odpowiedzialne przekazywanie życia wymaga przestrzegania przez małżonków normy moralnej, którą głosi Kościół. Norma moralna, będąca częścią prawa naturalnego, wyraża godność małżonków i stanowi podstawę ich praw i obowiązków. Ta norma ujawnia, iż droga moralna małżonków wymaga radykalizmu i doskonałości, co nie oznacza wcale niemożności jej zrealizowania. Jest to możliwe, gdyż małżonkowie uzbrojeni są w cnoty Boskie i owoce Ducha, gdy wzmacniają się mocą modlitwy, Eucharystii i sakramentów. Kroczenie małżonków drogą moralną wymaga od nich również znajomości cielesności i jej rytmów płodności, aby móc rozwinąć cnotę czystości. Czystość poprzez zachowanie okresowej wstrzemięźliwości przyczynia się do rozwoju miłości małżeńskiej. To opanowanie nie tylko nie przynosi szkody małżonkom, lecz wręcz rozwija ich osobowościowo, wzbogaca i umacnia duchowo. W życie rodzinne jest wprowadzona harmonia i pokój, to uzdalnia do pokonywania trudności. Czystość małżeńska budzi szacunek do małżonka, pomaga wyzbyć się egoizmu, wzmacnia odpowiedzialność. Brak opanowania i stosowanie środków antykoncepcyjnych zakłóca tę relację w małżeństwie i rodzinie.

pregnant-woman-1910302_1920

Metody naturalne wpływają pozytywnie nie tylko na relację małżeńską i rodzinną, ale także na relację małżonków z Bogiem. Zwłaszcza w perspektywie świętości życia małżeńskiego zarysowuje się trudność przekazywania życia w dzisiejszym świecie. Jeżeli przekazywanie życia jest włączone w ogólne posłannictwo całego życia chrześcijańskiego, to wraz z osłabieniem życia chrześcijańskiego maleje też zdolność małżeństwa i rodziny do przekazywania życia. Wiąże się to ze wzmacnianą i utrwalaną sekularyzacją kulturową. Wielu jednak pozostających dziś w Kościele wiernych wymaga reewangelizacji, w myśl słów św. Pawła, że człowiek zmysłowy nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Ci wierni nie mogą zresztą tego poznać, gdyż głupstwem im się to wydaje, podczas gdy tylko duchem można to rozsądzić (1 Kor 2,13-3,3).

Beata Sęczyk

mk

Zobacz także w e-civitas:

Na II Festiwalu KNS dyskutowaliśmy o patriotyzmie gospodarczym

Podczas II Festiwalu Katolickiej Nauki Społecznej odbyła się kolejna debata ekspercka: „Patriotyzm gospodarczy – egoizm …