Home / Wiara Wspólnota Kościół / Pustynia – miejsce zmagania się z myślami
Fot. pixabay.com

Pustynia – miejsce zmagania się z myślami

Ludzka chwała spocznie w prochu, a jej cześć zgaśnie na ziemi,
chwała zaś cnoty przetrwa na wieki.
Ewagriusz z Pontu

Ewagriusz (345–399) reprezentuje Ojców Pustyni i  należy do najwybitniejszych teologów kręgu monastycznego. Pisali o nim historycy, m.in. Genadiusz, Sokrates Scholastyk oraz Hermiasz Sozomen. Pochodził on z Pontu, w młodości otrzymał formację monastyczną we wspólnocie św. Bazylego Wielkiego, gdzie zetknął się ze św. Grzegorzem z Nazjanzu. Bazyli mianował go lektorem, a Grzegorz wyświęcił na diakona i zabrał ze sobą do Konstantynopola. Tam Ewagriusz zwrócił na siebie uwagę biegłością w kwestiach teologicznych. Wszedł w zażyłość z pewną zamężną kobietą ze znakomitego rodu, a uświadomiwszy sobie skandal, jaki z tego mógł wyniknąć, opuścił stolicę i udał się do Jerozolimy. Jego stan wewnętrzny w tym czasie można by określić mianem depresji. Pomoc okazała mu św. Melania Starsza, współpracująca ze św. Hieronimem. Pod jej wpływem został mnichem. Udał się na pustynię Sketis w Egipcie, gdzie poddał się kierownictwu Makarego Młodszego. Wkrótce sam został mistrzem dla mnichów. Napisał po grecku wiele dzieł, a wśród nich O  ośmiu złych duchach; najważniejsze jego pisma w polskim tłumaczeniu są wydane w serii „Źródła monastyczne”.


Ewagriusz poznał trudności wynikające z cyrkulacji myśli. Przez umysł ludzi żyjących w świecie przewijają się tysiące informacji, obrazów i myśli; są wśród nich dobre, ale mogą być i złe, jednakże nie stanowi to zbyt wielkiego problemu, gdyż jedne myśli wypierają drugie. W życiu odosobnionym, gdzie dopływ informacji z zewnątrz jest słaby, poszczególne myśli i obrazy mocniej zapisują się w  świadomości i trudniej jest nad nimi panować, a to może prowadzić do natręctwa, a także do wyczerpania psychicznego oraz do grzechu. Ewagriusz wskazał na osiem złych myśli, zwanych też duchami, z którymi walkę muszą podejmować mnisi, zapewne nie wszyscy w jednakowym stopniu.
Pierwsza to myśl obżarstwa (gastrimargia), co wynikało z  surowych postów; zdarzało się, że niedożywiony mnich przez cały dzień musiał walczyć z myślą o pokarmie. Ewagriusz pisał: „Żądza pokarmów zrodziła niebezpieczeństwo, a słodkie kosztowanie (jabłka) wypędziło z raju (Adama i Ewę)”. Większe niebezpieczeństwo stanowiły myśli erotyczne (porneia); rodziły się istniejące w człowieku w  sposób naturalny pragnienia i roztaczały przed oczami wyobraźni różne obrazy. W takim przypadku potrzeba „badać sztuczki demonów przybierających kształty dostępne zmysłom i pamięci”. Mnisi decydowali się żyć w skrajnym ubóstwie, ale czasem ulegali chciwości (filargia). Pojawiała się np. pokusa zdobycia pieniędzy dla innych; mnich w  swej wyobraźni „pomaga opuszczonym, nawiedza więzienia, wykupuje sprzedanych w niewolę”. Tolerowanie takich obrazów to początek upadku.


Mnich na pustyni nie był wolny od pokusy gniewu (orge); niekiedy w jego świadomości utkwiła myśl o jakiejś krzywdzie czy zniewadze, jakiej doznał dawniej, czasem wyolbrzymiał jakieś słowo czy gest ze strony innych mnichów. To potrafiło rozbudzać w nim złe emocje. Ewagriusz pisał: „Oddal myśli gniewne od twojej duszy, a zapalczywość niech nie mieszka w twym sercu, a nie doznasz zamętu na modlitwie”. Życie w ubóstwie i osamotnieniu, przy braku głębszej więzi z Bogiem, rodziło frustrację i smutek (lypes): „Smutek powstaje przez niezaspokojenie cielesnego pożądania, pożądanie zaś jest połączone z namiętnością”. Ewagriusz zachęcał do pracy nad spokojem wewnętrznym, odwoływał się do znanego ideału beznamiętności (apatheia) głoszonego przez filozofów stoickich, podkreślał, że pokój ducha i wewnętrzna harmonia nie wynikają ze zwykłego treningu, lecz z obcowania z Bogiem. Zapewniał, że „jak opancerzonego nie dosięga pocisk, tak beznamiętnego nie rani smutek”.

Ludzie żyjący w świecie są popędzani rytmem licznych zajęć i muszą zabiegać o różne sprawy. Mnich, który ze wszystkiego zrezygnował, ma aż nadmiar czasu i nie musi niczego zdobywać. To zaś, przy braku odpowiedniej pracy nad sobą, może tworzyć postawę bierności, czasem wprost lenistwa. Ewagriusz określał ten stan jako acedia: „Jak chory nie dźwiga wielkich ciężarów, tak uległy acedii nie będzie spełniał gorliwie Bożego dzieła. Pierwszy stracił siłę fizyczną, drugi zaś jest pozbawiony mocy duszy”. Pobyt na pustyni powinien mieć charakter czynny: zadaniem mnicha jest postępować w doskonałości moralnej i zbliżać się do Boga przez modlitwę ustną i rozważanie Słowa Bożego. Dotkniętych acedią wzywał Ewagriusz do dynamizmu i  wytrwałości (hypomone).

Było powszechnie wiadome, że główną cnotą mnicha, obok ubóstwa i czystości, ma być pokora. Niestety, nie pojawiała się ona samoczynnie przez znalezienie się na pustyni. Mnisi na ogół unikali czynów spektakularnych, które przynosiłyby im sławę, ale mieli trudności w opanowaniu próżności (kenodoksia); u wielu rodziło się pragnienie, aby zwrócić na siebie uwagę wytrwałością w modlitwie, w postach, w innych umartwieniach. Ewagriusz przypominał: „Ludzka chwała spocznie w prochu, a jej cześć zgaśnie na ziemi, chwała zaś cnoty przetrwa na wieki”.

Nieopanowana próżność może przerodzić się w zazdrość wobec innych, nawet zawiść, które wyrastają z pychy (hyperefania). Człowiek opuszczając świat, pozostawiał za sobą wszystkie ziemskie zaszczyty, udawał się na pustynię w poszukiwaniu Boga i doskonałości wewnętrznej. Tu wszakże spotykał ludzi, którzy już wcześniej taką drogę obrali. W  pierwszym momencie rodził się podziw dla mnichów znanych ze świętości. Następną reakcją była chęć, aby ich naśladować i może im dorównać. Po pewnym czasie wydawało się rzeczą normalną postawić pytanie: na jakim jestem poziomie? Obserwacja pozwalała mnichowi zauważyć, że wprawdzie jest mu daleko do najwybitniejszych ojców, ale jest zacznie lepszy od wielu innych. To zaś powodowało lekceważenie mniej doskonałych, a zazdrość wobec bardziej zaawansowanych. Ewagriusz pisał: „Wielki jest człowiek, który znajduje pomoc u Boga, a opuszczony poznaje słabość swej natury. Wstąpiłeś na wyżynę szlachetnego życia, lecz to On wskazał ci drogę. Spełniłeś cnotę, ale On współdziałał z tobą. Jesteś człowiekiem, pozostań w  granicach swojej natury. Uznaj bliźniego, ponieważ jest on tej samej natury”. Mnich powinien być zapatrzony w  Boga, a nie poruszać się po pustyni jakby na scenie, w  nadziei, że ktoś go zauważy i będzie zdumiony jego pobożnością. Jeśli rzeczywiście osiągnął cnotę w odpowiednim stopniu, niech pamięta, że nie sam tego dokonał i  niech czuwa, aby nie upaść.

Ewagriusz Pontyjski, przedstawiwszy osiem złych myśli (duchów, demonów), dawał mnichom rady, w jaki sposób z nimi walczyć. Pierwszy to praca nad zachowaniem czystości serca w myśl słów Chrystusa: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5,8). Ważna jest modlitwa: „Jak chleb jest pokarmem dla ciała, a cnota dla duszy, tak duchowa modlitwa dostarcza pokarmu umysłowi”. Modlitwa to nie tylko recytacja. Mistrz z Pontu przypominał, że „Duch Święty nawiedza nas, gdy napotyka w  nas umysł rozmodlony i prowadzi nas do modlitwy duchowej”. Nie tyle ważne są pojedyncze porywy modlitewne, ile ciągłość w modlitwie, w myśl słów: nieustannie się módlcie (Tes 5,17). Polecał Ewagriusz posługiwanie się słowami Pisma Świętego podczas pokusy, jak to czynił Pan Jezus (Mt  4,1- 11). Wskazywał też na potrzebę kierownictwa duchowego: „Słuchaj, mnichu, mów ojca twego i nie lekceważ jego pouczeń. Gdy cię posyła, bądź mu posłuszny, w  ten sposób uciekniesz od złych myśli i demony nie będą górować nad tobą”. Dodawał: „Złe duchy zazdroszczą tym, którzy jaśnieją z powodu posłuszeństwa względem ojca duchownego”. Wiadomo, że mnicha samotnego łatwiej jest uwieść.


W dziełach Ewagriusza Pontyjskiego dostrzegamy jego wielkie doświadczenie w  życiu duchowym. Zauważamy też przechodzenie od anachoretyzmu, czyli życia samotnego, do cenobityzmu, czyli życia we wspólnocie. Ten styl się przyjął i istnieje obecnie w  całym chrześcijaństwie. Ewagriusz z Pontu jest bardzo cenionym pisarzem ascetycznym w naszych czasach; na jego temat jest wiele publikacji.

Ks. Józef Grzywaczewski

pgw