Home / Felietony / Quo vadis wiaro polska?

Quo vadis wiaro polska?

Do jakiego Kościoła przyjedzie Benedykt XVI?

Dwie trzecie Polaków modli się codziennie lub prawie każdego dnia. Tyle samo stara się chodzić we wszystkie niedziele do Kościoła. Co pięćdziesiąty wierny codziennie przyjmuje Komunię św., a co siódmy odmawia każdego dnia różaniec. Czy istnieje bardziej religijny naród?

Fot.: Tomasz Gołąb

Kiedy Jan Paweł II przemawiając do członków Papieskiej Rady ds. Świeckich, 23 listopada 2002 mówił, że wielu ochrzczonych, m.in. pod wpływem silnej fali dechrystianizacji, straciło kontakt z religijnym dziedzictwem, myślał z pewnością głównie o państwach Europy Zachodniej. Czy mógł myśleć także o Kościele w Polsce? Czy dziś, gdy żarliwości religijnej nie pobudzają już pielgrzymki Jana Pawła II, przyjazd w maju br. Benedykta XVI, najbliższego współpracownika wzbudzi podobne zainteresowanie? I czy da impuls do pogłębienia wiary Polaków?

Co z tymi pokusami?

Wydaje się, że spostrzeżenie o wierze, która często bywa ograniczana do niektórych tylko chwil i wymiarów ludzkiego życia może się odnosić w pewnym stopniu i do katolicyzmu nad Wisłą. Przecież i w Polsce widać, być może w większym niż kiedykolwiek stopniu, pokusę relatywizmu, która skłania do „selektywnego podejścia do treści katolickiej doktryny i moralności, do przyjmowania jednych i odrzucania innych, na podstawie subiektywnych i arbitralnych wyborów”.

Każdemu chrześcijaninowi grozi, że przestanie przeżywać wiarę jako Boży dar i jako wydarzenie, które nadaje sens jego życiu i prowadzi go do nawrócenia. „Tylko wiara, która zakorzeniona jest w sakramentalnej strukturze Kościoła, która czerpie ze źródeł słowa Bożego i Tradycji, która staje się nowym życiem i nowym rozumieniem rzeczywistości, może sprawić, że ochrzczeni będą w stanie oprzeć się dominacji zsekularyzowanej kultury” – mówił Papież.

Jaka jest zatem wiara nad Wisłą i czy oparła się pokusie ateizacji, którą straszono nas w przededniu wejścia w struktury Unii Europejskiej?

Mniej więcej wtedy, gdy Papież mówił powyższe słowa dla watykańskiej dykasterii, w Polsce pod kierunkiem ks. prof. Witolda Zdaniewicza ankieterzy Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC na zamówienie Episkopatu Polski przeprowadzali jedno z najdokładniejszych badań religijności, jakie kiedykolwiek wykonywano w naszym kraju. Ich wyniki ujrzały światło dzienne kilkanaście miesięcy temu.

Ja wierzę, ty wierzysz, ona wierzy, my…

Socjologia nie dopracowała się jeszcze wskaźników, które mogłyby opisać osobowe spotkanie człowieka z Bogiem i odpowiedź człowieka na wezwanie Najwyższego. Próbuje jednak opisać świadomość religijną i rozpoznawać stopień akceptacji doktryny. Dlatego szukając, badając religijność, ankieterzy pytają o znajomość na przykład podstawowych prawd wiary, np. o imiona trzech osób boskich. Czy nie wydaje się dziwne, że w katolickim kraju, w którym ponad 98 proc. badanych przyznaje się do Kościoła rzymskokatolickiego, aż 17 proc. nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie bez błędu?

Według badań Ośrodka Sondaży Społecznych OPINIA z 2002 r. 19,8 proc. ankietowanych dorosłych Polaków deklaruje się jako głęboko wierzący, 72,2 proc. jako wierzący, 4,3 proc. jako niezdecydowani w sprawach wiary, a 2,5 proc. jako obojętni religijnie. 1 proc. Polaków mówi o sobie: niewierzący. Ateizm zatem nie jest w modzie, a prezentowane wielkości autodeklaracji religijnych mają w Polsce stabilny charakter. Ateiści zresztą, jak zwraca uwagę ks. Janusz Mariański, jeden z autorów opracowania „Kościół katolicki na początku trzeciego tysiąclecia w opinii Polaków”, nie tyle ostentacyjnie negują religię, ile raczej żyją bez niej, zachowując jednak niektóre katolickie tradycje. Bóg pozostaje ważny w życiu większości Polaków, choć nie zawsze rozumiany jest On osobowo. Nie zawsze też deklarowana wiara oznacza zgodę na wszystkie prawdy podawane do wierzenia przez Magisterium Kościoła.

Ad limina apostolorum

Kiedy audiencją u Benedykta XVI trzecia grupa polskich biskupów zakończyła 18 grudnia wizytę do progów apostolskich w Watykanie, wiadomo już było, że Papież wybierze się do Polski w maju. Podczas tygodniowego pobytu nad Tybrem biskupi każdej z trzech grup omawiali w urzędach watykańskich blaski i cienie Kościoła w Polsce, spotykali się na osobistych rozmowach z Papieżem i gromadzili na wspólnych Mszach w czterech rzymskich bazylikach. Punktem wyjścia do rozmów, jakie biskupi odbywali w wielu urzędach Kurii rzymskiej były obszerne raporty o stanie diecezji, jakie każdy z ordynariuszy był zobowiązany przesłać do Watykanu kilka tygodni wcześniej. Co w nich napisali? Wiele: o trudnej sytuacji moralnej i materialnej polskich rodzin, z których wiele jest rozbitych; o spadku powołań zakonnych, o braku akceptacji norm moralnych przez znaczącą część młodego pokolenia; o ubóstwie i bezrobociu panującym w różnych regionach kraju, o wzrastającym poczuciu beznadziei, wreszcie o zagrożeniu jedności Kościoła ze strony niektórych mediów katolickich. Ale też biskupi mogli się pochwalić jednym z najwyższych w Europie wskaźników religijnego zaangażowania.

Klucze do religijności

Badania Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego ujawniają, że jedynie 6 proc. Polaków w ogóle nie angażuje się w praktyki religijne.

Wśród bardziej zaangażowanych są przede wszystkim kobiety, osoby w wieku emerytalnym, z wykształceniem podstawowym, najczęściej mieszkające na wsi. Najmniej zaangażowani religijnie są mężczyźni, młodsi wiekiem, najczęściej posiadający wyższe wykształcenie i mieszkający w miastach. Rzadziej chodzą do kościoła także bezrobotni lub osoby źle sytuowane. Wśród niepraktykujących dwa razy mniej jest kobiet, niż mężczyzn. Jeśli wierzyć deklaracjom wiernych, blisko 2/3 Polaków uczestniczy w niedzielnej Mszy św. regularnie (44,6 proc.) lub prawie systematycznie (20,6 proc.). Co siódmy Polak chodzi do Kościoła 1-2 razy w miesiącu, a co dziewiąty – jedynie z okazji wielkich świąt. Tylko co dwudziesty oświadcza, że w ogóle nie uczestniczy we Mszy św. Także tutaj aktywniejsze są osoby pracujące zawodowo lub emeryci oraz ci, którzy oceniają swoją sytuację materialną jako dobrą. Najwyższy poziom praktyk religijnych istnieje w diecezjach: tarnowskiej, rzeszowskiej i przemyskiej; najniższy – w diecezji łódzkiej, szczecińsko-kamieńskiej i sosnowieckiej.

„Mając na uwadze ogromne potrzeby Kościoła powszechnego, proszę Was, abyście zachęcali Waszych prezbiterów do podejmowania posługi misyjnej, czy też pracy duszpasterskiej w krajach, w których brak duchowieństwa. Wydaje się, że jest to dziś szczególne zadanie, a nawet w pewnym sensie obowiązek Kościoła w Polsce. Posyłając jednak kapłanów za granicę, zwłaszcza na misje, pamiętajcie, aby zapewnić im oparcie duchowe i wystarczającą pomoc materialną”. Benedykt XVI do biskupów polskich podczas wizyty ad limina, 3 grudnia 2005 r.

A wy za kogo mnie uważacie?

Jaka Polska czeka na Papieża? – Jedną z ważnych cech polskiej religijności jest powszechne uczestnictwo w praktykach religijnych. Odnosi się to zarówno do Mszy św., przystępowania do sakramentów, czy udziału w nabożeństwach okolicznościowych. Nie zawsze temu zaangażowaniu, nawet częstemu towarzyszy wystarczający poziom wiedzy religijnej. Sama motywacja może być także powierzchowna, ale udział samo praktykowanie wskazuje na przyswojenie norm regulujących życie katolika – uważa ks. Sławomir Zaręba SAC.


Jedną z ważnych cech polskiej religijności jest powszechne uczestnictwo w praktykach religijnych
Fot.: Tomasz Gołąb

Pytanie więc nie powinno brzmieć: „czy Polacy wierzą”, ale – „jak wierzą”? Gdy pytano: kim jest dla ciebie Pan Bóg, 27 proc. odpowiedziało – Stwórcą, 23 proc. – Ojcem wszystkich ludzi, 6 proc. – Bogiem. Dla ponad 8 proc. Polaków Pan Bóg „jest Wszystkim”, dla 1,9 proc – „Miłością”, dla 2,5 proc – „Nieskończonym Dobrem”. 12 proc. Polaków określało Boga jako Najwyższą Istotę, 6 proc. – jako Władcę, Rządcę, Króla, Pana świata, 5,9 proc. – jako Ostoję, Opokę, Przyjaciela, Duchową Podporę. 4,8 proc. dorosłych Polaków nie potrafiło odpowiedzieć, kim jest dla niego Pan Bóg. Podobny procent osób nie wie, kim jest w ich życiu Jezus Chrystus.

Polska u kratek konfesjonału

Choć podczas wielu dyskusji w Watykanie podczas wizyty ad limina powracano do przestrogi Jana Pawła II o widocznej w świecie tendencji do życia „jak gdyby Bóg nie istniał”, biskupi z Polski mogli być zadowoleni, bo zdecydowana większość Polaków wywiązuje się również z innego, sformułowanego przez Kościół obowiązku. Ponad 82 proc. przynajmniej raz w roku przystępuje do sakramentu pokuty i pojednania, w tym ponad połowa – kilkakrotnie w ciągu roku.

Właśnie kolejki do konfesjonałów abp Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski uważa, za największy „sukces” Kościoła w Polsce. Czy to nie jest dobra odpowiedź na wątpliwości: Polska kraj misyjny czy katolicki?

– Sakrament pojednania jest zwierciadłem naszego katolicyzmu. Dopóki mówimy Bogu o swoich grzechach, dopóty nie grozi nam kryzys wiary – mówi metropolita przemyski.

Co jedenasty z nas spowiada się raz na kilka lat. Podobnie jak z innymi praktykami, klękanie do kratek konfesjonału jest tym trudniejsze, im wyższe posiadamy wykształcenie. Wobec blisko 86 proc. spowiadających się osób z wykształceniem podstawowym, posiadacze dyplomu wyższej uczelni to tylko 77 proc. Jeszcze większe dysproporcje występują wówczas, gdy weźmie się pod uwagę pochodzenie. Mieszkańcy wsi spowiadają się znacznie częściej (89 proc. wobec 74).

Dowód na wiarę

Polacy chętnie przyjmują Komunię św. Kilka razy w roku czyni to blisko 40 proc. wiernych. W każdą niedzielę do Stołu Pańskiego przystępuje 16 proc, a blisko drugie tyle – co najmniej raz w miesiącu. Co dwudziesty Polak przyjmuje Komunię św. tylko w największe święta. Codziennie robi tak jeden na pięćdziesięciu, kilka razy w tygodniu – jeden na trzydziestu.

Kościół w Polsce prowadzi od wielu lat unikatowe badania, które pokazują rzeczywisty udział wiernych w niedzielnej Mszy św. i praktyki przyjmowania Eucharystii. Według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wskaźnik dominicantes wynosi obecnie blisko 50 proc. Ważnym fenomenem wskazującym na pogłębienie wiary Polaków, uchwyconym przez badania kościelne, jest natomiast regularny wzrost wskaźnika communicantes, traktowanego jako przejaw wiary uświadomionej i głębokiej, przeciwieństwa biernego uczestnictwa w obrzędach. Tym bardziej więc cieszyć musi znaczący wzrost. Z badań ISKK wynika, że w 1980 r. w niedziele do Komunii św. przystępowało 7,8 proc. katolików. W 1999 r. ten odsetek wynosił już 16,3 proc. a w 2003 – aż 16,9 proc. To właśnie dlatego z perspektywy Rzymu Kościół w Polsce postrzegany jest jako Kościół stabilny, posiadający potencjał.

Co ty wiesz o Kościele?

Katechizm Kościoła Katolickiego posiada zaledwie co 15 rodzina w Polsce, a dwie trzecie Polaków nie potrafi wymienić żadnego tytułu książki religijnej, jaką w ostatnim czasie czytało. Skąd w takim razie czerpią wiedzę o Kościele? Jaki jest Kościół według Polaków?

– To nie tylko struktury zewnętrzne, ale również aspekt duchowy, sacrum – twierdzi ks. prof. Witold Zdaniewicz. – Ponad trzy czwarte Polaków (78,9 proc.) wierzy w Kościół założony przez Chrystusa. Według ks. Zdaniewicza, badani „wierzą w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”. Socjolog zastrzega jednak, że nie jest to wiara w biskupów czy Kościół hierarchiczny, bo nawet złe postępowanie niektórych przedstawicieli Kościoła nie ma wpływu na wiarę ankietowanych w Kościół Chrystusowy. Co piąty Polak odpowiada pozytywnie na pytanie, czy chciałby, żeby jego syn został księdzem, 15 proc. chciałoby, żeby córka wybrała powołanie zakonne.

Między innymi dlatego Kościół w Polsce nie boryka się z kryzysem powołań, mimo że od dziesięciu lat kraj przeżywa kryzys demograficzny: wyludnia się i starzeje. Polska ma najwyższą ilość powołań kapłańskich w Europie. Szczyt zanotowano w 1987 r., kiedy ponad 9 tys. młodych ludzi przygotowywało się do kapłaństwa. Tak duża liczba duchowieństwa, seminarzystów i neoprezbiterów sprawia, że Kościół katolicki w Polsce jest jednym z najmłodszych Kościołów lokalnych w Europie. W sumie w Polsce pracuje obecnie ok. 27 tys. kapłanów.

Wierni, ale czy świadomi?

Religijność Polaków staje się coraz bardziej świadoma. Jeśli po roku 1989 z Kościoła odeszli wierni, to tylko ci których wiara była letnia. Z drugiej strony wprawdzie w Kościele widoczne są nurty pogłębiania wiary, ale jest też w nim bardzo wielu chrześcijan biernych. Dla wielu związek z Kościołem ogranicza się do ofiar na tacę lub na konkretne cele w parafii. A przecież świadomość, że to wierni tworzą Kościół 40 lat po Soborze powinna być w nich obecna znacznie bardziej. Owszem, jeśli wierzyć statystykom podawanym przez Ogólnopolską Radę Ruchów Katolickich dwa miliony Polaków związanych jest z rozmaitymi formami zrzeszeń w Kościele. Ale duszpasterze pytają: gdzie reszta?

Polska otrzymała od poprzednich pokoleń bogate dziedzictwo kulturowe oparte na wartościach chrześcijańskich. Z takim dziedzictwem weszła do Unii Europejskiej. Wobec nasilającego się procesu sekularyzacji i odwrotu od wartości chrześcijańskich nie może tego dziedzictwa utracić. Przeciwnie, negatywne postawy i zagrożenia dla kultury chrześcijańskiej, które są widoczne także w Polsce, są dla Kościoła wezwaniem do wysiłku na rzecz stałej ewangelizacji kultury. Chodzi o to, aby treścią i wartościami Ewangelii zostały przepojone kategorie myślenia, kryteria ocen i normy ludzkiego działania tak w wymiarze indywidualnym jak i społecznym. Benedykt XVI do biskupów polskich podczas wizyty ad limina, 26 listopada 2005 r.

W charytatywnej organizacji Stolicy Apostolskiej – Papieskiej Radzie „Cor Unum” biskupów zachęcano do dalszego rozwijania działalności dobroczynnej. Podkreślano, że stanowi to o naszej wiarygodności jako głosicieli Ewangelii, bo za słowami powinny iść czyny – relacjonuje wizytę ad limina biskup zamojsko-lubaczowski Jan Śrutwa.

Ks. Witold Zdaniewicz SAC
Liczba osób uczestniczących w niedzielnych Mszach św. spadła w ciągu ostatnich 20 lat o 2-3 procent, natomiast podwoiła się ilość osób przystępujących do komunii. Świadczy to o coraz bardziej dojrzałej religijności Polaków, bowiem zwiększa się liczba osób, które swą wiarę traktują bardzo poważnie.

Po wizycie w watykańskiej Radzie ds. Świeckich metropolita częstochowski abp Stanisław Nowak, ocenił w rozmowie z KAI, że w polskim społeczeństwie wyraźnie dziś widać tendencję do osiągnięcia, za wszelką cenę, wysokiego poziomu życia. – Niestety, ten stan potwornej laicyzacji, jeszcze trochę potrwa – ocenia arcybiskup. Na spory rozdźwięk między ideałem a rzeczywistością wskazuje także różnica między deklarowaną wiarą a odpowiedziami na konkretne pytania etyczne. Znaczny procent Polaków rozmija się z etyką Kościoła.

„Przykazania trochę obowiązujące”

3 grudnia w przemówieniu do polskich biskupów Benedykt XVI, powiedział, że „w czasach „milczącej apostazji” człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał, miejsce ludzi świeckich jest niezastąpione. Wskazał też, że jednym z głównych celów działalności laikatu jest odnowa moralna społeczeństwa. „Nie może być ona powierzchowna, wycinkowa i doraźna. Powinna odznacza się głęboką przemianą w etosie ludzi, to znaczy przyjęciem właściwej hierarchii wartości, według której kształtować się będą postawy” – podkreślił Papież.

– W badaniach religijności Polaków pytaliśmy o zagadnienia etyki życia małżeńskiego i rodzinnego. Blisko 50 proc. wiernych akceptuje stosowanie środków antykoncepcyjnych, 40 proc. nie widzi nic złego we współżyciu seksualnym przed ślubem, co dziesiąty Polak akceptuje eutanazję i aborcję, co piąty – rozwód, co trzeci – życie w wolnym związku. Tylko 5 proc. nie ma nic przeciwko małżeńskiej zdradzie – mówi ks. Sławomir Zaręba. Według socjologa potwierdza to fakt, że z przyjęciem i stosowaniem nauczania Kościoła wśród Polaków może być krucho.

Czy nie słyszeliśmy słów Jana Pawła II, iż Polska potrzebuje przede wszystkim ładu moralnego oraz ludzi głębokiej wiary i prawdziwego sumienia? Przypomniał o tym abp Józef Michalik, gdy o świcie 2 grudnia – 8 miesięcy po śmierci Jana Pawła II – sprawował wraz z biskupami Mszę św. przy grobie sługi Bożego w podziemiach bazyliki św. Piotra.

A może coś pękło w Polakach po śmierci ukochanego Papieża? Z powyższych deklaracji, mogłoby wynikać bowiem, że wiernym ulżyłoby, gdyby nie przeżywali konfliktu sumienia; gdyby nauka Kościoła uległa zmianie. Tymczasem z pierwszego sondażu przeprowadzonego przez CBOS po konklawe w maju 2005 r. wynika, iż Polacy nie są chętni jakimkolwiek poważniejszym transformacjom. Aż 73 proc. badanych wyraziło wolę, by wszystko zostało w Kościele tak jak było do tej pory. Tylko 13 proc. chciałoby reformy: zniesienie celibatu – 3 proc. ogółu badanych, zmiany stosunku do antykoncepcji oraz ogólnej modernizacji Kościoła – po 2 proc., a także akceptacji związków nieformalnych – 1 proc.

Przyszłość jest jasna, przyszłość to młodzież

„Bardzo wielu młodych ludzi przejawia głęboką wrażliwość na potrzeby innych, zwłaszcza biednych, chorych, samotnych, niepełnosprawnych. Dlatego chętnie podejmują różne działania, by nieść pomoc potrzebującym. Istnieje też autentyczne zainteresowanie sprawami wiary i religii, potrzeba bycia razem w zorganizowanych i nieformalnych grupach oraz chęć doświadczania Boga. Świadectwem tego jest liczny udział młodych Polaków w rekolekcjach, pielgrzymkach, Europejskich Spotkaniach Młodych czy Światowych Dniach Młodzieży. To wszystko stanowi dobry fundament do duszpasterskiej troski o duchowy rozwój młodzieży” – powiedział Benedykt XVI do pierwszej grupy polskich biskupów przybywających do progów apostolskich 26 listopada ub.r.

Papież dodał, że w działaniach wychowawczych Kościół musi wychodzić naprzeciw zainteresowaniu sprawami wiary, podejmując wszelkie działania służące rozmodleniu młodzieży. „Wielką szansą są rekolekcje, zwłaszcza rekolekcje zamknięte oraz dni skupienia dla różnych grup, a także szkoły modlitwy prowadzone systematycznie w parafiach” – powiedział następca Jana Pawła II, wytyczając duszpasterstwu ludzi młodych nowe priorytety. Wezwał również, do tego, by Akcja Katolicka i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży miały bardziej przejrzysty i dojrzały program oraz by został wypracowany ich własny profil duchowy, który będzie atrakcyjny dla młodego pokolenia.

Według metropolity katowickiego abp. Damiana Zimonia, Kościół w Polsce musi wypracować nowe metody aktywizacji wszystkich ludzi świeckich, ale być nade wszystko bardziej obecny przy młodych, zwłaszcza studentach, których „zmysł etyczny ulega wyraźnej erozji”i wśród których zaczyna dominować postawa „bardziej mieć niż być”.

Pytanie o religijność młodzieży, jest jednym z tych, na które nie ma krótkiej odpowiedzi. Dobrze to widzieliśmy po śmierci Jana Pawła II, gdy młodzi ludzie mówili o swojej wierze i uczuciach po stracie moralnego autorytetu ich generacji. Zresztą ukute wówczas hasło „Pokolenie JPII” na trwałe wpisało się w historię Polski, z pewnością mocniej niż określenie „moherowe berety”. Wśród ludzi opłakujących Papieża na każdym skwerze, placu, ulicy Jego imienia, w setkach kościołów i kaplic pełno było kilkunastoletnich dziewcząt i chłopców. Polska młodzież nie jest religijnie obojętna, zwłaszcza w porównaniu z młodymi innych europejskich krajów. Na podobne pytanie, o znaczenie religii w życiu, „ważna” – odpowiada ok. 77 proc. młodzieży z Polski i tylko 18 proc. Niemców.

* * *
Ani rok 1989, ani tym bardziej 2004, gdy Polska wstępowała do Unii Europejskiej nie stały się cezurą w życiu religijnym Polaków. Mimo przewidywań, że kościoły i kaplice opustoszeją, księża wciąż mają dla kogo odprawiać Eucharystię. Czy fakt, że Polska będzie pierwszym po ojczyźnie nowego papieża, celem podróży apostolskiej, nie jest wystarczającym dowodem, że Kościół w Polsce jest wciąż silny?

 

Tomasz Gołąb

Artykuł ukazał się w numerze 1/2006.

W czasach, w których – jak pisał Jan Paweł II – „Europejska kultura sprawia wrażenie “milczącej apostazji” człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał” (Ecclesia in Europa, 9) Kościół nie przestaje obwieszczać światu, że Jezus Chrystus jest jego nadzieją. W tym dziele niezastąpione jest miejsce ludzi świeckich. Ich świadectwo wiary często jest szczególnie wymowne i skuteczne, bo jest dawane w codziennej rzeczywistości i w środowiskach, do których często kapłan dociera z trudem.Jednym z głównych celów działalności laikatu jest odnowa moralna społeczeństwa. Nie może być ona powierzchowna, wycinkowa i doraźna. Powinna charakteryzować się głęboką przemianą w etosie ludzi, to znaczy przyjęciem właściwej hierarchii wartości, według której kształtować się będą postawy.

Benedykt XVI do biskupów polskich podczas wizyty ad limina, 3 grudnia 2005 r.

Dodaj komentarz