Home / Wywiady / Rodzina największą wartością

Rodzina największą wartością

Z Mikołajem Pawlakiem, Rzecznikiem Praw Dziecka, rozmawia Marta Kowalczyk.

Pana List otwarty sprzed kilku tygodni to stanowczy manifest. Deklaruje Pan, że „Rodzina jest największą wartością. To rodziny stanowią fundament społeczności, narodów, państw. (…) Żadna poprawność polityczna nie powstrzyma mnie od głoszenia tej prawdy”. Jak praktycznie bronić wskazanej prawdy?

Trzeba o tym głośno mówić, wszędzie i stale przypominać. Nie ulegać propagandzie i nie obawiać się ataków. Niektóre środowiska, wspierane przez część mediów, próbują zniekształcić rzeczywistość i dla swoich partykularnych interesów podważyć prawa, które przecież są uniwersalne, naturalne. Każde dziecko ma prawo do ochrony swojej tożsamości, w tym przede wszystkim stosunków rodzinnych – tak stanowi Konwencja o Prawach Dziecka ogłoszona przez ONZ i przyjęta przez zdecydowaną większość państw na świecie! Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego zgodnie ze swoimi przekonaniami – tak z kolei głosi Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka wprost nakazuje chronić prawo dziecka do wychowania w rodzinie. Takie są właśnie prawa dziecka. O tym napisałem w liście otwartym – o tym przypomniałem i będę wszystkim i zawsze przypominał. Niezależnie od tego, jak mocno będę za to atakowany, niezależnie od tego, jak mocno kolorowe i głośne będą manifestacje sprzeciwiające się prawom natury i jak jaskrawe, alarmistyczne paski w telewizjach informacyjnych, wspomagających te środowiska. Prawo nie może być zmieniane, bo sobie tego życzy jakaś grupka osób, której udało się dostać do mediów i przekonać tych rzekomo bardziej postępowych dziennikarzy, że ich racje, ich światopogląd, ich system wartości i moralności jest lepszy niż tradycyjne wartości wywodzące się z chrześcijanizmu i które – znowu to trzeba podkreślić – są oparte na prawie naturalnym. I są także prawem obowiązującym.

Prawem stanowionym w Polsce jest prawo rodziców do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Czy rodzice zwracają się o pomoc?

Tak, a ja im pomagam, jeśli ich zgłoszenia, uwagi wskazują na łamanie praw ich dzieci. Od tego jestem. Jako Rzecznik Praw Dziecka muszę bronić praw dzieci. I opierać się na obowiązującym prawie, a nie oczekiwaniach tych czy innych grup społecznych. Moja działalność jest w sposób jasny i precyzyjny określona w przepisach prawa.

Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak

Jest Pan jednym z sygnatariuszy „Deklaracji współpracy na rzecz bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w internecie”. Dane o cyberprzemocy są wstrząsające. Również jako prawnik chce Pan jak najszybciej zmienić prawo, by odciąć od pieniędzy ludzi propagujących niebezpieczne treści?

Wszyscy wiemy, jak niebezpieczny jest internet. To medium, które jest dzisiaj niezbędne do normalnego funkcjonowania i jako takie nie jest niczym złym. To wspaniałe narzędzie do edukacji, poznawania świata, wzmacniania kontaktów między ludźmi. Bez dostępu do sieci człowiek staje się wykluczony. Ale równocześnie internet, jak każda forma działalności społecznej człowieka, może być siedliskiem patologii. Problem polega na tym, by wprowadzić mechanizmy – prawo i narzędzia informatyczne – które pozwolą skutecznie walczyć z tym złem. W świecie realnym są złodzieje, oszuści, wykorzystywanie drugiego człowieka, rozwija się świat przestępczy – podobnie jest w internecie. Wydaje się jednak, że o ile w świecie rzeczywistym udaje się w miarę skutecznie zwalczać przestępczość, o tyle w internecie ze złem raczej przegrywamy. I to nie tylko przez braki w narzędziach do walki z internetowymi przestępcami i wciąż wadliwe prawo, ale przede wszystkim chyba przez naszą mentalność, która jakby zakładała, że w sieci tego zła jest mniej. W świecie realnym jesteśmy znacznie ostrożniejsi, w internecie czasami wręcz naiwni…

Ale nie tylko o oszustwa tu chodzi. Problemem jest przede wszystkim łatwy dostęp do patologicznych, wręcz przestępczych treści!

…dlatego jestem za wprowadzeniem prawa, które – na wzór przepisów, jakie od niedawna obowiązują w naszym kraju i pozwalają na skuteczną walkę z mafiami gospodarczymi – będą uderzać w podstawy działalności czarnej strony internetu. Przepisów, które odetną twórców patotreści od pieniędzy. Nie oszukujmy się – tu chodzi głównie o czysty i łatwy zysk. Na pokazywaniu patologii, przemocy, pornografii po prostu zarabia się najlepiej. A że zarabiają przy tym także internetowe serwisy, niestety nawet te największe, ogólnoświatowe, nie ma większych realnym szans, by same z siebie ograniczyły dostęp do tych treści. Tu nie mam złudzeń na samoregulację rynku. To rząd, przy współpracy organizacji monitorujących rynek patotreści, musi opracować przepisy, które pozwolą na skuteczną walkę z tym złem. Oczywiście – co podkreślam – nie chodzi tu o cenzurę internetu, do czego niektóre środowiska zainteresowane dalszym łatwym zarabianiem w sieci próbują sprowadzić każdy pomysł ograniczenia dostępu do pornografii czy innych patologii. Tu chodzi o nowe skuteczne narzędzia, dzięki którym zaczniemy wreszcie skutecznie bronić praw dzieci, dziś powszechnie łamanych w internecie.

Mija 30 lat od przyjęcia przez Zgromadzenie Ogólne ONZ inicjowanej przez Polskę Konwencji Praw Dziecka. Jakie jest znaczenie tego dokumentu i czy jest wciąż aktualny?

Idee, które przyświecały twórcom Konwencji, były szlachetne. Warto przypomnieć, że twórcą projektu był Polak, prof. Tadeusz Smyczyński. Polska ma więc bardzo chwalebny udział w walce o prawa dzieci. Jednak świat pędzi naprzód, nie patrząc na idealistów. Dziś prawo musi odpowiadać wyzwaniom współczesności, musi być na miarę XXI wieku. Niestety, obecne regulacje prawne nie są już wystarczające. Nie uwzględniają postępu technologicznego, niespotykanych dotąd zagrożeń i nowych potrzeb. Mówiliśmy już o patotreściach, ale są inne, równie niebezpieczne problemy – cyberprzemoc czy ochrona prywatności. Tu potrzeba nowych praw, nowych rozwiązań. Mam nadzieję, że wyjątkowa, 30. rocznica uchwalenia Konwencji o prawach dziecka przyczyni się do wzmocnienia prawnej ochrony młodych Polaków. Bo przecież dzieci to nasza przyszłość. Jeśli nie zapewnimy im bezpieczeństwa dzisiaj, tu i teraz, ta przyszłość może być zagrożona. Cały nasz świat może być zagrożony. Nie możemy tego lekceważyć.

/md