Home / Wiara Wspólnota Kościół / Rodzina w nauczaniu Stefana Wyszyńskiego
Z archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

Rodzina w nauczaniu Stefana Wyszyńskiego

Przez całe wieki na rodzinę patrzono przez pryzmat więzi między jej członkami. Dzisiaj zwraca się uwagę na bliskość emocjonalną w celu podtrzymywania relacji, dlatego też należy podkreślić oczywistą i dla wielu zapomnianą, niedocenianą, nieoczywistą hojność rodziny w stosunku do społeczeństwa i państwa.

W powojennej Polsce dominowała ideologia komunistyczna starająca się zbudować świat bez Boga, niechętna wobec uznania w życiu jakichkolwiek sił duchowych, woli wprowadzenia w życie ludzkie etyki osobistej, rodzinnej czy społecznej. Ideologia ta przeciwstawiała się moralności, religijności i kulturze chrześcijańskiej, tworzyła nastrój wrogi jednostce, jej wolności i prawom osobowym. Na mocy porozumienia zawartego 14.04.1950 roku między episkopatem, a rządem komunistycznym władze wydały zgodę na nauczanie religii w szkołach, prowadzenie duszpasterstwa w wojsku, szpitalach i więzieniach, zachowanie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, uznały prawo do pracy dobroczynnej i katechetycznej, pobierania nauki w seminariach i domach zakonnych. Episkopat zobowiązał się do nieużywania uczuć religijnych do celów antypaństwowych, nieprzeciwstawiania się kolektywizacji wsi oraz poparcia dla odbudowy i podnoszenia dobrobytu kraju.

08.12.1956 roku podpisano tzw. Małe Porozumienie. Rząd zobowiązał się do naprawy krzywd, ale dalej realizował program ateizacji i rozbudowy socjalizmu. KC PZPR wystosował m. in. następujące postulaty: „socjalizm stopniowo będzie podcinał korzenie wierzeń religijnych, stwarzał warunki dla laicyzacji całego życia kraju, dla skutecznego wpływu pracy wychowawczej krzewiącej światopogląd naukowy i myśl racjonalistyczną, wolną od przesądów i wiary religijnej”. Rozpoczęła się ateizacja społeczeństwa. W tak trudnej sytuacji, biskupi na czele z Prymasem podkreślali wartość ojcostwa i macierzyństwa, odpowiedzialności za dar życia i wartość katolickiego wychowania dzieci.

Państwo opowiadało się za luźnymi związkami partnerskimi, a nie za małżeństwem sakramentalnym. Lansowało partnerstwo i rozwody, skutkiem czego pojawiło się wiele rodzin niepełnych, samotnych matek, samotnych mężczyzn ulegających patologiom, osób rozwiedzionych zawierających kolejne związki.

W 1956 roku sejm PRL uchwalił ustawę o dopuszczalności przerywania ciąży. Za prawo uznano to, co jest zbrodnią, a Boga pozbawiono władzy nad życiem.

Władze komunistyczne publicznie propagowały swobody seksualne oraz daleko idący liberalizm w zakresie sztucznych poronień. Propagowały pesymizm moralny, głoszący, że wierność i czystość małżeńska są niemożliwe do osiągnięcia.

Taka polityka państwa wobec rodziny miała ogromne ujemne konsekwencje tak w dziedzinie moralności jak i zdrowia publicznego. Szerzyły się postawy konsumpcyjne godzące w ofiarność rodzicielską, pogoń za łatwym i przyjemnym życiem prowadząca do zaniedbań wychowawczych. Propagowano pracę kobiet poza domem jako wyraz nowoczesności, emancypacji i awansu społecznego. W środkach masowego przekazu lansowano pornografię, luz moralny i brak poszanowania ciała ludzkiego. Władza starała się zapanować nad rodziną tak, by uzależnić ją od siebie w sferze bytu i w sferze ducha. Najpierw nastąpiło uderzenie w nierozerwalność rodziny, później w jej funkcje, a szczególnie w funkcję przekazywania życia.

Państwo starało się przejąć wychowawczą rolę rodziny. Rodzicom odmawiano prawa do wychowania dzieci zgodnie z przekonaniami religijnymi, a szkoły stały się ośrodkami ateizującymi. Zmierzało to do desakralizacji życia rodzinnego. Rezultatem takiej polityki były rozbite rodziny, rozwody, konkubinaty, samotne macierzyństwo, ogromna liczba aborcji, patologiczne zachowania, deprawacja rodzicielstwa, ubóstwo rodzin.

Prymas wzywał do pozytywnego modelu życia małżeńskiego i rodzinnego, szacunku dla każdego poczętego życia, do wartościowania ludzkiej miłości, uznania macierzyńskiej funkcji kobiety, chronienia macierzyństwa przez skracanie czasu pracy pracujących zawodowo matek i przedłużenie płatnego urlopu macierzyńskiego, zwiększenia liczby placówek opieki zastępczej nad dziećmi.

Około 1943 roku powstał rękopis książki Miłość i sprawiedliwość społeczna. Przechowywany był w zbiorach Instytutu Prymasowskiego, później opracowany w formie maszynopisu, zawierał rozważania na tematy społeczne, które nie mogły być opublikowane z powodu ograniczeń cenzuralnych. Książka została wydana dopiero w 1993 roku. Możemy przeczytać w niej następujące słowa: „Skądże więc współcześnie rodzinę otacza tyle zgiełku, jarmarcznego krzyku i pasji? Każdy niemal włóczęga rozwiera jej podwoje i rzuca w spokojne zacisze domowe dziwne jakieś i namiętne słowa: «Rodzina nie jest Boża – należy do państwa», «Małżeństwo wasze ma być cywilne!», «Nie wolno wam oddawać się Bogu!», «Śluby wasze są rozerwalne», «Porzućcie waszą miłość – szukajcie coraz to nowej, innej», «Oddajcie swe dzieci państwu, gminie – wszystko jedno komu! Te dzieci nie są wasze! Wyście im dali życie? Jesteście tylko funkcjonariuszami państwa!», «Nie chcemy rodziny – chcemy stada!», «Nie chcemy miłości rodzinnej!». Te wrzaski wypłoszyły pokój z domostwa rodzinnego, rozdzieliły serca, rozdzieliły dziatwę, wywróciły kołyski, zabiły wzajemne zaufanie małżonków, zepchnęły rodzinę ze spokojnej przystani na wzburzone fale namiętności najgorszych zazwyczaj i bezrodzinnych ludzi (…). Ale burze przechodzą”.

W czym zatem wyraża się hojność rodziny o której nauczał Prymas? Co ona daje społeczeństwu i państwu?

Rodzina daje człowieka

„Świat wyzwolony z religii woli błądzić w ciemnościach, niż wrócić do chrześcijańskiej odpowiedzi” i powiedzieć, kim jest człowiek. Różne koncepcje „ogłaszają człowieka bogiem własnym”, „uważają człowieka za nicość”, głoszą wzgardę dla obrazu Bożego w człowieku. Odzierają człowieka z resztki związku z Bogiem uważając go „za nawóz rzucany pod przyszłe pokolenie. Żyje on często zwierzęcym życiem; odżywia się, by żyć i mieć siły do pracy”. Kardynał Wyszyński osadził człowieka w rzeczywistości materialnej. To otaczający świat, naród czy rodzina są środowiskiem ludzkiego bytowania, działania, rozwoju i wzrostu. Ale bytowania człowieka nie można sprowadzić tylko do tej rzeczywistości; ona nie daje  odpowiedzi na pytania dotyczące celu i sensu życia ludzkiego.

Człowiek jest wartością pierwszą, nigdy nie może być wykorzystywany jako środek do celu przez drugiego człowieka, ponieważ ma on własny, tylko jemu dany cel istnienia, i to zarówno ziemskiego, jakim jest doskonałość życia, jak i cel życia wiecznego – a jest nim połączenie się z Bogiem. Człowiek jest jednością cielesno-duchową i taka struktura stanowi wyposażenie jego osoby. W nim przenikają się moce ciała i duszy, energie fizyczne i duchowe, siły umysłu, woli i serca, dążenia osobiste i społeczne, które wyprowadzają człowieka poza samego siebie. W człowieku wyrażają się różne stany, przeżycia i dążenia.

Człowiek „oparty swoim bytem na ziemi, skierowany zadaniami ku niebu, ma łączyć ziemię z niebem”, a swoim duchem winien przenikać codzienną pracę i wysiłek fizyczny. Jego życie otrzymane od Boga „trwać będzie w nieskończoność i już nigdy nie umrze, jak sam Bóg trwa w nieskończoności i nie umiera. To jest godność człowieka, że chociaż ma on początek, którego Bóg nie ma, to jednakże raz poczęty końca już mieć nie będzie, jak i Bóg końca nie ma. W momencie poczęcia człowieka powstaje istota nieśmiertelna, której nic już zniszczyć nie zdoła”.

Rodzina daje obywatela

Rodzina jest najbardziej trwałą komórką społeczną i stanowi nie tylko siłę biologiczną, ale moralną, wychowawczą, społeczną i obywatelską. Ona przyjmuje na siebie najcięższe trudy i poświęcenia w ofiarnym i kosztownym wychowaniu. Dzięki temu jest poniekąd matką społeczeństwa, gdyż naród powstaje z rodzin. Należy więc dla dobra rodziny przypomnieć prawa i zabezpieczyć je przez należytą troskę i opiekę społeczną, przez chrześcijańskie prawo małżeńskie, przez zdrowy ustrój gospodarczy, przez rozumną politykę rodzinną, przez popieranie obyczajów i moralności publicznej. Państwo może oddać rodzinie wielką przysługę, gdy sprzyjać będzie wierności małżeńskiej, gdy zwalczać będzie nastroje wrogie potomstwu, gdy stać będzie na straży życia nienarodzonych, gdy zabezpieczy rodzinie własność prywatną, wzmocni rodzinną wspólnotę gospodarczą, duchową i moralną, gdy zadba o stworzenie dla rodzin ogniska domowego, a ojcom rodzin ułatwi zdobycie godziwej zapłaty”.

Rodzina jest wreszcieszczególnym miejscem, z którego wyrastają siły moralne, społeczne i obywatelskie. Siły moralne tkwiące w rodzinie zwracają jej członków ku światu wartości, kształtują w ich świetle osobowość ludzką, ucząc norm etycznych. Osadzone w rodzinie siły społeczne czerpią swoją moc z zaufania w zbawczą potęgę miłości. Ponieważ ojczyzna  jest „rodziną rodzin” , trzeba, by czerpała ona z rodziny siły obywatelskie.

W oparciu o siły i wartości wywodzące się z rodziny doskonali się osoba ludzka. A owe siły to: wierność obyczajom, nauce i prawdzie, wierność codziennym obowiązkom i czynom, zwalczanie nałogów, odrodzenie religijno-moralne, sposób życia, codzienna modlitwa i niedzielna Msza Święta, dawanie świadectwa, sumiennie i rzetelnie wykonywana praca zawodowa, obrona przed ateizmem, demoralizacją, wynarodowieniem i odbieraniem wolności, troska o wychowanie ku Osobie Chrystusa, siebie samego i drugiego człowieka. Tacy ludzie potrzebni są do odrodzenia społeczeństwa.

Dr Magdalena Parzyszek

/md