Home / Wywiady / Rozmowa z Anną Fenby Taylor

Rozmowa z Anną Fenby Taylor

Z Anną Fenby Taylor, wnuczką Zofii Kossak, rozmawia Maciej Szepietowski.

Polskość i chrześcijański uniwersalizm, czy tak możemy powiedzieć o epicentrum twórczości i przesłania Zofii Kossak?

Jak najbardziej, tylko odwróciłabym kolejność. Wpierw chrześcijański uniwersalizm a potem polskość.

W tym roku obchodziliśmy 130 rocznicę urodzin Zofii Kossak. Czy ten czas dla Pani był obfitujący w nowe doświadczenia, odkrycia, świadectwa?

Trzy razy byłam w Lublinie w tym roku, to rekord dla mnie. W ubiegłym roku człowiek czuł, że poszliśmy 10 kroków do przodu i na pewno nie cofnęliśmy się. Środowisko tu na Lubelszczyźnie bardzo buduje nadzieję, że jest szansa na przywrócenie pamięci o mojej babci. Dużo środowisk współpracuje w jednym celu: żeby młodsze pokolenie słyszało o zapomnianej postaci. Idziemy do przodu. W Górkach Wielkich obchodzono 130. urodziny Zofii Kossak konferencją naukową, która była bardzo udana. To się rozkręca, jest coraz więcej osób gotowych, aby wystąpić na tych konferencjach.

Jeśli przejdzie grant na KUL, aby opracować korespondencję Zofii Kossak – to będzie coś wspaniałego.

Może najważniejsze jest, aby Zofia Kossak weszła w kanon lektur szkolnych. A może by się udało nakręcić wersję filmową którejś z jej książek.

Podkreśla Pani to, że Zofia Kossak nie pracowała przy wnukach, a budowała z nimi relacje. Czy można mówi o tym, że są to rady wychowawcze?

Tak, odkładała warsztat pracy. Babcia miała ośmioro wnucząt. Nie pamiętam, żeby używała słowa „nie”. Nie pamiętam, żeby kazała nam wyjść na dwór się bawić. Okazywała radość, że jesteśmy. Babcia znajdywała czas, aby z każdym z nas indywidualnie rozmawiać. Była chyba jedyną osobą, która chciała wiedzieć, co my myślimy i co czujemy. Zwracała uwagę, że to, co dziecko czuje, jest ważne. To był dobry sposób wychowawczy. Myśmy nigdy się przy niej buntowali, bo nie było powodu.

Bardzo utkwiło mi w pamięci, że ona nigdy nie osądzała. To było bardzo ważne. Człowiek nie czuł krytyki. Być może myślała – dziecko dojrzeje i zacznie myśleć inaczej.

Z nią się rozmawiało jak z najlepszym przyjacielem. Miała coś, że człowiek czuł się dobrze w jej obecności, nie było stresu. Nigdy nie podnosiła głosu.

Zofia Kossak w swojej twórczości dotyka historycznych zawirowań, momentów zwrotnych w historii Polski i Europy. Co dzisiejszy człowiek, często zagubiony, może czerpać z twórczości Zofii Kossak?

Patrząc na jej postacie literackie: one są wszystkie złożone. Babcia dobrze pokazuje, że konkretne decyzje przynoszą konkretne skutki. Ogólnie jej książki powodują, że człowiek czuje się lepiej po przeczytaniu. Dają dużo do myślenia.

Z mojego osobistego doświadczenia: jeśli wracam do lektury np. po 10 latach, to widzę coś zupełnie nowego w danej książce. Jakby na każdą dojrzałość był pewien poziom. Począwszy od „Kłopotów Kacperka góreckiego skrzata” (baśń dla dzieci) do zupełnie trudnych książek. To pokazuje kaliber jej talentu.

I oczywiście piękno języka!

/md