Home / Historia / Siódme przykazanie w praktyce PRL i III RP
Najczęściej państwo nie jest najlepszym gospodarzem zabranego mienia / fot. wikipedia

Siódme przykazanie w praktyce PRL i III RP

Nadrzędnym deklarowanym celem przejmowania nieruchomości kościelnych na własność państwa było materialne zabezpieczenie duchowieństwa, co najczęściej przyjmowało postać wypłacania pensji dla duchownych lub obowiązku wypłacania im emerytur. Zatem bardzo ogólnie można stwierdzić, że istotą przejęcia majątków kościelnych na rzecz państwa było dwustronne zobowiązanie państwa i Kościoła. Państwo, przejmując nieruchomości kościelne, czerpało z nich dochód w zamian za utrzymanie duchowieństwa. Kościół w zamian za utracone dochody z nieruchomości miał gwarancję, że duchowni będą mogli swobodnie wypełniać swoje funkcje duszpasterskie, nie martwiąc się o kwestie materialne. To dwustronne zobowiązanie nigdy nie było przywilejem Kościoła, lecz formą rekompensaty za utracony majątek. W Polsce początek tego procesu należy wiązać z konfiskatą przez państwo dóbr pojezuickich. Kontynuowały ten proces i dokończyły go państwa zaborcze, które tworzyły różnego rodzaju fundusze „religijne” na cele utrzymania duchowieństwa i instytucji kościelnych w zamian za majątek utracony przez Kościoły na rzecz państwa.

Powstanie Funduszu Kościelnego

W Polsce po II wojnie światowej, według szacunkowych danych, do Kościoła katolickiego należało 202 297,9 ha nieruchomości ziemskich. Tak znaczący areał stał się solą w oku władz komunistycznych, a co za tym idzie – przedmiotem nacjonalizacji (upaństwowienia) oraz reformy rolnej. U podstaw zagarnięcia majątków Kościołowi katolickiemu po wojnie legło proste założenie ideologiczne – walki klasowej z kułakami. Nieruchomości należące do Kościoła katolickiego stały się bezprawnie przedmiotem reformy rolnej i wielu innych działań. Zagarniecie majątku kościelnego zostało wykonane z sowiecką precyzją – szybko i nieprofesjonalnie, wszak cel uświęcał środki. Kościół katolicki stał się ofiarą odgórnie realizowanej przez władze komunistyczne idei „usuwania przywilejów obszarniczo-feudalnych”, tak też brzmiał wstęp do ustawy z 1950 r. tworzącej Fundusz Kościelny.

Cele Funduszu Kościelnego

Celem utworzenia Funduszu Kościelnego była idea zrekompensowania Kościołowi katolickiemu i innym Kościołom utraconych nieruchomości. W rzeczywistości władze komunistyczne nie respektowały prawa, które same uchwaliły. I w tym przypadku Kościół katolicki stał się ofiarą sterowanej przez Moskwę systemowej walki z nim. Zgodnie z ustawą Fundusz Kościelny miał finansować: utrzymanie i odbudowę kościołów, udzielanie duchownym pomocy materialnej i lekarskiej oraz organizowanie dla nich domów wypoczynkowych, objęcie duchownych ubezpieczeniem chorobowym, w przypadkach uzasadnionych specjalne zaopatrzenie emerytalne duchownych społecznie zasłużonych, wykonywanie działalności charytatywno-opiekuńczej (art. 9  ust.  1). W rzeczywistości z pieniędzy na utrzymanie i odbudowę kościołów korzystały w znacznej mierze Kościoły mniejszościowe. Przyznawanie pomocy materialnej i lekarskiej w formie świadczeń zapomogowych z Funduszu Kościelnego było motywowane względami natury politycznej poprawności. Dlatego też najliczniejszą grupę duchownych korzystających z tej formy pomocy stanowili księża należący do organizacji prorządowych. Od momentu utworzenia Funduszu Kościelnego sposób wydatkowania jego środków wyraźnie preferował finansowe wspieranie ruchu „księży patriotów”.

Walka z Kościołem katolickim za pomocą środków Funduszu Kościelnego

Prawie 70% budżetu Funduszu Kościelnego co roku pochłaniała realizacja zadań mających silne umocowanie w realizowanej przez władze partyjne walce z Kościołem katolickim. Do zadań tych należało: dotowanie niektórych niekatolickich Kościołów, dotowanie organizacji i stowarzyszeń wyznaniowych przychylnych władzom państwowym oraz wypłacanie różnego rodzaju zapomóg i dotacji dla poprawnych politycznie duchownych.

W latach 1960–1979 wydatki na Zrzeszenie Katolików „Caritas” (organizacji kontrolowanej przez władze komunistyczne) stanowiły 1/3 całości budżetu Funduszu Kościelnego. K. Białecki potwierdza, że do wymuszania posłuszeństwa Kościołów mniejszościowych (Kościół Polskokatolicki, Kościół Chrześcijan Baptystów, Kościół Adwentystów Dnia Siódmego, Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, Kościół Ewangelicko-Augsburski, Kościół Ewangelicko-Reformowany, Kościół Ewangelicko-Metodystyczny, Kościół Starokatolicki Mariawitów, Muzułmański Związek Religijny) wobec państwa wykorzystywano środki Funduszu Kościelnego, który stanowił ważną część budżetu tych Kościołów. Postawę lojalności wobec władzy komunistycznej potwierdza przyjmowanie nagród pieniężnych za „lojalną współpracę na rzecz Polski Ludowej” ze środków Funduszu Kościelnego.

Kształtowaniu propaństwowych postaw wśród duchownych służyły propagandowe publikacje w tygodniku „Argumenty” i kwartalniku „Euhemer”. Przejawem takich działań była publikacja wspomnień ks. Leonarda Świderskiego Oglądały oczy moje, w której padają oskarżenia wobec biskupów jako zdegenerowanych i prowadzących wręcz kabotyński styl życia. W finansowanie tych publikacji zaangażowany był Fundusz Kościelny. Również szkolenia propagandowe, m.in. w Wojewódzkich Ośrodkach Propagandy Partyjnej, były finansowane ze środków Funduszu Kościelnego.

Za pomocą środków Funduszu Kościelnego płacono również za informacje kompromitujące księży, finansowano prasę antykatolicką, dotowano propagandowe wiece antykościelne oraz materiały szkalujące hierarchię Kościoła katolickiego. Sposób wydatkowania środków Funduszu Kościelnego wskazuje ponadto na dążenie władz komunistycznych do kontrolowania działalności innych Kościołów, np. Kościoła Polskokatolickiego, który miał promować ideę rozbicia jedności duchowieństwa katolickiego.

Zlikwidować Fundusz Kościelny – bo Kościół za dużo bierze

W 1989 r. zmienił się ustrój polityczny i wraz z nim zmienił się styl działania Funduszu Kościelnego. Dla Kościoła katolickiego nadal był rekompensatą za nieruchomości utracone w okresie komunizmu, a nie przywilejem. To właśnie spowodowało, że partie lewicowe zaczęły zakłamywać to, co miało miejsce w okresie PRL. Koronnym argumentem w debacie publicznej stało się hasło „Kościół doi państwo” i „zlikwidować Fundusz Kościelny”. Absurdalne zarzuty pod adresem Kościoła katolickiego sprowadzające się do tego, że wykorzystuje państwo do swoich własnych celów, łatwo trafiały do wyobraźni społeczeństwa, gdyż od 1989 r. państwo na rzecz Funduszu Kościelnego przeznacza znaczące środki. Nikt głośno po 1989 r. nie mówił, że prawie 2/3 budżetu tego funduszu przeznaczano na działania wymierzone przeciwko Kościołowi katolickiemu.

Nikt głośno nie mówił również o skali zagarniętego majątku kościelnego w okresie Polski Ludowej. Kościół po raz kolejny stał się ofiarą fałszowania historii. Tymczasem po 1989 r. ze środków Funduszu Kościelnego korzystają wszystkie legalnie działające Kościoły, nawet te, które niczego nie straciły w okresie Polski Ludowej. Fundusz Kościelny stał się dotacją budżetową na rzecz wszystkich duchownych (za których opłaca 80% składki ZUS), a jego głównym zadaniem do 1998 r. było finansowe wspieranie zabytkowych obiektów sakralnych.

Ile zabrano, ile oddano

Najpoważniejszy spór wynika z braku ewidencji nieruchomości kościelnych przejętych przez państwo na mocy ustawy z 20 marca 1950 r. tworzącej Fundusz Kościelny. W literaturze naukowej podawane są zróżnicowane dane. (Liczbę 89 090 ha 8 arów przejętych gruntów z podziałem na nieruchomości: proboszczowskie (31 855,1 ha), biskupie i seminariów duchownych (12 797,7 ha), biskupie, które nie przynosiły dochodów osobistych (995,4 ha), klasztorne (16 240,3 ha) i inne (27 202,3 ha), zawierają dane Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych na dzień 15 stycznia 1951 r. Liczbę 155 000 ha podają następujący autorzy: B. Górowska i G. Rydlewski, A. Dudek, J. Żaryn. Natomiast D. Walencik podaje powierzchnię 66 000 ha). Wszystkie te dane są szacunkowe, gdyż władze komunistyczne celowo nie dokonały inwentaryzacji upaństwowionych dóbr. Dlaczego tak się stało? Gdyż przejmowanie nieruchomości kościelnych trwało nieformalnie aż do 1989 r.

Niemniej jednak na podstawie dokumentów państwowych i kościelnych da się dokonać przybliżonego szacunku, ile Kościołowi zabrano, a ile zwrócono. Takiego wyliczenia dokonał ks. prof. Dariusz Walencik. I tak, Kościołowi nadal nie zwrócono 62 357, 58 ha nieruchomości, zaś w ramach Komisji Majątkowej Kościół otrzymał kwotę 141 694 863,83 zł tytułem odszkodowań i rekompensat za utracony majątek i odzyskał 65 705,22 ha nieruchomości.

Po raz kolejny Kościół katolicki staje się ofiarą manipulacji medialnych, które milczą na temat tego, jakich szkód doznał przez niezgodne z prawem wydatkowanie środków Funduszu Kościelnego w okresie PRL. Tymczasem gdyby państwo polskie po 1989 r. respektowało prawo, powinno było przekazywać na rzecz Funduszu Kościelnego środki znacznie większe niż te, które przekazywało (np. w 2013 r. powinno to być 457 mld zł).

Likwidacja Funduszu Kościelnego przez rząd Donalda Tuska

Stosownie do zapowiedzi w expose premier Donald Tusk wykonuje zadanie likwidacji Funduszu Kościelnego. Rządowe propozycje nawiązują do włoskich rozwiązań podatkowych, zgodnie z którymi każdy podatnik będzie mógł zdecydować o przekazaniu swojego 0,5% podatku na rzecz Kościoła lub państwa. Tyle teoria. W praktyce rząd polski pomija fakt, że Fundusz Kościelny przez 39 lat (1950–1989) finansował działania wymierzone przeciw Kościołowi katolickiemu. Rząd ignoruje fakt, że środki Funduszu Kościelnego od 1951 r. do chwili obecnej mają być wydatkowane według reguły „tyle pieniędzy, ile dochodów z zabranych nieruchomości”. No i w końcu rząd, przystępując do rozmów, milczy na temat niewłaściwego wykonywania przepisów ustawy po 1989 r. (np. tego, że we władzach Funduszu Kościelnego powinni zasiadać przedstawiciele Kościoła katolickiego i innych Kościołów). Najbardziej problematyczna jest kwestia, że należałoby obliczyć areał nieruchomości przejętych, a następnie od tej liczby odjąć areał nieruchomości zwróconych po 1989 r. i na tej podstawie ustalić kwotę dotacji należnej co roku poszczególnym związkom wyznaniowym.

Przyszłość

Niestety z Kościoła katolickiego robi się kata. Tymczasem, dopóki nie dokona się rozliczenia Funduszu Kościelnego, wszelkie propozycje wprowadzenia w życie projektowanych rozwiązań należy uznać za chybione. Wypracowanie nowoczesnego modelu finansowania Kościołów w Polsce wymaga wszechstronnego rozważenia wszystkich okoliczności.

Michał Zawiślak

Dodaj komentarz