fot. Karolina Sawicka

Spotkać się z Panem Bogiem

Orszak Trzech Króli to największe jasełka na świecie, adresowane do wszystkich. Wydarzenie to powstało dzięki zwykłym ludziom. W czym tkwi jego fenomen?

Uroczystość  Objawienia  Pańskiego  należy  do  najstarszych świąt obchodzonych w Kościele. Trzej Królowie być może byli astrologami, którzy ujrzeli gwiazdę – znak narodzin  Władcy.  Jednak  pozostanie tajemnicą, w jaki sposób stała się ona dla  nich czytelnym  znakiem,  który wyprowadził  ich  w  odległą  i  groźną podróż do Jerozolimy.

Niespotykanym zjawiskiem jest to, że rokrocznie na ulice wychodzą tłu-my osób, które przebywają symboliczną drogę. 6 stycznia, za wzorem ewangelicznych Mędrców, możemy wędrować przez nasze miejscowości, aby dotrzeć do duchowego Betlejem.

Historia a nawet pre…

Źródła Orszaku Trzech Króli (OTK) trzeba szukać w warszawskiej szkole „Żagle”, prowadzonej przez Stowarzyszenie „Sternik”. To właśnie tam organizowane były szkolne, bożonarodzeniowe jasełka.

Po raz pierwszy świąteczny spektakl zorganizowano w 2005 r. Wtedy jeszcze w skromnych, kameralnych warunkach – na zwykłej szkolnej scenie. Od początku kluczowym założeniem było, by w przedstawieniu udział brały wszystkie dzieci. Trzy lata później, gdy liczba chętnych uczniów-aktorów wyniosła 170, szkolne warunki okazały się niewystarczające. Dlatego szkolne jasełka w jeszcze bardziej interesującej i profesjonalnej oprawie przeniesiono na deski warszawskiego Teatru Buffo. Jednakże i tu teatr był za mały. Scena wystarczyła, ale widownia nie była w stanie pomieścić wszystkich zainteresowanych.

Gdy teatr nie zdał egzaminu, zapadła decyzja, aby wyjść na ulicę. Głównym inicjatorem takiego przedsięwzięcia był ówczesny wicedyrektor szkoły, Piotr Giertych. Orszak wyru-

szył na ulice stolicy po raz pierwszy w 2009 r. Wtedy jeszcze nie bardzo było wiadomo: „co to jest?” czy „co będzie się działo?”. Dlatego na pierwszy Orszak skierowano więcej policji do zabezpieczenia wydarzenia, niż samych uczestników.

Gdy 6 stycznia, stał się dniem wolnym od pracy, wiadomo było, że OTK ruszy poza Warszawę.

Eksport

Z każdym rokiem uliczne jasełka pojawiały się w kolejnych miejscowościach. Najpierw w sześciu miastach, a później lista miejsc, gdzie organizowany był OTK powiększała się o kil-kanaście, kilkadziesiąt. Co roku liczba miejsc powiększa się mniej więcej o 100.

W zeszłym roku jasełka odbyły się w 644 miejscowościach w Polsce i 14 poza jej granicami. Barwne pochody przeszły ulicami dalekiej Rwandy i Konga, czy trochę nam bliższych: Londynu, Monachium, Kamieńca Podolskiego i Żytomierza na Ukrainie. W tym roku wiadomo już, że lista zagranicznych miejsc poszerzy się o Francję (Lyon), Boliwię, a nawet Betlejem.

Większość osób zaangażowanych w pracę Fundacji „Orszak Trzech Króli” nie spodziewała się, że to wydarzenie rozwinie się na taką skalę.

Tajemnica

OTK to największe jasełka na świecie, które gromadzą rzesze ludzi. Za-równo tych, którzy w ramach inicjatywy lokalnej przygotowują wydarzenie w swej miejscowości, jak i tych, którzy gromadzą się, by wziąć udział w tym spektaklu jako widzowie. Z czego wynika fenomenom zjawiska OTK, tworzonego przez zwykłych ludzi?

Jolanta Stachacz – rzecznik prasowy fundacji, zaznacza, że ona sama wiele razy musi mierzyć się z takimi bądź podobnymi pytaniami. Wskazuje, że na corocznych spotkaniach z koordynatorami Orszaków, na pytanie: „dlaczego warto robić OTK?”, pierwszą odpowiedzią jest: „nie ma drugiej takiej inicjatywy, która tak łączy”. – Dla mnie siłą Orszaku jest to, że on od początku był otwarty na wszystkich. Na każdej płaszczyźnie. W przygotowania może się włączyć każdy. Tu nikt nie pyta o wiarę, poglądy. Jeśli ktoś chce się zaangażować, niech działa swoimi talentami. Podobnie Orszak jest otwarty na uczestników, którzy przychodzą – podkreśla Jolanta Stachacz.

Dla wierzących Orszak bez wątpienia jest wydarzeniem religijnym. Jest okazją do wspólnego świętowania, a nawet zamanifestowania swojej wiary. Natomiast dla osób niewierzących jest to wydarzenie kulturalne. Przecież nie na co dzień, na ulicach miast i wiosek można spotkać teatr. OTK w formie jasełek jest wydarzeniem ludycznym, z elementami zabawy, dramatyzmu, dynamiki teatralnej.

Główną ideą Orszaku jest ewangelizacja. – Przedstawiamy historię, która się wydarzyła. Zapisana jest na kartach Ewangelii. To jest niezmienne. Mimo tego, dokonuje się to w sposób dyskretny. Osoby niewierzące, które biorą udział w naszych jasełkach, chętnie przychodzą; nie ma w nich przeświadczenia, że będą na siłę na-wracane – zaznacza organizatorka. Orszak jest okazją, aby w sposób dyskretny, przez wspólną zabawę, przekazywać ludziom Pana Boga.

U Pana Boga za piecem

Rok temu osobiście mogłem uczestniczyć w Orszaku, którego jednym z organizatorów była parafia Wierzbno (diecezja siedlecka, dekanat grębkowski). Według oficjalnych danych, wspólnota ta liczy 883 wiernych. W tym roku, uliczne jasełka odbędą się tu po raz piąty.

Rok temu osobiście mogłem uczestniczyć w Orszaku, którego jednym z organizatorów była parafia Wierzbno (diecezja siedlecka, dekanat grębkowski). Według oficjalnych danych,

wspólnota ta liczy 883 wiernych. W tym roku, uliczne jasełka odbędą się tu po raz piąty.

Pomysł na OTK w Wierzbnie wyszedł od Małgorzaty Wąsowskiej, nauczycielki w miejscowej szkole. Jak sama wspomina, celem była próba aktywizacji i integracji lokalnej społeczności. Jednocześnie dzięki takiemu wydarzeniu chciano wskazywać na nowo i podtrzymywać zwyczaje związane ze świętem Bożego Narodzenia. Tak, aby ten szczególny okres nie był kojarzony tylko z pasterką czy bożonarodzeniową szopką w kościele, ale z czymś więcej. „Czy warto robić Orszak?” – na takie pytanie, pani Małgorzata odpowiada krótko: – „Warto!”.

Kalejdoskop

Jest to forma spotkania, innego uczczenia świąt Bożego Narodzenia. – W tak małej miejscowości nie ma zbyt wiele okazji, by coś wspólnie robić. Jest to doskonała okazja do zacieśnienia relacji międzyludzkich. Wiele osób może rozwijać swoje umiejętności, o których wcześniej nawet nie mieli pojęcia – wskazuje Wąsowska.

Orszak jest również doskonałym uzupełnieniem uroczystości Objawienia Pańskiego, która już od kilku lat jest ustawowo dniem wolnym od pracy. Ks. Jóźwik wskazuje, że ludzie mogą ten dzień przeżyć zupełnie inaczej. Zamiast siedzenia w domu, przed telewizorem, mogą przyjść, aby wspólnie pokolędować. – Jest to przeżycie ludowo-religijne. W społeczności, która jest podzielona, OTK zawsze wnosi element, który jednoczy – zaznacza ks. proboszcz, również organizator.

W OTK w Wierzbnie biorą udział nie tylko dzieci i młodzież ze szkół. Organizatorzy wskazują, że ważne dla nich jest to, że w przygotowania i występ włączają się również dorośli. To osoby znane bardziej lub mniej w społeczności oraz lokalne instytucje czy organizacje, jak np. strażacy z miejscowych jednostek OSP. Celem jest zawsze zjednoczenie, a przez to w Orszaku możemy zobaczyć wszystkich, których mamy wokół siebie.

Orszak jest pewną formą przeżycia Uroczystości Wcielenia Słowa Bożego, rozważania tajemnicy przyjścia Syna Bożego, który stał się człowiekiem. – Osoby, które przychodzą na Orszak, jednoczy wspólny śpiew kolęd. Można być wtedy razem. W tym dniu ludzie są dla siebie serdeczni, można doświadczyć więcej życzliwości – dodaje ks. Jóźwik.

Przyszłość

W tym roku OTK ruszy pod hasłem „Odnowi oblicze ziemi”. Scenariusz nawiązuje do nauczania św. Jana Pawła II. Ma to służyć podkreśleniu 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki papieża Polaka do Ojczyzny.

Po latach, gdy Orszaki dotarły już do różnych zakątków naszego kraju i świata, ciężko nawet określić liczbę osób zaangażowanych w organizację, czy przybywających rokrocznie widzów. Na chwilę obecną, gdy rozmawiałem z przedstawicielem fundacji, zgłoszonych było ponad 700 miejscowości. Widać, że „Kolos, który budzi się 6 stycznia”, w tym roku będzie jeszcze potężniejszy. I bardzo dobrze.

Ks. Marek Weresa

/md

Zobacz także w e-civitas:

42. Europejskie Spotkanie Młodych odbędzie się we Wrocławiu

W 2019 roku Wrocław będzie gospodarzem Europejskiego Spotkania Młodych, organizowanego przez ekumeniczną wspólnotę Taize.