Home / Historia / Środek do osiągnięcia pokoju

Środek do osiągnięcia pokoju

Stanowisko pisarzy wczesnochrześcijańskich w kwestii wojny, prawa miecza oraz służby żołnierskiej, pełnionej przez wyznawców Chrystusa, na przestrzeni wieków uległo ogromnej ewolucji, dając podwaliny współczesnej nauce Kościoła.

Na początku temat ten nie był praktycznie poruszany, a problem w rozważaniach moralnych nie istniał. Gdy został podjęty, w II i III wieku mierzyli się z nim rygoryści, nie akceptujący przemocy jako środka do osiągnięcia nawet szczytnego celu, bezwzględnie wskazujący swoim karnym uczniom piąte przykazanie Dekalogu „Nie zabijaj” oraz ogólny przekaz Ewangelii. Jednak ówcześnie między teorią nauczaną przez Kościół, głoszącą stanowisko antywojenne, wręcz pacyfistyczne, a rzeczywistością i praktyką przyjętą z konieczności bądź wyboru przez chrześcijan była pewna sprzeczność. Co zrobić bowiem wtedy, gdy najeźdźca zaatakuje naszą ojczyznę, będzie grabić i rabować, w końcu zagrażając naszym najbliższym, sercu drogiej rodzinie? Czy żołnierz, pełniący lojalnie służbę, broniący granic swojego kraju, zajmuje się czymś niegodnym, nie jest chrześcijaninem? Czy wraz z przyjęciem chrztu powinien zrezygnować z wykonywania wyuczonego zawodu? Czy można użyć przemocy w obronie bliźnich potrzebujących pomocy, słabszych, uciskanych? Czy orężem można zaprowadzać sprawiedliwe rządy? Czy istnieje w ogóle pojęcie wojny sprawiedliwej? W miarę zadawania kolejnych pytań poglądy ojców Kościoła ewoluowały, a także łagodniały w swoim widzeniu świata w czarno-białych barwach. Myślicielom, pisarzom i duszpasterzom chrześcijańskim udało się w końcu pogodzić nauczanie Chrystusa z realiami życia społecznego i państwowego.

Chrystus odmienia losy ludzkości

Przyjście na świat Jezusa Chrystusa, Jego nauczanie oraz śmierć na krzyżu dla naszego zbawienia, odmieniły los ludzkości. Bóg zawarł z ludźmi nowe przymierze, obracając w niwecz dawne starotestamentalne prawo. Nowy Testament miał skierować wyznawców Chrystusa na drogę miłosierdzia, miłości bliźniego, przebaczania, zgody.

Te fundamentalne założenia wiary chrześcijańskiej pobrzmiewały więc wyraźnie w nauce ojców Kościoła już w pierwszych wiekach. Klemens Rzymski w Liście do Kościoła w Koryncie, próbując załagodzić spór powstały w gminie, pisał: „Skierujmy (…) wszystkie nasze wysiłki ku pokojowi, który jest od początku nam celem”. Wyjaśniał też, że Bóg swoich łask i darów udziela jedynie w czasie pokoju. Zachęcał do zgody i porozumienia. Justyn Męczennik w swojej Apologii zwrócił uwagę na zmianę pewnej moralności wśród osób, które przyjęły chrześcijaństwo, za co w owych czasach karano śmiercią: „A my, cośmy się wzajemnie mordowali, nie tylko już nie wojujemy z nieprzyjaciółmi naszymi, ale by nie kłamać i w błąd nie wprowadzać sędziów naszych, z radością wyznajemy Chrystusa i na śmierć idziemy”. Chrześcijanie mieli zatem postępować zgodnie z nakazem znajdującym się w Ewangelii św. Łukasza: „Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi!”.

Tertulian, Orygenes, Cyprian o wojnie

Szerzej na temat wojny sensu stricto wypowiedzieli się jednak dopiero pisarze II i III wieku – Tertulian, Orygenes, Cyprian z Kartaginy oraz Laktancjusz.

Pierwszy z nich, choć z początku ze względu na swoją lojalność wobec władz państwowych Imperium Rzymskiego, nie wyrażał się nieprzychylnie na temat stanu żołnierskiego, wręcz pochwalał fakt oddania się chrześcijan życiu społecznemu, w tym służby w armii, i uzasadniał modlitwę za cesarza i cesarstwo, a w miarę studiowania i pogłębiania tematu wojny w kontekście moralności wyznawcy Chrystusa, dokonywał rewizji swoich poglądów. W dziele De idolatria pisał: „Otóż, nie da się pogodzić przysięgi złożonej Bogu i ludziom, znaku Chrystusa ze znakiem diabła, obozu światłości z obozem ciemności. Nie można służyć jedną duszą obydwu, Bogu i cesarzowi”. W swoich pismach rozważał niebezpieczeństwo, jakie czyhało na żołnierzy, skalania się kultem pogańskim i koniecznością zabijania. W rozmyślaniach przywołał postać nawróconego centuriona, jednoznacznie interpretując biblijne świadectwo: „Chrystus, rozbrajając Piotra, pozbawił tym samym miecza każdego chrześcijanina”. Dlatego Tertulian odrzucił przemoc jako taką, uznał, iż nie jest to droga wskazana przez Chrystusa. W dziele De corona zadał wymowne pytanie retoryczne: „Czy wolno chrześcijaninowi posługiwać się mieczem, skoro Zbawiciel orzekł, iż kto mieczem wojuje, od miecza ginie?”. Omawiając jednak antywojenne i dość rygorystyczne poglądy Tertuliana, nie można pominąć informacji, iż na ich kształtowanie mieli wpływ montaniści.

Orygenes, jeden z najpłodniejszych pisarzy wczesnochrześcijańskich, swoje stanowisko wobec wojny zawarł w dziele Przeciw Celsusowi. Odwołując się do słów św. Justyna: „I przekują swe miecze na pługi/ A oszczepy na sierpy/ I już więcej naród przeciw narodowi miecza nie dobędzie/ I już więcej wojennego nie będzie uczył rzemiosła” wyjaśnia, iż nie istnieją warunki, które by mogły skłonić chrześcijan do wojny. Choć nie potępia wojen prowadzonych dawniej przez Żydów zgodnie z prawem danym w Starym Testamencie i które to były konieczne dla zachowania państwowości, prowadzone w obronie, sprawiedliwe, przekonuje, iż wraz z przyjściem Chrystusa nastał nowy moralny porządek, a zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie, zostali pozbawieni prawa używania miecza przeciw bliźniemu. Wierzy również, że jeśli wszyscy ludzie pójdą za przykładem wyznawców nowej religii – wojny znikną. Siłą chrześcijan miała być teraz wyłącznie modlitwa.

Kolejni pisarze – Cyprian z Kartaginy oraz Laktancjusz – skupili się nad obrazem i opłakanymi skutkami wojny. Obaj wskazywali na pewną niezgodność w moralnej ocenie czynów przez im współczesnych – nikt nie miał wątpliwości, iż zbrodnią jest zabójstwo jednostki, jednak mord popełniany na wojnie nazywany był bohaterstwem. Mówili o zwyrodnieniu i zaniku wszelkich cnót u tych, którzy są żołnierzami. Nie znajdowali nawet usprawiedliwienia dla wojny toczonej w obronie ojczyzny, zajmując całkowicie pacyfistyczne stanowisko.

Wojna słuszna

Wraz z przyjęciem chrześcijaństwa przez całe Imperium Rzymskie, które to wydarzenie wiązało się ściśle z orężnym sukcesem Konstantyna Wielkiego odniesionym na moście mulwijskim w 312 roku, chrześcijanie coraz częściej dawali pozytywną odpowiedź na pytanie: czy wyznawcy Chrystusa wolno służyć państwu z bronią w ręku. Wierzono bowiem, iż cesarz swoje zwycięstwo nad uzurpatorem zawdzięczał Bożej Opatrzności i że to ona poprowadziła rzymskich żołnierzy znakiem krzyża do walki. Zaczęto więc dopuszczać myśl o wojnie w słusznej sprawie oraz wspieranej przez Boga. Nie bez znaczenia również pozostał potwierdzany przez historyków kościelnych IV i V wieku fakt stworzenia przez Konstantyna pewnych zaczątków duszpasterskiej służby polowej, umożliwienia żołnierzom święcenia niedziel i wyraźnie okazywanych chęci wprowadzenia w armii kultu Chrystusa.

Pisarz IV wieku – św. Ambroży, który jako pierwszy wśród chrześcijańskich myślicieli wyraźnie przeciwstawił sobie pojęcia „bellum iustum – iniustum”, swoje poglądy na temat wojny oparł na dwóch przesłankach: obowiązku obrony bliźniego w niebezpieczeństwie i czynnej miłości ojczyzny. Jego zdaniem prowadzenie wojny zarówno w obronie zagrożonej przez najeźdźców ojczyzny, jak i w obronie słabszych, niesprawiedliwie pokrzywdzonych jest wyrazem odwagi słusznej, a główną zasadą życia w zbiorowości powinny być altruizm i miłość społeczna. Przypomina jednak, iż wojna musi być prowadzona według sprawiedliwych, uczciwych zasad, a reakcja na krzywdę powinna być zawsze współmierna, a nie przesadzona, nawiązując niejako do wcześniejszych rozważań pogańskiego filozofa i pisarza Cycerona. Chwycenie za oręż i użycie przemocy św. Ambroży uważa za klęskę i środek ostateczny, choć czasem nieunikniony.

W sposób fragmentaryczny, lecz dający pewne podwaliny pod późniejszą, pogłębioną naukę o wojnie św. Augustyna, wypowiadali się również św. Atanazy i św. Jan Chryzostom. Pierwszy z nich przy okazji omawiania niezwiązanych z wojną tematów, lecz równie ważnych dla moralności chrześcijanina, wskazał, iż pewne pojęcia, w tym kwestia stosowania piątego przykazania Dekalogu, nie powinny być oceniane in abstracto, czyli w oderwaniu od celu, jakiemu służą. Był przekonany, iż choć na co dzień nie powinno być wyjątków od praw danych na kamiennych tablicach na Górze Synaj Mojżeszowi, to jednak czas wojny jest czasem szczególnym, gdzie sięgając po ostateczność i zabijając nieprzyjaciela, postępujemy słusznie. Także Jan Chryzostom nie wyrażał się nieprzyjaźnie na temat służby wojskowej, wręcz był przychylnie nastawiony do tworzenia armii zawodowej, która bierze na swoje ramiona obowiązek ochrony ojczyzny. Część fragmentów jego pism świadczy również o tym, że dopuszczał w niektórych przypadkach stosowanie przez władze kary śmierci na zbrodniarzach, którzy zagrażali bezpieczeństwu całych społeczności.

Augustyna nauka o wojnie

Pełną, chrześcijańską naukę na temat wojny stworzył św. Augustyn w swoim dziele życia De civitate Dei i to właśnie jemu zawdzięczamy pogłębioną analizę sytuacji, w których chrześcijanin ma prawo, a czasem wręcz obowiązek chwycenia za oręż. To biskup Hippony rozwinął pojęcia „bellum iustum – iniustum”. Za wojnę sprawiedliwą uważał akcję o charakterze odwetowym, zainicjowaną w następstwie nienaprawionej krzywdy wyrządzonej jednemu państwu przez drugie. Nie mogło być przebaczenia bez przyznania się do winy, żalu i próby naprawienia błędu. Wojna czasem stanowi wybór konieczny i choć niesie za sobą nieszczęścia, głód, cierpienia ludzkie i morze krwi, to jednak jest ostatecznością, gdy nie chce się dopuścić do rządów ludzi złych nad dobrymi, niesprawiedliwej tyranii. Zdaniem mędrca czasem należy wybrać mniejsze zło. Zbrojna batalia miała być jednak zawsze jedynie środkiem do osiągnięcia pokoju, stawianego przez Augustyna na równi z życiem wiecznym: „Należy stanowczo zachować pokój, wojna jest wynikiem konieczności (…). Nie pokój bowiem wymaga rozniecenia wojny, lecz wojnę prowadzi się dla osiągnięcia pokoju”. Tak więc według nauki biskupa Hippony obowiązkiem prawdziwych chrześcijan było wierne służenie ojczyźnie, oddanie władcy, któremu władza przysługuje z nadania boskiego, w czasie ataku najeźdźcy obrona kraju, zaprowadzanie sprawiedliwych rządów, a przede wszystkich dążenie do osiągnięcia pokoju, który przybliżyłby obraz królestwa ziemskiego do tego, które zastaniemy w Królestwie Niebieskim.

Katarzyna Kakiet

Artykuł ukazał się w numerze 08-09/2009.

Dodaj komentarz