Home / Wiara Wspólnota Kościół / Stokroć tyle otrzymałem

Stokroć tyle otrzymałem

Z ojcem Czesławem Kozłowskim SJ, fotografem Jana Pawła II rozmawia Teresa Małkiewicz

Jest Ojciec znanym i cenionym autorem fotografii, należy do Związku Fotografików Przyrody. Jak doszło do tego, że zainteresował się ojciec robieniem zdjęć i fotografią?

Już w szkole podstawowej dostałem aparat od taty i zacząłem robić zdjęcia i sam je wywoływać. Miałem dwóch wujków fotografów, sąsiada fotografa, więc miałem się od kogo uczyć.

Zawsze podobały mi się widoki, podobał mi się świat, marzyłem o poznawaniu różnych miejsc. Kiedy szedłem do zakonu myślałem, że składam Panu Bogu ofiarę musząc zostawić aparat w domu. Sądziłem też, że nie będę mógł podróżować po świecie. A Pan Bóg stokrotnie mi to wynagrodził, bo po kilku dniach w zakonie, gdy mój przełożony dowiedział się, że robię zdjęcia, kazał sprowadzić aparat z domu i robić zdjęcia dalej. I tak się to potoczyło. Przełożeni często wysyłali mnie za granicę. W moim przypadku sprawdziły się słowa: „Kto by chciał dla mnie opuścić wszystko, stokroć tyle otrzyma”. Nie założyłem rodziny, a mam tylu przyjaciół i swoją naturalną rodzinę, z której wyszedłem i wiem, że jestem lubiany. Rzeczywiście czuję na sobie to, że „stokroć tyle otrzymałem”…

Jaką tematyką Ojciec interesował się szczególnie w pracach fotograficznych? Najprzyjemniej fotografuje mi się przyrodę i przyrodę właśnie najchętniej lubię oglądać. Jednakże bardzo ciekawym tematem był Ojciec Święty Jan Paweł II. Miałem możliwości go fotografować, a tym bardziej, że było zapotrzebowanie na tego typu zdjęcia.

Kolejnym tematem są miejsca święte. Fotografowałem je przy różnych okazjach czy tez pielgrzymkach. Jest to dokumentacja bardzo przydatna do publikacji, pokazów itp. Owocem mo- ich zainteresowań są albumy: ”Tatry”, „Barwy morza”, „Kaszuby słońcem malowane”, „Kościoły Ziemi Puckiej” i „Jastrzębia Góra na klifie”. Przygotowałem również albumy o podroży śladami św. Ignacego z Loyoli po Hiszpanii, o sanktuariach we Francji, m.in. La Salette, Lourdes i Lisieux. Plonem papieskich wizyt są trzy albumy Wydałem też ponad setkę widokówek i miałem sporo wystaw.

Jak doszło do tego, że mógł ojciec fotografować Jana Pawła II?


Ojciec Czesław Kozłowski podczas spotkania z Janem Pawłem II

Znalazłem się na studiach doktoranckich w Rzymie. Miałem znajome siostry zakonne, Włoszki, które umożliwiły mi różne wejścia. Uczestniczyłem we wszystkich możliwych uroczystościach tak, jak wszyscy wierni – czasami byłem bliżej Papieża, czasem dalej. Jeśli natomiast chodzi o pobyty Jana Pawła II w ojczyźnie, to zgłaszałem się do pracy przy organizacji przebiegu pielgrzymek. W czasie pielgrzymki w 1999 roku znalazłem się. w ekipie bagażowej Papieża.

Jan Paweł II cały czas, już z tamtej strony pomaga ludziom. Proszę opowiedzieć Ojca przyjacielu-fotografiku, który za wstawiennictwem Jana Pawła II wrócił do zdrowia? Jak długo chorował i ile ojciec modlił się o jego uzdrowienie?

Szczegółów w tej chwili nie pamiętam. Człowiek ten prosił mnie o modlitwę, więc zacząłem się modlić i też mu modlitwę poleciłem. Był chory na złośliwy nowotwór żołądka. Miał operację, później chemioterapię. Cały czas się modliłem w jego intencji i odprawiłem kilka mszy świętych. I w pewnym momencie lekarze stwierdzili, że wszystko jest w porządku. Mój przyjaciel jest teraz bardzo wdzięczny Panu Bogu i Papieżowi. Ten fakt bardzo wzmocnił jego wiarę, choć i przed chorobą był człowiekiem bardzo religijnym.

Arturo Mari, najbardziej znany fotograf Jana Pawła II powiedział niedawno, że nie może doczekać się chwili, gdy Papież-Polak zostanie ogłoszony błogosławionym. Czy może Ojciec powiedzieć coś na temat spotkań z tym fotografem?

Bliższe spotkanie z Arturo Marim miałem podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1999 roku. Siedzieliśmy obok siebie podczas kolacji z Papieżem w Licheniu. Zapytałem go wówczas, ile w czasie pielgrzymki zrobił filmów. Ze swej strony powiedziałem, że zrobiłem ich trzydzieści. On na to, że robi dwadzieścia filmów dziennie, czyli prawie 600 filmów w czasie całej pielgrzymki!

W czasie tamtej pielgrzymki zrobiłem Arturo Mariemu zdjęcia, jak on fotografuje Jana Pawła II. Potem mu je podarowałem, bardzo się ucieszył. Z kolei podczas pobytu Papieża w klasztorze w Wigrach, podczas papieskiego wypoczynku, poprosiłem go, aby z kolei zrobił mnie zdjęcie z Janem Pawłem II, gdy witałem się z Ojcem Świętym.

Artykuł ukazał się w numerze 04/2008.

Dodaj komentarz