Home / Wiara Wspólnota Kościół / Św. Roch – uzdrowiciel
Św. Roch, źródło: wikimedia.org

Św. Roch – uzdrowiciel

Urodził się w XIV w., we francuskim mieście Montpellier. Był cudem dla swoich rodziców, którzy przez długi czas, bezskutecznie, starali się o dziecko. Niestety, kiedy Roch był jeszcze młody, stracił ich obydwoje. Postanowił wtedy rozdać swój majątek ubogim i wstąpił do III Zakonu św. Franciszka. Następnie udał się w pieszą pielgrzymkę do Rzymu.

Na swojej drodze trafił do miejsca opanowanego epidemią dżumy. W mieście Acquapendente zaczął zajmować się chorymi. Tam ujawniły się jego cudowne zdolności – uzdrowił kilku chorych. Zaczęły do niego przychodzić tłumy, jednak on stronił od popularności i opuścił miasto.

Francisco Ribalta, św. Roch, źródło: wikimedia.org

Kiedy osiągnął swój cel – Rzym, pozostał w nim trzy lata, zajmując się chorymi. Następnie wyruszył w drogę powrotną. Epidemie nie ustąpiły i Roch odwiedził m.in. Loreto i Piacenzę, gdzie pomagał zarażonym. Niestety praca sprawiła, że sam zaraził się dżumą. Według legendy postanowił odizolować się w lesie, by przez niego nie zachorowały inne osoby. W samotni odwiedzał go tajemniczy pies, który przynosił mu chleb. Zwierzę stało się zresztą atrybutem świętego na wizerunkach, gdzie wierny towarzysz liże Rochowi rany. Po pewnym czasie odwiedził go anioł, zupełnie uzdrawiając z choroby. Roch mógł wyruszyć w dalszą drogę.

W okolicy Angera zatrzymali go strażnicy i wzięli za szpiega. Był przez nich przesłuchiwany, torturowany, a ostatecznie zamęczony na śmierć. Mieszkańcy miasteczka, wiedząc z kim mają do czynienia, zebrali jego szczątki i pochowali w kościele. Po pewnym czasie przeniesiono je do Voghera, a następnie do Wenecji, gdzie spoczywają do dziś. Po śmierci Rocha zaczęły powstawać bractwa inspirowane jego działalnością, szpitale, przytułki, a w końcu pojawiła się rodzinna zakonna rochitów.

Warto wrócić do tajemniczego psa, który towarzyszył Rochowi podczas choroby. Legenda głosi, że po śmierci swojego pana pies wył przeraźliwie z żalu, a niedługo później sam dokonał żywota. Pojawił się u boku Rocha, gdy ten miał już przekraczać bramę niebieską. Św. Piotr nie pozwolił jednak na to, by zwierzę trafiło do raju. Roch miał wtedy zrezygnować z przejścia przez bramę i wraz z psem powrócił na ziemię, by pomagać ludziom i uzdrawiać ich. Ostatecznie o całej sprawie dowiedział się Bóg i zezwolił na to, by Roch wszedł do nieba razem ze swoim pupilem. Owy precedens sprawił, że inni święci także zapragnęli, by ich dawni towarzysze mogli przebywać razem z nimi, na co zgodę wyraził Stworzyciel. Do raju trafiły nawet wół i osioł z betlejemskiej stajenki, które ogrzewały własnymi ciałami malutkiego Zbawiciela.

Na ziemiach polskich można odnaleźć wiele ołtarzy, figur i kapliczek poświęconych św. Rochowi. Z jednej strony czczono go, jako patrona chroniącego od zarazy, a z drugiej jako opiekuna domowych zwierząt.

/wj