Home / Opinie | Felietony / Świadectwo na tablicy
Źródło: pixabay.com

Świadectwo na tablicy

Czy można wierzyć w mediach społecznościowych? Można, a nawet trzeba jeśli już tam jesteśmy. To jakie ma być nasze świadczenie w wirtualnej sieci?

Obecnie możemy dostrzec, że wspólnota Kościoła dokonuje zwrotu w stronę internetu, a jeszcze bardziej wobec mediów społecznościowych, które tworzą nowy kontynent cyfrowy, jak pisał Benedykt XVI.

Trochę liczb

Na początek kilka liczb. Ponad 243 tys. – to liczba zdjęć opublikowanych na Facebooku. 350 tys. wysłanych tweetów. 65 tys. zdjęć jest opublikowanych na Instagramie, a ponad 210 tys. wysyłanych jest snapów. I to wszystko dokonuje się w ciągu jednej minuty. W takim świecie żyjemy.

Według raportu organizacji „We are social” na obecny rok: na świecie mamy prawie 3,5 miliarda użytkowników mediów społecznościowych, co stanowi 45 % światowej populacji. Spójrzmy na rodzime podwórko. W Polsce użytkowników portali mamy 18 milionów (co daje wynik 47% naszego społeczeństwa). Gdy porównany obecny rok do minionego w naszym kraju, to mamy wzrost użytkowników mediów społecznościowych o jeden milion. Same te liczby nasuwają prosty wniosek: Kościół musi być obecny tam gdzie są ludzie, dlatego tak dużą uwagę zwraca na obecność w sieci internetowej.

Świadectwo trwa 

Wspólnota kościelna tak naprawdę nieustannie bierze udział w  misji ewangelizacyjnej, która nie ma kresu. Proces zmian, których jesteśmy świadkami, wzywa chrześcijan do jeszcze silniejszego zaangażowania w  proces głoszenia Ewangelii w nowszych formach. Dzisiejsze świadectwo wierzących, mimo zmieniających się życiowych uwarunkowań, powinno mieć ścisły związek z  Bogiem i  Jego Słowem.

Papież Franciszek wskazuje, że dawanie świadectwa jest istotą misji Kościoła, który w  przeciwnym razie stałby się jedynie „sterylnym uniwersytetem religii”. Kościół jako wspólnota wierzących podąża za Chrystusem, o  którym świadczy. Nie można zrozumieć chrześcijanina, który nie byłby świadkiem, nie dawał świadectwa.

Za przykład najpełniejszej definicji chrześcijańskiego świadectwa może posłużyć fragment z Orygenesa: „Każdego, który świadczy o  prawdzie słowami, czynami czy propaguje ją w jakikolwiek inny sposób, słusznie można nazwać świadkiem – męczennikiem […] Sam bowiem Zbawiciel, wstępując do nieba, nazwał męczennikami wszystkich, dających świadectwo sprawom o Nim głoszonym, gdyż mówił do apostołów: będziecie moimi świadkami”.

Wiara wymaga od człowieka odpowiedzi w postaci konkretnych czynów czy postaw. Stanowi ona akt osobowy, jest wolną odpowiedzią człowieka na inicjatywę Pana Boga, który się objawia. Sakramenty chrztu i bierzmowania, które włączają we wspólnotę Kościoła, które uzdalniają do dawania świadectwa wyznawanej wiary, wyciskają w  duszy człowieka niezatarte duchowe znamię. Misja świadczenia o Chrystusie przybiera charakter wezwania, które ma prowadzić do wyznawania wiary poprzez słowa i czyn.

Przemiana

Warto zaznaczyć, iż Kościół przeszedł pewną drogę ewolucji postawy wobec mediów; od pewnego dystansu, a nawet nieufności, poprzez krytyczną ocenę, aż do akceptacji i  coraz większego zaangażowania. Media społecznościowe są narzędziem ewangelizacji współczesnego świata. Dlatego tak ważna jest w nich świadoma i płynąca z wiary obecność nas – należących do Kościoła.

Przykładem takiej aprobaty w wykorzystaniu portali społecznościowych są dwa konta. Pierwsze to profil Ojca Świętego na Twitterze – @ Pontifex. Założony w  2012 r. jeszcze za czasów Benedykta XVI, nadal kontynuowany. W minionym roku w Polsce (@Pontifex_pl) zajął trzecie miejsce pod względem liczby obserwujących. Drugim przykładem jest profil na Instagramie: franciscus. Profil powstał w  2016 r., kilka dni po spotkaniu papieża Franciszka z twórcą Instagramu – Kevinem Systromem.

Głos Kościoła

Wskazania dotyczące jakie ma być świadectwo chrześcijan w  internecie znajdujemy w  dokumentach, które powstały jeszcze przed rewolucją social mediów. Warto jednak i  do nich zajrzeć. Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu w dokumencie „Kościół a Internet” (2002 r.) zwracała uwagę, że istotne jest, aby ludzie we wszystkich strukturach Kościoła korzystali twórczo z internetu, wypełniając swe zobowiązania i  pomagali wypełniać misję Kościoła. Wskazano również, że w  cyberprzestrzeni człowiek, co najmniej w takim stopniu jak nigdzie indziej, może być wezwany do pójścia pod prąd, a nawet cierpienia prześladowania ze względu na to, co prawdziwe i dobre.

Również Jan Paweł II okazał się swoistym wizjonerem. W liście „Szybki rozwój” („Il rapido sviluppo”) z 2005 r. pisał, iż chrześcijanie są wezwani do głoszenia wszystkim Ewangelii Zbawienia. Dlatego też przyjmują możliwości, jakie dają narzędzia społecznego przekazu. Są one drogą daną opatrznościowo przez Boga naszym czasom i  służą powiększeniu jedności i  uczynienia przepowiadania bardziej sugestywnym. Media winny być wykorzystywane przez wierzących w duchu wiary oraz w posłuszeństwie mocy Ducha Świętego.

Źródło: pixabay.com

Epoka mediów społecznościowych

Konkretnym głosem odnoszącym nas do mediów społecznościowych są Orędzia na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, szczególnie Benedykta XVI i Franciszka.

W dorocznych dokumentach publikowanych 24 stycznia, we wspomnienie św. Franciszka Salezego (patrona dziennikarzy), papież Benedykt XVI zawarł kilka wskazań dotyczących świadectwa. Wzywał, szczególnie ludzi młodych, aby do cyfrowego świata wnosili świadectwo swojej wiary. Obowiązkiem człowieka wierzącego jest wprowadzanie w kulturę środowiska komunikacyjno-medialnego wartości, na których opiera swe życie. Człowiek obecny w medialnym świecie ma być zwiastunem wiary, która jest odpowiedzią na wszelkie ludzkie pragnienia.

Istnieje chrześcijański styl obecności w świecie cyfrowym: przyjmuje on formę komunikacji szczerej i otwartej, odpowiedzialnej i  szanującej innych. Aby skutecznie głosić Ewangelię, nawet w  świecie cyfrowym, nie można zapomnieć o  konsekwentnym świadectwie tego, który je głosi. W nowych okolicznościach, jakimi są media społecznościowe, chrześcijanin jest ciągle powołany do dawania odpowiedzi na pytanie o motywy swojej chrześcijańskiej nadziei. Głoszona poprzez media prawda, musi być przekazywana w  pełni, bez możliwości rozmycia za cenę zwiększenia popularności. Boża prawda, chociaż głoszona w przestrzeni sieci wirtualnej, wymaga jednocześnie wcielenia w  świat rzeczywisty i  ukonkretnienia w  relacjach międzyludzkich. Papież wzywał chrześcijan, aby z  ufnością i  kreatywnością włączyli się w sieć relacji cyfrowych, dlatego że sieć jest integralną częścią ludzkiego życia.

Jest naturalne, że ten, kto wierzy, pragnie, zachowując szacunek i wrażliwość, dzielić się swą wiarą z ludźmi, których spotyka w świecie cyfrowym.

Według Benedykta XVI jesteśmy wezwani, aby umożliwić poznanie miłości Bożej aż po krańce ziemi. W orędziach znajdujemy wskazanie, że ten, kto wierzy, naturalnie chce dzielić się swoją wiarą również w  świecie cyfrowym.

Również papież Franciszek kontynuuje dzieło swego poprzednika w dziedzinie mediów. Wskazuje, iż są one jedną z dróg, dzięki której Kościół może dotrzeć do człowieka; Ewangelia może być głoszona poza murami świątyń. Człowiek jest powołany, by dawał świadectwo również o Kościele, który jest domem dla wszystkich.

Samo chrześcijańskie świadectwo dzięki sieci może dotrzeć na egzystencjalne peryferie. Media społecznościowe są obecnie jednym z miejsc, w których trzeba żyć powołaniem misyjnym i odkryć na nowo piękno wiary, piękno spotkania z Chrystusem.

Obecny kontekst szumu medialnego i  globalizacji wzywa nas wszystkich do inwestowania w  relacje, aby potwierdzić również w sieci i poprzez sieć charakter naszego człowieczeństwa. W  jeszcze większym stopniu, my chrześcijanie jesteśmy wezwani do ukazywania tej komunii, która naznacza naszą tożsamość jako ludzi wiary.

Przykład…

Być może pamiętamy tegoroczny półfinał Ligi Mistrzów miedzy Tottenhamem a  Ajaxem. Brazylijski piłkarz Lucas Moura, swoimi trzema trafieniami dał swej drużynie awans do wielkiego finału (3:2). Jeszcze ze stadionu, na swoim profilu na Twitterze napisał: „Dla Boga nie ma nic niemożliwego (Łk 1,37)”.

Można? Można, a nawet trzeba.

Ks. Marek Weresa

/md