Szukajmy tego, co łączy, a  nie tego, co dzieli

Z ks. kan. dr. Andrzejem Blewińskim, proboszczem parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Zgierzu, rozmawia Anna Janiszewska

Czym właściwie jest ekumenizm i jak należy go rozumieć?

O istocie ekumenizmu napisano wiele książek i rozpraw, lecz nie chcąc wchodzić w szczegóły, jest to pogląd i konkretne postawy, które są wyrazem dążeń do zjednoczenia wszystkich chrześcijan w Kościele Chrystusowym, przy zachowaniu różnorodności teologicznej i wyznaniowej. Są to starania, by osiągnąć widzialną i rzeczywistą jedność wszystkich wierzących w Chrystusa, niezależnie od wyznania. Podstawą teologiczną jest modlitwa Jezusa do Ojca za swoich uczniów, aby stanowili jedno. Jest to więc wezwanie, ale i obowiązek dla chrześcijanina, aby się troszczyć o odbudowywanie utraconej komunii. W Dekrecie o ekumenizmie Unitatis redintegratio Soboru Watykańskiego II czytamy:

Odnowienie jedności powinno być przedmiotem troski całego Kościoła, zarówno wiernych, jak i pasterzy, każdego wedle jego własnych sił, tak w codziennym życiu chrześcijańskim, jak w badaniach teologicznych i historycznych.

Sobór Watykański II odegrał dużą rolę w rozwoju myśli ekumenicznej?

Właściwie od tego soboru wszystko się rozpoczęło. Oczywiście ze strony katolickiej, gdyż sam ruch ekumeniczny rozpoczął się pod koniec XIX w., zainicjowany przez niektóre Kościoły anglikańskie i protestanckie. Lata soboru, a więc 1962–1965, były przełomowe dla życia Kościoła katolickiego. To wtedy nastąpiła zmiana postawy, ekumenizm wcześniej odrzucany lub rozumiany jako ponowne przyłączenie do Kościoła rzymskokatolickiego (unionizm), został uznany za działanie Ducha Świętego przejawiające się w braterskim dialogu oraz wewnętrznym nawróceniu. Kolejni papieże, w tym Jan Paweł II, podkreślali, że chrześcijanin nie może być obojętny na sprawę jedności, gdyż jego wiara w takim przypadku jest niepełna i niewrażliwa na dramat podziału.

Czym różni się ekumenizm od dialogu międzyreligijnego?

Ekumenizm jest ruchem dążącym do zjednoczenia chrześcijan. Wśród wielu podziałów można wymienić dwa główne. Pierwszy to rozłam z 1054 r. między Kościołem Rzymu a Kościołem Konstantynopola, czyli Kościołem prawosławnym. Drugi nastąpił w wyniku ruchów reformacyjnych w XVI w., kiedy powstawać zaczęły Kościoły protestanckie, których jest wiele odmian. Natomiast dialog międzyreligijny to spotkania i modlitwy z wyznaniami pozachrześcijańskimi, czyli np. z muzułmanami czy hinduistami. Przykładem takich spotkań jest Światowy Dzień Modlitw o Pokój organizowany w Asyżu.

Jest Ksiądz doktorem socjologii, kiedy zatem rozpoczęły się zainteresowania ekumeniczne?

Wszystko rozpoczęło się, kiedy byłem w Wyższym Seminarium Duchownym, gdy jako klerycy chodziliśmy na spotkania ekumeniczne. Pewnego razu w drodze na modlitwę zareagowałem nerwowo i powiedziałem: „O Boże!”, na co zwrócił uwagę baptysta, mówiąc: „Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga twego nadaremno”. Zrobiło to na mnie wrażenie, że mnie, kleryka, upomina osoba świecka innego wyznania. Zainspirowało mnie to, żeby lepiej ich poznać. Później, w wakacje poszedłem do baptystów na modlitwę, podczas której złapaliśmy się wszyscy za ręce i śpiewaliśmy pieśni wychwalające Pana. Poruszyła mnie ich otwartość na moją osobę oraz radosny sposób modlitwy.

Czy po przyjęciu święceń kapłańskich również uczęszczał Ksiądz na takie spotkania?

Gdy z początku byłem wikariuszem w wiejskich parafiach, było to utrudnione ze względu na dużą ilość obowiązków oraz znaczące odległości. Lecz gdy zostałem przeniesiony do parafii znajdującej się w Łodzi, powróciłem do tego typu spotkań, gdyż wciąż widziałem w nich dużą wartość i możliwość rozwoju we własnej wierze. Od ok. 25 lat regularnie uczestniczę w spotkaniach ekumenicznych, które przekładają się na serdeczne i przyjacielskie relacje z naszymi braćmi w wierze.

Jak wygląda aktywność Księdza w tym zakresie jako proboszcza?

Gdy zostałem proboszczem w Zgierzu w 2007 r., od razu postanowiłem budować relacje z braćmi i siostrami z innych konfesji, zarówno tymi, którzy mieszkają na terenie parafii, jak i z całej archidiecezji. Początki bywały różne, nie zawsze było łatwo budować relację, gdy wcześniej nastąpiły jakieś zranienia. Lecz gdy w 2011 r. zorganizowałem sympozjum pastoralne w 25. rocznicę pierwszej Modlitwy o Pokój w Asyżu, udało mi się skutecznie zaprosić wszystkich hierarchów Kościołów chrześcijańskich, które funkcjonują na terenie naszej archidiecezji. Uważam, że spotkanie bardzo się udało i od tego momentu, nasze wzajemne relacje uległy znacznemu ociepleniu.

Jakie działania ekumeniczne podejmuje Ksiądz na terenie swojej parafii?

Organizuję co roku nabożeństwa w formie nieszporów. Msza święta jest bliska nam, katolikom, a śpiewanie psalmów jest ogólnochrześcijańskie. Uważam także, że wymaga to ode mnie więcej kreatywności. Korzystam z materiałów przygotowanych przez Komisję Episkopatu wraz z Polską Radą Ekumeniczną, na które składają się czytania biblijne czy przykłady modlitwy powszechnej. Podczas takich nabożeństw duchowni innych wyznań mówią kazanie, a modlitwę kończy wspólne błogosławieństwo wiernych i pamiątkowe zdjęcie. W Wielki Piątek mamy Zgierską Drogę Krzyżową, w której zawsze uczestniczy pastor i także głosi rozważania. Od kilku lat w pierwszą niedzielę po Wielkanocy organizujemy tzw. Drogę Światła. Jest to 14 stacji przemyśleń i rozważań na temat wydarzeń opisanych w Dziejach Apostolskich związanych ze zmartwychwstaniem Pana Jezusa. W każdej części czytamy fragment Pisma Świętego, rozważanie, po czym wspólnie śpiewamy pieśni. Wyruszamy z kościoła parafialnego i ulicami miasta, ze świecami, idziemy na cmentarz ewangelicki. Tam wita nas pastor, który również głosi Słowo i udzielamy wspólnego błogosławieństwa wiernym.

Jak na te inicjatywy odpowiadają Księdza parafianie?

Uważam, że bardzo pozytywnie. Podczas nieszporów ekumenicznych kościół zawsze jest wypełniony, niektórzy przyjeżdżają nawet z Łodzi. Sądzę, że także z tego powodu, że staramy się, aby całe wydarzenie było bardzo dobrze i uroczyście przygotowane. W Drodze Światła uczestniczy kilkaset osób, a w Zgierskiej Drodze Krzyżowej sądzę, że nawet tysiące. Bardzo aktywny w działaniach ekumeniczny jest Klub Inteligencji Katolickiej działający w Zgierzu. Pomaga on zarówno organizować te wydarzenia, a także inicjuje spotkania, na które przychodzą chętnie wierni z Ewangelicko-Augsburskiej Parafii Opatrzności Bożej. W kościele ewangelickim jest chór Concordia, do którego należą też katolicy, a ostatnio występowały u nas w kościele Zelowskie dzwonki z kościoła ewangelicko-reformowanego z Zelowa.

Czy duchowni innych wyznań chrześcijańskich są otwarci na tego typu spotkania?

Odzew jest bardzo serdeczny. Dla przykładu, po ostatniej modlitwie ekumenicznej na kolacji było u mnie około 20 duchownych różnych denominacji. Atmosfera jest przyjacielska, o czym świadczy fakt, iż często te spotkania trwają dłużej niż wcześniejsza modlitwa w kościele. Agapa, czyli braterski posiłek jest bardzo ważny, gdyż stanowi okazję do umacniania więzi wspólnotowych. Wzajemnie sobie ufamy, o czym świadczy fakt, iż kiedyś pastor poprosił mnie o poprowadzenie nabożeństwa, gdyż musiał wyjechać. Oczywiście je poprowadziłem. Tydzień temu byłem na rekolekcjach adwentowych w Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Zgierzu, które prowadził ks. prof. Marek Uglorz. Co roku z wizytą kolędową idę do rodziny pastorskiej. Razem się modlimy, jemy kolację i rozmawiamy. Zaprzyjaźniony pastor zaprosił mnie na obronę swojej rozprawy doktorskiej na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie oraz uroczysty obiad. Ja również często goszczę na plebanii naszych braci w wierze. Tak więc ekumenizm to nie tylko oficjalne spotkania, lecz zwyczajne ludzkie przyjaźnie.

Jaki jest Księdza stosunek do tegorocznych obchodów 500-lecia reformacji?Niektórzy uważają, że uczestniczenie w takich spotkaniach jest jak świętowanie rozwodu.

Spotkałem się z takim stwierdzeniem, lecz uważam je za niewłaściwe. Dla mnie te obchody to dobry czas do refleksji. Marcin Luter nie był świętym człowiekiem, lecz na pewno wyprzedzał epokę, w której żył. Gdy przeanalizujemy dziś jego tezy, to przecież z większością się zgadzamy, choć nie ze wszystkimi. Jednak na pewno jego postulaty pozytywnie wpłynęły na przemiany w Kościele katolickim, w którym było wiele wypaczeń.

Co do samych obchodów 500-lecia, to przykładem jest dla mnie papież Franciszek, który wziął udział w ekumenicznych nabożeństwach w Szwecji. Dlatego też uczestniczyłem w okolicznościowym nabożeństwie i koncercie w kościele luterańskim. Na dalsze wyjazdy nie pozwalały mi obowiązki duszpasterskie. Uważam, że mimo podziałów należy umieć dostrzegać rzeczy wartościowe u innych i przenosić je do własnego wyznania.

Jakie są Księdza dalsze plany na działania ekumeniczne?

Po nowym roku jak zwykle nasza parafia włącza się w obchody Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Warto podkreślić, że jako jedyna parafia poza Łodzią. Mam pewne pomysły, których na razie nie chcę zdradzać, lecz liczę na otwartość nowego arcybiskupa Grzegorza Rysia, który już dał się poznać jako człowiek o wrażliwości ekumenicznej. Chciałbym kontynuować i tworzyć dzieło ekumeniczne, dopóki będę miał siły i możliwości.

mak

 

Zobacz także w e-civitas:

Architektura dialogu

Ze Stanisławem Niemczykiem, laureatem 71. Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka, o przestrzeni i sacrum rozmawia Wojciech …