Home / Opinie | Felietony / Szukanie własnych korzeni

Szukanie własnych korzeni

Czasami mówi się, że Europa jest sercem chrześcijaństwa. Czy jednak to serce nieco nie osłabło? Czy religijność Europy wypada dobrze na tle reszty świata?

Dyskusja o stosunku Europejczyków do Boga ożywiła się nieco w ostatnim czasie dzięki projektowi Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej i możliwości przyjęcia do tej wspólnoty Turcji – kraju muzułmańskiego, a leżącego na pograniczu Azji i Europy. Projekt Traktatu nie odwoływał się ani do Boga, ani do korzeni chrześcijańskich. W referendum odrzucili go nawet Francuzi, mimo że na czele konwentu opracowującego Traktat stanął ich prezydent z drugiej połowy lat 1970. Valéry Giscard d�Estaing. Rozpoczęcie natomiast rozmów z Ankarą zmusiło nijako do zastanowienia się nad wspólnymi i powszechnie podzielanymi wartościami tworzącymi europejską identyfikację. Do pogłębionej refleksji zachęca także rosnąca w Europie liczba muzułmanów, którzy czasami wydają się klarowniejsi w swoich postawach religijnych.

Konieczny powrót do źródeł

Socjologowie przyznają, że Europę ogarnął kryzys chrześcijaństwa, choć niektórzy zauważają już jego koniec. Spadała liczba wiernych uczestniczących w nabożeństwach, lojalność wobec instytucji kościelnych, ofiarność i wpływ religii na sprawy publiczne. Było też mniej powołań kapłańskich. Następowało zeświecczenie społeczeństw, zwłaszcza w krajach Europy zachodniej i centralnej. Kościoły zamykano i przeznaczano na muzea, puby, magazyny itp. To, co było horrorem w Rosji sowieckiej, Europejczycy robili dobrowolnie, z własnej woli.

Stefan Lunte, zastępca sekretarza generalnego Komisji Episkopatów Unii Europejskiej uważa, że przez 50 lat jednoczenia się Europy za mało dyskutowano o wartościach. O tym, co łączy i co może być nadzieją jutra. Apeluje o pozytywne nastawienie do religii i jej roli w przywróceniu europejskich wartości.

Jan Paweł II wielokrotnie przypominał, że Europa ma chrześcijańskie korzenie i chrześcijańską tożsamość. Europa powinna być dla świata jaśniejącą pochodnią cywilizacji, co będzie możliwe tylko wtedy, jeśli sama Europa będzie powracać do własnych źródeł, a więc do klasycznego humanizmu, podniesionego i ubogaconego przez chrześcijańskie Objawienie.

Analitycy przypuszczają, że wybór na papieża niemieckiego kardynała Josepha Ratzingera, a nie hierarchy afrykańskiego, latynoskiego lub azjatyckiego (jak czasami przewidywano) jest sprzeciwem Kościoła wobec odchodzenia Europy od Boga. Spodziewają się, że podczas swego pontyfikatu Benedykt XVI będzie podkreślał konieczność powrotu do chrześcijańskich wartości, właśnie w związku ze stale obecną dechrystianizacją i sekularyzmem w niektórych rozwiniętych krajach Europy i z silnym wpływem zeświecczonego humanizmu.

Europa

 

  • Średni wskaźnik religijności dla Europy zachodniej wynosi 60 proc.
  • Najbardziej religijni są Grecy – 86 proc., a najmniej Norwegowie – 36 proc.
  • Polska, Rumunia i Macedonia mają wskaźnik religijności 85 proc. W Rosji za osoby wierzące uważa siebie 57 proc.; w Czechach – 51 proc. uważa się za niereligijne, a 20 za przekonanych ateistów.
  • Do kościoła uczęszczają: Niemcy – 34 proc., Belgowie – 31 proc., Brytyjczycy – 24 proc., Francuzi – 17 proc., Finowie – 11 proc., Norwegowie – 9 proc., Duńczycy – 6 proc., Szwedzi – 7 proc.
  • W życie po śmierci wierzy 46 proc. Włochów, 43 proc. Francuzów i 35 proc. mieszkańców Skandynawii.

Stany Zjednoczone

 

  • Są uznawane za najbardziej religijny kraj na świecie. 95 proc. Amerykanów wierzy w Boga, 80 proc. – w istnienie nieba, a 85 proc., że Jezus jest Bogiem lub Synem Boga.
  • 70 proc. wierzy w życie pozagrobowe. 45 proc. uczęszcza do kościoła przynajmniej raz w tygodniu. Jest to więcej niż kiedykolwiek w historii tego kraju. Dla 60 proc. religia jest bardzo ważna. 68 proc. wierzy, że diabeł istnieje, a 58 proc., że czasami włada ludźmi. 76 proc. nastolatków wierzy w istnienie aniołów i jest to wzrost o 12 proc. w stosunku do roku 1978.

Dwa błędy

Amerykański prof. socjologii i teologii Peter Berger z Uniwersytetu Bostońskiego uważa, że w myśleniu o religijności Europy popełnia się dwa zasadnicze błędy. Po pierwsze porównuje się ją z religijnością Stanów Zjednoczonych i przy tej okazji powszechnie się mówi, że religijność Amerykanów jest czymś wyjątkowym. Powstaje przy tym wrażenie, że cały świat już dawno odrzucił Boga i religię do śmietnika historii, a tylko USA nie nadążają z postępem. W ten przewrotny sposób broni się zeświecczenia Europy.

Berger uważa, że jest odwrotnie. To właśnie Europa jest wyjątkowa, gdyż cały świat jest głęboko religijny. I właśnie ta Europa, z racji tej swojej wyjątkowości, powinna stać się polem badań socjologów religii. Pod lupę trzeba wziąć szwedzkiego taksówkarza, francuskiego intelektualistę i czeskiego szatniarza.

Ameryka jest wyjątkowa, ale z innych powodów: ze względu na nowoczesną technologię, badania, wysoki poziom życia, niskie bezrobocie, chęć zmieniania świata, przywiązanie do wolności i globalizacji demokracji. Nie z powodu religijności. Nie jest to kraj indywidualistów, jak się powszechnie sądzi, a raczej kraj stowarzyszeń i organizacji. Mówi się nawet, że trzech Amerykanów na bezludnej wyspie założy cztery stowarzyszenia, organizacje lub grupy sąsiedzkie.

Drugim błędem jest przyjmowane założenie, że nowoczesność koniecznie musi prowadzić do spadku religijności. Taka opinia jest bardzo faworyzowana w Europie. Istnieje zbitka myślowa: modernizacja równa się sekularyzacja. Od lat ulegają jej historycy i socjologowie. Prof. Berger przyznaje, że sam w młodości uległ także tej pokusie, która ma już 200 lat. Musiał przestawić swoje myślenie nie tyle z powodu studiów filozoficznych i teologicznych, ile z racji strumienia danych przeczących tejże tezie. (Przykładem są chociażby nowoczesne Stany Zjednoczone).

Do obniżenia religijności, jego zdaniem, prowadzi pluralizm, koegzystencja w tym samym społeczeństwie wielu grup religijnych, rasowych i etnicznych. Tenże pluralizm ma ogromny wpływ na wybory religijne ludzi. Europa w niedostatecznym stopniu go zauważa. Praktycznie oznacza on, że Kościoły, religijne stowarzyszenia i instytucje w wyraźniejszy sposób stają się organizacjami dobrowolnymi. Ludzie mają możliwość wyboru. Rezultatem tego są nieco zmienione relacje z Kościołem.

Coś drgnęło

Ale pojawiają się też nieco inne głosy i trendy. Gelles Kepel, naukowiec z paryskiego Instytutu Studiów Politycznych uważa, że dostrzega symptomy ożywienia życia religijnego w nowoczesnym świecie i wzrost sprzeciwu wobec niedowiarstwa. Nazywa to rewanżem Boga (pod takim zresztą tytułem ukazała się w 1994 roku jego książka). W tym sprzeciwie i ożywieniu uczestniczą ludzie młodzi, nowocześni i wykształceni. Są prawdziwymi dziećmi naszych czasów. Włączają się do polityki, która zaczyna nabierać normalnego blasku.


Religijność na świecie. Udział procentowy osób wierzących w strukturze społecznej.

Po kilkudziesięciu latach propagandy stosunkowo nielicznej, ale hałaśliwej i wpływowej grupy inteligenckiej, społeczeństwo ma dość zamieszania intelektualnego i chce żyć normalnie. Obniżeniu religijności przypisuje się także spadek rozrodczości Europejczyków i utratę biologicznej chęci życia.

Znakiem początku XXI wieku staje się zatem wzrost znaczenia religii w życiu społecznym i politycznym. Coraz więcej europejskich polityków deklaruje swoją religijność, która w pewnym stopniu jest też legitymacją wiarygodności. W tym miejscu warto zauważyć wyniki ostatnich wyborów w Polsce. Polacy w większości oddali głos na kandydatów o wyraźnych postawach religijnych. W obecnej polskiej ekipie rządzącej są tacy politycy jak prezydent Lech Kaczyński, marszałek Sejmu Marek Jurek i premier Kazimierz Marcińkiewicz – osoby nie kryjące swoich przekonań religijnych.

Trzeba wspomnieć też choćby kilka innych nazwisk europejskich. Kanclerzem Niemiec, po socjaliście Gerhardzie Schröderze, została Angela Merkel szefowa chrześcijańskich demokratów, córka pastora. We Włoszech od lat stabilizuje rozchwianą niegdyś scenę polityczną premier Silvio Berlusconi, absolwent szkoły salezjańskiej. Z religijności i przywiązania do wartości rodzinnych słynie także premier Wielkiej Brytanii Tony Blair.

Nadzieją dla Unii Europejskiej są także mieszkańcy dziesięciu nowych krajów członkowskich, dla których walka z religią i Kościołem kojarzy się z horrorem komunistycznego totalitaryzmu. Także imigranci, którzy chrześcijaństwo poznali od europejskich misjonarzy i teraz przywożą je do Europy. Według ostatnich brytyjskich badań ponad połowa wiernych w świątyniach centralnego Londynu to ludność kolorowa: Latynosi, Murzyni i Azjaci, choć stanowią oni mniejszość mieszkańców tej części miasta.

 

Stanisław Klimaszewski

Artykuł ukazał się w numerze 02/2006.

 

Świat

 

  • Dwie trzecie (66 proc.) mieszkańców świata deklaruje się jako osoby wierzące, 25 – jako niewierzące, a 6 proc. jako ateiści. Najbardziej religijnym kontynentem jest Afryka, gdzie dziewięć na dziesięć badanych osób (91 proc.) deklaruje się jako osoby wierzące. W Nigerii (94 proc.), w Ghanie (96 proc.). Najniższy wskaźnik odnotowano w Etiopii – 66 proc. wierzących i 23 proc. niewierzących.
  • W większości krajów Ameryki Łacińskiej 8 na 10 osób to osoby religijne. Wyjątkami są Gwatemala (64 proc.) i Urugwaj (54 proc.).
  • W Ameryce Północnej religijność wynosi 73 proc. 25 – to niewierzący i 1 proc. ateiści. W Kanadzie: 58 religijni, 33 – niereligijni i 6 proc. ateiści.
  • Azja: Na Filipinach – 90 proc. wierzących, Indie – 87 proc., Tajlandia – 65 proc. W Japonii natomiast aż 59 proc. badanych uważa się za osoby niewierzące. Najwyższy procent osób deklarujących się jako ateiści odnotowano w Hongkongu – 54 proc.
  • Zaskakuje Izrael: 52 proc. deklaruje się jako ludzie niereligijni, 11 proc. to przekonani ateiści, a tylko 33 proc. jako religijni. Taki wynik, zdaniem autorów badań może być skażony politycznym odniesieniem do religii.
  • Kobiety są częściej religijne (71 proc.) niż mężczyźni (61 proc.). Religijność wzrasta wraz z wiekiem: 50-latkowie: – 70 proc. Trzydziestolatkowie – 63 proc. Częściej wierzą osoby z niższym wykształceniem (76 proc.) niż ludzie po szkole średniej (62 proc.), ale wiara rośnie wraz z wyższym wykształceniem (64 proc.).

Dodaj komentarz