Home / Felietony / Teraz albo nigdy nowego rządu

Teraz albo nigdy nowego rządu

Co z tym nowo powstałym rządem premier Beaty Szydło? Wiele dzieje się po raz pierwszy. Po raz pierwszy jest to rząd wyłoniony przez jedną partię. Nie trzeba więc zawierać kompromisów, które zawsze są zgniłe, wybierać mniejszego zła, pożerać przystawki. Można i trzeba od razu iść do przodu. Prawo Sprawiedliwość to robi. Szybko, nie oglądając się na krzyki i wrzaski. No i wszystko wskazuje na to, że dla prezesa Jarosława Kaczyńskiegp historia III RP jest nauczycielką (politycznego) życia.

Historia nauczycielką (politycznego) życia
W 2005 r. Jarosław Kaczyński zwlekał z realizacją zapowiadanych zmian. Czekał na zmianę nieprzejednanego nastawienia PO do PO- PiSu, wspólnej koalicji. Rząd Jana Rokity ,,premiera z Krakowa’’ nie powstał, powstał rząd Kazimierza Marcinkiewicza. I pierwsze półrocze rządzenia zostało zmarnowane.

Teraz prezes Kaczyński zdaje się wiedzieć, że zmiany wprowadza się szybko albo nigdy. Zmiany zapowiadane w kampanii wyborczej. A ludzi nie interesuje, kto stoi na czele służb specjalnych Interesuje ich za to rządowy projekt ,,500 zł na dziecko’’, który w pierwszym tygodniu grudnia przedstawiała minister Rafalska. Ludzi interesuje kwota wolna od podarku i to, czy będą pracować do śmierci. Cieszą więc projekty złożone przez prezydenta Andrzeja Dudę. Tak jak obiecał – przewidują obniżenie wieku dla mężczyzn i dla kobiet. Zresztą te projekty zostały złożone natychmiast, już w końcówce kadencji poprzedniego sejmu.

16 listopada, a więc po ogłoszeniu składu rządu Beaty Szydło TNS Polska przeprowadził badania. PiS się cieszył 44-proc. poparciem, większym, niż to uzyskane w wyborach. Wyborcy popierali więc nowy rząd. Premier Beata Szydło nie jest przywódcą charyzmatycznym ale spokojnie, zgodnie z założonym planem robi swoje.. Miałam okazję obserwować ją zarówno w czasie kampanii prezydenckiej jak i parlamentarnej. Była szefową sztabu Andrzeja Dudy, a potem jeździła po kraju jako kandydatka PiS na premiera. Różnica była tylko taka, że jeansy i sweter zamieniła na elegancką garsonkę. Ale to była ta sama kampania, promująca program PiS. Beata Szydło prostym językiem mówiła ludziom, co i jak chce zrobić. I teraz po obsadzeniu najważniejszych miejsc w aparacie państwa realizuje punkt po punkcie. Czasu nie ma. Albo blitzkrieg albo klęska. Wyborcy oczekują zmian.

O co tyle hałasu?
Czy przeciętny Kowalski rozumie cokolwiek z burzy wokół Trybunału Konstytucyjnego? Mimo histerii rozpętanej przez media żadna z demonstracji na początku tłumów nie zgromadziła. A Internet, który uwielbia hejt obśmiewał skład Komitetu Obrony Demokracji, któremu patronuje ,,Gazeta Wyborcza’’.

Przeciętny wyborca nic z tego nie rozumie, bo niewiele wie o ustroju państwa, a z łamańców prawnych tyle, że prawnik potrafi udowodnić wszystko. Tylko bardzo uważni obserwatorzy przeczytają w teorii państwa i prawa, że natura trybunału jest polityczna. Jak słusznie zauważył Jarosław Szymanek, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, nie jest sądem nad faktami, lecz nad prawem. W Trybunale Konstytucyjnym nie obowiązuje święta dla władzy sądowniczej zasada dwuinstancyjności, nie ma też czynnika społecznego, czyli w tym sądzie – nie sądzie nie zasiadają ławnicy. Poza tym sędzia sądu powszechnego jest powoływany na czas nieoznaczony a sędzia TK na 9-letnią kadencję. Warto też dodać, że trybunały konstytucyjne powstały w Europie dopiero w latach 20. XX wieku. W Polsce TK został powołany ustawą o zmianie konstytucji Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej 26 marca 1982 r. To czas stanu wojennego. Po 1989 r. został określony jako odrębny od sądów samodzielny organ państwa. Sejm poprzedniej kadencji w samej jej końcówce – 25 czerwca przyjął ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Weszła w życie 30 sierpnia. Natura Trybunału Konstytucyjnego jest polityczna. Teraz bardziej. Co się stanie, jeśli z 15 sędziów TK 10 będzie wybranych przez poprzednią większość parlamentarną PO-PSL a 5 – przez PiS oraz Kukiz ’15? Niczego to nie zmieni. Można się tylko cieszyć, że P0-PSL nie wybrała ,,na zaś’’ nie 5 a 20 sędziów. Bo dlaczego nie?

Wyborcy się tym nie ekscytowali. Do czasu wielkich demonstracji 12 i 13 grudnia. Jedna zgromadziła Komitet Obrony Demokracji oraz polityków wyjątkowo zjednoczonej opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej, którzy przemawiali z czerwonej platformy. Druga zorganizowana w rocznicę Stanu Wojennego była manifestacją poparcia dla rządu i prezydenta. Obie demonstracje, które zgromadziły tysiące udowodniły, że demokracja w Polsce obrony nie potrzebuje. Bo o jakim zagrożeniu mówili zwolennicy KOD? Wykrzykując hasła mieszające z błotem rząd i prezydenta? A policja baczyła, by nikomu nic się nie stało.

Na pewno ludziom zależy na tym, by mieli warunki do wychowywania dzieci – nie tylko finansowe. PiS mówił w obu tegorocznych kampaniach o milionach zmielonych podpisów. Teraz realizuje to, czego chcieli ludzie. To rodzice będą decydować o tym, czy ich dziecko pójdzie w wieku 6 czy 7 lat do szkoły. To dobrze, że rząd zdaje się rozumieć, że rodzina, która chce wychowywać dzieci, jest dla państwa najważniejsza. Jeśli PiS dobrze to zrozumiał, szybko przeprowadzi to, czego chcieli wyborcy. Chyba, że duch PO jest wiecznie żywy. Rząd PO – PSL cicho, bez hałasu nie wykonał 48 wyroków Trybunału Konstytucyjnego. I kto do tej pory cokolwiek wiedział na ten temat?

Anna Staniaszek

 

mk