Home / Wiara Wspólnota Kościół / Trwają przygotowania do procesów beatyfikacyjnych dwóch polskich dominikanów
O. Joachim Badeni, fot. Mariusz Kubik / źródło: wikimedia.org

Trwają przygotowania do procesów beatyfikacyjnych dwóch polskich dominikanów

O. Joachim Badeni OP i br. Gwala Torbiński OP to dominikanie, w sprawie których postanowiono wszcząć postępowania beatyfikacyjne. Akta kapituły opublikowano w tym miesiącu. Ich życiorysy są zupełnie różne, obydwaj znaleźli własne drogi do Boga.

O. Badeni urodził się w 1912 r. w Brukseli. Był synem dyplomaty radcy poselstwa austriackiego w Belgii, hrabiego Ludwika Badeniego oraz Szwedki Alicji z domu Ancarcrona. Ukończył Wydział Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Przed wybuchem II wojny światowej nawrócił się. Później przebywał w Rumunii i przez Jugosławię i Grecję dostał się do Marsylii, następnie do Bretanii. Tam wstąpił do 3. Kompanii Strzeleckiej wojska polskiego. Zanim znalazł się w sztabie gen. Władysława Sikorskiego w Anglii, gdzie prawdopodobnie wyszkolono go na szpiega, został członkiem Strzelców Podhalańskich, walczył pod Narwikiem, we Francji i Maroku, a także był sekretarzem misji polskiej w Gibraltarze.

Kiedy poznał Józefa Marię Bocheńskiego (później o. Innocentego) jego wiara stała się bardziej gorliwa. Pogłębiło się także uczucie powołania do kapłaństwa. W 1943 r. wstąpił do seminarium duchownego w Anglii, a rok później znalazł się w nowicjacie dominikanów. W 1947 r. przyjechał do Polski, a trzy lata później przyjął święcenia kapłańskie. Posługiwał jako duszpasterz akademicki w Poznaniu, Wrocławiu i Krakowie. Stworzył i rozwijał duszpasterstwa, w tym krakowską „Beczkę” oraz opiekował się duchowo powstającą w Polsce Odnową w Duchu Świętym. Był świetnym spowiednikiem, kierownikiem duchowym i kaznodzieją.

Interesował go buddyzm zen, psychologia głębi Junga, nauka Mistrza Eckharta oraz twórczość Tolkiena. Istnieją przykłady uzdrowień za jego pośrednictwem, o których nigdy nie mówił publicznie, zachowując skromność. Zmarł w 2010 r., a pomimo ciężkiej choroby zachowywał pogodę ducha aż do końca.

Br. Gwala Torbiński przyszedł na świat w 1908 r. Pochodził z wielodzietnej rodziny chłopskiej, zamieszkałem nieopodal Biłgoraju. Edukację zakończył na czwartej klasie szkoły powszechnej. W 1933 r. we Lwowie wstąpił do zakonu dominikanów. We wspólnocie wykonywał prace fizyczne. Był także zakrystianem, a przed wojną pracował jako zecer w wydawnictwie zakonnym.

W czasie sowieckich represji złożył śluby wieczyste i był jednym z ostatnich braci, którzy opuszczali lwowski klasztor przed kasatą w 1946 r. Po wojnie pracował w Lublinie oraz Poznaniu. W 1960 r. został przydzielony do krakowskiego zgromadzenia dominikanów, gdzie osiadł na stałe, wykonując prace, jako pomocnik bibliotekarza.

Br. Torbiński przebył chorobę nowotworową, zmagał się z anemią, a praca w kurzu nie pomagała mu w powrocie do pełnego zdrowia. Mimo trudności pokornie wykonywał swoją pracę. Modlił się bardzo dużo, świadectwa mówią także o tym, że miał przeżycia mistyczne. Zmarł w 1999 r. Osobom świeckim jest właściwie zupełnie nieznany.

/wj