Home / Wywiady / Ujęła mnie otwartość stowarzyszenia

Ujęła mnie otwartość stowarzyszenia

Z Anną Adamkiewicz rozmawia Marta Kowalczyk.

Czym jest dla Pani Civitas Christiana?

To bardzo trudne pytanie, bo właśnie mija 40 lat mojej pracy w Civitas. Przychodząc wtedy jeszcze do Paxu, doskonale znałam książki wydane przez Instytut Wydawniczy Pax. Zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Były to bowiem książki, których nigdzie indziej nie było. Wiedziałam, że idę do pracy w miejscu, gdzie będę mogła zrealizować to co czuję. Gdy zmieniliśmy nazwę i powstało Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana  łatwiej się rozmawiało z księżmi. Zaczęliśmy być potrzebni. Działały co prawda i u nas stowarzyszenia katolickie, ale mocno hermetyczne. Nasze drzwi były otwarte dla każdego. Przychodziło coraz więcej ludzi, którzy pytali i chcieli rozmawiać. Civitas Christiana jest dla mnie bardzo ważne. Tu się mogę rozwijać i realizować; mogę organizować wspaniałe spotkania. Dziękuję Bogu, że trafiłam w to miejsce. Nigdzie indziej nie byłabym tak przydatna dla swoich współobywateli. Udało nam się wyrobić markę stowarzyszeniu. Promujemy ludzi sztuki regionu. Wyszukuję malarzy, pisarzy, poetów, historyków. Wałbrzych był przecież postrzegany jako miasto ludzi ciężkiej pracy. Udało się udowodnić, że tu przyjechała elita z całego świata. Ludzie wykształceni, pełni empatii. Co wtorek mamy spotkania historyczne z prezentacją multimedialną. W Wałbrzychu mieszkają znakomici historycy, pasjonaci, którzy potrafią przekazać swą ogromną wiedzę. Na spotkania przychodzą tłumy. Jesteśmy dobrze postrzegani. Gdyby było inaczej, nie dostalibyśmy dotacji od rady miasta i starostwa. Ja również zostałam nagrodzona za promowanie regionu. Minister kultury przyznał mi Odznakę Zasłużony dla Kultury Polskiej. Otrzymałam odznakę Zasłużona dla Dolnego Śląska a ostatnio Srebrny Krzyż Zasługi. Najważniejszy jest jednak dla mnie Medal XX-lecia Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana.

                             Anna Adamkiewicz

Jak Pani ocenia nasze stowarzyszenie na mapie stowarzyszeń i ruchów katolickich Diecezji Świdnickiej?  

Jesteśmy jednym ze stowarzyszeń otwartych. Inne są zamknięte, wręcz hermetyczne i działają tylko w swoich strukturach. Bardziej otwarte jest Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, ponieważ zajmuje się poradnictwem rodzinnym. Mają więc kontakt z ludźmi. My jesteśmy zupełnie inni. Nasze spotkania, nawet formacyjne, są otwarte. Tak jak wszystko, co robimy. Mamy bazę ludzi, których zapraszamy. To nie są tylko członkowie stowarzyszenia. Zapraszamy wszystkich. Bywało, że na spotkania formacyjne przychodziło dużo ludzi, część z nich została w stowarzyszeniu. Ciekawe spotkania odbywają się także w naszym seminarium, część osób idzie więc tam. Ale ja wcale nie czuję, że z tego powodu mam mniej pracy. Zadajemy trudne pytania nie tylko tym, którzy chodzą  do kościoła i potem nie wiedzą co ze sobą zrobić. Odwołam się tu do tytułu ostatniego spotkania: Jak formować swoje sumienie. Widziałam, że jego uczestnikom było trudno, ale się rozgadali. Wyszło na to, że jest to temat nie do końca zgłębiony przez katolików. Współpracujemy też ze Stowarzyszeniem Jana Pawła II. Od 15 lat jesteśmy z nimi oraz miastem i kurią współorganizatorami mszy papieskiej. To wielka msza na wałbrzyskim stadionie, która została odprawiona po raz pierwszy w roku śmierci Jana Pawła II. Było zimno padał śnieg a przyszły tłumy. A potem ktoś rzucił hasło: idziemy w jego intencji na Chełmiec, drugi szczyt Gór Wałbrzyskich. To były niesamowite emocje.  Od tamtego czasu w kolejną rocznicę śmierci św. Jana Pawła II organizujemy mszę transmitowaną przez Telewizję Trwam na cały świat. Zawsze uczestniczymy w pracach przygotowawczych, niesiemy dar. Wcześniej robiliśmy wystawy na stadionie. W tym oku Mszę św. celebrował ks. kard Stanisław Dziwisz. Mieliśmy także współudział w Przeglądzie Piosenki Katolickiej. A od ponad 20 lat jesteśmy współorganizatorami Polsko – Czeskich Dni Kultury Chrześcijańskiej. W ich ramach były wspólne spotkania i wystawy a ja wprowadzałam czeskie chóry do naszych kościołów. Katolików jest mało w mocno zlaicyzowanych Czechach. A my potrafiliśmy się razem modlić. Gdy przed ołtarzami naszych kościołów klęczeli razem katolicy i husyci dotarło do mnie, jak ważne jest organizowanie takiego wydarzenia.

Jak to jest być czynnym katolikiem w samorządzie?

Kiedyś bardziej nas szanowano. Teraz w kulturze obrazkowej i czasach szalejącej agresji, ataków na Kościół i księży jest trudniej. A i ludzie są inni. Ale wszystko zależy do człowieka. Ja jestem radną nie po raz pierwszy, byłam nawet przewodniczącą rady miejskiej. Przeszłam przez różne szczeble samorządu. Wiem, że nie można się obrażać, tylko spokojnie rozmawiać. Proponować różne rozwiązania i mieć odwagę mówić to, co się czuje. Nie wolno się też wypierać swoich przekonań. Jeśli coś nam się nie podoba, trzeba głośno o tym mówić. Trzy lata temu na Noc Kościołów zaprosiłam wykładowców, którzy mówili o seksualizacji dzieci. Wtedy niewiele się słyszało o gender. A moje koleżanki i koledzy mogli na spotkaniu w stowarzyszeniu stanąć w prawdzie.

oprac. Anna Staniaszek

/md