Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort

Wędrowny misjonarz, który odnalazł maryjną drogę do Chrystusa

Katolicki święty Ludwik Maria Grignion de Montfort (1673–1716) był francuskim duchownym i pisarzem doby baroku. Drugie imię przybrał na cześć Niepokalanej. Montfort to miejsce, w którym przyjął chrzest. Jego pisma odkryto i opublikowano dopiero w XIX w. Wędrował jako ubogi misjonarz ludowy.

Największy blask jego świętości wynika z pobożności maryjnej. Pozostawiając po sobie dzieła Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny i Tajemnica Maryi, otworzył nam drogę do zrozumienia doktryny niewolnictwa maryjnego. To do niej odwołał się Karol Wojtyła, wołając Totus Tuus, czyli Cały Twój. Słowa zaczerpnął z pism świętego i uczynił z nich dewizę biskupią, aby towarzyszyła mu już aż do końca ziemskich dni. Wybrał sobie zresztą za przyjaciela całkiem konsekwentnego i nadzwyczajnego „niewolnika Maryi” – kardynała Stefana Wyszyńskiego. De Monfort, Wojtyła, Wyszyński – ich właśnie łączyło radosne niewolnictwo, które przecież musiało skrywać przestrzenie niewyobrażalnego rozwoju duchowego, skoro dało nam ludzi o posłudze zmieniającej bieg historii. To nie byli smętni niewolnicy, lecz giganci wiary połączonej z kolosalną skutecznością. Tropiąc potęgę świętego poddaństwa, nie sposób nie wspomnieć o szlaku wydreptanym przez św. Ludwika.

Mariologia francuskiego misjonarza zakłada całkowitą przynależność do Jezusa – za pośrednictwem Maryi. Gdy św. Ludwik Maria mówi: Tuus totus ego sum, et omnia mea tua sunt, teologicznie oznacza to – Oto jestem cały Twój i wszystko co moje, Twoim jest, o Jezu mój najmilszy, przez Maryję, Twą Najświętszą Matkę. Czyli to tak, jakby ktoś dziś zawołał:

– Chodźcie, znalazłem doskonałą drogę wprost do samego Chrystusa! Przez Niepokalaną. Dlaczego? To już przystępnie wyjaśnia nam Papież Polak w liście apostolskim z 2002 r. Rosarium Virginis Mariae:

Ze wszystkich stworzeń najpodobniejsza do Chrystusa Pana jest Matka Najświętsza, wynika stąd, że spośród wszystkich nabożeństw, tym, które duszę najlepiej poświęca Zbawicielowi naszemu i ją z Nim jednoczy, jest nabożeństwo do Najświętszej Panny, Jego świętej Matki. Im bardziej poświęcona jest Maryi, tym zupełniej należeć będzie do Jezusa.

Ojciec Święty Jan Paweł II w Liście do rodzin montforiańskich w 2003 r. wyznał ponadto, że nie istnieje żaden konflikt wewnętrzny pomiędzy intensywnym kultem maryjnym a czczeniem Syna Bożego: Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort napisał „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” w początkach XVIII w., lecz manuskrypt pozostał praktycznie nieznany przez ponad sto lat. Gdy po niemal przypadkowym odkryciu go w 1842 r. został opublikowany w 1843 r., osiągnął natychmiastowy sukces, okazując się dziełem nadzwyczaj skutecznym w szerzeniu „prawdziwego nabożeństwa” do Najświętszej Maryi Panny. Lektura tej książki była również dla mnie wielką pomocą w młodzieńczych latach, gdyż w niej „znalazłem odpowiedź na moje pytania” wywołane obawami, że kult Maryi może zyskać „w sposób przesadny pierwszeństwo przed nabożeństwem do samego Chrystusa”. Dzięki mądrości nauki św. Ludwika Marii zrozumiałem, że jeśli przeżywa się tajemnicę Maryi w Chrystusie, to takie niebezpieczeństwo nie istnieje. Mariologia świętego jest bowiem zakorzeniona w tajemnicy trynitarnej oraz w prawdzie o Wcieleniu Słowa Bożego.

Czy istnieje droga na skróty do Boga? – Tak, to droga zaufania Matce Bożej. Skromny francuski kaznodzieja uważał, że Kto nie ma Maryi za Matkę, ten nie ma Boga za Ojca. Można powiedzieć, ze jest pewien porządek w marszu do Pana Boga; odpowiednia droga, która powinna być nam już dobrze znana. Droga, o którą Polska tak silnie się upomina i jest jej w pełni świadoma.

Źródło: wikipedia

Stefan Wyszyński podkreślał, że drogę maryjną wyznaczył mu testament prymasa Augusta Hlonda. Do niego należały przecież słowa: „Walczcie z ufnością, pracujcie pod patronatem i opieką Najświętszej Maryi Dziewicy. Gdy przyjdzie zwycięstwo, będzie to Jej zwycięstwo!”. Prymas Tysiąclecia stanął na wysokości zadania i wraz ze wszystkimi biskupami na Jasnej Górze oddał Polskę w niewolę Matce Bożej 3 maja 1966 r.

A teraz, słowami sprzed trzech stuleci, przypomnijmy: „by dojść do Jezusa, trzeba iść do Maryi, bo Ona jest naszą pośredniczką w orędownictwie. By dojść do Ojca Przedwiecznego, trzeba iść do Jezusa, bo to nasz pośrednik mocą Odkupienia”.

Marta Kowalczyk

Zobacz także w e-civitas:

Przyjdź, Duchu Święty, i zapal w nas swój płomień

Zesłanie Ducha Świętego określa się nowymi narodzinami Kościoła. Apostołowie „przyobleczeni mocą z wysoka” (por. Łk …