WIELOKULTUROWOŚĆ – IDEOLOGIA KOŃCA HISTORII?

„Jednostka nie może realizować wartości transcendentnych bez uczestnictwa we wspólnotach duchowych wartości te przechowujących. Cały wysiłek wyznawców ideologii końca historii jest skierowany na to, aby te wspólnoty duchowe, jeśli przypadkiem jeszcze gdzieś istnieją, zniszczyć. Wspólnotę rodzinną osłabia się poprzez tworzenie praw umożliwiających rozpad rodziny. Wspólnotę narodową osłabia się przez teorię i praktykę multikulturalizmu. Wspólnotę religijną osłabia się poprzez ekumenizm i prywatyzację kultu. Wspólnotę państwową natomiast przez ideologię globalizmu, czyli likwidacji suwerennych państw narodowych.”

Jarosław Zadencki, „Lewiatan i jego wrogowie. Szkice postkonserwatywne”

W ostatnim czasie obserwujemy w Polsce przyspieszony proces wdrażania, zagrażających naszej chrześcijańskiej cywilizacji, ideologii wielokulturowości i ideologii gender. Do tej pory wydawało się, że Polska oprze się tym zagrożeniom, że jej chrześcijańskie tradycje są bastionem nie do pokonania. Niestety, tak nie jest. Na naszych oczach świat jaki znamy chyli się ku upadkowi. Dlaczego tak się dzieje? Jaki są zagrożenia i konsekwencje współczesnych marksistowskich ideologii? Czy Polacy są świadomi zmian i decyzji jakie podejmowane są za ich plecami? Próbę odpowiedzi na te pytania podjęły prelegentki: Joanna Teglund – wieloletni pracownik Szwedzkiego Urzędu Imigracyjnego oraz Aleksandra Zadencka – Sekretarz Zarządu O/Koszalin (autorka tego artykułu) podczas spotkania pt. „Wielokulturowość – ideologia końca historii? Przykład Szwecji”, zorganizowanego przez KSCCh Oddział w Koszalinie.

Joanna Teglund przestrzegała przed błędną polityką imigracyjną, która może doprowadzić do tragedii. Widząc w Szwecji konsekwencje tak prowadzonej polityki podjęła trud podróżowania po całym kraju i uświadamiania Polaków, że Polska idzie szwedzką, zgubną drogą – tam również polityka wielokulturowości zaczęła się od przyjmowania imigrantów ekonomicznych i od „opiekuńczej” polityki. Dzisiaj kraj ten zalany jest egzotycznymi migrantami z różnych stron świata, którzy nie chcą się integrować ani pracować. Imigranci narzucają swoje zwyczaje, organizują mafie. Z ich powodu w Szwecji ogromnie wzrosła przestępczość, kwitnie handel bronią, mnożą się gwałty. Informacje o tych zdarzeniach ukrywane są przed społeczeństwem, a wymiar sprawiedliwości jest dla imigrantów bardzo wyrozumiały. Doszło do tego, że w Szwecji nie ma już bezpiecznego miejsca, a szczególnie narażone są kobiety. Nikt nie jest w stanie zatrzymać tej eskalacji przemocy bo nie ma na to woli politycznej.

Joanna Teglund podkreślała, jak trudna jest weryfikacja migrantów, którzy używają licznych forteli by dostać się do Szwecji, łącznie z posługiwaniem się fałszywymi dokumentami.

Mimo, że Szwecja jest na skraju bankructwa, są w Szwecji politycy, którzy uważają, że kraj ten (obecnie ok. 10 mln mieszkańców) może przyjąć nawet 30 mln migrantów (!).

W swoich licznych wypowiedziach Joanna Teglund nie krytykuje migracji ale uważa, że zasadniczą sprawą musi być informowanie społeczeństwa o polityce imigracyjnej, o jej konsekwencjach i kosztach, które musi dźwigać każdy obywatel kraju sprowadzającego imigrantów. Podkreślała też, że podstawą demokracji jest dostęp do informacji.

Joanna Teglund wyraziła swoje zaniepokojenie sytuacją w Polsce, widząc wiele podobieństw w polityce imigracyjnej Szwecji i Polski oraz indoktrynacji, jakiej oba narody są poddawane. Uważa, że Polska jest najbardziej uległym krajem w Europie bo naród pozwala politykom, by oddawali nasz kraj obcym ludom. Według niej, aby temu zapobiec, należy zwiększać świadomość społeczeństwa, wyłączyć telewizor i odciąć się od propagandy tv, a informacji szukać w internecie.

Ja z kolei podzieliłam się swoimi obserwacjami i refleksami ze swoich licznych podróży do Szwecji, głównie skupiając  się na kwestii niszczenia tożsamości. Podkreśliłam, że rozchwiana tożsamość osobista czy narodowa powoduje chaos wewnętrzny, a człowiek jej pozbawiony jest łatwym narzędziem manipulacji w rękach grup biznesowych i ludzi żądnych władzy. Jako przykład manipulowania tożsamością podałam historię lwa z Piraeus, którego kopia znajduje się w Muzeum Historycznym w Sztokholmie. Rzeźba ta wiąże się też z moją osobistą historią. A mianowicie, podczas jednego z ostatnich pobytów w Szwecji, razem z mężem podjęliśmy decyzję o wizycie w sztokholmskim muzeum, gdyż chcieliśmy zobaczyć lwa pokrytego runami. W tym samym czasie w muzeum odbywał się wernisaż artystki – siostry naszego znajomego Szweda. Po przybyciu do Sztokholmu, ku naszemu zaskoczeniu lew był elementem wystawy szwedzkiej artystki. Niestety runów nie udało się nam zobaczyć, gdyż rzeźba okryta była kubraczkiem wydzierganym na szydełku.

Muszę przyznać, że nic na mnie w Szwecji nie wywarło tak szokującego wrażenia, jak ten lew, który na oczach miał maskę a na piersiach napis: „Moja tożsamość jest w twoim spojrzeniu. Zmienia się z każdym mrugnięciem twojego oka”. Jakie jest przesłanie artystki? Jak sama mówi, ubranie lwa jest dziełem jej rąk, tak jak runy wyryte przez szwedzkich wikingów. Lew, tak jak imigranci pochodzi z południowej części świata. Jest wykonany z twardego materiału i symbolizuje siłę, męskość, władzę i naród. Ona okrywając go ubraniem z miękkiej tkaniny, zarazem zakrywa go i jego przeszłość również. Zmienia mu tożsamość na rzecz tożsamości bezpłciowej, trzeciej tzw. hen. Teraz lew ma promieniować solidarnością i współczuciem. Pierwsza myśl, jaka się nasuwa to czy tożsamość można zmieniać jak rękawiczki? Jaką rolę powinno pełnić muzeum historyczne – czy zakrywanie i fałszowanie historii swojego narodu? Dlaczego instytucja państwowa udostępnia takie przesłanie?

W trakcie próby odpowiedzi dlaczego Europa nie potrafi się bronić posłużyłam się cytatem z książki Jeana Raspaila – proroczej wizji upadku Europy pt.: „Obóz świętych”:

Zachód bowiem jest pusty, nawet jeśli w pełni jeszcze tego sobie nie uświadamia. Ta niebywale pomysłowa cywilizacja, z pewnością jedyna, która zdolna byłaby podejmować niemal nieprzezwyciężalne wyzwania trzeciego tysiąclecia nie ma już duszy. A tymczasem – czy to w skali narodów, ras lub kultur, czy też w skali jednostki – to dusza wygrywa zawsze decydujące bitwy. Ona i tylko ona jest tarczą ze złota i spiżu, która chroni mocne narody. Nie widzę już w nas duszy.

Inny problem związany z wielokulturowością, jaki podałam, to narzucanie obcych obyczajów przez migrantów i zmuszanie Szwedów do rezygnacji z ich własnych. Najbardziej bulwersujący jest fakt domagania się przez islamskich migrantów usunięcia krzyża ze szwedzkiej flagi i zastąpienia go półksiężycem. A jak mówił mój mąż w wywiadzie udzielonym w 2015 r.: „Gdzieniegdzie flagi w ogóle nie można wywiesić, bo odbierane jest to jako agresja wobec imigrantów”.

Na zakończenie wspomniałam o dokumentach ONZ tj. Agenda 2030 oraz Globalny Pakt na rzecz Uchodźców, które pod szczytnymi hasłami przemycają zakamuflowane treści dotyczące wymiany społeczeństw w Europie. Całość spotkania można obejrzeć pod linkiem: www.youtube.com/watch?v=d9w_8T7qYUs

Aleksandra Zadencka

/md

Zobacz także w e-civitas:

Prudnik: spotkanie z dr. Krzysztofem Trackim

12 marca w gościnnych progach Prudnickiego Ośrodka Kultury odbyło się spotkanie z okazji Narodowego Dnia …