Home / Z życia "Civitas Christiana" / Wrocław: Białoruś jako drugorzędny kierunek polskiej polityki wschodniej

Wrocław: Białoruś jako drugorzędny kierunek polskiej polityki wschodniej

Dnia 18 lutego 2019 roku we wrocławskim oddziale Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana odbyło się spotkanie z dr. Mirosławem Habowskim pt. „Białoruś jako drugorzędny kierunek polskiej polityki wschodniej”.

Prelegent nawiązał do spotkania, które odbyło się w Civitasie w październiku 2017, na którym to omawiał inny temat geopolityczny – ideę międzymorza. Dr Habowski stwierdził, że od tego czasu wątek międzymorza stał się nierealny, ponieważ jego realizacja była zależna od polityki USA. Jak wynika z dzisiejszych obserwacji, USA mają już inne na Polskę plany. Tym bardziej temat relacji z Białorusią, jako szukanie sojuszników w ramach innych strategicznych koncepcji geopolitycznych Polski, jest aktualny i warty podjęcia nań dyskusji.

Dr Habowski wymienił trzy aspekty korelacji Polski z Białorusią i są to: dbanie o dziedzictwo kulturowe na kresach (polityka historyczna), aspekt współpracy gospodarczej i politycznej (geopolityczny) oraz ideowy (aksjologiczny).

Z punktu widzenia aksjologicznego, prelegent ubolewał, że długo w polityce zagranicznej panowało silne przekonanie, żeby patrzeć na Białoruś z góry. Postawa protekcyjna objawiała się w traktowaniu tego państwa jako satelity Rosji, a przez to, w zamyśle polityków, zacofanego kraju niedorastającego do poziomu rozwiniętego i dużo więcej znaczącego o „wartościach demokratycznych” i „po udanej transformacji ustrojowej”.

Warto zauważyć, że tak krzywdzące myślenie zniekształcało relacje Polski z Białorusią, choć jak wynika z prostych obserwacji – tak samo jak Białoruś jest u kresów Rosji, tak samo Polska jest u kresów Zachodu, rozumianego jako reprezentanta wartości demokracji liberalnej. Prelegent zauważył, że pomimo nienajgorszych stosunków w naszej historii, które to nie uformowały trwałego stereotypu „złego Białorusina” tak jak „złego Ukraińca” – „banderowca” czy „złego Rosjanina” – „bolszewika”, to sytuacja geopolityczna wymusiła napięte lub obojętne stosunki dyplomatyczne. Określić to można również jako wpływ czynników pochodzących z zewnątrz (rywalizacja cywilizacji), nie z wewnętrznych (różnic narodowościowych).

Następnie dr Habowski przedstawił rys historyczny po upadku ZSRR. Zauważył, że wizyty za rządów T. Mazowieckiego w Moskwie czy na Ukrainie zakończyły się sukcesem podczas gdy na Białorusi klęską. Poprawę stosunków dała dopiero Deklaracja o dobrym sąsiedztwie, wzajemnym zrozumieniu i współpracy między Rzeczypospolitą Polską i Republiką Białoruś z 10 października 1991, która poprawiła relacje polsko-białoruskie w latach 1991-1993. Co podkreślił mówca, zakładała ona m.in. dowolność tworzenia systemu społeczno-politycznego, co później ze strony polskiej stało się przedmiotem różnicy zdań na polu stosunków tych narodów. Później współpraca stale się pogarsza. Polacy dążą do wstąpienia do NATO i integracji proatlantyckiej, z kolei Białoruś swoją politykę kieruje w oparciu o strategiczny sojusz z Rosją.

Prelegent zaznaczył  w tym miejscu, że nie osoba Łukaszenki poróżnia Polaków, jak twierdzi oficjalna propaganda medialna w Polsce, ale polityka zagraniczna obu krajów (rozejście się dróg dyplomatycznych wystąpiło jeszcze przed dojściem Łukaszenki do władzy). Zaznacza, że o ile na Ukrainie czy w Gruzji, poza ugrupowaniami prorosyjskimi, były i są ruchy antyrosyjskie, to inaczej sprawa ma się na Białorusi, gdzie głosy antyrosyjskie są marginalne.

W trakcie naszej proatlantyckiej, a następnie także prounijnej integracji, Białoruś traktowana jest jako kraj „trzeciego świata”. Stosunki dyplomatyczne, w tym oficjalne pisma MSZ, miały charakter czasem wręcz arogancki.

Dopiero zmiana władzy w 2015 roku, w szczególności Minister Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski, „ocieplił” oficjalne stosunki z Białorusią. O ile do roku 2015 w polskiej polityce wobec tego kraju dominował, jak to ujął prelegent, „zideologizowany prometeizm”, o tyle od tego czasu zaczęto patrzeć na współpracę z Białorusią nieco bardziej entuzjastycznie. Zanika nieco protekcjonalna postawa państwa i wydaje się, że szanujemy Białoruś taką jaką jest, choć wciąż konsekwentnie próbujemy wyrwać ją z orbity Rosji.

Ponadto, dr Habowski uważa, że Niemcy dużo lepiej niż polskie rządy rozumieją Białorusinów, i choć z nimi nie sąsiadują to aktywnie starają się uczestniczyć w budowaniu relacji. W opinii prelegenta, choć polski rząd mówi, że „chce uniezależnić Białoruś od wpływów Rosji” sugerując, że w przeciwieństwie do Rosji traktuje ją podmiotowo, w rzeczywistości traktuje te rejony jako obszary konfliktu. Świadczą o tym, m.in. słowa ministra Sikorskiego przed szczytem wileńskim w 2013r., który wyraźnie powiedział, że istnieje ośrodek skupiony wokół Brukseli i drugi wokół Moskwy, a kraje wschodu muszą wybrać pomiędzy tymi dwoma hegemonami w tej części świata.

Konkluzją do spotkania jest fakt, że hasło o suwerenności Białorusi głoszone przez lata, było głoszone de facto w charakterze antyrosyjskim, przy czym, jak się okazuje, polskie elity przez ostatnie dziesięciolecia wcale nie miały w zamiarze utrzymania żadnego kraju w bycie suwerennym. W 2013 r. min. Sikorski zaznacza, że suwerenność to anachronizm, a suwerenne są takie kraje jak Białoruś czy Korea Północna (sic!). W koncepcji politycznej Sikorskiego, wschód musi ulec anihilacji, a cały świat ma przyjąć zasady Unii Europejskiej. Dlatego właśnie polska polityka wobec Białorusi opierała się na ustanowionych przez hegemonów dogmatach, nie zaś relacji geopolitycznej z uwzględnieniem interesu obu narodów.