Home / Z życia "Civitas Christiana" / Wrocławski poniedziałek na Kuźniczej

Wrocławski poniedziałek na Kuźniczej

Stefan Kardynał Wyszyński wobec Ziem Zachodnich i Północnych – taki tytuł miało spotkanie we Wrocławiu z ks. prof. Grzegorzem Sokołowskim.

19 lutego wrocławski oddział „Civitas Christiana” w ramach Poniedziałków na Kuźniczej gościł prezesa Fundacji Obserwatorium Społeczne, redaktora naczelnego miesięcznika Archidiecezji Wrocławskiej „Nowe Życie”, a poza tym znawcę Katolickiej Nauki Społecznej księdza profesora Grzegorza Sokołowskiego. Tematem prelekcji gościa była troska księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego o integrację Ziem Zachodnich z Polską. Prelegentowi chodziło tu tak o integrację społeczną religijną, jak i tę wynikającą z organizacji ustroju Kościoła w Polsce.

Swe wystąpienie ksiądz Sokołowski rozpoczął od zrelacjonowania działań księdza kardynała Augusta Hlonda. Korzystając z uprawnień nadanych mu przez Piusa XII przystąpił on do organizacji duszpasterstwa dla ludności polskiej napływającej na te ziemie i ustanowił Administratury Apostolskie w Opolu, Wrocławiu, Gorzowie, Gdańsku i Olsztynie, które wysiłkom duszpasterskim nadały ramy organizacyjne, stanowiąc niejako namiastki diecezji. Warto przypomnieć, że był to czas, kiedy nie było jeszcze traktatu pokojowego z Niemcami ani tym bardziej uznania międzynarodowego dla polskiej granicy zachodniej.

Prelegent wskazał na pewne znaczące rysy okresu powojennego, kiedy z jednej strony władza ludowa chciała stabilizacji na Ziemiach Odzyskanych i do tego celu nie wzdragała się przed pomocą ze strony Kościoła, którego sama wzywała, z drugiej zaś od początku nie chciała by odgrywał on w życiu społecznym znaczącą rolę. Prymas Wyszyński, który po śmierci swego wielkiego poprzednika w roku 1948 stanął na czele Kościoła w Polsce zmierzył się z tym problemem w całej jego ostrości. Kolejne lata naznaczone piętnem stalinizmu niosły ze sobą coraz ostrzejsze okoliczności. Na ziemiach zachodnich sytuacja była trudniejsza niż na pozostałym obszarze kraju. Ewidentnie w latach 50-tych władza dążyła tu do zbudowania własnych struktur kościelnych niezależnych ani od Prymasa ani tym bardziej od Papieża. Prelegent nie wzdragał się przed określeniem tego działania mianem schizmy. Stąd wynikało torpedowanie posunięć arcybiskupa Wyszyńskiego, który usiłował normalizować tutejsze stosunki Kościelne. W tym kontekście należy patrzeć na wykonane przez komunistów w 1951 r. usunięcie administratorów apostolskich z wymienionych powyżej siedzib, a powołanie w ich miejsce wikariuszy kapitulnych, która to akcja z punktu widzenia prawa kanonicznego była całkowicie nielegalna, niemniej Prymas dla ratowania jedności Kościoła w Polsce uznał ich jurysdykcję.

Pewna chwilowa poprawa relacji państwo – Kościół nastąpiła w związku z tzw. odwilżą roku 1956. W tym czasie swe stolice biskupie objęli ordynariusze  mianowani i działający w imieniu Prymasa Wyszyńskiego. Następne lata to czas trudnych relacji w kręgu Episkopat Polski z Wyszyńskim na czele – władze komunistyczne – Stolica Apostolska – Episkopat RFN. Każda ze stron miała tu swoje punkty widzenia, które nie zawsze pokrywały się z dążeniami głowy polskiego Kościoła. Prelegent przypomniał tu np. kwestie słynnego listu, jaki Episkopat Polski skierował w roku 1965 do Episkopatu Niemieckiego, a który wywołał skrajnie negatywną reakcję propagandową władz polskich, spotykając się z chłodnym przyjęciem wśród biskupów niemieckich.

Oczywiście czas i wysiłki dyplomatyczne działały na korzyść utrwalenia polskich struktur kościelnych, co nastąpiło ostatecznie w roku 1972, po zawartym wcześniej i ratyfikowanym przez Polskę i RFN traktacie o uznaniu granic.

Drugą warstwą aktywności Prymasa, a co za tym idzie Kościoła polskiego na Ziemiach Zachodnich i Północnych, była ogromna praca integrująca przybyłą na tę ziemię społeczność, którą poprzez swe nauczanie usadawiał on w historii, przydając ich miejscu na ziemi miejsce w pedagogice dziejów, w znacznym stopniu jemu zawdzięczamy ocalenie katolicyzmu na tej ziemi.

Jak zwykle wykład uzupełniony został przez dyskusję, w której padały zarówno pytania, jak i świadectwa tych, którzy jeszcze co nieco zachowali w pamięci.

Piotr Sutowicz

mak