Home / Z życia "Civitas Christiana" / Współcześni działacze społeczni katolickich Łużyc
(fot. Mateusz Zbróg)

Współcześni działacze społeczni katolickich Łużyc

27 lutego we wrocławskim oddziale “Civitas Christiana” odbyło się spotkanie pt. Współcześni działacze społeczni katolickich Łużyc. Ostatnio temat ten często gości w tutejszej siedzibie. Przyczynkiem wyboru poniedziałkowego tematu, przynajmniej po części, była zbliżająca się gala wręczenia Nagrody im. Ks. Domańskiego. Jednym z jej laureatów jest łużycki działacz społeczny, dr Pěter Brězan.

Zanim pochyliliśmy się nad współczesnością, trzeba było wytłumaczyć, co kryje się pod pojęciem katolickich Łużyc. Zawiłości lingwistyczne i historyczne tłumaczył Piotr Gaglik z Towarzystwa Polsko-Serbołużyckiego we Wrocławiu, a także działacz „Civitas Christiana”. Najdalej wysuniętych na zachód Słowian określamy Serbami Łużyckimi, Serbołużyczanami, bądź po prostu Łużyczanami. Każda z tych nazw w zasadzie jest poprawna, ale i do każdej można mieć zastrzeżenia. Także kwestia religii nie jest jednoznaczna. Raz rozwojowi narodowemu bardziej wspierała protestantyzacja tych ziem, innym razem rekatolizacja. Faktem jest, że współcześnie to katolicy są lepiej zorganizowani i w większym stopniu są nośnikami tego podzielonego religijnie i językowo narodu.

Po krótkim rysie historycznym do rozmowy włączyli się kol. Łukasz Burzyński i Mikołaj Golema. Brali oni udział w wyjeździe na Łużyce w ramach Ośrodka Formacji Katolicko-Społecznej. Polecam w tym miejscu relację kol. Łukasza w miesięczniku („Z wizytą w krainie krzyży”, nr 1/2017). Podzielili się bolączkami i nadziejami, jakie dostrzegli obcując z Górnymi Łużyczanami, którzy trzymają się swojej katolickiej wiary. Znajdują się oni w podwójnej mniejszości – zarówno narodowej, jak i religijnej. Zmusza ich to niejako do zwiększenia aktywności. By przechować swoją tożsamość potrzebują samozaparcia i elit intelektualnych. O tym, że nie brakuje im ani jednego, ani drugiego, świadczą liczne stowarzyszenia, na czele z dachową organizacją „Domowina” („Ojczyzna”). Dość powiedzieć, że jedną z organizacji jest Towarzystwo św.św. Cyryla i Metodego, jedno z najstarszych tego rodzaju zrzeszeń, a najstarsze z dotychczas działających! Wydaje ono „Katolskiego Posoła” – najdłużej ukazującą się na świecie katolicką gazetę! Łużyczanie próbują wychodzić także na zewnątrz ze swoją kulturą, czego wyrazem jest program „Witaj!”, w ramach którego kilka tysięcy niemieckich dzieci uczy się języka swych łużyckich rówieśników.

Mikołaj i Łukasz podkreślali, że w tamtejszych Łużyczanach widać szczere i głębokie przywiązanie do wiary. Msza, w której uczestniczyliśmy w zeszłym roku była okazją do zaobserwowania wspólnotowego, rodzinnego przeżywania wiary. Właśnie przywiązanie do katolicyzmu i wyczuwalna w związku z tym wola przetrwania, wydają się najpewniejszą polisą dla Łużyczan, zwłaszcza Górnych, skupionych wokół Budziszyna. O naszych słowiańskich braciach przypominał na całym świecie św. Jan Paweł II. To właśnie on, jako pierwszy papież w historii przemawiał po łużycku w czasie modlitwy Anioł Pański. Tak wielkie zainteresowanie papieża sprawami łużyckimi jest również wynikiem działań dr Pětra Brězana. Rozmawialiśmy o nim wiele tego wieczoru. Bez wątpienia jego niezwykle bogata działalność zasługuje na uhonorowanie Nagrodą ks. Domańskiego. Szczególnie, że jeśli przyjrzymy się sytuacji Serbów to w wielu aspektach dostrzec można podobieństwo do realiów Polaków spod znaku Rodła.

Mateusz Zbróg

mk