Home / Wiara Wspólnota Kościół / Wszystkie Madonny w jednym pokoju

Wszystkie Madonny w jednym pokoju

„Babciu, co malujesz?”  – Takie pytanie zadała mi pewnego razu moja 3,5 roczna wnusia Milenka. „Matkę Bożą”- odpowiedziałam. – „A to ja też chcę ją malować”. I tak właśnie namalowała swój pierwszy obrazek Madonny.

Natomiast, pierwszym wizerunkiem Matki Bożej, który ja namalowałam był obraz Czarnej Madonny z Częstochowy, przygotowany jako prezent dla Państwa Owenów, przyjaciół z Waszyngtonu, którzy przyjaźnili się z Janem Nowakiem Jeziorańskim i Zbigniewem Brzezińskim i darzyli Polskę bardzo dużym sentymentem. Nie wiedziałam wtedy, że była to niejako zapowiedź mojej wielkiej przygody malarskiej.

Zaczęła się ona w 2000 roku w Rzymie, z Panią Heleną Kupiszewską. Pracowała ona w Domu Pielgrzyma jako kustosz. Jan Paweł II był wtedy papieżem. Ja przebywałam tam w związku z pracą męża. Moją edukację malarską wypełniał tam polski malarz na emigracji, Józef Natanson. W tamtym czasie malowałam pejzaże, martwą naturę, kwiaty…

Pasję do obrazów sakralnych odkryłam podczas częstych audiencji z Ojcem Świętym. Zabierałam tam również moich gości z Polski. Kiedy przez plac przejeżdżał papież, w sercu prosiłam go o modlitwę. Zostałam wysłuchana. Może był to cud, ale zapragnęłam wówczas malować papieskie portrety. Wiszą teraz w kościołach polskich, a wiele też za granicą. Jeden z nich miałam możliwość ofiarowania Papieżowi przy okazji imienin Karola, w zamian otrzymałam własnoręczny podpis na innym obrazie. Teraz po latach podpis zblakł i tylko wtajemniczeni znają jego sekret.

Gdy pracowałam nad kolekcją Tajemnice Różańca Świętego do kościoła parafialnego w Okmianach, rozmowy z Panią Helenką były dla mnie wielkim wsparciem duchowym w zmaganiach z tym rozległym tematem. Po kilku latach zaproponowała mi skopiowanie 47 wizerunków Matki Bożej koronowanej przez Prymasa Tysiąclecia, kardynała Wyszyńskiego. Ta propozycja była dla mnie wielkim zaszczytem, ale także niezwykłym wyzwaniem. Podjęłam się go z ogromną obawą, czy sobie poradzę. Praca była bardzo ekscytująca, ale również bardzo wymagająca. Malując, powierzałam siebie i swoich najbliższych Matce Bożej.

Mniej więcej w tym samym czasie moja córka zaszła w ciążę z bliźniętami. Kiedy urodziły się wnuki, moje malowanie przeniosłam na czas o świcie, żeby jeszcze przed wypełnianiem wszystkich obowiązków babci, mieć czas na malowanie.

Uwielbiałam to „twórcze podniecenie”, kiedy przystępowałam do wykonania wizerunku kolejnej Madonny. Każda z nich ma swoją niepowtarzalną historię i od wielu wieków jest przedmiotem szczególnego kultu. To wszystko czyniło moją pracę bardzo satysfakcjonującą i stanowiło inspirację do wytężonej pracy. Bardzo często jeździliśmy z mężem, który bardzo mnie wspierał, po sanktuariach, aby zapoznać się lepiej z historią obrazu, jak i zdobyć dobrą kopię. Trwało to 5 lat.

W trakcie tego procesu, znalazło się też wiele osób, najczęściej przyjaciół i znajomych, którzy chcieli wziąć w nim udział i go wspomóc poprzez sponsorowanie któregoś z obrazów. Często wybierali te obrazy, które były związane z miejscem ich urodzenia, bądź z innego powodu były dla nich ważne.

Z każdym obrazem odkrywałam, jak bardzo Maryja obecna jest w historii naszego narodu. Dzięki temu moja wiara umacniała się. Na wiele spraw potrafię spojrzeć „sercem”. Malując te cudowne oblicza, coraz bardziej, na co dzień czułam jej opiekę.

Jestem dumna i szczęśliwa, że obrazy, które namalowałam, służą Polakom i przyczyniają się do upowszechnienia  czci i kultu matki Bożej w naszym narodzie. Prymas Tysiąclecia chętnie i z gorliwością koronował obrazy maryjne na terenie całej Polski.

Wystawa krąży po całej Polsce od 2012 roku. Docelowo zostanie umieszczona w Instytucie Prymasa Wyszyńskiego w Częstochowie, bo było to właśnie jego marzeniem, aby wszystkie koronowane Madonny mogły znaleźć się razem, w jednym pokoju.

Tak więc każdy, kto będzie odwiedzał sanktuarium na Jasnej Górze, może także odwiedzić wystawę, która będzie znajdowała się na ulicy Kardynała Wyszyńskiego 12.

Bożena Aleksy

/md