Home / Historia / Wychowawca Narodu Roman Dmowski w 150. urodziny

Wychowawca Narodu Roman Dmowski w 150. urodziny

W 2014 r. przypada 150. rocznica urodzin i jednocześnie 75. rocznica śmierci jednego z twórców polskiej myśli politycznej oraz architekta odrodzenia państwowości polskiej w 1918 r. – Romana Dmowskiego.

Przyjrzyjmy się pokrótce aktualności myśli społecznej autora, który przed ponad stu laty przedstawił własną koncepcję nowoczesnej Polski. Kluczem do tego było unarodowienie mas chłopskich i robotniczych. Obóz polityczny Dmowskiego stworzył nową jakość w polskiej polityce bazującą na kreowaniu własnej siły. Jej priorytetem nie było wyjednywanie sobie sympatii i zdobywanie stanowisk z łaski zaborcy, jak czynili to konserwatyści, ani wywoływanie skazanych na klęskę powstań narodowowyzwoleńczych, co było dziełem środowisk rewolucyjnych. Celem ruchu narodowo-demokratycznego było budzenie żywiołu polskiego, uczynienie z niego narodu świadomego swych celów, ukształtowanego politycznie, zjednoczonego ponad kordonami zaborców i podziałami społecznymi. Narodu, który mógłby podjąć walkę (niekoniecznie zbrojną) o odzyskanie własnej suwerenności. Dmowski i jego najbliżsi współpracownicy – jak to powiedział Rafał Ziemkiewicz – zrozumieli, że naród nie istnieje sam przez się; naród trzeba zbudować, a właściwie stale trzeba budować, uświadamiając wszystkim Polakom, jakie mają wspólne interesy, do czego potrzebują państwa i polskości.

Dmowski z CC

Realizm w myśleniu Dmowskiego polegał na kierowaniu się zdrowym rozsądkiem, dostosowaniu metod działalności i walki do zastanej rzeczywistości, a także na mozolnej codziennej pracy, nakierowanej na pomnażanie sił narodu, pracy, której efektów można było nie zaznać za własnego życia. Tym, co różniło Dmowskiego od współczesnych nam polityków, była dalekowzroczność. Obecni politycy, podejmując strategiczne decyzje, są zniewoleni słupkami sondażowymi, dlatego też plany, programy poszczególnych partii politycznych są zdeterminowane kalendarzem wyborczym, kolejnymi kampaniami wyborczymi. Politycy nie baczą na konsekwencje dziś podejmowanych decyzji, na to, jaki będą miały skutek dla Polski za 10 czy 20 lat. Dmowski zaś nie dbał o funkcje i zaszczyty. W wolnej Polsce jedynie przez półtora miesiąca był ministrem spraw zagranicznych w gabinecie Wincentego Witosa. W jednej ze swoich prac napisał, czym powinien się kierować odpowiedzialny polityk. „Nakreślić sobie plan na dużą odległość i wykonywać go konsekwentnie, bez względu na to, że owocu wysiłków może się nie będzie za życia oglądało – pisał – mogli tylko ludzie myślący nie o tym, czym oni będą, jakie stanowiska zajmą, jaką karierę zrobią, jeno o tym, co będzie z Polską. Tej pracy, w której trzeba było zwalczać tyle przeszkód we własnym społeczeństwie, mogli się oddać tylko ludzie nie dbający o popularność, o zaszczyty, o hołdy…”

Nie sposób każdego z zagadnień, które rozważał w swoich pismach, omówić w jednym felietonie. W dalszej części skupię się na jego myśli edukacyjno-wychowawczej.
Roman Dmowski dużą wagę przywiązywał do kształtu wychowania i edukacji młodych Polaków, co miało wpłynąć na ich udział w życiu społecznym narodu. Kształtowanie pozytywnego patriotyzmu polegało na uświadomieniu związku jednostki ze społeczeństwem (narodem). Głoszone przez niego postulaty wychowania narodowego miały kształtować świadomość opartą o tradycję i kulturę polską. Ponadto opowiadał się za utrzymaniem surowej dyscypliny wychowawczej i wychowaniu młodzieży w karności, zarówno w rodzinie, jak i w szkole.

Zauważyć należy, iż Myśli nowoczesnego Polaka z 1903 r. to nie tylko dzieło polityczne, ale także pedagogiczne, w którym autor wskazał, iż dotychczasowe próby zrzucenia jarzma niewoli, oparte na idei walki czynnej, zwane »patriotyzmem walki« – niweczą szansę na odzyskanie niepodległości i niszczą charakter żywiołu polskiego, powodując zniechęcenie do jakichkolwiek działań, które mogłyby urzeczywistnić pragnienie wolności. Dmowski nie przekreślał strategii walki zbrojnej ani nie negował potrzeby wychowania młodych pokoleń w duchu gotowości do poświęceń, jednakże apelował o dokonanie właściwego wyboru środków walki narodowej. W tym dziele w miejsce patriotyzmu romantycznego propagował patriotyzm pozytywny i nowoczesny – którego esencją miało być właściwe zrozumienie interesu narodowego; propagował porzucenie myślenia, że ofiarny zryw powstańczy to najskuteczniejsza forma walki narodowej. Patriotyzm Dmowski zdefiniował jako „stosunek moralny jednostki do społeczeństwa: uznanie go jest koniecznością na pewnym stopniu rozwoju moralnego, a odrzucenie świadczy o moralnej niedojrzałości lub upadku. W zwykłych warunkach naród wytwarza siłę w postaci organizacji państwowej, narzucającą obowiązki obywatelskie tym, którzy dobrowolnie ich uznać nie chcą; my tej siły nie posiadamy i dlatego tak często spotykamy się u siebie z jawnym wypowiadaniem służby ojczyźnie; ale dlatego tym bardziej dążyć musimy do wytworzenia siły moralnej, dość wielkiej, by mogła wywierać skuteczny przymus”.

Dmowski negatywnie oceniał system kształcenia na ziemiach polskich. Wzywał do porzucenia biernego gromadzenia wiedzy na rzecz kształtowania zdolności praktycznych: „ludzie (…) u nas umieją się uczyć tylko z książki. Z życia zdolni są, i to nie zawsze, brać tylko fakty, będące wyraźną ilustracją tego, czego się z książki nauczyli. Poza tym zaś nie umieją ani spostrzegać, ani wyciągać wniosków z tego, co widzą”. Krytykował panujący w warstwach zamożnych demoralizujący system wychowawczy „wynikający z filozofii biernego bezwzględnie używania życia”, który prowadzi do kształtowania oportunistów, karierowiczów dbających jedynie o własną przyszłość materialną, hedonistów. W zamian na łamach Myśli… postulował, aby w młodych pokoleniach kształtować odwagę do życia samodzielnego, energię, inicjatywę, żeby formować ludzi uczciwie umiejących brać z życia, co im się należy, a nie czekających, aż im będzie dane. „Zdolności, które wyrabiamy w dzieciach – pisał w dalszej części swojego dzieła – wiadomości, jakie im dajemy i jakie one później dorastając same w duchu ogólnego kierunku zdobywają, w połowie nawet nie mają żadnej wartości w życiu realnym. Wychowanie umysłowe u nas robi takie wrażenie, jakby nauka miała służyć tylko do ozdobienia życia, którego istota bez niej się tworzy”.

Pomnik Romana Dmowskiego w Warszawie / Fot. Wikipedia
Pomnik Romana Dmowskiego w Warszawie / Fot. Wikipedia

Przez taki typ wychowania, zdaniem autora Myśli nowoczesnego Polaka, jesteśmy jednym z najgorzej wychowanych narodów w Europie. Zaznaczył, że mamy dużo ludzi zdolnych, a mało uzdolnionych, a także – mimo że jesteśmy „mili w towarzystwie” – nie potrafimy postępować z ludźmi tam, gdzie w grę wchodzą interesy. Wyżej wspomniane defekty systemu kształcenia Polaków wynikały z bierności, którą Dmowski uznał za podstawową i główną wadę Polaków. Tezy dotyczące polskiej szkoły, jakie zawarł w Myślach…, powtarzał już w wolnej Polsce. W trosce o los młodego pokolenia Polaków ubolewał, iż młodzież jest źle przygotowywana do dorosłego życia. Szkoły (w tym wyższe) kształcą młodzież na pracowników umysłowych, których w Polsce jest w nadmiarze, a kolejne rzesze absolwentów zasilą szeregi bezrobotnych. Szkoły powinny wychowywać młodzież na ludzi umiejących znaleźć sobie miejsce pracy. „Szkoła (…) jest niesłychanie tandetna, że młodzież wychodzi z niej ze śmietnikiem w głowie”, nieprzygotowana ani do studiów, ani do pracy zawodowej.

Dmowski był zdecydowanym przeciwnikiem pajdokracji, czyli aktywnego uczestniczenia młodych, jeszcze nieuformowanych osób w bieżącym życiu politycznym. Wskazywał, iż mocne zaangażowanie się młodzieży w bieżącą, trudną politykę i zderzenie się młodzieńczego entuzjazmu z surowymi i bezwzględnymi realiami gry politycznej kończy się wypaleniem, porzuceniem ideałów na rzecz pragmatyzmu bądź obecnej w życiu politycznym patologii (łapówkarstwo, prywata, kolesiostwo), a także utratą samodzielności intelektualnej. Zdaniem Dmowskiego młodzież powinna być bezpartyjna, a zagadnienia polityczne rozpatrywać z szerokiego, teoretycznego punktu widzenia – „bo każde pokolenie dostarczy mu pewnej liczby ludzi świeżych, samoistnych, niezależnie myślących, którzy wniosą nowe pierwiastki w życie, posuwając je o krok naprzód”. Uznał, iż nie wolno wykorzystywać dzieci do działań o charakterze politycznym, m.in. dlatego, że takie działanie ma charakter antypedagogiczny, rozluźnia dyscyplinę.

 

Dr Rafał Dobrowolski/kw