Home / Opinie | Felietony / Z historią za pan brat

Z historią za pan brat

Zaledwie co szósty Polak przyznaje, że w jego rodzinie zachowywane są tradycje domowe. Prawie dwie trzecie twierdzi, że w ich rodzinach ich się nie kultywuje. Czy polska rodzina przestała pełnić funkcję przekazu tradycji?

Kiedy trzy lata temu Muzeum Powstania Warszawskiego ogłosiło akcję zbierania pamiątek, do drzwi tworzącego się muzeum ustawiały się kolejki. Powstańcy i ich spadkobiercy pod pachą nieśli zawiniątka z rodzinnymi zdjęciami, w teczkach – poukładane stare dokumenty, czasem powstańczą opaskę dziadka lub ojca albo wojskowe odznaczenie, które w szufladzie starej komody miało jeszcze swoje miejsce, ale już w nowym regale z IKEI – nie.

Ze łzami w oczach 70-80. latkowie żegnali się z ostatnimi świadectwami swojej młodości i pięknych ideałów, które współcześnie straciły entuzjastów. – Komu mam to zostawić? Młodzi już tego nie chcą – mówiła staruszka, oddając „w ręce” Muzeum plik pożółkłych dokumentów, kenkartę matki i dokumenty ojca.

Dwuletnia zbiórka przyniosła 16 tys. pamiątek. Blisko dwa tysiące darczyńców uznało, że warszawskie Muzeum przy ul. Grzybowskiej dla ich przeszłości będzie lepszym miejscem, niż ich rodzinny dom. A przecież zbiórka trwa nadal.

>Naród bohaterów

Z danych przedstawionych na 12. Ogólnopolskim Zjeździe Socjologicznym, ok. 40 proc. Polaków miało lub ma w rodzinie kogoś, kto brał udział w ważnych wydarzeniach historycznych. W rodzinach, w których często rozmawia się o ich dziejach, znacznie częściej niż w pozostałych można spotkać osoby, które – zdaniem ankietowanych przez CBOS w 2000 r. – brały udział w ważnych wydarzeniach historycznych (48 proc.). W rodzinach, w których na temat historii rodziny w ogóle się nie rozmawia, odsetek ten jest znacznie niższy (16 proc.).


Coraz więcej polskich rodzin chce pielęgnować rodzinne tradycje
Fot. Tomasz Gołąb

Mamy więc poczucie uczestniczenia w wydarzeniach historycznych. A jak ich nie mamy, to szukamy jak Przemysław Gosiewski, który uważa się za potomka hetmana polnego litewskiego Wincentego Korwina Gosiewskiego. Mimo, że – jak zwracają uwagę autorzy Wikipedii – jest to mało prawdopodobne, gdyż według źródeł historycznych syn hetmana Bogusław wybrał karierę duchowną (został biskupem smoleńskim) i nie miał potomstwa.

Polacy chętniej niż kiedyś szukają własnych korzeni. Tworzą tablice genealogiczne obejmujące bezpośrednich przodków, zarówno po mieczu (w linii męskiej), jak i po kądzieli (w linii żeńskiej), choć prowadzenie badań genealogicznych to zasadniczo praca dla naukowca – historyka, etnologa czy archeologa.

Jak daleko w przeszłość sięgają próby odkrywania rodzinnych dziejów? Badani najczęściej twierdzą, że udało się ustalić personalia pokolenia pradziadków (38 proc.). Niemal jedna trzecia respondentów deklaruje, że takie przedsięwzięcie z r e a l i z o w a n o aż do pokolenia prapradziadków, a dalsze 13 proc. – że sięgnięto do jeszcze bardziej odległych czasów z życia rodziny.

Szukając początku

W maju 1993 r. rozpoczęło działalność Warszawskie Towarzystwo Genealogiczne skupiające genealogów – amatorów w większości pochodzących z rodzin szlachecko – ziemiańskich. Z okazji dziesięciolecia WTG w klubie „Civitas Christiana” w maju 2003 r. zorganizowana została wystawa prac genealogicznych członków Towarzystwa. Następna, pt. “Rodowody Warszawiaków” miała miejsce w Domu Polonii w Warszawie w czerwcu 2003 r.


Coraz więcej polskich rodzin chce pielęgnować rodzinne tradycje
Fot. Tomasz Gołąb

WTG zrzesza ponad 120 członków: przeważnie pochodzenia szlacheckiego. Na comiesięcznych zebraniach prezentują wyniki badań: interesuje ich udział przodków w walkach narodowowyzwoleńczych, sztuce, nauce, polityce… Zbierają informacje o kolejnych siedzibach rodzin, o ich przemieszczeniach na przestrzeni wieków, o stanie posiadania, o piastowanych przez przodków urzędach. Kultywowane są patriotyczne tradycje rodzinne. Członkowie WTG sprawdzają zgodność swych sag rodowych z faktami. Niektórzy doprowadzili swoje rodowody aż… do XV w.

– Poznawanie rodzinnej historii jest często ciekawsze i bardziej e m o c j o n u j ą c e niż zgłębianie historii powszechnej – w końcu dotyczy ona bezpośrednio nas samych. Do odkrywania rodzinnych korzeni, dawnych losów przodków skłaniają różnego rodzaju motywacje – począwszy od pragmatycznych, które są ukierunkowane na jakieś korzyści materialne lub gratyfikacje niematerialne (np. ustalenie pochodzenia społecznego podwyższającego status w danej grupie), wewnętrzną potrzebę dowartościowania się poprzez odkrywanie doniosłych dokonań przodków, a skończywszy na czystej ciekawości poznawczej – zauważa Michał Feliksiak, autor opracowania innego badania, przeprowadzonego przez CBOS w kwietniu 2007 r.

Dziadku, opowiedz mi…

61 proc. respondentów Centrum Badania Opinii Społecznej w 2000 r. deklarowała, że w ich rodzinach rozmawia się o losach dziadków, rodziców czy dalszych krewnych, w tym 17 proc. oceniło, iż rozmowy takie prowadzone są często, a 44 proc. – że od czasu do czasu. Niespełna jedna piąta ankietowanych twierdziła, iż w ich rodzinach rzadko rozmawia się o historii rodziny, tyle samo – że w ogóle nie porusza się takich spraw.

Fakty z historii rodziny, o których najczęściej się rozmawia, to zdarzenia i przeżycia związane z okresem II wojny światowej. Na drugim miejscu znalazły się wydarzenia i sprawy odnoszące się do kwestii rodzinnych i losów członków rodziny (niezależne od wydarzeń historycznych), na trzecim zaś wspomnienia o warunkach życia i sytuacji materialnej rodziny w przeszłości.

Aptekarz, organista, kolejarz? Aż 66 proc. z nas potrafi określić zawód lub zajęcie dziadków ze strony ojca i ze strony matki. Tylko co dziesiąty respondent nie wie, kim byli. Ale gdy zapytać o pokolenie pradziadków, nic nie powie aż dwie trzecie z nas.

Niespełna dwie piąte respondentów (38 proc.) deklaruje, że w ich rodzinach przechowywane są pamiątki rodzinne. Jakie? Najczęściej są to zbiory fotografii – ma je ośmiu na dziesięciu Polaków.

– Przeglądając rodzinne albumy uświadamiamy sobie związki, jakie łączą nas z innymi członkami rodziny: postrzegamy swoje miejsce w tym układzie społecznych powiązań i zależności, określamy swoją tożsamość, poznajemy różne wzory osobowe. Wówczas zwykle zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy sami – są inni członkowie rodziny związani z nami dziedzictwem społecznym i biologicznym – dodaje Włodzimierz Derczyński, autor opracowania badań CBOS z 2000 r.

W kwietniu tego roku na pytanie CBOS o to, czy ktoś w rodzinie próbował odtworzyć jej drzewo genealogiczne lub opisywał rodzinne dzieje, twierdzącej odpowiedzi udzieliło 27 proc. badanych. 69 proc. odpowiedziało przecząco. Ciekawe, że aż 41 proc. ankietowanych, którzy deklarują, iż oni sami lub członkowie ich rodzin podejmowali tego typu próby odkrywania historii rodzinnej ma mniej niż 24 lata.

Rzeczy, które pamiętają

Mogłoby się wydawać, że zainteresowanie – choćby niewielkie – historią własnej rodziny, losami rodziców, dziadków czy innych krewnych jest powszechne. Okazuje się jednak, że choć w większości domów respondentów CBOS rozmawiało się lub rozmawia o tym, to na ogół jedynie od czasu do czasu lub raczej rzadko. W co piątej rodzinie w ogóle nie porusza się takich spraw. Tylko co szósty respondent (17 proc.) deklaruje, że rozmowy o historii rodziny są częste.

– Może to wynikać zarówno z wymierania osób, których losy naznaczyły wydarzenia historyczne związane z II wojną światową i jej następstwami, jak i ze zmian w funkcjonowaniu współczesnych rodzin, stwarzających mniej okazji do takich rozmów. Wprawdzie zmiany ustrojowe, a także problem odzyskiwania utraconych przez rodziny dóbr (reprywatyzacji) wydają się pobudzać zainteresowania przeszłością i losami rodzin, ale dotyczą one dość wąskich kręgów społecznych, mogą więc nie wpływać w istotny sposób na zainteresowania historią własnej rodziny w skali całego społeczeństwa – ocenia Włodzimierz Derczyński.

Stosunkowo wielu ankietowanych deklaruje, że ich wiedza o rodzinie sięga czasów młodości rodziców i dziadków, a co siedemnasty (6 proc.) – że nawet jeszcze bardziej odległej przeszłości. Tylko co piąty respondent nic nie wie o wcześniejszej historii rodziny – pamięta jedynie to, czego sam był świadkiem lub w czym brał udział.

Ponad połowa ankietowanych (52 proc.) nie ma żadnych rodzinnych pamiątek, a w rodzinie co dwunastego respondenta kiedyś były takie pamiątki, ale obecnie ich nie ma. Ciekawe, że do posiadania rodzinnych pamiątek dwukrotnie częściej przyznają się osoby najmłodsze, do 24. roku życia.

– Być może wśród najmłodszych większe też są dążenia do poznania swoich korzeni, genealogii rodziny, a zainteresowania tego rodzaju może pobudzać szkoła – komentuje autor opracowania z 2000 r.

Znacznie rzadziej badania wskazują na pamiątki wojskowe, takie jak medale, elementy wojskowego umundurowania (17 proc.), obrazy (14 proc.), drobne przedmioty osobistego użytku, np. zegarki, okulary, torebki (14 proc.). Co dziewiąty dorosły posiadający pamiątki rodzinne przechowuje dokumenty urzędowe z przeszłości, tyle samo osób – pamiątkowe przedmioty codziennego użytku, np. narzędzia, które służyły członkom rodziny.

Bez zwyczajów i korzeni

Większość społeczeństwa nie kontynuuje żadnych tradycji charakterystycznych dla danej rodziny. Niemniej trzy czwarte uważa, że kultywowanie rodzinnych zwyczajów i ich przekazywanie jest istotne.

Badani, którzy wskazują, że w ich rodzinie kultywuje się jakieś zwyczaje lub tradycje najczęściej podają jako przykład obchodzenie świąt religijnych (61 proc.), w tym przede wszystkim Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Więcej niż jedna czwarta ankietowanych (29 proc.) wymienia również pewne formy zachowań, które towarzyszą świętowaniu, np. spędzanie wigilii u najstarszej osoby w rodzinie, przygotowywanie określonych potraw świątecznych. Co siódmy respondent CBOS (15 proc.) wymienia rozmaite uroczystości o charakterze świeckim, czyli obchodzenie urodzin, imienin, jubileuszy i rocznic. Co jedenasty (9 proc.) przyznaje, że w rodzinie kultywuje się określone zwyczaje kulinarne, tj. przygotowuje się pewne potrawy specyficzne dla tej rodziny; padały tu odpowiedzi takie, jak tradycyjna kuchnia polska, kuchnia staropolska lub po prostu nazwa określonej potrawy, która często gości na rodzinnym stole. Ogólnie motywy związane z jedzeniem są dość znamienne i często wymieniane także przy opisywaniu zwyczajów świątecznych i spotkań okolicznościowych. Mniejsze grupy badanych wymieniają różnego rodzaju spotkania rodzinne, zloty, zjazdy (8 proc.), pewne formy spędzania wolnego czasu w gronie najbliższych osób, np. niedzielne obiady, wspólna kolacja w konkretnym dniu tygodnia (6 proc.). Sporadycznie mówiono o zwyczajach, które zaliczyliśmy do kategorii działań o charakterze artystycznym, np. granie na instrumentach, muzykowanie, śpiewanie wraz z rodziną (2 proc.), czy też takiej tradycji, jak przekazywanie pamiątek kolejnym pokoleniom oraz nadawanie dzieciom imion (2 proc.).

Większość Polaków (61 proc.) interesuje się historią swojej rodziny, jej przeszłymi losami, w tym prawie co czwarty (23 proc.) deklaruje to w sposób zdecydowany.

Ponad połowa respondentów (58 proc.) często albo od czasu do czasu rozmawia w gronie rodzinnym o dziejach przodków, prawie jedna trzecia (30 proc.) rzadko porusza te kwestie. Co dziewiąty Polak (11 proc.) wcale nie rozmawia na takie tematy.

Stosunkowo niewiele osób ma wiedzę o swoich pradziadkach (11 proc.) i dalszych przodkach (3 proc.). Dwie piąte ankietowanych (39 proc.) wie, jak żyli ich dziadkowie, jedna trzecia zaś (32 proc.) zna jedynie fakty z życia rodziców.

Ponad jedna trzecia dorosłych (35 proc.) potrafi dokładnie określić pochodzenie swojej rodziny. Ponad dwie piąte (44 proc.) mniej więcej wie, skąd pochodzi ich rodzina. Co ósmy Polak (12 proc.) przyznaje, że nie ma takiej wiedzy.

Zaledwie 15 proc. ankietowanych przyznaje, że w ich rodzinach zachowywane są pewne zwyczaje, tradycje domowe. Zbliżona liczebnie grupa (13 proc.) deklaruje, że kiedyś je kultywowano, ale obecnie nie. Prawie dwie trzecie badanych (65 proc.) twierdzi, że w ich rodzinach nie ma takich zwyczajów.

Źródło: badanie CBOS, kwiecień 2007 r.

Tomasz Gołąb

Artykuł ukazał się w numerze 10/2007.

Dodaj komentarz