Home / Historia / Z Sybiru do karmelu

Z Sybiru do karmelu

Powstaniec – Sybirak – zakonnik. Te trzy słowa najlepiej charakteryzują postać św. Rafała Kalinowskiego, którego życie bardzo wiąże się z historią dziewiętnastowiecznej Polski.

 

Dobrzy ludzie są podobni do czystego powietrza: oddycha się nim, chociaż się go nie widzi” – mówił św. Rafał Kalinowski. I taki właśnie był: dobry, pokorny, bohaterski i przez dużą część życia ukryty za klauzurą klasztorów karmelitańskich.

Zanim jednak tam trafił, jego świętość kształtowała się w życiu świeckim. Urodził się w Wilnie w 1835 r. w bardzo pobożnej, wielodzietnej rodzinie. Na chrzcie otrzymał imię Józef ( Rafał to jego zakonne imię ). Ojciec był profesorem matematyki. Józef studiował w Instytucie Szlacheckim Wileńskim, a potem w Akademii Inżynierii Wojskowej w Petersburgu, gdzie uzyskał tytuł inżyniera i stopień porucznika. Współpracował w projektowaniu linii kolejowej Kursk–Kijów–Odessa.

Powstaniec

Z czasem, niestety, załamała się jego wiara wyniesiona z domu rodzinnego. Nie umiał ustabilizować swojego życia, przez dłuższy czas zastanawiał się nad swoim powołaniem. Poszukiwał towarzyszki życia, ale w 1860 r. ostatecznie zrezygnował z tego zamiaru. Nie zamknął się jednak w sobie, ale postanowił uczynić coś wartościowego dla drugiego człowieka i Ojczyzny. Dlatego w 1863 r., kiedy wybuchło powstanie styczniowe, zwolnił się z wojska rosyjskiego i przyjął obowiązki ministra wojny w rejonie Wilna.

Po upadku powstania władze carskie surowo go ukarały. Został aresztowany i osadzony w więzieniu. W wyniku procesu skazano go na karę śmierci. Jednak jeszcze przed uwięzieniem Kalinowski nawrócił się w sakramencie pokuty po dziesięcioletniej przerwie. W więzieniu otaczała go już atmosfera świętości. Wskutek interwencji krewnych i przyjaciół władze carskie zamieniły mu wyrok śmierci na dziesięcioletnią katorgę na Syberii. Pewnie obawiano się także, że gdyby wyrok śmierci wykonano, Polacy mogliby uważać Józefa Kalinowskiego za męczennika i świętego.

Sybirak

Na zesłanie zabrał ze sobą jedynie krucyfiks, księgę Ewangelii oraz słynne dziełko „O naśladowaniu Chrystusa”. Cierpiał straszliwie, co zaowocowało m.in. tym, że po pewnym czasie poprosił krewnych z Wilna, aby przysłali mu jeszcze Stary Testament, bo chciał rozważać Księgę Hioba. Modlitwa była dla niego najwyższą wartością. Pisał: „Świat wszystkiego mnie może pozbawić, ale zawsze zostanie jedna kryjówka dla niego niedostępna: modlitwa, w niej da się streścić przeszłość, teraźniejszość i przyszłość w postaci nadziei”.


Św. Rafał Kalinowski

Na zesłaniu stał się autorytetem moralnym i duchową podporą dla zesłańców, którzy do swej zesłańczej litanii modlitw dodali wezwanie: „poprzez modlitwy Józefa Kalinowskiego – wybaw nas Panie”. Po ciężkich robotach, zmianach kolejnych miejsc zsyłki Kalinowski powrócił do kraju w 1874 r. Przez 3 lata był wychowawcą Augusta Czartoryskiego. W pracy wychowawczej wpłynął na formację duchową swojego ucznia, tak że młody książę August odkrył w sobie powołanie kapłańskie i zakonne – w 1877 r. wstąpił do salezjanów.

\

Zakonnik

Natomiast sam Józef Kalinowski wstąpił do nowicjatu karmelitów bosych w Grazu w Austrii. Powołanie kapłańsko – zakonne nosił w sobie od dawna. Ktoś powiedział, że Kalinowski już będąc na Syberii był kapłanem, świadkiem Chrystusa, który mniej słowem, a więcej przykładem przypominał współtowarzyszom wygnania, że istnieje inne życie niż ziemskie.

W zakonie przeżył 30 lat. Pełnił rozmaite urzędy, uczestniczył wiernie w aktach życia wspólnotowego, wprowadzał w tajniki życia zakonnego młodszych współbraci. Przez współczesnych był nazywany męczennikiem – apostołem konfesjonału. Spowiadanie łączył z posługą kierownika duchowego. Stał się faktycznym odnowicielem męskiego Karmelu Terezjańskiego w Polsce.

Zmarł 15 listopada 1907 r. w klasztorze karmelitów bosych w Wadowicach, który założył i którego był wtedy przeorem. Został pochowany na cmentarzu przy innym klasztorze karmelitańskim w Czernej koło Krakowa.

Za życia i po śmierci cieszył się wielką sławą świętości. Jego proces beatyfikacyjny postępował więc szybko. W 1983 r. Jan Paweł II beatyfikował Rafała Kalinowskiego, a w 1991 r. kanonizował.

„Rafał Kalinowski, kontemplatyk w czynie, jawi się dziś w nowej, niełatwej rzeczywistości naszej ojczyzny, jako patron i orędownik, ukazujący swym życiem ogromne wartości duchowe, umysłowe i etyczne. Żył w czasach o wiele trudniejszych niż nasze: w szkole nie mógł się uczyć w języku ojczystym, na ulicach swego miasta od dziecka widział wojskowe oddziały zaborcy, jego gimnazjum znajdowało się naprzeciw klasztoru zamienionego na więzienie polityczne, z którego wychodziło się albo na szubienicę albo na Sybir” – napisał w jednym z artykułów o. Szczepan Praśkiewicz OCD.

Trudne czasy wymagają mocnych ludzi. Rafał Kalinowski z pewnością należał do mocnych, szczególnie duchem. Skąd jednak czerpał siły? Sam wyjaśnił, że „w ucieczce do sakramentów świętych i w modlitwie”.

Piotr Chmieliński

Artykuł ukazał się w numerze 11/2006.

Dodaj komentarz