Home / Wiara Wspólnota Kościół / Zadziw się jeszcze raz Bożym Narodzeniem

Zadziw się jeszcze raz Bożym Narodzeniem

Tajemnica Bożego Narodzenia z każdym rokiem odsłania się dla coraz to nowych pokoleń ludzi. Dla jednych jest odkryciem i pierwszym spotkaniem, dla innych zaproszeniem, by wejść w jej głębię. Co roku przeżywamy święta. Wszystkie elementy z nimi związane zdają się być nam dobrze znane, ale przecież za każdym razem wchodzimy w te dni z innym bagażem przeżyć i doświadczeń.

Grudzień przynosi coraz krótsze dni, jak gdyby chciał nas zaprosić do częstszego wpatrywania się w rozgwieżdżone niebo. Pośród milionów gwiazd szukamy tej jednej, oznajmiającej początek wigilijnego wieczoru. Przypomina ona Gwiazdę Betlejemską, zwiastującą mędrcom szukającym prawdy narodziny nowego króla, który zapanuje nad judejską krainą. Króla, który zgodnie z dawnymi obietnicami proroków złamie jarzmo niewoli i przyniesie pokój oraz dobro. Odnaleźli Go, spotykając ledwie co zrodzone Dziecko.

Maryja – Jego Matka i św. Józef – Opiekun w niczym nie przypominali rodziców władcy, nie było też królewskiego pałacu, a jednak to Dziecko zmieniło bieg losów świata. Przyniosło mu zbawienie. Nic dziwnego, że Jego narodzenie uznano za punkt wyznaczający nową epokę. To nic, że starożytni historycy pomylili się o kilka lat. Nie czas, ale wydarzenie jest tu najważniejsze. Pojawił się Ten, którego życie stało się przełomem w ludzkich dziejach. On rozproszył mroki grzechu i śmierci, jakie ogarnęły potomków Adama i Ewy w chwili, gdy odeszli od Boga, porzucając Jego przykazania.

To dlatego ich potomkowie rodzili się z piętnem winy i skazą lęku o życie. Jedyną nadzieją była obietnica odkupienia, przemiany życia. Kolejne pokolenia wsłuchiwały się w jej głos rozbrzmiewający słowami proroków. Oni przekazywali dalsze obietnice. Zapowiadali czas łaski, przyjście Potomka Dawidowego i Jego narodziny z dziewicy. Każde proroctwo stanowiło cząstkę wielkiego orędzia zbawienia. Były jak kolejne gwiazdy rozświetlające ciemności nocy. Zapalały się jedne po drugiej, aż przyszła ta jedyna i oczekiwana, płonąca promiennym światłem, które rozbłysło w noc narodzenia Jezusa Chrystusa. Ona oznajmiała, że Bóg spełnił to, co obiecał. Skończyły się wieki oczekiwania. Rozpoczął się czas zbawienia. Ludzkim oczom ukazała się miłość Boga, który „tak umiłował świat, że zesłał swego Syna, aby każdy kto w niego wierzy, miał życie wieczne” (por. J 3,16). Pojawiła się ta miłość, o której św. Jan napisał, iż „usuwa wszelki lęk” (por. 1 J 4,18). Dzięki niej człowiek obawiający się Boga i oddalony od Niego odkrywa Jego bliskość i czułość. Spoglądając na Syna Bożego, który stał się Człowiekiem – jednym z nas, zaczyna kierować swą myśl ku Jego Ojcu. Odkrywa w Bogu ojcowskie serce i troskliwie przygarniające ramiona.

Grota Betlejemska wraz ze znajdującym się w niej Dzieciątkiem przypomina słowa, które niegdyś Bóg wyrzekł o swoim narodzie ustami proroka Ozeasza: Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem (Oz 11,1a), Ja uczyłem chodzić Efraima(Oz 11,3a), Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go (Oz 11,4b). Bóg w noc betlejemską ukazuje miłość, którą kocha człowieka. To ją chce mu ofiarować, bo pragnie każdego z nas prowadzić przez życie jak ojciec wychowujący dziecko. Pochyla się nad nami, aby w naszych sercach zaszczepić Jego miłość, tę, z której nas stworzył i powołał do wiecznego istnienia. Wraz z narodzeniem Jezusa ludzie otrzymali dar, którego nie można w żaden sposób zdobyć o własnych siłach, którego nikt i nic poza Bogiem nie może ofiarować. Tym darem jest życie samego Boga.

Może dlatego Kościół wybrał na upamiętnienie Bożego Narodzenia szczególny dzień, który następuje po zimowym przesileniu, gdy noc staje się najdłuższa i zdaje się górować nad dniem. Przez kolejne dni może się wydawać, że ciemność przeniknie całe ludzkie życie. Zaraz potem zmienia się kolej rzeczy. Zaczyna przybywać światła, mrok ustępuje, a przybliża się jasność. Przyroda zdaje się tym samym opowiadać o tajemniczych zdarzeniach, jakie rozegrały się w chwili narodzin Zbawiciela. Teraz, w czasie gdy fala zła zaczyna się coraz mocniej rozlewać wokół nas i przemoc zdaje się brać górę nad ludzkim życiem, Boże Narodzenie wnosi w nasze serca nadzieję, że i dziś przychodzi Ten, który ma moc wyzwolić ludzkie życie z sideł nieprawości i poprowadzić je w dobrym kierunku.

Ale narodziny Jezusa to nie tylko czas przełomu, przesłanie o spełnionych obietnicach. Mędrcy nie zadowolili się odkryciem gwiazdy oznajmiającej narodziny nowego króla i rozpoczęli poszukiwania. Zaryzykowali podjęcie trudu. Zdobyli się na wysiłek. Wyruszyli w drogę i poszli w nieznane. Chcieli, by doszło do spotkania z Tym, którego początek życia zwiastował nową epokę i nie zawiedli się – dane im było spotkać Boga.

I dziś tajemnica Bożego Narodzenia z każdym rokiem odsłania się dla coraz to nowych pokoleń ludzi. Dla jednych jest odkryciem i pierwszym spotkaniem, dla innych zaproszeniem, by wejść w jej głębię. Co roku przeżywamy święta. Wszystkie elementy z nimi związane zdają się być nam dobrze znane, ale przecież za każdym razem wchodzimy w te dni z innym bagażem przeżyć i doświadczeń. Niesiemy nowe pytania domagające się odpowiedzi i sprawy, które trzeba rozwiązać. Przeżywając te święta, warto też postawić sobie pytanie, czy są one spotkaniem? I nie chodzi tylko o naszych bliskich, rodzinę czy znajomych; o wspólne zasiadanie do stołu i kolędowanie zwieńczone Pasterką. Jest puste miejsce, które powinno być wypełnione. Tyle razy je szykujemy, choć myślimy, że nikt nie przyszedł. A może to my nic nie zauważyliśmy? Przychodzącego zakryły rozliczne tradycje i przyzwyczajenia. Już za nikim nie tęsknimy. Tymczasem święta Bożego Narodzenia zapraszają nas do poszukiwania Boga, który objawił się w Jezusie Chrystusie. Wigilijna noc zadaje pytanie, czy to On wypełnia puste miejsca w naszym życiu. Szukając, postawmy sobie pytanie inaczej: czy otworzyliśmy przed Nim drzwi naszego serca?

A jak można to uczynić? W odpowiedzi sięgnijmy do fragmentu Ewangelii według św. Łukasza, który opisuje spotkanie pasterzy z nowo narodzonym Jezusem (Łk 2,1-20). Ewangelista zaczyna swą opowieść od podania okoliczności narodzin Syna Bożego. Wspomina wpierw o czasie tego wydarzenia. Łączy je ze spisem ludności, który zarządził w swym państwie cezar August. Potem mówi o trudnych warunkach – dla Świętej Rodziny nie było miejsca w gospodzie, dlatego nowo narodzone Dziecko złożono do żłobu.

Te wzmianki podpowiadają, byśmy uważnie spojrzeli na to, co składa się na nasze życie, na kolejne lata, które przeżywaliśmy. Wydarzenia, jakie stały się naszym udziałem, miejsce, w którym żyjemy, nasza praca, rodzina i otaczający nas świat – to przez nie Bóg wchodzi w nasze życie, we wszystko, co tworzy codzienność każdego z nas. Nie trzeba szukać nadzwyczajnych doświadczeń ani przeżyć. Każda chwila, każdy moment naszego dnia jest naznaczony Jego obecnością. Czas świąt Bożego Narodzenia jest jedynie przypomnieniem tej prawdy. Te dni zdają się mówić: Spójrz, oto Bóg przychodzi, aby towarzyszyć ci w twoim życiu, iść przez nie razem z tobą. On chce ciebie poprowadzić. Pragnie pokierować każdą chwilą twego czasu, by służył twemu dobru. Czy chcesz pozwolić Mu na to? Jeśli tak, to wpierw uprzytomnij sobie, że On jest. Jest na wyciągnięcie ręki. Ale czy to, co wydarzyło się w twoim życiu: słabości i upadki, nie stanowi przeszkody? Spojrzyj jeszcze raz na żłób. On stał się kolebką Bożego Syna. Dla Boga bowiem nie ma nic odrażającego w naszym życiu. Ważne jest jedynie to, byśmy otworzyli przed Nim nasze wnętrze, to znaczy wypowiedzieli całą prawdę o nas samych. Tę mówiącą o najpiękniejszych chwilach, jakich doświadczyliśmy, jak i o tych, o których wolelibyśmy nigdy nie mówić i skryć je w mroku zapomnienia. Potem pozwólmy Mu, by On przemieniał nasze życie. Umacniał to, co dobre, i oczyszczał z tego, co złe. Pierwszym krokiem jest uznanie Jego obecności i zgoda na to, by nas prowadził. Co mamy uczynić dalej? Jak Bóg może nas prowadzić?

Odpowiedź znajdziemy w następnej scenie. Mówi ona o pasterzach. Pośród nocy usłyszeli wezwanie przekazane przez aniołów, by poszli do Betlejem, gdyż tam narodził się Zbawiciel. Zrobili dokładnie to, co usłyszeli. Drugi krok to słowo Boga. To spisane na kartach Biblii i to głoszone przez Kościół. Ono jest wezwaniem, przez nie Bóg kieruje naszym życiem. Ważne jest, by je usłyszeć, a potem odnieść do swojego życia i wypełnić. Tak odnajdziemy Boga i poznamy Jego działanie. Jak zapisał św. Jan: Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (J 1,14a) i tym […] którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi (J 1,12 a).

ks. dr Krzysztof Kowalik

mk