Home / Rozmaitości / Zagłębie nie tylko węglowe

Zagłębie nie tylko węglowe

W Wałbrzychu żyje się niełatwo. Za Niemców było to bogate miasto przemysłowe, które w czasie wojny nie było zniszczone. W okresie PRL nic tu prawie nie robiono. Jak węgiel się skończył, skończyły się i dobre czasy dla miasta. Powstały wielkie zaniedbania w sferze społecznej, ale i w infrastrukturze.

Bezrobocie największym nieszczęściem

Po zamknięciu zagłębia węglowego największym nieszczęściem miasta stało się bezrobocie. Powstała co prawda specjalna strefa ekonomiczna, ale niewielu wałbrzyszan znajduje tu pracę. Są uważani za górników, którzy poza fedrowaniem niewiele więcej potrafią. Miejscowe władze próbują uruchamiać prace interwencyjne, ale nie cieszą się one wielkim powodzeniem, bo są marnie płatne. Ludzie idą więc do bieda-szybów, gdzie są znowu wykorzystywani przez mafie, które zwietrzyły tu interes.

Ogromne jest bezrobocie wśród młodzieży. Młodzi kończą szkoły, są nieźle wykształceni, ale pracy tu dla nich nie ma. Zatrudniani są jako stażyści i po 10. miesięcznym stażu, zwalniani. Wyjeżdżają więc do pracy w Anglii, Irlandii, bądź do Wrocławia. Ci co zostają nie mają szans na życiową karierę, powiększają rzesze wykluczonych społecznie, alkoholików.

Nie ma pomysłu na zmianę funkcji miasta. A szkoda, bo to piękne miejsce i zagłębie nie tylko węgla, ale jak się okazuje, również poetów, malarzy.

Po wojnie osiedlali się tu przeważnie górnicy wracający z Francji. Górnicze rodziny były liczne, ale dobrze sytuowane materialnie. Osiedlani tu ludzie zza Buga czuli się nie u siebie, myśleli o powrocie do Lwowa albo w swoje strony na Kresach. Teraz żyje tu już trzecie pokolenie Polaków. Zwłaszcza młodzi czują się już stąd. A i ludzie niemieckiego pochodzenia też czują się u siebie.

W porzuconą przestrzeń weszło „Civitas Christiana”

Kiedy w Wałbrzychu upadło górnictwo i przemysł ciężki, powstały tu wielkie obszary pustych przestrzeni, zarówno w wymiarze materialnym jak i duchowym. Pracą kulturalną nikt się nie zajmował. Liczne domy kultury pozamykano. Zaniknęła aktywna w latach 80. działalność KIK-u.

W tę pustą, porzuconą przestrzeń weszło środowisko „Civitas Christiana”. Udało się nam zebrać grupę ludzi zajmujących się różnymi dziedzinami twórczości kulturalnej – wspomina Anna Adamkiewicz liderka wałbrzyskiego środowiska „Civitas Christiana”. Z tymi ludźmi zaczęła organizować w lokalu przy Rynku wystawy plastyków amatorów, wieczory autorskie. Barbara Malinowska okazała się utalentowaną organizatorką wystaw plastycznych. Marian Kutek i Marta Szymala zajęli się prowadzeniem wieczorów autorskich. Ania Adamkiewicz nawiązała współpracę z miejscowymi politykami i samorządowcami.


Barbara Malinowska

Miasto malarzy i poetów Szybko okazało się, że ludziom potrzebne są spotkania z miejscowymi poetami, pisarzami. Wystawy zaś artystów amatorów przyciągały coraz większą publiczność. Barbara Malinowska wiceprzewodnicząca „Civitas Christiana” okazała się utalentowaną plastyczką i poetką. Ludzie często przychodzą podziwiać aranżacje wnętrza w jej wykonaniu. Każdej wystawie towarzyszy nowy wystrój wnętrza. To ludzi przyciąga, ciekawi. Znaleźli się też wierni słuchacze jej wierszy. Ludzie mówią, że pani Basia nikomu nie odmówi pomocy w potrzebie. Własnoręcznie ilustrowała i zdobiła zbiór wzruszających liryków „Wiersze”, w którym najwięcej jest utworów o miłości, nadziei, aniołach, modlitwie, urzeczeniu pięknem przyrody, przejęciu losem drugiego człowieka.


Anna Adamkiewicz

Stawiasz na mej drodze ludzi Którzy wyciągają rękę

Stawiasz ludzi By mnie sprawdzić Czy podołam Czy pomogę im pokonać ich udrękę Czy obrócę na bok oczy Czy odejdę dalej drogą Czy zostawię ich I może inni ludzie im pomogą Sprostać Twoim wymaganiom Kto podoła…? Mogę tylko Aż się starać Iść tą drogą W pocie czoła

I ten wiersz bodaj najpełniej wyraża postawę życiową Barbary Malinowskiej. Nie darmo ludzie mówią o niej, że nigdy nie odmówi pomocy w potrzebie. Uczestnicy jej wieczorów poetyckich mogą słuchać i słuchać poematów o aniołach.

Anna Adamkiewicz już od 20 lat prowadzi w lokalu „Civitas Christiana” przy wałbrzyskim Rynku Galerię Twórców Nieprofesjonalnych. Okazało się, że w tym pięknym mieście u podnóża gór mieszka wielu artystów amatorów. Dzięki systematycznie urządzanym im wystawom galeria zyskała prestiż na tyle, że coraz częściej wystawiają tu artyści profesjonalni. Gdy wraz z likwidacją domów kultury zaczęły znikać galerie artystów amatorów, pani Ania przygarnęła ich do galerii przy Rynku. Aleksandra Jenner, Paweł Jach, Jurek Mach, Basia Malinowska, Danka Orska, Julia Rybarczyk, artyści czescy Jiżi Keller, Jan Kosar – wymienia pani Ania, to jej dobrzy znajomi, współpracownicy, stali wystawcy w galerii przy Rynku.

Współpraca z artystami czeskimi

Pani Ania nawiązała kontakty z artystami czeskimi, organizuje im w Wałbrzychu wystawy i koncerty. Ale też w Czechach zorganizowała wystawę wałbrzyskiej grupy „Kontrast”, która zrobiła tam niemałe wrażenie. „Civitas Christiana” od początku uczestniczyło w Polsko-Czeskich Dniach Kultury Chrześcijańskiej. Organizowane były festiwale filmu czeskiego, polsko-czeskie konkursy fotograficzne. – Czescy artyści chętnie do nas przyjeżdżają i my też tam chętnie jeździmy. Rozszerza się w ten sposób transgraniczny krąg znajomości, przyjaźni. Te polsko- czeskie kontakty zaczynały się w latach 70., trwały w konspiracji w latach 80. Czechów wtedy właściwie nie znaliśmy, choć żyjemy w tych samych górach. Te polsko-czeskie kontakty służą również ewangelizacji. W Czechach sekularyzacja postąpiła wiele dalej niż u nas. Zrazu Czesi dziwili się wątkom chrześcijańskim, które my proponowaliśmy. Zrozumieli jednak, że są to wartości inspirujące. Zaczęli bywać na wspólnych nabożeństwach. Razem modliliśmy się – my katolicy, oni – ewangelicy, protestanci. Teraz w tę współpracę włączył się cały Oddział Dolnośląski „Civitas Christiana” – mówi Anna Adamkiewicz.

Kiedyś okazało się, że jest w Wałbrzychu sporo ludzi piszących do szuflady. Tym ludziom, którzy nic jeszcze nie opublikowali postanowiono w „Civitas Christiana” urządzać wieczory autorskie. Z czasem zaczęli oni przychodzić do oddziału, prosić o ocenę swej twórczości. Spotykali się tu z radą i zachętą. Każdy wieczór poetycki organizowany w klubie przy Rynku jest jednocześnie samoistnym wydarzeniem artystycznym.


Fragment ekspozycji przygotowanej przez Brabarę Malinowską

Pomoc potrzebującym

Przed paru laty Ania Adamkiewicz zauważyła, że w mieście tak dotkniętym bezrobociem potrzebne są świetlice środowiskowe dla dzieci. W lokalu „Civitas Christiana” zorganizowała taką świetlicę.

– Karmiłam dzieci z moich diet radnej. Świetlica mieściła się u nas przez kilka miesięcy. Potem przejął ją samorząd. Widać okazała się potrzebna, bo takie świetlice zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu w każdej dzielnicy. Prowadzi je przeważnie TPD – wspomina pani Ania.

Współpraca z władzami samorządowymi przybiera różne formy. W ubiegłym roku wspólnie organizowano Mszę św. w pierwszą rocznicę śmierci Jana Pawła II na stadionie na Białym Kamieniu. Barbara Malinowska przygotowała okolicznościową wystawę pt. „Cud, który trwa”, która była później eksponowana w wałbrzyskich kościołach. w uzdrowiakch Jedlina- Zdrój Szczawno-Zdrój są również organizowane spotkania autorskie. Lubianymi tam autorami są Barbara Malinowska i satyryk Zbigniew Szczubeł.

W Wałbrzychu działa niewielkie hospicjum. Pani, która je prowadzi potrzebuje finansowego wsparcia. Środowisko „Civitas Christiana” stara się to czynić w różny sposób. Ot choćby zorganizowano bal charytatywny, połączony z aukcją obrazów dzieci z organizowanych konkursów plastycznych. Dochód przekazano na hospicjum.. A dochód z aukcji obrazów w Jedlinie-Zdroju zasilił fundusz stypendialny dla biednych dzieci.

Zostawianie ludzi ich własnemu losowi jest wyjściem najgorszym, jakże często skazaniem na społeczne wykluczenie. Wiedzą o tym dobrze Anna Adamkiewicz i Barbara Malinowska. Dlatego trzeba nieraz podejmować rzeczy, zdawałoby się niepożyteczne. Wokół nich skupiają się ludzie, odnajdujący swoje powołanie. Warto więc pisać wiersze, malować obrazy, urządzać wystawy.

Jarosław Kossakowski

Artykuł ukazał się w numerze 06/2007.

Dodaj komentarz