Zagubiona Europa bez korzeni

2013/01/15

Czy można mówić o Europie Benedykta XVI? Czy program obecnego Papieża wobec naszego kontynentu nabiera jakichś specyficznych cech? Jak wpłynie na niego obecny pontyfikat? Czy przybranie imienia Benedykt – jednego z patronów Europy oznacza, że ta część świata znajduje się pod jego szczególną pieczą?

Fot. www.europarl.eu.int

Ojciec Leon Knabit, mnich tyniecki, w przedmowie do napisanej jeszcze przez kardynała Josepha Ratzingera książki „Europa Benedykta” napisał: „Warto przypomnieć w tym miejscu również słowa Jana Pawła II, odnoszące się do programu na trzecie tysiąclecie: ťTrzeba wciąż na nowo zaczynać od ChrystusaŤ. I oto staje przed nami Kościół nie Wojtyły czy Ratzingera, ale Kościół Chrystusa; Kościół prowadzony przez zastępców Tego, który powiedział o sobie: ťJam jest Drogą i Prawdą, i ŻyciemŤ”.

Taka uwaga ojca Leona jest konieczna, zwłaszcza w kontekście etykietek przyklejanych przez środowiska liberalne: papież „konserwatywny”, „pancerny” kardynał, itd. Wcześniej głosiły z zapałem godnym lepszej sprawy, że po śmierci „konserwatywnego” papieża z Polski, Watykan zezwoli na kapłaństwo kobiet, aborcję itp.

Powrót do korzeni

Istota nauczania jest ta sama. Jan Paweł II przez niemal trzy dziesiątki lat otwierał serca milionom ludzi na dobro, na mądrość Kościoła. I właśnie poprzez serca i uczucia docierał do intelektu i wpływał na zmianę postaw życiowych. Na tak przygotowany grunt padają teraz słowa jego następcy, Benedykta XVI.

Już jako papież, a wcześniej jako kardynał i prefekt Kongregacji Nauki Wiary wielokrotnie ustosunkowywał się do problemów, przed jakimi staje nasz kontynent. Głównym motywem jego nauczania jest wezwanie do ponownego odkrycia chrześcijańskich korzeni na naszym kontynencie. – Europa musi na nowo odkryć swoje chrześcijańskie korzenie, tworząc w ten sposób przestrzeń dla wartości etycznych, które są częścią jej bogactwa i utrwalonego duchowego dziedzictwa – mówił wielokrotnie. Są one nierozdzielne z jej kulturą i cywilizacją. W ostatnim czasie to dzięki politykom o mocnym zakorzenieniu w chrześcijaństwie możliwa stała się odbudowa Europy po katastrofie II wojny światowej.

Podczas ważnego spotkania z posłami Parlamentu Europejskiego z frakcji chadeckiej Papież zarysował program działania polityków. Program, który zawróciłby Europę z dryfowania na manowce do jej rzeczywistego nurtu. Wezwał ich do umieszczenia chrześcijaństwa w sercu polityki i procesów legislacyjnych Unii Europejskiej. Do przeciwstawienia się kulturze, która spycha przekonania religijne do sfery prywatności, gdyż działania takie zagrażają przyszłości demokracji. Mówił do nich: – Poprzez uznanie chrześcijańskich korzeni, Europa będzie zdolna dać swoim mieszkańcom bezpieczny drogowskaz wyborów. Umocni świadomość przynależności do wspólnej cywilizacji. Unia Europejska ubogaci się angażując w chrześcijaństwo. Zapewni jej lepszą przyszłość. Stanie się etycznym przewodnikiem, który w sposób właściwy odpowie na wyzwania globalnej ekonomii i problemy demograficzne. Zapewni rozwój, zatrudnienie, ochronę rodziny oraz jednakowe możliwości edukacji dla młodych i pomoc biednym. Wezwał także do odrzucenia modelu społeczeństwa, który narzuca pogląd, że ochronę życia chrześcijanie powinni ograniczyć tylko do siebie.

Obecny w czasie spotkania ówczesny premier Włoch Silvio Berlusconi powiedział, że „ci, którzy w Unii Europejskiej odmawiają akceptacji odniesienia do chrześcijańskich korzeni w europejskiej konstytucji nie tyle szkodzą chrześcijaństwu i przodkom, co naszym dzieciom”. – Nie chcemy, by rosły one bez historii, bez wartości i bez identyfikacji – mówił wobec papieża Benedykta XVI i europarlamentarzystów.

Unia Europejska nawiązując do swych korzeni może być tylko bogatsza, a walka z tradycją jest wyrazem niedojrzałości lub wręcz słabości. Odrzucenie dziedzictwa chrześcijańskiego stawia ją bezradną, niezdolną do sformułowania swoich racji. – Laickie nieprzejednanie jest wrogiem tolerancji i zdrowej świeckiej wizji państwa i społeczeństwa – mówił Benedykt XVI.

Nie tylko z ambony

Papież zachęca Kościół, by włączał się w debaty publiczne. Odsuwa laicki stereotyp, który imputuje, że nauczanie Kościoła powinno ograniczać się do ambony i prawd wiary. Uważa, że wystąpienia Kościoła w tych dyskusjach nie są żadną ingerencją lub przejawem nietolerancji a zmierzają do oświecenia sumień, by ludzie działali w sposób wolny i odpowiedzialny.

Kościół koncentruje się na ochronie godności człowieka. Dotyczy to zwłaszcza obrony życia w każdym stadium. Także uznania i wspierania naturalnej struktury rodziny oraz obrony prawa rodziców do wychowania swoich dzieci. Naturalna struktura rodziny to związek pomiędzy mężczyzną i kobietą oparty na małżeństwie. – Zasady te nie są prawdami wiary, chociaż z wiary otrzymują więcej światła i potwierdzenia – powiedział do europosłów Papież. – Są one wpisane w ludzką naturę i dlatego są wspólne całej ludzkości, skierowane do wszystkich ludzi, bez względu na wyznanie. Ich obrona i przypominanie jest tym bardziej konieczne, im bardziej są one kwestionowane lub błędnie rozumiane, gdyż stanowi to obrazę prawdy o osobie ludzkiej i jest raną zadaną sprawiedliwości – nawet, jeśli sprzeciwia się jakimś siłom i indywidualnym interesom.

Także obrona prawa rodziców do wychowania ich dzieci nie ma charakteru religijnego, a przynależy do natury człowieka.

Inne Niemcy

Europa, Niemcy i II wojna światowa wracają w wypowiedziach Benedykta XVI wielokrotnie. Papież pochodzi z Bawarii i doskonale zna historię Niemiec, swojej ojczyzny – jej dylematy i dramaty. A jest to państwo liczące się na europejskiej mapie i od zmiany mentalności jego mieszkańców także będzie zależał kierunek rozwoju Europy.

Już podczas spotkania z młodzieżą w Kolonii Benedykt XVI wyraził nadzieję, że świat będzie mógł zobaczyć inne Niemcy, nie tylko te naznaczone wstydliwą pamięcią rządów nazistowskich i II wojny światowej. – Podczas tych dni, dzięki Bogu, stanie się oczywiste, że były i są inne Niemcy, kraj humanizmu, kultury i ogromnych podkładów duchowych – powiedział Ojciec Święty już na lotnisku.

Zauważył też, że niektórzy młodzi Niemcy, szczególnie wielu z dawnego NRD, nie zetknęli się osobiście z Dobrą Nowiną Jezusa Chrystusa. Ale także na tradycyjnie katolickich terenach Niemiec nie zawsze udaje się przywrócić związki młodych ludźmi ze wspólnotą Kościoła. Istnieje niezrozumiałe, mówił Papież, zapominanie Boga, gdy jednocześnie frustracja i brak satysfakcji prowadzą do nowej eksplozji religii. To prowadzi, jeśli proces posunie się zbyt daleko, do traktowania jej jako produktu konsumpcyjnego. Redukując wiarę do „rynku religii” traci ona swój charakter – przestrzega – i wzywa do nie odrywania się od dziedzictwa.

Wiara dodaje skrzydeł

Benedykt XVI wzywa młodzież do mądrego wykorzystywania wolności. – Wolność nie jest prostym cieszeniem się życiem w totalnej autonomii, ale raczej życiem w kryterium prawdy i dobra, tak by samemu stać się prawdą i dobrem – mówił do kilkuset tysięcy dziewcząt i chłopców zebranych w Kolonii. Wyraził też zaniepokojenie z powodu rosnącej sekularyzacji, mimo tylu wieków istnienia wiary chrześcijańskiej i takiej bogatej tradycji. Sekularyzacja stała się ideologią. Papież przywołał przypowieść o marnotrawnym synu, dla którego „dom ojca wydał się nudny”. Dopiero później odkrył, że w porównaniu z hedonizmem jest „wolny i wielki”. Zbyt często chrześcijaństwo jest spostrzegane jako kompozycja prawd i zakazów, a nie jako coś, co dodaje skrzydeł.

Ożywienie i odnowienie chrześcijańskich korzeni jest konieczne. Religia nasza ma wiele nie odkrytych kierunków i możliwości. Tymczasem w zachodnim społeczeństwie istnieje wiele „obciążeń”, które odciągają od chrześcijaństwa. – Wierzę, że cywilizacja ze wszystkimi swoimi niebezpieczeństwami i nadziejami może wrócić do swojej wielkości tylko wtedy, gdy na nowo rozpozna źródła swojej mocy – mówił Benedykt XVI w wywiadzie dla sekcji niemieckiej Radia Watykańskiego.

Im szybciej i z większym szacunkiem zwrócić się do nich, tym lepiej. Dlatego, mimo wieków chrześcijaństwa, konieczna jest nowa ewangelizacja Europy. Ciągle brakuje refleksji, która umożliwiłaby identyfikację z jej wielką historią, dokonaniami i znaczeniem dla świata. Konieczne jest zredefiniowanie, czym jest? Jest czymś więcej niż potęgą technologiczną, ekonomiczną i polityczną? Jest nie tyle pojęciem geograficznym, co wspólnotą wiary, która jest rzeczywistym fundamentem identyfikacji i uświęceniem.


„Ci, którzy w Unii Europejskiej odmawiają akceptacji odniesienia do chrześcijańskich korzeni w europejskiej konstytucji nie tyle szkodzą chrześcijaństwu i przodkom, co naszym dzieciom” – twierdzi były premier Włoch Silvio Berlusconi
Fot. www.europarl.eu.int

Tymczasem wydaje się, że nasz kontynent zaczyna tracić na znaczeniu i upadać. Benedykt XVI porównuje obecny czas do początków upadku Imperium Rzymskiego. Konieczna jest właściwa diagnoza, by można było rozpocząć leczenie. W książce „Bez korzeni” (Without Roots: Europe, Relativism, Christianity, Islam) stawia tezę, ze Europa stoi wobec kryzysu przeżycia. Spada liczba urodzeń, a rośnie populacja islamskich imigrantów. „Kolebka chrześcijaństwa” straciła chęć życia.

Wiele instytucji i rządów europejskich działa wbrew nauce Kościoła w takich dziedzinach jak regulacja urodzeń, związki homoseksualne, prawa kobiet, eutanazja, badania genetyczne itp. Niektórzy naukowcy głowią się jak uzasadnić działania sprzeczne z naturą i prawem naturalnym, godzące w godność człowieka.

Papież Benedykt XVI wybitny teolog, sprzeciwia się relatywizacji etyki: – Zmierzamy ku dyktaturze relatywizmu, który nic nie uznaje jako ostateczne, a najwyższą wartością jest własne ego i czyjeś życzenia. Tak pojmowana wolność, która w istocie jest samowolą, może być wykorzystana źle. Żyjemy w czasie wielkich możliwości i wielkich zagrożeń – czasie wymagającym od nas wielkiej odpowiedzialności. Możliwe są zagrożenia bronią nuklearną lub biologiczną, których granic nie znamy. Mniej widocznym, ale nie mniej niepokojącym, jest zagrożenie wynikające z możliwości manipulowania człowieka nad człowiekiem. Możliwość stworzenia człowieka przez niego samego. Już nie pochodziłby od Stwórcy, a byłby tworem ludzkim. Zanikałby splendor bycia obrazem Boga i człowiek stałby się „obrazem człowieka”. Jaka byłaby jego godność?

Benedykt XVI dostrzega również w Europie zachwianie równowagi pomiędzy możliwościami technicznymi, a energią moralną człowieka, jego kondycją etyczną. Bezpieczeństwo bezwarunkowej wolności człowieka i jego godności nie zapewni żaden techniczny system kontroli. Może ono wypływać jedynie z siły moralnej człowieka. Tymczasem Europa zmierza w przeciwnym kierunku nie tylko wobec chrześcijaństwa, ale przeciw religijnej i moralnej tradycji całego humanizmu. Nowoczesna kultura stała się przeciwnością kultury. A odwoływanie się do praw człowieka, w istocie jest dyktatem silniejszego i zaprzeczeniem własnego dziedzictwa.

Żeby iść dalej trzeba wiedzieć, gdzie się jest
Daje się dzisiaj zauważyć nienawiść Europy wobec siebie i swojej wielkiej historii. Wielokulturowość zamiast ubogacać, staje się zaniechaniem i odrzucaniem tego, co nasze, własne. Problem tkwi nie tyle w zalewie islamu, o czym się nieraz pisze, a który w ocenie papieża jest wartościową propozycją duchową dla życia ludzi, ile w wymknięciu się z rąk starej Europy. Niektórzy historycy, np. amerykański uczony Bernard Lewis sądzą nawet, że wybór kard. Josepha Ratzingera na Stolicę Piotrową jest głosem Kościoła w obronie Europy i Zachodu. Przewidują oni, że pod koniec tego wieku będą one islamskie. Jeśli Zachód naprawdę chce przeżyć, musi odnaleźć swoje korzenie i czerpać z nich siłę. Żeby iść dalej, trzeba wiedzieć, gdzie się jest!

Stanisław Klimaszewski
Artykuł ukazał się w numerze 05/2006.

© Civitas Christiana 2024. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej