Home / Opinie | Felietony / Zapomnieliśmy o swoim powołaniu!

Zapomnieliśmy o swoim powołaniu!

Może jeszcze nie wszyscy, ale niestety wielu polskich katolików już dawno zapomniało, że na mocy chrztu zostaliśmy powołani do głoszenia Ewangelii i życia według niej, do osobowego rozwoju, do przeobrażania świata, do kształtowania i doskonalenia porządku spraw doczesnych. Każdy z nas został powołany osobiście do wypełnienia wyznaczonych mu w planie Bożym podstawowych wartości i zadań stosownych naturalnie do jego uzdolnień i możliwości.

Naszym obowiązkiem jest więc odkryć własne powołanie a potem je realizować i żyć nim. To osobiste powołanie decyduje, że wszyscy jesteśmy zarazem świeckimi misjonarzami, którzy mają obowiązek nieść Ewangelię tak słowem jak i świadectwem własnego życia wszystkim ludziom. I nie chodzi tu o wyjazdy na misje zagraniczne czy chodzenie po domach, by nawracać innych ludzi jak by się wielu z nas wydawało, ale o zwykłe codzienne przekazywanie chrześcijańskiej nauki w rodzinie, w życiu społecznym, kulturalnym i politycznym w tym także poprzez pracę w różnych stowarzyszeniach w tym katolickich. To jest właśnie nasza działalność misyjna – nasze powołanie. Słowa Jezusa „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28,18-20 )są nadal aktualne.

Przypomniał o tym w encyklice „Redemptoris Missio” z 1990 r. Jan Paweł II pisząc, że „Nikt wierzący w Chrystusa, żadna instytucja Kościoła nie może uchylić się od tego najpoważniejszego obowiązku: głoszenia Chrystusa wszystkim ludziom”. Papież wyraźnie też zaznaczył, że dialog z ludźmi innych wyznań nie zwalnia nas od ewangelizacji, nie narusza też ich wolności jeśli głoszenie i dawanie świadectwa o Chrystusie dokonuje się z poszanowaniem ich sumień.

Do głoszenia Ewangelii w dzisiejszym świecie zaprasza też papież Franciszek w adhortacji apostolskiej „Evangelii Gaudium” z 24 listopada 2013 roku. Papież stwierdza w dokumencie, że celem misyjnym świeckich powinno być dążenie do tego by wartości chrześcijańskie przenikały do życia społecznego, politycznego i ekonomicznego. Franciszek zwraca jednocześnie uwagę, że „W czasie gdy bardziej potrzebujemy misyjnego dynamizmu, przynoszącego sól i światło, wielu świeckich boi się, że ktoś zaprosi ich do podjęcia zadania apostolskiego, więc starają się uciec od wszelkiego zaangażowania, które mogłoby ich pozbawić wolnego czasu”. Z przykrością trzeba stwierdzić, że główną przyczyną słabego zaangażowania świeckich w działalność misyjną jest dziś szeroko rozpowszechniona postawa obojętności, która dotknęła większość chrześcijan jak również fałszywe przekonanie,że wszystkie religie na świecie mają taką samą wartość więc w imię rzekomej tolerancji nie powinniśmy mówić innym o Chrystusie i jego nauce.

Najpełniej o powołaniu świeckich mówi Dekret o apostolstwie świeckich „Apostolicam actuositatem” Soboru Watykańskiego II z 1965 roku.

Dokument ten nie tyko przypomina o obowiązkach chrześcijan na których został nałożony obowiązek przyczyniania się do tego aby „wszyscy ludzie na całym świecie poznali i przyjęli boskie orędzie zbawiania” ale wskazuje też konkretne cele naszego powołania
i dziedziny w których możemy to robić. Przede wszystkim mamy obowiązek w oparciu o zasady katolickiej nauki społecznej kształtować porządek spraw doczesnych i ciągle go doskonalić. Na ten porządek składają się tak dobra osobiste i rodzinne, jak też kultura, sprawy gospodarcze, sztuka, zajęcia zawodowe, instytucje polityczne i stosunki międzynarodowe, oraz działalność charytatywna ciążąca przede wszystkim na zamożnych jednostkach. Świeccy mogą prowadzić swą misyjną działalność wszędzie, w zależności od swoich możliwości i powołania. Czy to we wspólnocie rodzinnej, kościelnej, czy środowisku społecznym tak narodowym jak i międzynarodowym.

Szczególnie istotne jest apostolstwo świeckich w środowisku społecznym, polegające na kształtowaniu w duchu chrześcijańskim sposobu myślenia, obyczajów i praw oraz ustroju własnej społeczności. W tym celu jak mówi Dekret, katolicy powinni współpracować ze wszystkimi ludźmi dobrej woli w celu doskonalenia ustroju społecznego i państwowego służąc im swoją pracą, radą i doświadczeniem.

„Kochając swój naród i pełniąc rzetelnie powinności obywatelskie, winni katolicy poczuwać się do obowiązku popierania prawdziwego dobra wspólnego ; niech swoją opinią wywierają nacisk w tym kierunku, by władza świecka była sprawiedliwie wykonywana, a prawa odpowiadały wymogom prawa moralnego i wspólnego dobra. Katolicy biegli w sprawach publicznych, a przy tym utwierdzeni w wierze oraz nauce chrześcijańskiej, niech nie uchylają się od pełnienia funkcji publicznych, ponieważ sprawując je godnie, mogą przyczyniać się do wspólnego dobra i zarazem torować drogę Ewangelii” ( Dekret o apostolstwie świeckich „Apostolicam actuositatem” ).

Dekret przypomina też, że świeccy mogą prowadzić swoją działalność apostolską bądź to indywidualnie, bądź zrzeszeni w różnych wspólnotach lub stowarzyszeniach i choć apostolstwo indywidualne stanowi początek i warunek wszelkiego apostolstwa świeckich, to Dekret zachęca świeckich do pracy w formie zespołowej, w różnych stowarzyszeniach w tym w organizacjach katolickich, gdyż praca zespołowa poprzez zespolenie sił jest skuteczniejsza niż praca w pojedynkę. Pozwala skuteczniej realizować zamierzone cele, jednocześnie daje oparcie i pomoc swym członkom, dzięki czemu łatwiej jest im się oprzeć nieprzyjaznemu naciskowi czy to opinii publicznej czy różnych instytucji państwowych.

Równie stanowczo o potrzebie angażowania się świeckich mówi Posynodalna adhortacja apostolska „Christifideles Laici” z 30 grudnia 1988 r. przypominając katolikom świeckim, że nie mogą rezygnować z udziału w działalności gospodarczej, społecznej, prawodawczej, kulturalnej czy politycznej a zarazem mają obowiązek dawać świadectwo takim wartościom jak: wolność, sprawiedliwość, solidarność, wierne i bezinteresowne oddanie sprawie wspólnego dobra, prosty styl życia, preferencyjna opcja na rzecz ubogich i najmniejszych.
Adhortacja mówi też, że Kościół uznaje za godną pochwały i szacunku pracę tych, którzy poświęcają swoje siły dobru państwa i pracują dla wspólnego dobra.

A jak wygląda faktyczne zaangażowanie świeckich w dzisiejszej Polsce? No cóż, trzeba z przykrością stwierdzić, że rozdźwięk między wiarą a naszym życiem codziennym pogłębia się. Jest to niestety jedna z najpoważniejszych nieprawidłowości naszych czasów. Nie dość, że coraz rzadziej przekazujemy chrześcijańską naukę we własnym domu i rodzinie to o obowiązku budowania w oparciu o fundamenty katolickiej nauki społecznej życia społeczno-gospodarczego, kulturalnego i politycznego właściwie zapomnieliśmy.

W tej materii raczej godzimy się na wszystkie inne rozwiązania, które podsuwa nam współczesny świat niż na te które wypływają z myśli chrześcijańskiej. Efekt jest taki , że w dzisiejszej Polsce jak i Europie w życiu społeczno-gospodarczym czy kulturalnym wolno kierować się poglądami i zasadami liberalnymi, socjalistycznymi a nawet komunistycznymi lub anarchistycznymi ale powołanie się na myśl chrześcijańską natychmiast napotyka na dziwny opór i wywołuje oskarżenia o nietolerancję.

Dlaczego tak jest ? A no dlatego, że sami na to pozwoliliśmy. Najpierw przez zwykłe zaniedbanie, lenistwo i brak zaangażowania w sprawy społeczno-polityczne a obecnie już przez strach przed wielkimi w większości ateistycznymi środowiskami opiniotwórczymi, którym nie chcemy się narażać, bo chcemy mieć „święty spokój”.

Tymczasem świeccy w różnych obszarach życia społecznego powinni się kierować w pierwszej kolejności właśnie zasadami katolickiej nauki społecznej a nie obcymi często wrogimi chrześcijaństwu doktrynami.

Szczególnym polem zaangażowania katolików świeckich powinna być troska o rozwój kultury społecznej i politycznej inspirowanej Ewangelią. Poszukiwanie prawdy, popieranie i obrona przy pomocy dozwolonych środków prawd moralnych odnoszących się do życia społecznego jest prawem i obowiązkiem wszystkich członków wspólnoty społecznej i politycznej w tym w szczególności katolików. W tym zaangażowaniu musimy tylko pamiętać, że nasza praca ma służyć budowaniu bardziej sprawiedliwego ładu społecznego odpowiadającemu w pełni godności każdego człowieka a nie tylko nam samym, że w sytuacjach gdy różne decyzje szczególnie polityczne są sprzeczne z zasadami i wartościami chrześcijańskimi, mamy obowiązek przeciwstawić się takim decyzjom lub zapobiec realizacji złych programów a jeśli nie możemy tego wykonać to w ostateczności powinniśmy wesprzeć propozycje, które ograniczą szkody. Zawsze możemy więc coś zrobić. Dla bezczynności nie ma usprawiedliwienia.

Janusz Parada

/md