sobota , 23 Wrzesień 2017
Grafika z przedstawieniem Matki Bożej w koronach Klemensowskich / Fot. Archiwum zbiorów jasnogórskich

Zwycięstwa przez Maryję

Maryja, Hetmanka narodu polskiego. Błogosławiła Piastom i Jagiellonom. Wielokrotnie ochraniała swym macierzyńskim płaszczem uciekających się pod Jej obronę Polaków. Zawierzali Jej wielcy wodzowie. Zwyciężali dzięki Maryi. Ojciec Kordecki do końca Jej zaufał.

W czasie potopu w 1655 r. protestanccy Szwedzi zapragnęli zdobyć i splądrować najświętsze miejsce dla Polaków – Jasnogórskie Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny. Tu schroniło się zaledwie 250 obrońców – 160 żołnierzy, trochę szlachty z rodzinami i służbą oraz 70 zakonników, wszyscy pod wodzą o. Augustyna Kordeckiego, przeora klasztoru na Jasnej Górze. Obrona klasztoru z niewątpliwie cudowną opieką Matki Bożej jest do dzisiaj wspaniałym dowodem Jej wstawiennictwa za Polską.

Fot. Archiwum zbiorów jasnogórskich

Prawie 6 tygodni obrońcy Jasnej Góry stawiali czoło dziesięciokrotnie liczniejszym wojskom nieprzyjaciela. Kiedy załoga odpierała ataki, naprawiała ciągle uszkadzane mury, gasiła pożary, które wybuchały na skutek spadającego gradu szwedzkich pocisków, paulini odprawiali procesje z Najświętszym Sakramentem, wszystko zawierzając Maryi. Widzieli wówczas postać kobiecą w niebieskiej szacie, przechadzającą się po murach. Jej widok budził paniczny lęk w szeregach nieprzyjacielskiego wojska. Innym razem ukazywała się im osoba w białej szacie, która trzymała w ręku miecz. Kiedy przystępowali do ostrzału armatniego, owa tajemnicza postać otaczała mgłą Jasną Górę. Niekiedy wystrzelone kule armatnie odbijały się od murów i wpadały z powrotem do obozu szwedzkiego, czyniąc w nim zamęt i spustoszenie. Opowiadano, że dowódcom szwedzkich oddziałów ukazała się niewiasta o boskim obliczu i nakazała pozostawienie klasztoru w spokoju.
Szwedzki generał Burchard Mueller z coraz większym zdziwieniem patrzył na tę heroiczną obronę jasnogórskiej warowni, którą pogardliwie nazywał „kurnikiem”. Doskonale znamy te opisy z Sienkiewiczowskiego Potopu. Mimo wielokrotnych próśb oraz obaw i zwątpień wśród samych obrońców o. Augustyn Kordecki twardo stanął w obronie powierzonego mu świętego miejsca. Nie dawał się zastraszyć szwedzkim groźbom wysyłanym za pośrednictwem wielu poselstw ani kupić licznymi obietnicami. Do końca zaufał Maryi i wierzył w Jej opiekę nad tym miejscem.
Ojciec przeor swoją nieugiętą postawą wpływał na wszystkich obrońców, którzy dzięki niemu jeszcze mężniej stawali do walki w obronie sanktuarium. Wreszcie z Bożą pomocą przyszedł kres oblężenia. Szwedzi zostali zmuszeni odstąpić w upokorzeniu. Stało się to tuż po Bożym Narodzeniu, w nocy z 26 na 27 grudnia 1655 r. Od Jasnej Góry rozpoczął się wielki odwrót wojsk szwedzkich z Polski. Za to cudowne ocalenie Jasnej Góry dziękował król Polski Jan Kazimierz, który powierzył Koronę Polską Najświętszej Maryi Pannie i w ślubach złożonych przed Jej wizerunkiem we Lwowie ogłosił Ją Królową Polski.

„Wielka Boga-Człowieka Matko, o Przeczysta Panno! Ja, Jan Kazimierz, z łaski Twego Syna Króla, Pana mojego, i z Twojej łaski król, u stóp Twoich Najświętszych na kolana padając, obieram Cię dziś za Patronkę moją i moich państw Królową i polecam Twojej szczególnej opiece a obronie siebie samego i moje Królestwo Polskie z księstwami: Litewskim, Ruskim, Pruskim, Mazowieckim, Żmudzkim, Inflanckim, Czernihowskim, jako też wojska obydwu narodów i wszystek mój lud. Wzywam pokornie w tym opłakanym i zamieszanym królestwa mego stanie Twego miłosierdzia i pomocy przeciw nieprzyjaciołom świętego rzymskiego Kościoła”.

Venimus, vidimus, Deus vicit
W 1683 r. wielki wezyr Kara Mustafa z – jak podają niektóre źródła – 300-tysięczną armią (największą, jaką Turcy zmobilizowali w XVII w.) stanął pod Wiedniem, aby stąd ruszyć na podbój reszty Europy. Imperium osmańskie, którego władca Mehmed II Zdobywca w 1453 r. zdobył Konstantynopol, stolicę Cesarstwa Wschodniorzymskiego, od czasów Sulejmana Wspaniałego znajdowało się na trzech kontynentach: w Afryce Północnej, Azji Południowo-Zachodniej i Europie Środkowo-Wschodniej.
Cesarz Leopold I opuścił Wiedeń, schronił się w pobliskim Linzu. Papież Innocenty XI prosił władców Europy o ratunek. Wołał i do polskiego króla Jana III Sobieskiego: Królu, ratuj Europę! Król Polski na prośbę papieża i na mocy zobowiązań Świętego Przymierza wyruszył z 27-tysięczną armią z Wilanowa w kierunku oblężonego przez Turków Wiednia. Modlił się w Puszczy Mariańskiej, w Nowym Mieście nad Pilicą, Studziannie, na Jasnej Górze, w Krakowie, Piekarach Śląskich, gdzie wysłuchał Mszy i przed obrazem Matki Bożej prosił o zwycięstwo. Modlił się godzinkami: „Przybądź nam, Miłościwa Pani ku pomocy, a wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy!”


Codziennie król przystępował do Komunii. Los Europy był w jego rękach. Nie po raz pierwszy w historii Rzeczpospolita broniła przed turecką nawałą nie tylko własnych granic, ale i całego świata chrześcijańskiego. W lipcu 1683 r. rozpoczęła się kontrofensywa chrześcijaństwa pod wodzą Jana III Sobieskiego, który przejął komendę nad całością wojsk austriackich, niemieckich i polskich, liczących łącznie blisko 70 000 żołnierzy. Armia polska była dobrze przygotowana. Husaria była zaś bardzo nowoczesną formacją. W dzień Matki Boskiej 12 września 1683 r. król uczestniczył we Mszy św. sprawowanej przez Ojca d’Aviano. Tego dnia piechota armii sprzymierzonych przełamała linię okopów, odsłaniając drogę do artylerii, wspieranej przez polską husarię. Rozproszyły się oddziały janczarów, odsłaniając pole namiotów wielkiego wezyra Kara Mustafy. Wiktoria! Venimus, vidimus, Deus vicit! Zdobyczną chorągiew osmańską przekazał król Jan III Sobieski papieżowi Innocentemu XI z listem, który zaczynał się właśnie od tych słów: „Przyszliśmy, zobaczyliśmy, a Bóg zwyciężył!”

W dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej
Czcigodna sługa Boża Wanda Malczewska obdarzona była charyzmatem proroctwa. Za jej pośrednictwem Bóg przestrzegał, upominał i umacniał wiernych na duchu. Po latach rozbiorów Polski jej widzenia niosły pokrzepienie, nadzieję i zachętę do wytrwania. 15 sierpnia 1873 r. Wanda Malczewska miała widzenie, w którym usłyszała słowa Matki Bożej: „Uroczystość dzisiejsza wnet stanie się świętem narodowym dla was Polaków, bo w tym dniu odniesiecie zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do waszej zagłady”. Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej 15 sierpnia 1920 r. jest uznawane za wypełnienie tych słów.
Zakończyła się wojna, zwana przez współczesnych wszechświatową. Odradzająca się Polska musiała stoczyć 8 wojen o ustalenie swych granic po 123 latach rozbiorów. Rewolucyjni wodzowie antychrześcijańskiego bolszewizmu: Dzierżyński, Marchlewski i Tuchaczewski, pisali wówczas w odezwie do czerwonoarmistów:

„Towarzysze! Runął Bóg, ten największy ciemiężca proletariatu. Legli nasi wrogowie. Wy teraz wolni, ale oto tam, na Zachodzie ciemiężona i krępowana brać Wasza ręce ku nam wyciąga… Po trupie Polski wiedzie droga do światowej rewolucji. Idźcie i we krwi zmiażdżonej armii polskiej utopcie zbrodnicze rządy Polaków. Na Wilno, Mińsk i Warszawę – marsz Towarzysze!”

Warszawa miała być zaledwie wstępem do rewolucji światowej, po niej miał być Berlin, Paryż i cały świat.
W samej Warszawie już od 6 sierpnia modlono się o cud. Kapłani udzielili wszystkim rozgrzeszenia generalnego przed spodziewaną rzezią Warszawy. W tym czasie sowieckie dowództwo stacjonowało już na plebanii w Wyszkowie. W procesji na Plac Zamkowy wyniesione zostały relikwie św. Andrzeja Boboli i bł. Władysława z Gielniowa. Huk armat spod Radzymina mieszał się z modlitwą. „Święty Boże, Święty mocny, Święty a nieśmiertelny… Od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas, Panie!” Na Placu Zamkowym przed Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie klęczał nuncjusz apostolski Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI, który jako jeden z niewielu dyplomatów nie opuścił Warszawy.
Ksiądz Ignacy Jan Skorupka, prefekt szkół warszawskich, w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny poprowadził 800 młodych ludzi, wśród których byli nawet 16-letni chłopcy. W pobliżu chwilowego postoju batalionu toczyła się zacięta walka o wieś Leśniakowiznę. Bolszewicy wyparli z niej polskie oddziały i nad ranem uderzyli na Ossów. Sytuacja była tragiczna. Wtedy ksiądz kapelan, wznosząc w jednej ręce krzyż, drugą wskazując chłopcom kierunek natarcia, pobiegł naprzód. Zginął.
Komunikat Sztabu Generalnego z 16 sierpnia 1920 r. podaje:

„Ze szczególnym uznaniem należy podkreślić bohaterską śmierć księdza kapelana Ignacego Skorupki z 8. dywizji piechoty, który w stule, z krzyżem w ręku przodował atakującym oddziałom”.
„…Noc z 12/13 VIII (1920) spędziłem w Rektoracie Politechniki Warszawskiej. Po przeczytaniu raportów wieczornych zasnąłem z modlitwą na ustach, z wiarą w pomoc Bożą i z wizją obrony Częstochowy z Jasnogórską Królową Polski, Matką Bożą, której Wniebowzięcie się zbliżało”

– napisał w swoim pamiętniku gen. Józef Haller, kiedy do Warszawy zbliżała się nawałnica bolszewicka. Tylko cud mógł uratować Polskę, a z nią całą Europę przed barbarzyńską rewolucją – napisał także gen. Józef Haller.


Jednym z ważnych wydarzeń w czasie Bitwy Warszawskiej było zdobycie 15 sierpnia przez kaliski 203. Pułk Ułanów sztabu 4. armii sowieckiej w Ciechanowie, a wraz z nim – kancelarii armii, magazynów i jednej z dwóch radiostacji, służących Sowietom do utrzymywania łączności z dowództwem w Mińsku. Szybko podjęto decyzję o przestrojeniu polskiego nadajnika na częstotliwość sowiecką i rozpoczęciu zagłuszania nadajników wroga, dzięki czemu druga z sowieckich radiostacji nie mogła odebrać rozkazów. Warszawa bowiem na tej samej częstotliwości nadawała przez dwie doby bez przerwy teksty Pisma Świętego – jedyne wystarczająco obszerne teksty, które udało się szybko odnaleźć. Brak łączności praktycznie wyeliminował więc 4. armię z bitwy o Warszawę.
W debacie publicznej określenia Bitwy Warszawskiej jako Cudu nad Wisłą użył Wincenty Witos. Było ono chętnie podnoszone przez politycznych przeciwników marszałka Józefa Piłsudskiego i używane pejoratywnie, aby w ten sposób umniejszyć jego rolę w pokonaniu bolszewików. To jednak 15 sierpnia 1920 r., w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej, armia polska pokonała wojska dowódcy Frontu Zachodniego Michaiła Tuchaczewskiego atakujące stolicę. Kluczową rolę w bitwie spełnił manewr polskich wojsk oskrzydlający Armię Czerwoną przeprowadzony przez naczelnego wodza Józefa Piłsudskiego. Polacy równocześnie wyprowadzali kontrofensywę znad Wieprza, zaplanowaną nie tylko na skrzydła rosyjskiego Frontu Zachodniego, ale także na jego tyły. W tym czasie część naszych wojsk walczyła z głównymi siłami bolszewickimi na przedpolach Warszawy. 19 sierpnia armia Tuchaczewskiego została zmuszona do odwrotu nad Niemen. Do 25 sierpnia jednostki wojska polskiego wyzwoliły wiele miejscowości, odcinając drogę odwrotu siłom bolszewickim.
Określana przez Edgara Vincenta D’Abernon mianem „cudu nad Wisłą” i uznawana za 18. przełomową bitwę w historii świata zadecydowała nie tylko o zachowaniu przez Polskę dopiero co odzyskanej niepodległości, ale i o uratowaniu Europy przed bolszewizmem.

Anna Staniaszek

Zobacz także w e-civitas:

Gietrzwałd – 140. jubileusz objawień Matki Bożej

Polska pobożność Maryjna to nie naiwny, romantyczny, pozbawiony rozumu sentymentalizm. Polska pobożność Maryjna to ogromna …