Kard. Stefan Wyszyński / fot. pl.wikipedia.org / domena publiczna

Życie jest światłością ludzi

Rok życia, obrona życia duszy i ciała

Kolejny, trzeci rok Wielkiej Nowenny przebiegał pod hasłem: Wierność życiu ciała i duszy. Rozpoczął się on 3 maja 1959 r. Był w dużej mierze odpowiedzią na – jak pisał Prymas Wyszyński – „powszechną deprecjację życia, jaką spowodowała wojna”. Był również głosem sprzeciwu i upomnienia się o najbardziej bezbronnych, o nienarodzone dzieci, których życie było zagrożone i które w majestacie prawa były zabijane. Obowiązująca ustawa, uchwalona w kwietniu 1956 r., umożliwiała wykonywanie na szeroką skalę tzw. aborcji. Tysiące istnień ludzkich było skazywanych na śmierć, i to przez najbliższych – matki, ojców, rodzinę. Wobec tak wówczas powszechnego łamania piątego przykazania Dekalogu: „Nie zabijaj”, prymas Wyszyński stanowczo i odważnie piętnował ten ciężki grzech i wzywał do opamiętania. Już jako biskup lubelski, w 1947 r. wydał List pasterski O katolickiej woli życia, w którym pisał m.in.: „Jakim prawem człowiek, broniąc własnego życia, wydaje wyroki na życie innych, na życie nienarodzonych. Jak nikt nie ma prawa do zabijania w nas wiary w Boga, tak nikt na ziemi nie ma prawa do zabijania nienarodzonych czy też rodzących się”. W dalszej części Prymas podkreślił, iż niezależnie, jakich użyłoby się słów, określeń czy argumentów, zabicie nienarodzonego jest zawsze przestępstwem i zbrodnią. Ówczesny biskup lubelski zaznaczył, iż „trzeba być nieludzko uformowanym lub moralnie zdeformowanym, aby próbować usprawiedliwiać jakiekolwiek poczynania przeciwko życiu”.


W jednym z kazań, wygłoszonym 27 grudnia 1959 r. w Warszawie, Prymas bardzo mocno odniósł się do tego, co proponował i niósł ówczesny świat – te słowa jakże są aktualne w obecnej rzeczywistości: „Współczesnej matce tłumaczy się kłamliwie, że kształtujące się w niej życie to jest »najeźdźca« jakiś i »napastnik niesprawiedliwy«. Wmawia się w nią, że ma ona prawo bronić się przed tym napastnikiem”. Prymas pytał: „DOKĄD MY IDZIEMY? Dokąd zaprowadzi nas to ułatwione życie. Czy jesteśmy w jakimś obłędzie, że samochcąc pędzimy i ciągniemy za sobą Naród w przepaść bez życia. (…) Przecież – mówił dalej Prymas – mamy jeszcze tyle zdrowego rozsądku, by to zrozumieć i otrząsnąć się. Chociaż życie nasze trudne, wiemy jednak, że lepiej jest być aniżeli nie być, lepiej żyć jak nie żyć. To jest najprostsza polityka i najmocniejsza racja stanu”.


W swoim nauczaniu prymas Wyszyński nieustannie podkreślał znaczenie rodziny w kształtowaniu przyszłych pokoleń Polaków. Mówił o wielkiej odpowiedzialności rodziców za przekazywanie wiary dzieciom, za dbałość o ich wychowanie religijne i moralne. Zaznaczał, że miłość w rodzinie jest, jak mówił, „najlepszą szkołą sumienia i sumienności wobec Boga i ludzi”. Podkreślał, iż rodzina wtedy może wypełniać swoje doniosłe zadania, kiedy będzie zwarta, gdzie spójne będą rozum, wola i serce. Ukazywał równocześnie wszystkie te zjawiska i działania, których celem jest niszczenie rodziny. W jednym z kazań (6 I 1981) prymas Wyszyński otwarcie mówił, iż „istnieją dzisiaj siły rozkładowe rodziny, [a] sumienie rodzinne tak często gwałcone jest szczególnie przez rozbicie rodziny, przez ułatwione życie”. Równocześnie wymieniał te czynniki, które często rujnują rodzinę: egoizm, samolubstwo, pogoń za złudnym szczęściem, w imię którego („mam prawo do szczęścia”) porzuca się żonę, męża, dzieci. Prymas, zwracając się do wiernych, powiedział, „iż tacy ludzie, szukający własnego szczęścia, skłóceni są z własnym sumieniem i nigdy tego szczęścia nie znajdą”. Podkreślał, iż rozbite małżeństwa są wielkim nieszczęściem i tragedią naszego narodu i „można ustawić je w rzędzie bolesnych przyczyn, składających się na aktualną sytuację naszego życia (…)”. Kardynał Prymas odnosił się do rodziny również w kontekście całego społeczeństwa, polityki prorodzinnej, którą powinno realizować i podejmować państwo. Mówił: „Społeczeństwo musi pamiętać, że największym jego skarbem jest rodzina. Jeśli cała polityka społeczna i ekonomiczna Narodu ma być zdrowa, musi być polityką rodzinną, która przyznaje rodzinie coraz większe prawa i stwarza jej coraz lepsze warunki bytowania”.


Wiele uwagi w swoim nauczaniu poświecił kobietom, matkom. Prymas wielokrotnie występował w obronie godności kobiety. Co dzisiaj Prymas powiedziałby kobietom otwarcie manifestującym swoje poparcie dla aborcji, pod hasłami: „Wolność, równość, aborcja na życzenie”, „aborcja w obronie życia”, „moje ciało – moja sprawa”, „moje ciało mój wybór” itp.? Co by powiedział, patrząc na „czarne marsze”, gdzie nam, współczesnym, niejednokrotnie nasuwa się pytanie: Po kim lub po czym noszą żałobę uczestniczki „czarnych marszy”? Nasuwa się jeszcze wiele innych pytań: Co mają wnosić czarne protesty, czarne poniedziałki, ciemne marsze w nasze polskie życie? Jakie czekają nas czasy, kiedy część polskich kobiet żąda demonstracyjnie, nierzadko w brutalnych, wulgarnych, prymitywnych określeniach, hasłach czy słowach prawa do zabijania? Prawa do zabijania dzieci. Jakie w sercach tych kobiet rodzą się jeszcze inne myśli, inne pragnienia czy dążenia, skoro z taką determinacją wychodzą na ulice, by żądać zabijania na życzenie?


Prymas Wyszyński do polskich kobiet mówił: „niech nigdy ostre słowo nie wychodzi z ust waszych”, „pomagajcie wszędzie i zawsze. W domu rodzinnym, w pracy zawodowej, w kościele, na ulicy, w sklepie – gdzie tylko się da, bo wszędzie człowiek czeka na waszą kobiecą, macierzyńską dobroć i pomoc. (…) pomagajcie sercem, miłością, usłużnością, dobrym czynem, słowem, uśmiechem, radą, życzliwym spojrzeniem”. Kardynał Wyszyński wołał o czyste matki, „bo – jak pisał – czysta matka przeniesie na swoje dziecię niesłychanie wiele wartościowych walorów duszy, ciała i krwi”. Prymas z mocą zwracał się do kobiet, by w świecie, w którym zagrożony jest pokój, „rodził się w waszych sercach pokój i pokój waszych ognisk rodzinnych”. Podkreślił, iż kobiety są „Kościołowi Bożemu w Ojczyźnie naszej świętej (…) potrzebne. Przyjmijcie te zapewnienia, które wam daję – mówił – nie tylko z wysokości tej ambony, ale i z tytułu poczucia odpowiedzialności za naród chrześcijański. Jesteście Kościołowi potrzebne. Jest potrzebny Kościołowi wasz rozum, umeblowany dobrze i wypracowany rzetelnie. (…) Kościołowi potrzebna wasza wola, i to dobra wola, bo wy jesteście z woli Bożej ustanowione ku pomocy do dobrego. Potrzebne jest Kościołowi i narodowi wasze serce, bo bez serca na tym świecie nic się nie zrobi”.

miłość w rodzinie jest „najlepszą szkołą sumienia i sumienności wobec Boga i ludzi”


Niedawno, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego przeżywaliśmy Dzień Świętości Życia, obchodzony w Polsce już od 1998 r. Była i jest to odpowiedź na prośbę zawartą w encyklice Ojca Świętego Jana Pawła  II Evangelium vitae, ogłoszonej 25 marca 1995 r. Wówczas papież zaapelował do wiernych całego świata, „aby corocznie w każdym kraju obchodzono Dzień Życia”. Święty Jan Paweł II w encyklice podkreślił, iż „trzeba, aby dzień ten był przygotowany i obchodzony przy czynnym udziale wszystkich członków Kościoła lokalnego. Jego podstawowym celem jest budzenie w sumieniach, w rodzinach, w Kościele i w  społeczeństwie świeckim wrażliwości na sens i wartość ludzkiego życia w każdym momencie i każdej kondycji. Należy zwłaszcza ukazywać, jak wielkim złem jest przerywanie ciąży i eutanazja, nie należy jednak pomijać innych momentów i aspektów życia, które trzeba każdorazowo starannie rozważyć w kontekście zmieniającej się sytuacji historycznej.”


Niech te słowa towarzyszą nam i przyczynią się do jeszcze większego, intensywniejszego wysiłku w obronie życia i, jak pisał Ojciec Święty, do „poszanowania i woli obrony każdego ludzkiego istnienia”; papież prosił o „troskę o cierpiącego i potrzebującego, bliskość z  człowiekiem starym i umierającym, współczucie w żałobie, nadzieję i pragnienie nieśmiertelności”. Równocześnie uzewnętrzniajmy nasze poglądy, nasze wartości i to, za czym jako chrześcijanie się opowiadamy – że jesteśmy za życiem. Niech nasze liczne uczestnictwo w marszach dla życia i rodziny będzie, jak pisał nasz święty rodak Jan Paweł II, „budzeniem w sumieniach, w rodzinach, w  Kościele i w społeczeństwie świeckim wrażliwości na sens i wartość ludzkiego życia”.


Niech wytyczną naszych działań będą również słowa prymasa kard. Wyszyńskiego, który powiedział do Polaków: Brońcie życia Narodu! Bo, „jeżeli rodzina domowa będzie rodzić żywych, to i naród będzie żył; jeśli rodzina domowa uszanuje dziecię, będzie uszanowany w tej Ojczyźnie człowiek”.

Joanna Olbert

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Natura i rozum źródłem prawa | Przewodniczący KEP o koncepcji państwa w nauczaniu Benedykta XVI

„Koncepcja demokratycznego państwa prawa – zaproponowana przez Josepha Ratzingera – ma cechy uniwersalne, dlatego temat …