piątek , 24 Listopad 2017
Fot. pixabay.com

Życie wieczne nadzieją wierzących

…każdy, kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki
(J 11,25-26).

Od aktu zmartwychwstania i założenia Kościoła katolickiego przez Pana Jezusa otwiera się przed każdym możliwość wyboru jednej z dróg wieczności: pełni szczęścia w niebie lub totalnej nieszczęśliwości w piekle. O wyborze którejś z tych rzeczywistości decyduje próba uczestnictwa w ziemskim boju o Królestwo Niebieskie. Nikt z nas nie może zająć tu postawy biernej, ponieważ życie ludzkie stanowi stopniowe przygotowanie i wybór ostatecznej opcji wieczności. Te prawdy wyraża eschatologia – nauka o sprawach ostatecznych człowieka i świata. O. Aleksander Posacki SJ unaocznia, iż: „Rzeczy ostateczne w tym kontekście to niebo, czyściec i piekło. Ten ostatni stan, któremu dziś wielu zaprzecza, powinien nas skłonić do szczególnej ostrożności, a właściwie ewangelicznego czuwania” (Życie po śmierci, Kraków 2013).


Od początku dziejów Kościoła dla chrześcijan pojawia się pewna nadzieja na możliwość życia wiecznego, gwarantuje ją współuczestnictwo w misterium zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Zbawienie dokonane przez Boga-Człowieka, otworzyło nową erę w historii człowieka i świata, dając możliwość zwycięstwa nad śmiercią, piekłem i szatanem. Od tego momentu dokonał się permanentny zwrot dla każdej osoby ludzkiej, wyniesionej do godności dziecka Bożego. Ks. Wincenty Granat dowodzi, że: „Myśl o pełnym zwycięstwie nad śmiercią zawiera się w dogmacie Eucharystii będącej rękojmią nieśmiertelności ciała i przyszłej chwały człowieka. Sens tedy chrześcijańskiej śmierci staje się dopiero wtedy zrozumiały, jeśli ją logicznie połączymy ze śmiercią Chrystusa i w konsekwencji z Jego zmartwychwstaniem i życiem: »Jam jest zmartwychwstanie i żywot, kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie, a każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki« (J 11,25-26). Życie w jedności z Chrystusem jest najlepszym przygotowaniem do śmierci, która nie jest dla chrześcijanina czymś beznadziejnym i tragicznym, lecz winna być zgodna z tą ostateczną ufnością, jaką Chrystus okazał na krzyżu: »Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego. A to rzekłszy, skonał« (Łk 23,46)” (Eschatologia, Lublin 1962). Wiara otwiera każdemu drogę do nieba, ale wybór tej drogi zależy od indywidualnej wolności każdego człowieka.


Już Ojcowie Kościoła poświęcają w swoim nauczaniu wiele miejsca sprawom ostatecznym człowieka i świata. Wskazują na nadzieję i ufność chrześcijańską względem życia wiecznego oraz miłosierdzia Bożego względem istoty ludzkiej. Augustyn poucza o potrzebie prawdy, aby móc dojść do Niebieskiego Jeruzalem: „Z samego zaś źródła prawdy spływa wezwanie jakieś, które nas napomina, abyśmy o Bogu myśleli, abyśmy Go szukali, abyśmy, przełamawszy wszelką oziębłość, Jego tylko pragnęli. Jest to światłość, którą w oczy dusz naszych zlewa owo tajemnicze Słońce. Od Niego pochodzi każda myśl prawdziwa, którą możemy tu wypowiedzieć, chociaż nawet oczy nasze niezupełnie wzrok odzyskały albo niedawno dopiero się otworzyły i lękamy się jeszcze śmiało zwrócić się ku Niemu i wprost na Nie spojrzeć. Już teraz jednak widzimy, że prawda ta jest Bogiem samym w Jego nieskazitelnej doskonałości, bo w Nim jest pełność i wszelka doskonałość i On jest zarazem Bogiem wszechmogącym. Jednakże dopóki szukamy, dopóty nie czerpiemy z samego źródła, dopóty – bo chcę tu użyć właśnie tego słowa – nie nasyciliśmy się pełnią. Wyznajmy więc, żeśmy nie doszli jeszcze do naszej Miary, i chociaż Bóg jest nam przychylny, nie jesteśmy ani mądrzy, ani szczęśliwi” (Dialogi filozoficzne, Kraków 1999). Dążenia ziemskie same w sobie nie są w stanie dać pełni szczęścia, ponieważ Miarą właściwą tego dążenia jest Bóg w Trójcy Świętej. To stanowi przynaglenie ku celowi nadprzyrodzonemu, jakim jest niebo.

Fot. pixabay.com

Święci starcy z pustyni przestrzegają przed zmarnowaniem daru czasu, jaki otrzymaliśmy od Boga, aby móc przygotować się na śmierć: „Uważajmy więc na siebie, czuwajmy, póki mamy czas. Czemu mielibyśmy zaniedbywać siebie? Zróbmy choć trochę dobrego, abyśmy znaleźli pomoc w czasie pokusy. Dlaczego gubimy własne życie? Tyle słyszymy, a nie obchodzi to nas, gardzimy tym. Widzimy, jak bracia nasi zabierani są spośród nas, a nie pobudza nas do czujności świadomość, że pomału i my także zbliżamy się do śmierci… Widzimy, że czas przemija, a my się nie lękamy. Dlaczego nie pamiętamy słów tego Starca, który powiedział, że jeśli człowiek straci złoto lub srebro, może zamiast niego zyskać nowe, ale jeśli czas straci, nowego nie znajdzie” (Starcy spod Gazy, Kraków 1999). Należy uświadamiać sobie bezcenną wartość czasową życia, które ma za zadanie przygotować nas do wieczności.


Jednak ku przestrodze, aby nie zbłądzić, Abba Ewagriusz powiedział: „Pamiętaj zawsze o swej śmierci i nie zapominaj o ogniu wiecznym, a dusza twa nie zbłądzi”. Cyryl Jerozolimski głosił, iż: „W tym świętym powszechnym Kościele należycie pouczeni za cnotliwe życie otrzymamy królestwo niebieskie i życie wieczne. Dołóżmy przeto wszelkich trudów, abyśmy się nim mogli cieszyć u Pana. Nie o małe rzeczy tu chodzi, lecz o życie wieczne. Stąd w wyznaniu wiary po słowach: »w ciała zmartwychwstanie«, to znaczy w zmartwychwstanie umarłych – o czym już mówiliśmy – mówimy: Wierzę »w życie wieczne« i to o nie my chrześcijanie walczymy! Życiem w swej istocie i prawdzie jest Ojciec, który przez swego Syna i Ducha Świętego jak ze źródła rozlewa na wszystko swe niebieskie dary, a w swej miłości przyrzekł nam ludziom dobro i radość życia wiecznego. Nie wolno nam wątpić, iż jest to możliwe. Wierzymy, bo liczymy na Jego moc, a nie na naszą słabość. Bóg wszystko może” (Katechezy przedchrzcielne i mistagogiczne, Kraków 2000). To pouczenie pociesza i napełnia ludzi wiary radością na przyszłość po śmierci.

Fot. pixabay.com

Dla zilustrowania wagi dążenia ku zdobyciu niebieskiej Ojczyzny, posłuchajmy Cezarego z Arles: „Bracia najdrożsi! Wielu jest takich, którzy sądzą, że to im do życia wiecznego zupełnie wystarczy, że nie popełnili żadnych grzechów. I dlatego, jeżeli może są tacy, którzy się łudzą tym fałszywym ubezpieczeniem, niech poznają z całą pewnością, że żadnemu chrześcijaninowi nie wystarczy, że tylko nic złego nie uczynił, jeżeli na tyle ile to może, również nie będzie wykonywał tego, co dobre. Ponieważ Ten sam, co powiedział: »Odstąp od złego«, powiedział również: »czyń dobro« (Ps 33,15). On również w Ewangelii przerażająco nas upomina słowami: »Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone« (Mt 3,10)” (Kazania, Warszawa 1989). Ojcowie Kościoła widzieli, jak wielkie znaczenie ma nauczanie eschatologiczne dla wiernych, celem bezpiecznego ich przeprowadzenia przez okres ziemskiej próby, stanowiącej pryncypium ku osiągnięciu pełni szczęścia w nadprzyrodzonym Domu Ojca w wieczności. Zwracali też uwagę na znaczenie tajemnicy świętych obcowania, która już tu i teraz otwiera nas na wieczną wymianę dóbr duchowych pomiędzy Kościołem walczącym a Kościołem cierpiącym oraz Kościołem uwielbionym. Dogmat obcowania świętych naświetla całość nauki katolickiej i w pewien sposób stanowi jej syntezę. W. Granat wyjaśnia, że: „Obcowanie świętych, w języku teologicznym łacińskim zwane communio sanctorum, może oznaczać udział w rzeczach świętych (uczestnictwo np. w świętych tajemnicach) albo wzajemną łączność i wpływ istot rozumnych, które posiadają świętość lub ku niej dążą; świętym w znaczeniu absolutnym jest tylko Bóg, świętymi, którzy swój cel osiągnęli, są wszyscy zbawieni w niebie, tak samo utrwaloną, chociaż jeszcze niepełną świętość mają dusze czyśćcowe, gdyż posiadają wiarę, nadzieję i miłość. Na ziemi może istnieć świętość żywa (chociaż nie utrwalona) u tych, co posiadają łaskę uświęcającą wraz z cnotami i darami Ducha Świętego; ci przede wszystkim należą w Kościele ziemskim do obcowania świętych. Należą również doń zaczątkowo wszyscy, którzy posiadają wiarę, gdyż przynajmniej przez nią jednoczą się z Chrystusem. Potencjalnie do obcowania świętych należą wszyscy ludzie na ziemi, gdyż znajdują się ustawicznie pod wpływem dobra stworzonego przez ludzi złączonych z Bogiem i z Chrystusem”. Te trzy stany Kościoła trwają we wzajemnej relacji i zjednoczeniu, tworząc Mistyczne Ciało Chrystusa Zmartwychwstałego. Dlatego nie zapominajmy o modlitwie za dusze zmarłych cierpiące w czyśćcu, które potrzebują naszej pomocy, oraz za umierających o błogosławioną śmierć dla nich, aby wnieść nasz wkład w komunię świętych.

Krzysztof Dziduch

pgw

Zobacz także w e-civitas:

Prezydium KEP zachęca do poparcia obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”

Jeśli rodzice nie zdecydują się na wychowywanie dziecka, zawsze mogą przekazać je do adopcji, tym …