Kłopoty z prawdą

Udostępnij artykuł:
Fot. Cristina Conti/Adobe Stock

Niedawno media obiegła informacja, że brytyjsko-amerykański reżyser Christopher Nolan planuje nakręcić Odyseję. Interesująca wiadomość, wielbiciele sztuki filmowej będą niecierpliwie czekać na obraz wybitnego twórcy. Jednak zdziwienie wzbudziła obsada – piękną Helenę ma zagrać czarnoskóra aktorka Lupita Nyong’o.

„Nowe standardy historycznych widowisk”

Przeglądając ostatnie produkcje historyczne, można zauważyć, że nie jest to eksperyment ekscentrycznego artysty, a stały trend. W serialu, wyprodukowanym dla Chanel 5, poświęconym Annie Boleyn, rolę drugiej żony Henryka VIII powierzono czarnoskórej, zresztą świetnej aktorce, Jodie Turner-Smith. Zaś w serialu Netflixa Wikingowie także pojawiają się czarnoskórzy bohaterowie jako przodkowie dzisiejszych Skandynawów.

Ktoś wyjaśnił, że ów trend to „nowe standardy historycznych widowisk”. Powstaje jednak pytanie, jak można było produkcje o wielomilionowych budżetach oprzeć na oczywistych kłamstwach i bez żenady fałszować historię? I dlaczego popularni twórcy tworzą obraz przeszłości wbrew prawdzie historycznej?

 „Prawda to zgodność myśli z rzeczywistością”

Kluczem do wyjaśnienia tych faktów jest interpretacja Jana Pawła II. W książce Karola Wojtyły Pamięć i tożsamość wytrawny filozof wskazuje, że linią graniczną europejskiego myślenia były traktaty Kartezjusza i jego słynne „Myślę, więc jestem”, czyli twierdzenie, że samo myślenie stanowi niepodważalny fundament bytu, bo jest jedyną rzeczą, jakiej jesteśmy pewni. Przed Kartezjuszem myślenie, filozofia, a więc poznanie, były podporządkowane bytowi, czyli zewnętrznej rzeczywistości. Całe pokolenia myślicieli wyznawały klasyczną definicję Arystotelesa – „prawda to zgodność myśli (lub wypowiedzi) z rzeczywistością”. To dlatego, poszukując jej, starożytni Grecy prowadzili dialogi, ufając, że dojdą do upragnionego celu – prawdziwego obrazu świata. Francuski myśliciel zerwał z tą tradycją… i uwolnił myślenie od „dyktatu” weryfikacji realnego świata. A skoro tak… skoro tak, to – mówiąc potocznie – można było przestać się przejmować dotychczasowymi „ograniczeniami”. Nastąpiło swoiste „odpięcie wrotek”. To wówczas zaczęły się kłopoty z prawdą. Otworzyła się furtka dla wszystkich fantastów, ale skorzystali z niej także autorzy wielkich projektów przebudowy społeczeństw, podporządkowanych ideologiom. To wówczas powstała nowa definicja prawdy pragmatycznej, która uznaje za prawdę to, „co jest pożyteczne w praktyce, skuteczne w działaniu i przynosi wymierne rezultaty”. „Prawda pragmatyczna” może być kłamstwem, o ile prowadzi do określonego celu.

Nowy, „wspaniały” świat

Jan Paweł II twierdził, że ten przewrót umożliwił powstanie totalitaryzmów, gdyż myśliciele mogli wyłączyć Boga i moralność ze swojej perspektywy i skonstruować projekt likwidacji burżujów, kapitalistów, kułaków, Żydów, Słowian, żeby zbudować nowy, „wspaniały” świat. Ale żeby ten cel osiągnąć, ambitni wizjonerzy musieli najpierw zbudować siatkę kłamstw narzuconą opinii publicznej. „A jeśli wszyscy akceptują kłamstwo narzucone przez Partię – i powtarzają je również wszystkie dokumenty – wówczas wchodzi ono do historii i staje się prawdą” – pisał George Orwell w swoim kultowym Roku 1984. Zaś szef hitlerowskiej propagandy, Joseph Goebbels, twierdził, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. Wystarczy opanować media, uniwersytety i twórców kultury masowej, a ludzie z różnych powodów to kupują.

Ideologia hitlerowska i marksistowska upadły, pogrzebane przez twarde realia, kosztem śmierci milionów istnień. Byli wśród nich ludzie odważni, którzy nie ulegli i mówili prawdę, za co kończyli przed plutonami egzekucyjnymi, w obozach i łagrach.

Końca historii nie było

Jednak wraz z upadkiem totalitaryzmów koniec historii nie nastąpił, bo nie nastąpił koniec ideologii. Dziś żyjemy w świecie, w którym sieć kłamstw nadal jest tkana, planiści „nowego wspaniałego świata” nadal działają. Zwalczają patriarchat i opresję białego mężczyzny, winnego wszelkich katastrof, szerzą ideologię gender, wyzwalającą z dyktatu własnej płci, budują wielokulturowe społeczeństwo, walczą o planetę, chronią uciskane mniejszości, a żeby to zrobić, wykorzystują wszelkie środki przemocy państwa, policję i wymiar sprawiedliwości. Chronią zaś każdego, kto chce zmienić płeć lub uznać, że jest psem. Bo każdy ma przecież „swoją prawdę”, a medycy, którzy dokonują masowych tranzycji czy chirurdzy plastyczni upodabniający mężczyzn i kobiety do psów i kotów, nie wnikają w stan umysłu swoich pacjentów.

„Policja myśli”, o której proroczo pisał Orwell, istnieje, tępi dysydentów, nie wtrąca już do łagrów, ale wyklucza, tak jak J. K. Rowling, autorkę Harry’ego Pottera, która ośmieliła się wygłosić „herezję”, że tylko kobiety miesiączkują.

Miliony młodych mężczyzn, przedostających się do Europy, jest faworyzowanych. Najpierw nazywają ich uciekinierami, później biednymi ludźmi szukającymi swojego miejsca na ziemi, a krytykowanie ich zachowań nazwą rasizmem i ogłaszają go najstraszniejszą zbrodnią.

„Prawda nie stanowi obrony”

Nasza cywilizacja tonie w warstwie kłamstw, a prawda znów staje się wrogiem numer jeden. „Prawda nie stanowi obrony” – powiedział sędzia w jednym z krajów europejskich, wydając wyrok na działacza, który w wygłoszonym wykładzie przytoczył statystyki – wzrost przestępczości wiąże się z falą niekontrolowanej migracji. – „Tak, to prawda” – wspaniałomyślnie stwierdził sędzia. Wina oskarżonego polegała na tym, że stworzył wrogą atmosferę wokół migrantów i pogłębił podział na „my” i „oni”.

Ta „prawda pragmatyczna” ma mieć także, w zamyśle jej producentów, walory wychowawcze. „Reakcje publiczności pokazują, jak wiele trzeba zrobić w społeczeństwie w kwestii rasizmu strukturalnego i dlaczego trudno rozmawiać z białym o kolorze skóry” – napisała recenzentka serialu o Annie Boleyn. Kłamstwo o jej rasie powstało w szlachetnym celu – ma wychować tolerancyjnych obywateli i zwalczać rasizm.

Już dekady temu Jan Paweł II przestrzegał przed kryzysem, który zagraża naszej cywilizacji. To kryzys myślenia, kryzys prawdy. Europie zagraża katastrofa, a społeczeństwa, zwłaszcza zachodnie, są na skraju przepaści. Jaka jest droga wyjścia? I czy jeszcze jest jakieś wyjście?

Wyjście jest tylko jedno. „Co to jest prawda?” – spytał Piłat, patron wszystkich teoretyków i praktyków prawdy pragmatycznej. Z Ewangelii wiemy, że nie spodziewał się odpowiedzi, choć On stał przed nim.

Artykuł pochodzi z Kwartalnika „Civitas Christiana” nr 3/2026

 

/ab

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce:

Wieloletnia dziennikarka KAI. Publicystka, pisarka. Laureatka nagrody „Ślad” im. bp. Jana Chrapka
okładka
Nowość

Już jest! Nowy numer kwartalnika „Civitas Christiana” do pobrania!