Ubiegły piątek. Mija doba dyskusji medialnej o tym czy służby odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo zdały egzamin w kwestii rakiety, która w czwartek nad ranem nadleciała zza wschodniej granicy i wybuchła nieopodal zabudowań w miejscowości Tarnawa-Kolonia. Ośrodek rządowy twierdzi, że wszystko było ok i władza kontrolowała sytuację, a opozycja, że nie, media są podzielone w ten sam sposób. Ale ja nie o tym, tylko o rzeczonym piątku, bo to co się działo z naszymi telefonami zasługuje na uwagę.
Jeszcze przed ósmą rano na mój telefon, tak jak i telefony większości chyba Polaków, przyszedł sms z alertem sygnowanym przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Na jego treść składała się informacja sygnowana przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, żebym był przygotowany, a do czego – nie wiem, bo załączony do informacji link z treścią, którą miałem sobie pobrać, nie działał. W ten sposób aparat państwa zakpił sam z siebie i nawet trudno było dziennikarzom skomentować to tak, by było bardziej śmiesznie, albo tragicznie. Mija kilka następnych godzin i o 13.40 przychodzi kolejny SMS sygnowany mianem alertu RCB, informujący, że w nocy będą przechodzić burze, z towarzyszącym silnym wiatrem, w związku z czym mogą wystąpić przerwy w dostawie prądu. Emitent informacji, a więc ośrodek rządowy, prosi bym unikał otwartych przestrzeni, a że zamierzałem po prostu spać, więc łatwo mi to przyszło. Żeby dzień jakoś się dopiął, funkcjonariusze państwowi wysłali mi o godzinie 22.16 informację, iż upał zwiększa prawdopodobieństwo zatrucia czadem i jeśli używam piecyka gazowego, to mam wietrzyć mieszkanie, a w razie złego samopoczucia wezwać pomoc. Co prawda nocą nie otrzymałem żadnego pouczenia ani ostrzeżenia, ale rano, w ramach alertu znów dostałem informację o burzach, identyczną jak poprzedniego dnia.
Czym kończy się takie ewidentne nadużywanie sytemu ostrzegawczego? Mam wrażenie, że skutki są następujące: ja i mi podobni na niego zobojętnieli, młodsi sobie z niego kpią, a staruszki, które informacje sygnowane autorytetem rządowej agendy traktują nad wyraz poważnie, zostały skutecznie przestraszone, ale co z tym strachem mają zrobić? Odpowiedź na to pytanie w ramach alertu RCB pewnie nie nadejdzie.
PS. Dziękuję redaktor naczelnej za podpowiedź tytułu.
/mdk