Wspomnienie o Henryku Flame ps. „Bartek”

2016/3/1

Tuż po zakończeniu II wojny światowej stał się prawdziwym królem Podbeskidzia i zmorą komunistów. Nic więc dziwnego, że wydano na niego wyrok śmierci oraz wiecznej niesławy. Liczne kłamstwa na jego temat pokutują do dziś…

Henryk Flame (1918–1947) urodził się we Frysztacie na Zaolziu, jednak młode lata spędził w Czechowicach. Kampanię wrześniową odbył jako pilot. Następnie przedarł się na Węgry, gdzie znalazł się w obozie internowanych. Prawdopodobnie niemieckobrzmiące nazwisko umożliwiło mu powrót w rodzinne strony. Podjął pracę na kolei, niemal od razu angażując się w działalność konspiracyjną w strukturach Armii Krajowej. Jesienią 1943 r. zbiegł do lasu i wstąpił do oddziału AK działającego w rejonie Wisły. Pod koniec 1944 r. nawiązał kontakty z przedstawicielem Narodowych Sił Zbrojnych i podjął decyzję o  podporządkowaniu się tej grupie zbrojnej. Jak się później okazało – słusznie, gdyż niebawem AK przestała faktycznie istnieć…

Kapitan Henryk Flame „Bartek” zginął od kuli funkcjonariusza MO w 1947 r. / Fot. polskiepodziemie.pl
Kapitan Henryk Flame „Bartek” zginął od kuli funkcjonariusza MO w 1947 r. / Fot. polskiepodziemie.pl

Na początku 1945 r. otrzymał rozkaz rozwiązania oddziału i wstąpienia do Milicji Obywatelskiej. Jego ludzie opanowali komisariaty, on sam zaś został komendantem posterunku w Czechowicach. Niebawem komuniści zorientowali się w sytuacji, lecz zanim przystąpili do działania, Flame wraz ze swoimi ludźmi (oraz milicyjną bronią) ponownie znalazł się w lesie. Tak w maju 1945 r. rozpoczęła się historia zgrupowania partyzanckiego NSZ kierowanego przez Henryka Flame ps. „Bartek”.
Przez kolejny rok partyzanci byli prawdziwym utrapieniem dla utrwalaczy nowego porządku. Przeprowadzili co najmniej kilkadziesiąt (niektóre źródła podają, że ponad sto) akcji zbrojnych przeciwko MO i KBW, likwidowali agentów i utrudniali życie lokalnym działaczom PPR. W tej nierównej walce mogli liczyć na wsparcie miejscowej ludności, która żywiła ich oraz informowała o poczynaniach bezpieki. Bez tej pomocy grupa nie miałaby szans przetrwania.
Największym echem odbiła się akcja „Bartka” z 3 maja 1946 r., gdy ponad dwustu partyzantów NSZ zeszło z gór do centrum Wisły, by ku uciesze miejscowych i kuracjuszy przeprowadzić defiladę pod nosem zalęknionych milicjantów i żołnierzy. Bezpieka uznała wówczas, że jedynie podstępem można tę grupę zlikwidować.
Już niebawem do oddziału „Bartka” wprowadzono dwóch agentów (operacja „Lawina”). 20 sierpnia 1946 r. agent UB Henryk Wendrowski, podający się za oficera NSZ o ps. „Lawina”, poinformował partyzantów o rzekomym rozkazie dowództwa NSZ przetransportowania całej grupy na Ziemie Odzyskane. W rezultacie ok. dwustu partyzantów wyjechało z Podbeskidzia i  na terenie Opolszczyzny zostało podstępnie zamordowanych. O mordzie poinformował „Bartka” jedyny ocalały z rzezi. Reszta ludzi Flamego ukrywała się przez kolejne miesiące, ale nie widząc sensu dalszej walki, w marcu 1947  r. „Bartek” postanowił się ujawnić.
Komuniści jednak nie mogli mu wybaczyć działalności pod szyldem NSZ i przygotowali kolejną akcję mającą na celu zlikwidowanie Flamego. 1 grudnia 1947  r. w gospodzie w  Zabrzegu „Bartek” został zabity strzałem w plecy przez milicjanta Rudolfa Dadaka. Sprawca został uznany za psychicznie chorego, po czym rok później wrócił do pracy…
W okresie PRL podjęto wiele działań zmierzających do oczernienia Henryka Flame. Zarzucano mu faszyzm, reakcyjne poglądy, napady na bezbronnych mieszkańców Podbeskidzia itp. Nie miało to jednak nic wspólnego z rzeczywistością. „Bartek” nie był politykiem ani ideologiem, tak samo walczył z okupantem niemieckim, jak i sowieckim i był w tej walce wspierany przez ludność Podbeskidzia. Komuniści zamordowali go, bo już za życia stał się legendą.

Marcin Boratyn

pgw

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#1 marca #Henryk Flame ps. „Bartek” #ojczyzna #patriotyzm #polska #żołnierz wyklęty
© Civitas Christiana 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej