Home / Wiara Wspólnota Kościół / Obronić Kościół – w łączności z tradycją i w zawierzeniu Maryi

Obronić Kościół – w łączności z tradycją i w zawierzeniu Maryi

Dwudziestego ósmego maja obchodziliśmy 25. rocznicę śmierci kardynała Stefana Wyszyńskiego, nazwanego Prymasem Tysiąclecia przez jego znakomitego współpracownika, przyjaciela i ucznia, papieża Jana Pawła II. W tym roku mija też 350 lat od ustanowienia przez króla Jana Kazimierza w uroczystym ślubowaniu w katedrze lwowskiej Matki Bożej Królową Polski. Do tych ślubów 50 lat temu nawiązał prymas Stefan Wyszyński, przygotowując tekst ślubowania, które złożyli na Jasnej Górze biskupi polscy w imieniu całego narodu.

Przypomnijmy: Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 roku w Zuzeli nad Bugiem w rodzinie głęboko wierzącej. Po ukończeniu seminarium duchownego we Włocławku w 1924 roku przyjął święcenia kapłańskie i rozpoczął studia na KUL-u w zakresie prawa kanonicznego i nauki społecznej, pełniąc jednocześnie posługę duszpasterską wśród robotników. W latach 1939-45 pracował z dziećmi niewidomymi w Kozłówce i w Laskach, a podczas powstania warszawskiego był kapelanem AK. W 1946 roku został biskupem lubelskim, a w 1948, po śmierci kardynała Augusta Hlonda, biskupem gnieźnieńskim i warszawskim – Prymasem Polski.

Komunistyczna władza w Polsce po rozprawieniu się z podziemiem politycznym i po sfałszowanych wyborach w 1947 roku za głównego wroga uznała Kościół katolicki. Od przełomu lat 1948-49 zaczęła się programowa ateizacja. Usunięto ze szkół naukę religii, zamykano przedszkola i internaty zakonne, przejęto kościelną organizację charytatywną „Caritas”, usuwając dotychczasowy zarząd i wprowadzając posłusznych władzy tzw. księży patriotów oraz działaczy skupionych w „Dziś i Jutro”, późniejszym Stowarzyszeniu PAX. W marcu 1950 roku wydano dekret o przejęciu przez państwo dóbr kościelnych.

Wobec nasilających się represji prymas Wyszyński podjął negocjacje z władzami, co doprowadziło do podpisania 14 kwietnia 1950 roku kompromisowego porozumienia, które miało gwarantować m.in. nauczanie religii w szkołach, opiekę duszpasterską w szpitalach, wojsku i więzieniach oraz zwolnienie kleryków ze służby wojskowej. Jednakże komuniści nie zamierzali wypełnić tych obietnic. Prymas zaś spotkał się z krytyką niektórych biskupów za układanie się z władzą i zbyt daleko posunięte ustępstwa. Strona kościelna zobowiązała się bowiem do niesprzeciwiania się kolektywizacji rolnictwa, jeśli będzie miało to charakter dobrowolny; obciążania karami kościelnymi księży angażujących się w walkę podziemną i podjęcia starań o ustanowienie przez Stolicę Apostolską stałej administracji na ziemiach zachodnich i północnych. Już jednak w lipcu 1950 roku, po podpisaniu układu w Zgorzelcu między PRL a NRD potwierdzającego granicę na Odrze i Nysie, w sytuacji, gdy Watykan nadal nie chciał ustanowić administracji na tzw. Ziemiach Odzyskanych, uznając RFN za jedyne państwo niemieckie, ataki na Kościół wzmogły się.

Watykan już od 1949 roku nazywany był przez komunistów agenturą amerykańską, kiedy to Pius XII pod groźbą ekskomuniki zakazał katolikom współpracy z partiami komunistycznymi. W styczniu 1951 roku aresztowano biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Watykanu i USA. Pod koniec 1951 roku w więzieniach znajdowało się już około 900 księży. Jednocześnie władze komunistyczne zaczęły usuwać tymczasowych administratorów apostolskich na ziemiach zachodnich i obsadzać parafie księżmi patriotami. W styczniu 1953 roku zakończył się proces księży kurii krakowskiej, oskarżonych o szpiegostwo na rzecz USA. Główny oskarżony, ksiądz Józef Lelito, został skazany na karę śmierci.

Non possumus

Władze komunistyczne wyraźnie dążyły do upaństwowienia Kościoła, jak to miało miejsce w innych krajach bloku sowieckiego, choćby na Węgrzech czy w Czechosłowacji, toteż następnym posunięciem było wydanie przez Radę Państwa dekretu o obsadzaniu stanowisk kościelnych przez władze państwowe. Miało to miejsce 9 lutego 1953 roku. Wówczas Prymas wraz z całym Episkopatem odpowiedział obszernym memoriałem, w którym wymieniono wszystkie dotychczasowe represje, jakie spotkały Kościół, a na końcu zawarto stanowczy sprzeciw wobec postanowień dekretu, zaczynający się od słów Non possumus, czyli „Nie możemy”. Nie możemy zgodzić się na poddanie Kościoła władzy świeckiej w najistotniejszych sprawach. We wrześniu na 12 lat więzienia został skazany biskup Czesław Kaczmarek, a władze zażądały od Prymasa potępienia „zdrajcy”. Stanowczą odmowę prymasa Wyszyńskiego uznano za dobry moment do ostatecznego rozprawienia się z Kościołem.

Późnym wieczorem 25 września 1953 roku funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa weszli na teren siedziby prymasowskiej pod pretekstem przekazania listu od ministra. Była to w istocie uchwała prezydium rządu PRL zakazująca Prymasowi wykonywania funkcji wynikających z piastowanych przez niego stanowisk kościelnych. Tej samej nocy Prymasa aresztowano, a następnie więziono przez trzy lata kolejno w kilku miejscach odosobnienia na terenach kościelnych bądź zakonnych – w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim, Prudniku i Komańczy. W Stoczku 8 grudnia 1953 roku Prymas dokonał aktu osobistego oddania się Maryi, pamiętając słowa swojego poprzednika kardynała Augusta Hlonda: „Nie ustawajcie w modlitwie! Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej”.

Nieugięta postawa Prymasa Polski wobec władz PRL-u wynikała z jego realizmu, którego fundament stanowiły jego przedwojenne przemyślenia i publikacje na temat komunizmu. Komunizm nie był dla niego jedynie doktryną polityczną, ale rodzajem ideologii parareligijnej, w której zafałszowana została nauka o powołaniu człowieka i jego duchowej istocie. Dlatego też chrześcijanie nie mogą być obojętni na zło, które tkwi w takim ustroju społecznym. Drugim źródłem realizmu były doświadczenia wojny i okupacji. Kościół poniósł wówczas ogromne straty i trzeba było teraz jak najszybciej stworzyć warunki do jego normalnego funkcjonowania. Ksiądz Prymas głosił oryginalną, spójną koncepcję narodu, rodziny i integralności osoby, zbudowaną na gruncie ewangelicznym. Według tej koncepcji instytucje społeczne należą do innej kategorii niż naród i rodzina, są bowiem zmienne, a nawet – jak było to w okresie zaborów – może ich zabraknąć. Natomiast naród i rodzina to organizmy żywe, a nie instytucje, dlatego muszą istnieć zawsze jako naturalne środowisko każdego człowieka. Naród istnieje w przestrzeni kulturowej, przede wszystkim w sferze formowania postaw ludzkich. Jest rodziną rodzin, tworzącą więzi emocjonalne i przekazującą z pokolenia na pokolenie wartości moralne. Już w swojej przedwojennej znakomitej książce „Duch pracy ludzkiej” Wyszyński ukazał konieczność kierowania się wartościami ewangelicznymi w budowaniu stosunków społecznych i gospodarczych. Aby bowiem ludzka praca miała sens, jakość i warunki pracy muszą zależeć przede wszystkim od świadomości i moralnych wyborów pracowników i pracodawców, a nie od rozwiązań ustrojowych. Zawsze trzeba mieć na względzie nie tylko zawodowe umiejętności człowieka, ale widzieć całą zintegrowaną osobę, a więc szukać jej dobra, tak jak dąży się do dobra przedsiębiorstwa.

Podczas internowania Ksiądz Prymas wiele czasu poświęcił na opracowanie planu działania, które prowadziłoby do konsolidacji narodu i do podniesienia poziomu moralnego katolickiego społeczeństwa, zagrożonego przez ateistyczną ideologię.

Niewyczerpane źródło tradycji

W 1956 roku, w kwietniu, kiedy Prymas był jeszcze uwięziony, mijało trzysta lat od złożenia ślubów przez króla Jana Kazimierza w katedrze lwowskiej po obronie Jasnej Góry przed najazdem szwedzkim. Matka Boża została wówczas obrana Królową Polski i wszystkich księstw pod panowaniem Jana Kazimierza. Król ślubował również: „gdy nastanie pokój, starać się będę, aby lud Królestwa mego od wszelkich niesprawiedliwych ciężarów i ucisku wyzwolony został”. Przyrzeczeń tych, niestety, nie spełniono. Dopiero Sejm Czteroletni w uchwalonej 3 maja 1791 roku konstytucji ponownie zobowiązał się wziąć stan chłopski pod opiekę. Tym razem na przeszkodzie stanęły rozbiory.

Po odzyskaniu niepodległości, dzięki staraniom Episkopatu Polski u Stolicy Apostolskiej, papież Pius IX ustanowił w 1923 roku święto Matki Boskiej Królowej Polski, wyznaczając na obchody dzień 3 maja, będący także dniem święta narodowego. W 1936 roku, 280 lat od ślubów Jana Kazimierza, młodzież akademicka z całej Polski złożyła na Jasnej Górze uroczyste ślubowanie, w którym „na wieczne czasy” obiera sobie Maryję za matkę i patronkę, oddając pod jej opiekę wszystkie wyższe uczelnie i całą Polskę.


Kard. Stefan wyszyński, Prymas Tysiąclecia
Fot. Archiwum

Prymas Stefan Wyszyński uznał, że właśnie teraz, w rocznicę trzechsetlecia, należy odnowić Śluby Kazimierzowe na Jasnej Górze. Tekst ślubowania, który opracował będąc jeszcze wówczas w więzieniu, nawiązywał do aktualnych bolączek narodu i zawierał przyrzeczenie bezwzględnej walki z nimi, obiecując: „Stać na straży budzącego się życia! Stać na straży nierozerwalności małżeństwa i bronić godności kobiety! Walczyć z rozwiązłością i pijaństwem”. Zadania te wynikały bezpośrednio z sytuacji wielkiego zagrożenia dla rodziny, jaka powstała po ustanowieniu przez władze państwowe ślubów cywilnych i rozwodów oraz ustawy aborcyjnej uchwalonej przez sejm 27 kwietnia 1956 roku. Dnia 26 sierpnia w święto Matki Bożej Częstochowskiej i przed jej wizerunkiem Episkopat Polski złożył Śluby Narodu. Prymasa Polski, który nadal przebywał w odosobnieniu, symbolizował pusty tron i wiązanka biało-czerwonych kwiatów. Równocześnie w obecności ponad milionowej rzeszy pielgrzymów Episkopat ogłosił drugą część programu działania opracowanego przez Prymasa – Wielką Nowennę, będącą dziewięcioletnim przygotowaniem do obchodów Millenium, czyli tysiąclecia chrztu Polski, przypadającego w 1966 roku oraz zapowiedział peregrynację obrazu jasnogórskiego do wszystkich parafii.

Konsolidacja narodu

Kiedy w październiku 1956 roku nastąpił wielki zryw społeczny, a po nim dojście do władzy Władysława Gomułki, nie można było już dłużej przetrzymywać Prymasa Polski w odosobnieniu. Zwłaszcza, że podczas wieców i wystąpień w całym kraju domagano się jego uwolnienia. Prymas Wyszyński powrócił do Warszawy 28 października. Witały go tysiące mieszkańców stolicy. Teraz mógł bezpośrednio prowadzić zamierzone wcześniej przygotowania do obchodów Millenium Chrztu Polski. Mógł też odebrać w Rzymie insygnia kardynalskie, na co władze nie pozwoliły w 1953 roku, kiedy Pius XII nadał mu godność kardynała. W Rzymie Ojciec Święty poświęcił kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, która miała nawiedzać parafie w całej Polsce. Wielką Nowennę Prymas rozpoczął w 1957 roku na Jasnej Górze. Przygotowano dziewięć tematów, według których miała być prowadzona praca duszpasterska każdego roku. Finałem Wielkiej Nowenny w 1965 roku było oddanie Matce Bożej w święte niewolnictwo całego narodu polskiego, diecezji, parafii, rodzin i każdego wiernego z osobna.

Dokładnie tysiąc lat od przyjęcia chrztu przez Mieszka I, 14 kwietnia 1966 roku, rozpoczęły się w katedrze gnieźnieńskiej uroczystości millenijne. Prymas Wyszyński powiedział wówczas: „Kim byliby Polacy, gdyby Mieszko I nie ochrzcił Polski? Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, wystarczy przyjrzeć się dziejom pogańskich Prusów i innych zachodnich sąsiadów Polan, którzy nie weszli na drogę chrześcijaństwa. Żadne z tych plemion nie stworzyło państwa, nie włączyło się w nurt kultury europejskiej. Jedno po drugim znikały z mapy Europy. Dla Polski chrześcijaństwo oznaczało wielką szansę duchowego i materialnego rozwoju. Przez wszystkie wieki pozostało ono osią bytu narodowego”. 3 maja 1966 roku podczas obchodów na Jasnej Górze Prymas w obecności episkopatu i milionowej rzeszy wiernych oddał w macierzyńską opiekę Maryi, za wolność Kościoła, rozpoczynające się nowe tysiąclecie Polski. Powiedział wówczas: „Naród, który kończy jedno tysiąclecie i ma przed sobą nowe tysiąclecie, musi wspierać się na błogosławionych doświadczeniach dziejowych, czerpiąc z nich mądrość, siłę i program dla przyszłości”.

Władze wielokrotnie próbowały zakłócić obchody, które miały miejsce także w wielu innych miastach. Kiedy odbywały się uroczystości religijne, organizowano konkurencyjne obchody, festyny, mecze, obowiązkowe akcje społeczne. Doszło także do aresztowania obrazu Matki Bożej. Po raz pierwszy obraz przejęto w czerwcu 1966 roku w miejscowości Liksajny na Mazurach i odwieziono do Warszawy, po raz drugi we wrześniu tego samego roku między Częstochową a Katowicami. Przekazano wtedy wizerunek Matki Bożej na Jasną Górę i był tam uwięziony aż do 1972 roku. Nie zastraszyło to wiernych. Przez te kilka lat wędrowała od parafii do parafii pusta rama.

Powolne zmiany

Mimo uwolnienia Prymasa i anulowania dekretu lutowego z 1953 roku oraz podpisania w grudniu 1956 roku porozumienia (przez powołaną wtedy Komisję Wspólną Rządu i Episkopatu) Władysław Gomułka był skłonny tylko do chwilowych, propagandowych ustępstw. Stosunki między państwem a Kościołem już od 1958 roku zaczęły się psuć. Rozpoczęto na wielką skalę niszczenie materialne Kościoła przez zabór majątków rolnych, budynków szkolnych i internatów, likwidację szkół i przedszkoli zakonnych, obciążanie instytucji kościelnych olbrzymimi podatkami, a także likwidowanie niższych seminariów duchownych i powoływanie alumnów do wojska. Wobec Księdza Prymasa stosowano szykany osobiste – nie dawano mu paszportu, zniszczono cały nakład jego książki, nie mówiąc już o różnorakich działaniach mających na celu podważenie jego autorytetu.

W 1962 roku rozpoczął się Sobór Watykański II i władze znów mogły pokazać swoją siłę, ograniczając wydawanie paszportów biskupom na wyjazd do Rzymu. Na zakończenie soboru w 1965 roku biskupi polscy wystosowali list do biskupów niemieckich. Opisując krzywdy i cierpienia podczas wojny, napisali w duchu pojednania: „Udzielamy przebaczenia i prosimy o przebaczenie”. Wywołało to histeryczną nagonkę na Prymasa, chciano przedstawić go w oczach społeczeństwa niemal jako zdrajcę.

Po objęciu władzy przez Edwarda Gierka nie dochodziło do ostrych konfliktów. Głównym hasłem propagandowym w stosunkach z Kościołem stała się „normalizacja”. Nadal jednak nie zezwalano na lekcje religii w szkołach, ograniczano wydawanie prasy katolickiej, stosowano ostrą cenzurę i utrudniano budowę kościołów. W 1972 roku PRL i RFN ratyfikowały układ graniczny zawarty w 1970 roku. Papież ustanowił wówczas stałą administrację polską na ziemiach zachodnich i północnych. Władze spodziewały się, że uda im się skłócić Prymasa Wyszyńskiego ze Stolicą Apostolską i zawarły w 1974 roku porozumienie z Watykanem dotyczące stałych kontaktów roboczych. I te usiłowania spełzły na niczym.

W 1976 roku kardynał Stefan Wyszyński skończył 75 lat i mógł odejść na emeryturę. Jednakże komuniści na tyle przyzwyczaili się do współpracy z Prymasem, że sam premier złożył mu uroczyste życzenia i obdarował wiązanką róż.

Wielkie zwycięstwo

W ostatnich latach posługi kardynała Wyszyńskiego obawiano się, że nowym prymasem może zostać Karol Wojtyła. Zdaniem władz był to przeciwnik bardziej od Wyszyńskiego bezkompromisowy i o wiele trudniejszy w kontaktach. W 1978 roku kardynał Wojtyła został niespodziewanie papieżem, co wywołało panikę wśród komunistów; Prymas Wyszyński zaś, stojąc nadal na czele Kościoła, okazał się dla władz niezwykle potrzebny jako mediator i niekwestionowany autorytet. Już bowiem w roku następnym, podczas pierwszej pielgrzymki Papieża do ojczyzny doszło do wielkiej manifestacji religijnej, a w roku 1980 do powstania „Solidarności”. Komuniści odnosili się teraz do Prymasa z atencją, co nie zmieniło postępowania służb bezpieczeństwa, przez które był inwigilowany do końca życia. Wybór Karola Wojtyły na papieża i powstanie „Solidarności” były dla Księdza Prymasa zwycięskim zwieńczeniem wieloletniej walki o zachowanie wolności Kościoła i utrzymanie wiary, a także – czego nie mógł wcześniej przewidzieć – otwarciem nadziei na wprowadzenie Kościoła w trzecie tysiąclecie przez papieża Polaka. Papież zaraz po wyborze, podczas pierwszej audiencji dla Polaków, wyraził wielką wdzięczność Prymasowi Polski, mówiąc do niego: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka […], gdyby nie było Twojej wiary nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”.

Maj 1981 roku okazał się miesiącem wielkiego dramatu. Trzynastego maja, na Placu św. Piotra Turek Ali Agca dwukrotnie strzelił do Papieża, bardzo poważnie go raniąc. Rozpacz wiernych zaowocowała podjęciem modlitw, czynów pokutnych i przyrzeczeń na całym świecie. Modlił się też złożony ciężką chorobą prymas Stefan Wyszyński. Ofiarował wówczas swoje życie za uzdrowienie Papieża. Jego modlitwa została wysłuchana.

Wkrótce po śmierci Prymasa Tysiąclecia rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. Jest on dla nas wzorem kapłana niezłomnego, praktykującego cnoty chrześcijańskie w stopniu heroicznym, nieustannie pamiętającego, że Kościół jest znakiem sprzeciwu i musi się opierać duchowi czasu, zachowując ciągłość przez związanie teraźniejszości z tradycją.

Jolanta Klecel

Artykuł ukazał się w numerze 6-7/2006.