Patriotyzm nie jest ideologią

2013/1/12

Z dr Dariuszem Gawinem, zastępcą dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego, prezesem Instytutu Stefana Starzyńskiego, rozmawia Remigiusz Malinowski

Tak się w polskiej tradycji składa, że Święto Niepodległości obchodzimy w kilkanaście dni po uroczystości Wszystkich Świętych i Dniu Zadusznym. W tym szczególnym miesiącu, gdy światła nagrobnych lampek i zniczy rozjaśniają zapadający szybciej niż zwykle wieczorny zmrok, a mury kościołów wypełnia miarowe echo powtarzające nazwiska naszych bliskich zmarłych, odczytywane w czasie wypominkowych Mszy świętych, nasza świadomość łatwiej zauważa fakt, że na ziemi żyjemy w pewnej określonej wspólnocie.

Fot. Remigiusz Malinowski

Wiele osób zadaje sobie pytanie o sens patriotyzmu. Czy dzisiaj patriotyzm jest potrzebny?

Jak najbardziej jest potrzebny. Patriotyzm to jest pojęcie, bez którego żadne społeczeństwo ani żadna zbiorowość a tym bardziej polityczna nie może się obejść. Jest to pewne uczucie i postawa. Patriotyzm to nie jest ideologia, to jest cnota, która przysługuje jednostce i która musi być wpajana, cnota, której trzeba się nauczyć, bo nikt z nią się nie rodzi. Bez tej cnoty nie może istnieć żadna zbiorowość w żadnych czasach.

Kto powinien uczyć patriotyzmu i jak powinno się go uczyć?

To jest bardzo skomplikowane zadanie, które musi być rozdzielone między rodzinę i szkolę. Dzisiaj żyjemy w wielkich społeczeństwach. W starożytnej Grecji, kiedy funkcjonowały miasta państwa, ludzie mogli znać się z widzenia, a jeśli nie, to na pewno słyszeli o sobie. My, żyjący współcześnie, naturalnie funkcjonujemy w innych warunkach. Żeby zbudować nawiązanie między miejscem lokalnym, które znamy od urodzenia a tym wielkim miejscem, którym jest Ojczyzna, potrzebujemy obrazów, opowieści, mitów w pozytywnym tego słowa znaczeniu, które nas łączą, w których się odnajdujemy. Narody muszą mieć takie mity i opowieści, które spajają je we wspólnotę. Każdy z nas mieszka w jakimś mieście czy też na wsi i ma swój mały świat w promieniu kilkunastu kilometrów a jednocześnie czuje się członkiem czegoś większego. Żeby określić i opowiedzieć to coś większego, trzeba mieć te same postaci, te same wartości, symbole, miejsca, niezależnie od miejsca, w którym mieszkamy. Wtedy jest to zestaw pewnej wiedzy, którą muszą otrzymać wszyscy obywatele danego państwa. Jest zupełnie normalne, że każde państwo demokratyczne i liberalne ma takie instrumentarium, które powodują, że jego obywatele muszą się nauczyć, że żyją razem, że coś ich łączy, po to żeby wzbudzić uczucia, które powodują, że są gotowi do wzajemnej solidarności. To podstawowe zadanie musi być podzielone między rodzinę i szkołę. Ponieważ należy to do wychowania i jest pewną cnotą, to musi być przekazywane w domu. Z drugiej strony państwo ma instrumentarium, czyli uczenie tej całej sfery symboli i przykładów. Uczy się historii po to, jak mówili Rzymianie, żeby dawać przykłady, w których są zarysowane cnoty i wartości tak jak one funkcjonowały dawniej, ale musimy w nich rozpoznać i zadać sobie pytanie, czy my bylibyśmy w stanie tak postąpić, jak byśmy się zachowali w tej sytuacji. Amerykanie nazywają to edukacją obywatelską, ale w ten sposób wpajają coś, co nazywają religią obywatelską. Uczy się rzeczy, które są do pewnego stopnia świętością. Każdy, kto był w USA widział jak Amerykanie podchodzą do kultu konstytucji, do sztandaru czy hymnu.

Tego uczy także szkoła, która wpaja jak być obywatelem, jakie ma prawa i obowiązki każdy Amerykanin, z drugiej strony uczy symboli, jakie za tym stoją. Do tego służą lekcje wiedzy o społeczeństwie.

W naszym kraju na lekcjach języka polskiego dostajemy zasób kulturowego przekazu, na czym polega tożsamość polska, jak w różnych okresach historii Polacy postrzegali swoją Ojczyznę, jak o niej mówili, co to znaczy być Polakiem. Z kolei lekcje historii powinny pokazać, jak te uczucia patriotyczne przejawiały się w konkretnych sytuacjach. Jak dawniej Polacy stosowali tę wiedzę w konkretnych okolicznościach. Tych wszystkich wiadomości nie można zebrać w jednym miejscu, one muszą być łączone.

Jak ocenia Pan wychowanie patriotyczne dzisiaj? Czy bylibyśmy w stanie dać tak wielką daninę ze swojego życia, jaką dali nasi przodkowie chociażby w przed 63 laty?

Myślę, że gdyby trzeba było dzisiaj oddać życie za Ojczyznę na pewno wielu poległoby za nią. Kiedy nie będziemy pracowali z trzeźwym i świadomym patriotyzmem nad tym, żeby Polska była silna, to co z tego, że byśmy oddali za nią nawet życie, kiedy nie bylibyśmy przygotowani. Ci, którzy dzisiaj mówią, że nie potrzeba nam patriotyzmu i wychowania patriotycznego, gdyby się coś zdarzyło, sami oddaliby życie właśnie za ojczyznę. Jest taki fragment we wspomnieniach polskich Gombrowicza, gdzie autor opisuje jak trafił przypadkiem na prywatkę młodzieży warszawskiej tuż przed wojną. To była normalna prywatka z alkoholem i wszystkim tym, co towarzyszy zabawom młodych ludzi. Ta młodzież na prywatce to było pokolenie Kolumbów, to ci, co niedługo potem wstąpili do Szarych Szeregów i zrobili Powstanie Warszawskie. Szkoła przedwojenna inaczej i lepiej wychowywała, poważniej traktowano patriotyzm. Zawsze można powiedzieć, że dzieje się za mało, ale uważam, że jest dużo lepiej, niż było na początku lat 90. Wtedy kwestionowano samą potrzebę prowadzenia polityki historycznej, mówiono, że historia się skończyła, że trzeba wybrać przyszłość, że trzeba się tylko modernizować. W świecie, w którym żyjemy, wiemy że nie było żadnego końca historii. Była tylko przerwa w dramacie dziejów. Dzisiaj, jeśli ktoś jest rozsądny, widzi, że nie żyjemy w świecie, który jest zupełnie bezpieczny, czego najlepszym dowodem był 11 września 2001 roku w Nowym Jorku. To pokazało, że rzeczy niewyobrażalne są możliwe. Nikt rozsądny nie powie, że jesteśmy bezpieczni i nic się nie zdarzy.

Czy to, że dzisiaj Polska należy do wspólnoty europejskiej zmusza nas do innego podejścia do patriotyzmu?


Historyczne widowiska plenerowe zawsze gromadzą setki widzów
Fot. Radosław Kieryłowicz

Dzisiejszy patriotyzm musi uczyć tego, że cele Polski, jej interes narodowy w ramach szerszej współpracy i współzawodnictwa, bo jest tutaj obecny element konkurencji, trzeba dzisiaj uzgadniać z interesami i odczuciami naszych sąsiadów czy narodów dalszych z którymi jesteśmy w jednej Unii Europejskiej. To powoduje wyzwanie przekształcenia patriotyzmu.

Patriotyzm nigdy nie był jednym modelem. Patriotyzm I Rzeczpospolitej musiał się zmienić tak samo jak patriotyzm innych okresów historii państwa. Nie ma jednego patriotyzmu. Jest jedno uczucie miłości ojczyzny. Ludzie różnie wyrażają i w różny sposób dążą do ochrony tego, co jest dobre i ten patriotyzm rodzi się ze stałej dyskusji, zmiany do warunków, odpowiadania na wyzwania. Z tego powodu jest tak, że to są tylko nowe okoliczności. Musimy sobie dać radę w zmienionych okolicznościach, żeby Polska odniosła sukces. Na czym polega teraz prawdziwy patriotyzm? Na tym że Polska ma odnieść sukces w ramach Unii Europejskiej. To jest miara patriotyzmu na dzisiaj. To nie jest tak, że mamy się bronić przed Unią, lecz podjąć to wyzwanie. Polska jest zawsze w takiej sytuacji, że historia co jakiś czas urządza wielką sesję egzaminacyjną i wyciąga surowe konsekwencje w stosunku do tych, którzy nie odrobią lekcji. A to jest kolejna lekcja do odrobienia i Polacy mogą dać sobie z nią radę. Można to robić nowocześnie, co doskonale pokazuje Muzeum Powstania Warszawskiego. Tutaj widać, jak można połączyć tradycyjny patriotyzm z nowoczesną formą. Ta forma ma wpływ na treść, ten sam etos Armii Krajowej może być tak opowiedziany, że jest dzisiaj bardzo komunikatywny dla ludzi młodych, nowoczesnych i zanurzonych w nowoczesności, o której do tej pory opowiadano, że sama jej istota zagraża tradycji. Stworzono miejsce w którym oddawany jest hołd byłym żołnierzom, tym którzy polegli i żyją a jednocześnie są tutaj koncerty kapel punkowych, na które przychodzą tysiące młodych ludzi.

Czy Polacy znają swoją historię?

Jeżeli popatrzymy na dzisiejszą inteligencję, to na pewno za słabo. Jeżeli porównamy wiedzę historyczną przeciętnego Polaka z wiedzą zachodnich sąsiadów i innych społeczeństw Zachodu, to na pewno mamy wiedzę dużo większą.

Czy Polacy prezentują postawy patriotyczne?

Oczywiście tak, co doskonale widać w Muzeum Powstania Warszawskiego. Co roku są tutaj obchody rocznicy wybuchu Powstania i od 2004r. obserwujemy, że rocznica staje się swoistym świętem Warszawy. To jest święto tej wspólnoty i to jest zaskakujące dla wielu tych, którzy kiedyś w przeszłości mówili, że nie należy tego święta obchodzić. Pierwszy sierpnia nie jest świętem klęski, tylko świętem, które pokazuje, do czego byliśmy zdolni w czasie największej próby. Ludzie się w tym odnajdują, rozpoznają. Przeszłość trzeba opowiedzieć w taki sposób, żeby ludzie żyjący dzisiaj, mogli się rozpoznać w przekazie przeszłości. To nie jest historia o dawnej minionej przeszłości, która nas nie obchodzi, tylko to jest historia o takich samych Polakach, jak my, tylko żyjących trochę wcześniej. Oni byli tacy sami, jak my, a my jesteśmy tacy sami, jak oni. Gdyby żyli, dzisiaj chodziliby na koncerty punkowe, byliby na studiach, może niektórzy z nich wyemigrowaliby do Irlandii, a z drugiej strony my przeniesieni 60 lat w przeszłość musielibyśmy rozstrzygać te same problemy, które oni próbowali rozwiązać. W tym sensie to się zrobiło święto Warszawy, i to się stało przykładem dla innych miejsc w Polsce. Bo ludzie zauważyli, że tożsamość i w wymiarze ogólnym i lokalnym jest istotna i ona się liczy. Ludzie tego chcą, tylko że chcą tego w nowoczesnej formie.

Artykuł ukazał się w numerze 11/2006.

© Civitas Christiana 2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej