Home / Z życia "Civitas Christiana" / O Lechu i Czechu…

O Lechu i Czechu…

Mszą św. w najstarszym wrocławskim kościele pw. św. Idziego rozpoczęto kolejne spotkanie w ramach XXIII Polsko-Czeskich Dni Kultury Chrześcijańskiej

Stało się to w przeddzień czeskiego święta narodowego, które przypada w liturgiczne wspomnienie św. Wacława, czyli 28 września.

Tegoroczne konwersatorium zostało objęte patronatem Konsula honorowego Republiki Czeskiej Arkadiusza Ignasiaka. W sali kapitularza w tym roku dyskutowano pod hasłem „Ku przyszłości – miejsce Polski i Czech na XXI-wiecznej mapie. Problemy demograficzne, społeczne i polityczne. Między tożsamością a multikulturalizmem”. Jej organizatorami byli: Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” Oddział Okręgowy we Wrocławiu, Muzeum Archidiecezjalne we Wrocławiu oraz Komitet Organizacyjny Polsko-Czeskich Dni Kultury Chrześcijańskiej.

Konferencja jest tylko jednym z elementów szerokiego zakresu obchodów tych Dni, które na terenie polskiego i czeskiego Śląska trwają we wrześniu i w październiku. W tym czasie organizowanych jest około pół setki podobnych imprez w postaci koncertów, wystaw, odczytów i prelekcji. Konferencji towarzyszyła wystawa kilkunastu medali czeskich wydanych z okazji pontyfikatu Jana Pawła II oraz prasy czeskiej, a w tym wydawnictw polskich w tym kraju. Podczas konferencji wygłoszono trzy wykłady dotyczące demografii, geopolityki i kultury politycznej związanej z polsko-czeskimi relacjami.

O demografii

Pierwszy mówił dyrektor Oddziału Okręgowego Stowarzyszenia we Wrocławiu Piotr Sutowicz, który zaprezentował zagadnienie demograficznej i społecznej sytuacji Czech w pierwszej dekadzie obecnego stulecia. Jest to okres dość długi, aby zauważyć utrwalające się zmiany demograficzne. Oba państwa są do siebie bardzo podobne, choć wydarzenia historyczne i wielkość naszego państwa są diametralnie różne. Wystarczy porównać powierzchnie Czech, która wynosi ok. 79 tys. km kw., co stanowi nieco ponad jedną piątą powierzchni Polski. Podobnie ludność Czech to zaledwie jedna czwarta naszej populacji. Jednak pod względem gęstości zaludnienia w Czechach wypada 130 osób na km kw., a w Polsce 122 osoby. Pod tym względem jest to zaludnienie wyższe niż u nas. Przyjmując za punkt wyjściowy do obecnych analiz ilość 10 mln ludności w Czechach w 1910 r., to siedemdziesiąt lat później jest to ta sama liczba. Decydujące znaczenie dla zaludnienia Czech miało wysiedlenie Niemców Sudeckich w latach 1945–1950. Ubyło wtedy około 16,7 proc. ludności! Powojenny rozwój demograficzny, podobnie jak w Polsce, wyrównał te straty. Jednak od 1991 r. zaznacza się wyraźny spadek urodzeń. Ostatni spis ludności w 2011 r. wykazał nieznaczne, ale trwałe zmniejszenie się ludności Czech. Polska w tym samym czasie odczuwa również ubytek ludności, który przede wszystkim jest związany z wyjazdami młodego pokolenia za pracą do krajów zachodnich, w tym również do Czech, szczególnie z rejonu Górnego i Dolnego Śląska. Symulacje wskazują, że w 2050 r. Czechów będzie już 9,5 mln, a na koniec stulecia tylko 6,5 mln. Ponieważ przyroda i demografia nie znoszą próżni, w tak uprzemysłowionym i gospodarczo rozwiniętym kraju ten ubytek będzie zastąpiony przez inne populacje. Pod względem religijnym, przynajmniej według statystycznych danych, Czesi w 68 proc. deklarują się jako bezwyznaniowi. Na drugim miejscu jest katolicyzm, do którego przyznaje się ok. 27 proc. społeczeństwa oraz 5 proc. wyznaje husytyzm. Ogólnie panuje tu prawidłowość, że im dalej na zachód, tym stopień ateizacji jest większy.

O geopolityce

Prof. Tadeusz Marczak z Uniwersytetu Wrocławskiego wygłosił wykład „Polacy i Czesi wobec geopolitycznych wyzwań”. Na wstępie profesor nawiązał do koncepcji przedwojennego wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego dotyczącej zjednoczenia zachodnich Słowian. Niestety ta idea się nie powiodła. Profesor wspomniał o trzech historycznych szansach geopolitycznych osiągnięcia tego celu. Wystąpiły one pod koniec XIV w., a potem podczas I wojny światowej i w latach 90. XX w. Wspólną cechą wszystkich tych szans był upadek imperium wschodniego. Pierwszą z nich była okazja, kiedy w XIV w. nastąpił upadek imperium Dżyngis-chana. Terytorium po nim zagospodarowała Litwa, która związała się z Polską. Był on świadectwem dynamizmu geopolitycznego. Druga podobna szansa zaistniała pod koniec I wojny światowej. Stała się ona możliwa na skutek upadku carskiej Rosji, która była dotąd postrzegana jako spadkobierca i przedłużenie mongolskiego dziedzictwa w systemie sprawowania władzy. Ta szansa została wykorzystana poprzez odtworzenie państwa polskiego, sięgającego daleko poza obecną granicę na Bugu. Trzecia taka szansa pojawiła się w latach 90. XX w., znów po upadku, tym razem ZSRR. Została ona pogrzebana oświadczeniami, że Polska nie będzie nawiązywać do dawnych idei jagiellońskich. Rozwinięcie omówionych przez profesora wszystkich wynikających stąd implikacji nie jest możliwe w krótkiej notatce.

O kulturze politycznej

Mówił dr Piotr Grabowiec. Tematem jego wystąpienia była „Charakterystyka kultury politycznej w Czechach”. Zauważył, że fiasko naszych pomysłów geopolitycznych związanych z Czechami wynika z tego, że Polska z wielu powodów nie była atrakcyjnym partnerem dla Czech. Wiąże się to z całkiem innymi wartościami wyznawanymi przez oba narody. Ogólnie w Czechach zachowały się tradycje bizantyńsko-turańskie. Również religia jest częścią kultury i wpływa na zachowania polityczne. Dlatego bardzo trudno rozmawiać Polakom z Czechami. Ich kultura polityczna związana jest z konkretnym wydarzeniem, jakim była utrata szlachty i inteligencji po bitwie pod Białą Górą. Od tego czasu miasta czeskie się zgermanizowały, a Czesi władali tylko językiem niemieckim. Język czeski odbudował się dopiero w XIX w. W 1918 r. już był popularny. Wpływy niemieckie są tu bardzo silne, choć często postrzegane negatywnie. Czeski kandydat na polityka przybyły z Austrii ma mniejsze szanse wyborcze. Jest on postrzegany jako katolik, co tu jest równoznaczne z niemieckim pochodzeniem. Miasta były tu ściśle związane z rozwojem kapitalizmu. Powstał silny proletariat i odpowiednio mocne wpływy partii komunistycznych sięgające 30 proc. poparcia. Polska w tym porównaniu nadal była krajem o mentalności szlachecko-chłopskiej. Po 1938 r. nie ma niemieckich represji względem Czechów. Są oni postrzegani jako biedniejsi Niemcy, którzy mają szansę na całkowite zgermanizowanie. Dlatego nie było tu ruchu oporu. Podobnie za czasów PRL była tu tylko opozycja elit. Masowe poparcie było tylko jednorazowe podczas tzw. „aksamitnej rewolucji”. Dziesiątki podobnych przykładów rozmijania się w ocenie współczesnej rzeczywistości uniemożliwia praktyczne porozumienie się polityczne obu narodów.

W długiej i burzliwej dyskusji, jaka wywiązała się po kolejnych referatach, padło wiele istotnych zdań. Przede wszystkim należy do nich widoczne odrodzenie religijne Czechów. Jest ono faktem, który w wielu konkretnych przypadkach może być dla nas również wzorem i przykładem. Podkreślano konieczność dalszego wzajemnego poznawania się, wymiany myśli i poglądów w celu przełamania dzielących nas barier kulturowych, politycznych i ekonomicznych. Z całością materiałów konferencyjnych można się zapoznać na stronie internetowej www.polskiwroclaw. pl.

Adam Maksymowicz