
Karpińska: Okruchy miłości
Moja mama potknęła się wczoraj o korzeń, wystający na leśnej ścieżce. Konsekwencja – złamana ręka. Znaleźli się dobrzy ludzie (pewnie sami mają i rodziców i dziadków), którzy pomogli niemłodej już pani podnieść się z ziemi i zamówili Ubera, zresztą na swój koszt. Do akcji szybko








