Kiedy 8 maja ubiegłego roku, po konklawe zwołanym po śmierci papieża Franciszka, ogłoszono że nowym papieżem będzie Amerykanin, kard. Robert Francis Prevost OSA, który przybrał imię Leon XIV, uznano powszechnie ten fakt jako ścisłe nawiązanie do pontyfikatu Leona XIII (1878-1903).
Długi pontyfikat papieża przełomu XIX/XX w. został w powszechnej świadomości uznany za przełomowy głównie poprzez ogłoszenie encykliki Rerum novarum (15 maja 1891 r.), która dała początek katolickiej nauce społecznej, zarówno jako samodzielnej dyscyplinie naukowej, jak i też stanowiła inspirację do szerszego zaangażowania się katolików w posłannictwo w świecie. Na płaszczyźnie politycznej dzięki Rerum novarum powstały zalążki chrześcijańskiej demokracji. Okazało się, że Kościół zaczął mieć swoje własne zdanie na temat przemian społecznych wywołanych przez rewolucję przemysłową, a także na temat ideologii kolektywistycznej, której widmo od ogłoszenia „Manifestu komunistycznego” w 1848 r., zaczęło krążyć nad Europą i całym światem. Ale papież Leon XIII to nie tylko Rerum novarum, ale i zmagania związane z problemami wewnątrzkościelnymi określonymi mianem „kryzysu modernistycznego”, czego wyrazem jest jego pierwsza encyklika Aeterni Patris z 1878 r. Pozostałe encykliki również miały charakter raczej zachowawczy, w związku z czym nie posiadają one swojego miejsca w świadomości zbiorowej, tak jak Rerum novarum. Jednocześnie Leon XIII, to pierwszy papież, który został uwieczniony na taśmie filmowej, a jego głos zarejestrowany za pomocą ówcześnie dostępnej aparatury.
Już po pierwszych chwilach pontyfikatu Leona XIV pojawiły się w wielu opiniotwórczych katolickich kręgach oczekiwania, a nawet wprost deklarowane prośby, nowej encykliki społecznej, której ranga dorównywałaby Rerum novarum. Od dłuższego czasu trwała też dyskusja na temat natury sztucznej inteligencji, wpływu mediów społecznościowych na zdrowie i rozwój ludzi młodych, a także na temat uzależnień od nich i ich permanentnej inwigilacji. Prócz powyższych refleksji pojawiały się także coraz śmielsze poglądy politologiczne oraz ekonomiczne, twierdzące, że globalna wszechwładza przedsiębiorstw branży Big Tech prowadzi do szybkiej erozji dotychczasowej kapitalistycznej formacji społecznej w kierunku technofeudalizmu. Dodatkowo pojawiły się nowe idee, czy też ideologie, mające na celu przemianę kulejącej coraz bardziej demokracji liberalnej w technokratyczny ład światowy, dryfujący w stronę takiego, czy też innego technoautorytaryzmu (Ciemne Oświecenie, TESCREAL, Technorepublika, etc).
Po roku od inauguracji pontyfikatu papieża z Ameryki ogłoszono encyklikę Magnifica humanitas, w której zdaje się on odpowiadać na oczekiwania związane z powstaniem Rerum novarum dla epoki cyfrowej. Mimo, że jej prezentacja odbyła się z tygodniowym poślizgiem, to dokument jest sygnowany datą 15 maja, co wpisuje się w 135. rocznicę ogłoszenia Rerum novarum. Leon XIV pisze wprost o rzeczach nowych (res novae) epoki cyfrowej, a cały pierwszy rozdział encykliki stanowi wykład dotychczasowej katolickiej nauki społecznej z przypomnieniem naczelnych idei encyklik społecznych i innych ważnych dokumentów nauczania społecznego Kościoła. Nie wchodząc w szczegóły zawarte w samej treści encykliki można mimo wszystko pokusić się o wykazanie pewnych idei przewodnich. Niewątpliwie widać w niej kontynuację nauczania społecznego Franciszka zawartego w encyklikach Laudato’ si i Fratelli tutti, o czym świadczą takie sformułowania jak „paradygmat technokratyczny”, czy też negacja dotychczasowej doktryny wojny sprawiedliwej. W zakresie krytyki wszechwładzy sztucznej inteligencji oraz jej kreatorów znajdujemy również potwierdzenie dotychczasowego nauczania zawartego w dokumentach Franciszka (Sztuczna inteligencja a pokój – Orędzie na 57. Światowy Dzień Pokoju), czy też nota Dykasterii Nauki Wiary (Antiqua et nova). Nowością w encyklikach społecznych może być nawiązanie nie tylko do twórczości J. R. R. Tolkiena, ale także do myśli Hannah Arendt. Zestawienia obok siebie M. Skłodowskiej-Curie z Dorothy Day, również w żadnej z dotychczasowych encyklik społecznych jeszcze nie było.
Czy zatem mamy do czynienia z nowym Rerum novarum? To wszystko zależy od tego czy Kościół i świat nie zapomną szybko o tym dokumencie, co wydaje się łatwe przy dzisiejszym tempie zmian. I zależy oczywiście od tego, czy będą chętni do jej czytania i głębszej refleksji nad jej treścią, która, jak na zdolności percepcyjne dzisiejszego przeciętnego człowieka, jest wyjątkowo obszerna. Warto, mimo wszystko, przyjrzeć się niektórym ciekawym reakcjom jakie ukazały się w tygodniu po jej ogłoszeniu. Bardzo entuzjastycznie na Magnifica humanitas zareagowała Sylwia Czubkowska, autorka popularnej w Polsce książki „Bóg Techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem”. Pojawiły się jednak głosy, że mimo wszystko Leon XIV nie dorównuje w krytyce technooligarchii autorom o orientacji lewicowo-liberalnej, takim jak: Yanis Varoufakis (Technofeudalizm), Shosanna Zuboff (Wiek kapitalizmu inwigilacji) czy Martin Andree (Big Tech muss weg!).
Z kolei na kanale Kultura poświęcona, sygnowanym przez Klub Jagielloński, w rozmowie Konstantego Pilawy z pisarzem Janem Maciejewskim, pojawiły się wątpliwości na temat zbytniej horyzontalności dostrzegalnej w omawianej encyklice. Skoro twórcy Big Tech, to transhumaniści chcący stworzyć nową religię, to dlaczego w tej encyklice tak mało jest teologii? Dla przypomnienia, Benedyktowi XVI w Caritas in veritate zarzucano raczej nadmiar teologii.
Na koniec uwaga płynąca z rozmowy Rafała Bucy z Pawłem Chmielewskim, która została opublikowana na kanale Nowy Ład. Przedstawiciel środowiska PCh 24 twierdzi wprost, że o ile można się zgodzić z krytyką postępowania twórców sztucznej inteligencji, zawartą w omawianej encyklice, to w obliczu wewnątrzkościelnego kryzysu związanego z możliwą schizmą oraz wybrykami progresistów, w tym ekspansją środowisk LGBTQ+ w Kościele, bardziej potrzebna byłaby raczej encyklika Rerum dogmaticum. Komentator zauważa nadmierną koncentrację uwagi Kościoła na sprawach społecznych, przy zagubieniu jasności głoszenia doktryny katolickiej i dyscypliny wewnątrzkościelnej. Obojętnie jakie Kościół ogłasza encykliki, to Elon Musk (i jemu podobni) w ogóle się tym nie przejmą.
/mdk