Całkiem niedawno popełniłem artykuł o tym, że różnej maści dokumenty około doktrynalne niekoniecznie muszą być pisane prostym językiem, aby trafiły do szerokiego grona. Nie podejrzewam, że ktoś z otoczenia Ojca Świętego akurat czytał tamten felieton, ale niewątpliwie na Watykanie pojawiła się nowa jakość w przekazie nauczania, dzięki czemu może tym razem się uda, by trafiła do szerszego grona czytelników… a warto!
Na starcie dokonam samousprawiedliwienia, że jestem nawet jeszcze nie w połowie lektury pierwszej encykliki Papieża Leona XIV Magnifica humanitas, jednakże wynika to z zachwytu nad treścią, która wymaga stale i co chwilę dłuższej refleksji. Nim jednak przystąpiłem do ciągłego przechodzenia z punktu do punktu, przestudiowałem tzw.: „Pastoral kit”, fenomenalny konspekt do prowadzenia katechez dla różnych stanów w Kościele w oparciu o treść i przesłanie encykliki. Najciekawsza jest propozycja zajęć dla dzieci, w której Dykasteria proponuje ciekawy komiks. Innym instrumentem są infografiki pogłębiające rozumienie i oficjalne streszczenie kładące nacisk na najbardziej istotne wnioski, jakie należałoby wyciągnąć z danej części. Ta praca Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju niewątpliwie przyczynia się do tego, że wciąż niesie się echo dokumentu, zwłaszcza, że do lektury dołączyli politycy i ludzie biznesu, co wcześniej nawet jeśli się zdarzało, to oficjalnie o tym nie mówili.
Nie boję się powiedzieć, że encyklika ma wydźwięk proroczy, do pewnego stopnia nawet przerażający, jeśli chodzi o pewne konsekwencje przejmowania kolejnych sfer życia przez AI. Chociaż jej tytuł można tłumaczyć jako „Wspaniała ludzkość”, to jednocześnie ta sama ludzkość wytworzyła narzędzie niszczące nas samych, nasze kompetencje, relacje, samopoczucie i odbierające wolność. Ciężko znaleźć na rynku pozycję, która tak kompleksowo i z ogromu perspektyw poruszałaby ów wątek, a przypomnę, że nawet do połowy jeszcze nie dotarłem. Nasze korzystanie z AI kończy się zazwyczaj na prostej grafice czy pytania Chata o to, co zrobić na kolację mając ubaw, że gdzieś maszyna pomyliła się w obliczeniach. Tymczasem to my mylimy się w krytyce jej zapominając, że już dając takie pytanie, odbieramy sobie jakąś zdolność do kreatywności, ale też w przypadku błędu w przepisie, zrzucamy na robota. A przypomnę, że te same komponenty realizują już działania wojenne. Ostatecznie w tym upatruje się największy problem – brak podmiotu odpowiedzialności. Słuchając ostatnio jednego z wywiadów odnośnie AI usłyszałem nawet, że w pokoleniu Z do tego stopnia wyzbyto się odpowiedzialności i prywatności, że Chat stał się powiernikiem decyzji życiowych, jakby zupełnie zapominając, że każde pytanie nie pozostaje ostatecznie anonimowe dla właściciela.
Niemniej, chociaż encyklika subiektywnie mnie przeraziła, ma raczej ton uspokajający, ale przestrzegający. Dla mnie w pewien sposób jest to lektura sci-fi, bo chociaż opisuje problem językiem przystępnym, dodając nawet w II rozdziale aparat słownikowy, to porusza się po przestrzeni mi raczej obcej, tym samym nieco onieśmielając mnie, gdyż jak widać, AI staje się kluczem hermeneutycznym dla rozumienia współczesnego społeczeństwa. A nie chodzi przecież o to, by uciekać od omawianych problemów, tylko adekwatnie reagować, wychowywać do tego, co może nadejść. Pozostaje mieć nadzieję, że omawiane wyżej materiały, tak jak dodany audiobook, pozytywnie przysłużą się temu, aby społeczeństwo katolickie nie tylko tak zwyczajnie poznało nauczanie papieskie, ale by otrzymało narzędzie do funkcjonowania w nowym świecie, w dobie technicyzacji nawet emocji.
/ab