Parada: Bezdroża etyki sytuacyjnej

2026/01/29
AdobeStock 470333601
Fot. yta / Adobe Stock

Coraz częściej spotykamy się z kwestionowaniem i podważaniem uniwersalnych zasad moralnych. Wielu z nas uważa, że moralność jest zależna od kontekstu oraz okoliczności danej sytuacji i to my sami, na podstawie własnych preferencji i okoliczności, rozstrzygamy, co jest moralne, a co nie jest.

Kwestionowanie jako nowy consensus

Ten powszechny dziś trend myślowy to w świecie nauki jeden z nurtów etyki normatywnej, nazywany etyką sytuacyjną lub sytuacjonizmem etycznym. Kwestionuje on istnienie absolutnych, stałych norm moralnych i skupia się na elastyczności oraz dostosowaniu się do zmieniających się okoliczności. Według sytuacjonizmu etycznego nie ma stałych zasad moralnych, które można zastosować do wszystkich sytuacji. Wszystkie są unikatowe i wymagają indywidualnej oceny, dlatego każdy może interpretować moralność na swój własny sposób. Zamiast tego etyka sytuacyjna podkreśla elastyczność moralności, która dostosowuje się do warunków konkretnej sytuacji. Moralność powinna być zatem oceniana na podstawie intencji osoby oraz skutków jej działań w danej sytuacji. Skutkuje to przyznaniem każdej jednostce ludzkiej atrybutów absolutu decydującego, co jest dobre, a co złe. Uznaje się więc subiektywną pewność jednostki za jedyne kryterium słuszności dobrej decyzji.

Etyka sytuacyjna wobec nauczania Kościoła

Etyka sytuacyjna rozwinęła się na podłożu egzystencjalizmu i stała się popularna w teologii protestanckiej w XX wieku. W latach 50. XX wieku zaczęła wpływać na teologów katolickich. Aby wyjaśnić stanowisko Kościoła katolickiego, Kongregacja Świętego Oficjum 2 lutego 1956 roku wydała Dekret w sprawie „etyki sytuacyjnej”, w którym poddała ją krytyce.

W dokumencie wskazano, że w XX wieku powstał nowy kierunek myśli teologicznej, w którym odmawia się zasadom etyki ogólnej możliwości zastosowania ich w poszczególnych przypadkach, tym samym kontestując obiektywne wartości norm ogólnych. Zwolennicy etyki sytuacyjnej uważają, że każdy człowiek, według stanu własnej wiedzy i sumienia, rozstrzyga konkretne problemy moralne w danej sytuacji. Tak więc ostateczną i decydującą normą działania nie jest słuszny i obiektywny porządek ustalony prawem naturalnym i przez to prawo poznawalny, ale wewnętrzny i osobisty osąd, jakieś „światło” wskazujące, jak ma postępować w konkretnej sytuacji. Ostateczna decyzja człowieka nie podlega żadnej obiektywnej normie, istniejącej poza nim i niezależnej od jego subiektywnego przekonania.

W Dekrecie podkreślono, że wiele twierdzeń zawartych w systemie etyki sytuacyjnej jest sprzecznych z rzeczywistością i zasadami zdrowego rozumu, nosi ślady relatywizmu i odbiega od tradycji nauki katolickiej.

Wpływ na nas i życie społeczne

Z uproszczoną wersją etyki sytuacyjnej spotykamy się dziś bardzo często, szczególnie w polityce, życiu gospodarczym, społecznym, kulturalnym, ale także w życiu prywatnym. Niejednokrotnie obserwujemy „naginanie” już nie tylko chrześcijańskich, ale uniwersalnych zasad moralnych do własnych poglądów, wybiórcze ich stosowanie lub po prostu odrzucanie jako „nieżyciowych”. Nie chcemy już podlegać żadnym obiektywnym normom. Tymczasem kwestionowanie stabilnych norm moralnych, gdzie każda decyzja może być uzasadniona w zależności od sytuacji, oznacza, że każdy będzie mógł interpretować moralność na swój własny sposób, co może prowadzić do chaosu i braku spójności w społeczeństwie. Etyka sytuacyjna może też skutkować brakiem odpowiedzialności moralnej. Bo jeśli nie ma stałych zasad, które można zastosować do wszystkich sytuacji, to trudno będzie ocenić czyjąś postawę moralną. Każdy może tłumaczyć swoje działania na podstawie okoliczności, co może prowadzić do unikania odpowiedzialności, a odpowiedzialność moralna jest kluczowa do utrzymania porządku i harmonii społecznej.

Sytuacjonizm zagraża też sprawiedliwości społecznej – jeśli ktoś podejmuje decyzje moralne na podstawie własnych preferencji i okoliczności, może to prowadzić do nierówności i dyskryminacji, ponieważ silniejsze jednostki czy grupy społeczne mogą być faworyzowane, podczas gdy inne mogą być marginalizowane. Sprawiedliwość społeczna wymaga tymczasem stabilnych norm moralnych, które są stosowane równo wobec wszystkich członków społeczeństwa, jak i wszystkich grup społecznych. W przeciwnym razie będziemy mieli do czynienia z czystym relatywizmem moralnym, dla którego wartości, normy i oceny moralne mają charakter względny i zależą od indywidualnych przekonań jednostki, a w przypadku grupy społecznej – także siły. A to już prosta droga do prób narzucania jednostkom i społecznościom norm „moralnych” niezgodnych z prawem naturalnym, ale wygodnych dla silnych i bogatych, z czym coraz częściej spotykamy się we współczesnym świecie i w Polsce.

 Tekst pochodzi z kwartalnika nr 1/2026

 

/mdk

Janusz Parada

Janusz Parada

Samorządowiec. Członek Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”.

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#moralność #sytuacjonizm etyczny #etyka normatywna #relatywizm moralny #wartości obiektywne
© Civitas Christiana 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej